Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W dniu, w którym przewodniczący klubu PiS Ryszard Terlecki wysyłał liderkę białoruskiej opozycji Swiatłanę Cichanouską do Moskwy, bo spotkała się z kimś, kto nie podoba się wicemarszałkowi, prezydent Andrzej Duda spotkał się z przedstawicielami mniejszości białoruskiej w Bielsku Podlaskim.

- Niestety, jest prowadzonych wiele działań, aby skłócić nasze narody, a przecież jesteśmy obywatelami jednej Rzeczpospolitej - stwierdził prezydent Andrzej Duda. Zapewne nie miał na myśli przedstawicieli PiS i polskiego rządu, którzy chcieliby traktować polityków białoruskich jak postacie z własnego teatrzyku lalkowego, którymi można dowolnie manipulować.

Wizyta prezydenta miała być reakcją na łukaszenkowską i rosyjską propagandę, która przypomina zbrodnie polskiego podziemia na Białorusinach i przedstawia Polaków jako naród panów, których jedynym celem jest poniżanie i panowanie nad Białorusinami. Ta propaganda, niedostrzegalna z poziomu Warszawy, sączy się poprzez białoruskie i rosyjskie środki przekazu na polskie pogranicze, jest wzmacniana przez stada trolli oraz przez polskich zwolenników "państwa narodu polskiego".

Prezydent Andrzej Duda w Zaleszanach

Prezydent Duda odwiedził klasztor na Świętej Górze Grabarce, a następnie złożył kwiaty w Zaleszanach. Miejscu - jak powiedział - "naznaczonym krwią i cierpieniem Białorusinów". Z komunikatu opublikowanego na stronie prezydenta wynika, że Duda mówił o "istotnych aspektach w sensie duchowym", ale przez gardło nie przeszło mu stwierdzenie, kto naznaczył tę ziemię krwią Białorusinów. Dla przypomnienia: w styczniu 1946 r. miejscowość została spalona przez oddział Romualda Rajsa "Burego". Spłonęło żywcem i zginęło od kul 16 jej mieszkańców.

To trochę tak, jakby prezydent bał się, że mówiąc wprost o tym co wydarzyło się w tym miejscu w 1946 r., komuś się narazi, kogoś zdenerwuje. Wszak co roku ludzie mieniący się "patriotami", a do których prezydent Duda też przemawiał, organizują w tym miejscu marsz szlakiem "Burego". Wszak to jego ugrupowanie czyni z mitu niezłomnych wzór do bezkrytycznego naśladowania.

Dobrze jednak, że w tych trudnych chwilach dla stosunków polsko-białoruskich, gdy Białorusini mogą mieć wątpliwości, czy wspieranie ich narodowych dążeń i szacunek dla ich odrębności narodowej jest naprawdę polską racją stanu, prezydent Andrzej Duda usiłował zachować się przyzwoicie. Oczywiście na swój sposób.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.