Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Swiatłana Cichanouska, białoruska prezydent elekt i liderka tamtejszej opozycji, gościła w tym tygodniu w Warszawie. 4 czerwca wspólnie z politykami PO wzięła udział w odsłonięciu pomnika "Solidarności" oraz wystąpiła na konferencji prasowej z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim. Jej wizytę skomentował na Twitterze wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki: "Jeżeli Cichanouska chce reklamować antydemokratyczną opozycję w Polsce i występować na mityngu Trzaskowskiego, to niech szuka pomocy w Moskwie, a my popierajmy taką białoruską opozycję, która nie staje po stronie naszych przeciwników".

Bartosz T. Wieliński: Po pana piątkowym spotkaniu z przywódczynią białoruskiej opozycji Swiatłaną Cichanouską wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki z PiS ostro zaatakował ją na Twitterze. Padł zarzut, że Cichanouska reklamuje „antydemokratyczną opozycję".

Rafał Trzaskowski: Trudno przejść do porządku nad tą wypowiedzią. Wczoraj przez cały dzień mówiłem naszym białoruskim gościom, powtarzałem to zresztą na konferencji prasowej, że w kwestii wsparcia dla białoruskiej opozycji i tamtejszego społeczeństwa obywatelskiego mówimy z rządem jednym głosem. Że nie ma między nami żadnych różnic, że jesteśmy gotowi koordynować nasze działania, by jeszcze skuteczniej pomagać Białorusinom. A kilka godzin później pojawił się komentarz, który – delikatnie mówiąc – dowodzi, że marszałek Ryszard Terlecki nie ma pojęcia, czym jest polska racja stanu.

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, idąc w sukurs Terleckiemu, zarzucił panu mieszanie białoruskiej opozycji do wewnętrznego sporu politycznego.

- To politycy PiS przez tego typu komentarze wykorzystują białoruską opozycję do wewnętrznych sporów politycznych.

Przecież to całkowicie naturalne, że gdy przygotowuje się szkołę letnią dla młodzieży, zaprasza się takich gości, którzy mają jej coś istotnego do powiedzenia. Zwłaszcza że chcemy, by na Campus Polska przyjechali też młodzi ludzie z Białorusi, Mołdawii i Rosji.

Zaproszeni przez nas goście będą rozmawiać z młodzieżą o wartościach, o funkcjonowaniu w społeczeństwie obywatelskim, które - tak jak na Białorusi - podlega represjom. Czy jest w tym coś złego? Nie przypominam sobie, by za czasów "Solidarności", gdy nasi bohaterowie przebywali na emigracji na Zachodzie, ktokolwiek się oburzał, że tamtejsi politycy zapraszali ich na spotkania. Tego typu kwestie powinny być ponad sporami politycznymi. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego Terlecki i Dworczyk robią z pomocy Białorusinom politykę.

Może są zdania, że z białoruską opozycją może rozmawiać tylko rząd?

- Nie rozumiem, jak PiS może się oburzać na to, że białoruska opozycja spotyka się zarówno z rządem, jak i z opozycją i samorządowcami. Przecież my też pomagamy Białorusinom w wymierny sposób.

Zamiast koordynować pomoc, zamiast szukać pola do współpracy, działać na rzecz polskiej racji stanu, Terlecki każe im wybierać: albo spotykacie się z rządem, albo z samorządowcami i młodzieżą. Zamierza cenzurować program wizyt Białorusinów w Polsce. To po prostu niesłychane!

Do tej pory wydawało mi się oczywiste, że jeśli chodzi o wsparcie dla białoruskiej opozycji, to w Polsce współpracujemy. Prezydent Andrzej Duda niespodziewanie poprosił wczoraj Swiatłanę Cichanouska o spotkanie. Aby mogło dojść do skutki, przełożyliśmy jej spotkania z politykami opozycji. To było całkowicie naturalne.

Marszałek Terlecki napisał jej: „Niech szuka pomocy w Moskwie".

- Pan marszałek tego typu sformułowaniami sam sobie wystawił świadectwo.

Czy słowa Terleckiego będą miały jakieś reperkusje? Czytając je dosłownie, można dojść do wniosku, że to zapowiedź zerwania pomocy dla białoruskiej opozycji.

- Nie wierzę w taki scenariusz. Mam nadzieję, że tu w grę wchodzą tylko złe emocje i że politycy PiS szybko ochłoną. Powinni przestać zachowywać się niedojrzale, przestać szkodzić polskiej racji stanu.

Czy uważa pan, że Polska robi wystarczająco dużo dla Białorusinów?

- Zawsze można robić więcej. Wczoraj o tym rozmawiałem ze Swiatłaną Cichanouską - głównie o tym, jak pomagać Białorusinom, którzy żyją w naszym kraju. Wspomagamy białoruskie organizacje, znajdujemy im lokale, pomagamy represjonowanym, tłumaczymy, jakie mają prawa. To są właśnie zadania dla samorządowców: nadal będziemy koordynować nasze działania w ramach Unii Metropolii Polskich. A na forum międzynarodowym, w Unii Europejskiej musimy domagać się jeszcze twardszego stanowiska wobec reżimu. Rolę rządu w tych zabiegach oceniam pozytywnie. Pomoc dla Białorusi to nie jest pole sporu politycznego. Jeśli rząd robi tutaj coś nie do końca optymalnie, to trzeba go po prostu wspomóc, a nie krytykować.

Unia Europejska zajmuje się Białorusią od incydentu do incydentu. A potem o Białorusinach jakby zapomina, a Łukaszenka przykręca śrubę.

- Niestety, Unia ma ograniczone możliwości wpływania na Białoruś. Łukaszenka buduje państwo autarkiczne, chce wyizolować się ze wspólnoty międzynarodowej. Ale decyzja o zamknięciu europejskiej przestrzeni powietrznej dla białoruskich samolotów to bardzo zdecydowane posunięcie. Ważna jest jednak konsekwencja. Unia musi być wobec Białorusi pryncypialna. Nie może odpuszczać.

Czy po rozpętanej przez marszałka Terleckiego awanturze Swiatłana Cichanouska jeszcze przyjedzie do Polski?

- To twarda kobieta. Na pewno uniesie się ponad te niepotrzebne spory. Mam nadzieję, że politycy PiS zdadzą sobie sprawę z błędu, jaki popełnili, i dalej będziemy się ze Swiatłaną Cichanouską spotykać i ją wspierać. I na poziomie rządu, i na poziomie samorządów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.