Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gen. Jarosław Stróżyk to były oficer polskiego wywiadu wojskowego, w latach 2010-13 wicedyrektor zarządu wywiadu w kwaterze głównej NATO w Brukseli, potem, do 2016 r., attaché obrony przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie, dziś wiceprezes fundacji Stratpoints i wykładowca w Instytucie Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego.

Roman Imielski: Jak patrzy pan na uprowadzenie Romana Protasiewicza, to decyzja o tej operacji służb specjalnych zapadła na poziomie prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki czy raczej w Moskwie?

Gen. Jarosław Stróżyk: – Sądzę, że jednak na poziomie Aleksandra Łukaszenki, ale z pewnością ma on wsparcie nie tylko duchowe, ale i operacyjne z Rosji. To była więc wspólna operacja służb białoruskich i rosyjskich.

Putin wykorzystuje wszystkie możliwe środki w rywalizacji z Zachodem, a poprzez Białoruś prowadzi z nami wojnę zastępczą. Łukaszenka jest dla niego w ostatnim czasie bardzo plastycznym materiałem. Sama Białoruś jest traktowana przez służby rosyjskie – takie jak FSB i inne służby specjalne – jako wręcz terytorium własnego państwa.

Jak skomplikowana jest taka operacja? Trzeba przecież człowieka zlokalizować, choć akurat tu można śledzić media społecznościowe, dowiedzieć się, gdzie będzie się przemieszczać, wysłać za nim ludzi, wejść na pokład samolotu…

– Mam wrażenie, że dosyć łatwo można było zlokalizować pana Protasiewicza dzięki mediom społecznościowym. W dodatku wiemy, że nie podróżował sam, tylko z jeszcze jedną osobą [chodzi o jego partnerkę Sofię Sapiegę, obywatelkę Rosji]. Być może nie podróżowali na tej trasie pierwszy raz.

Do tego dochodzi brak, powiedziałbym, pewnej ostrożności pana Protasiewicza, brak ochrony, przeszkolenia i wzmożonej czujności, aby pewnych podróży nie podejmował.

Skoro pan Protasiewicz dostał azyl w Polsce lub starał się o azyl w naszym kraju, bo tu pojawiają się sprzeczne informacje, to nasz kraj powinien czuć się za niego odpowiedzialny. Powinno zostać przeprowadzone szkolenie, bo przecież trudno go pilnować cały czas. To samo dotyczy służb litewskich, bo w tym kraju ostatnio mieszkał.

W jakimś stopniu po stronie Polski i Litwy leżą więc zaniedbania, ale trzeba pamiętać, że do tej pory takich akcji z samolotem – poza Bliskim Wschodem – w europejskiej przestrzeni powietrznej nie było. Dlatego ta czujność była w dużej mierze ograniczona. Ale właśnie służby są od przewidywania najbardziej nieprawdopodobnych i niebezpiecznych sytuacji.

Co do samej operacji porwania Protasiewicza, to wymagała ona zaangażowania wielu osób, pewnie kilkunastu. W Atenach, jak to było sygnalizowane, był obserwowany, sprawdzano zapewne, czy leci tym samolotem i czy do niego wsiada. Wiadomo, że na pokładzie było kilku obywateli Rosji, którzy wysiedli razem z panem Protasiewiczem w Mińsku.

Ta operacja jest sygnałem dla innych obywateli białoruskich, którzy do tej pory – mam wrażenie – mogli czuć się bezpieczni poza obszarem Białorusi w przeciwieństwie np. do Rosjan, którzy zaszli za skórę prezydentowi Putinowi.

Czy Łukaszenka może posunąć się do takich akcji jak próba otrucia przez rosyjskie służby Siergieja Skripala, byłego podwójnego agenta, na terenie Wielkiej Brytanii?

– Jak widać, Łukaszenka może w swojej obronie dopuścić się wszystkiego, więc zdecydowanie tak. Może też – jak widzimy – współpracować ze służbami rosyjskimi i wykorzystać ich know-how. To sygnał dla służb kontrwywiadowczych i bezpieczeństwa wielu państw, w których przebywają białoruscy opozycjoniści, w tym Polski, do podjęcia dodatkowych środków ochrony.

Czy w takim razie osób takich jak Roman Protasiewicz powinniśmy chronić specjalnie, skoro przyjęliśmy je na terytorium UE?

– Jak powiedziałem, powinny zostać co najmniej przeszkolone przez służby. A jeśli mamy informacje o zagrożeniu, powinny być specjalnie chronione. A pan Protasiewicz to była osoba o największym stopniu zagrożenia.

Uważam, że dziś w sprawie dysydentów białoruskich powinien zostać stworzony porządny program ochrony na wzór świadków koronnych. Po drugiej stronie mamy bowiem wszelkie mafijne metody z wykorzystaniem służb państwowych.

Jak powinniśmy odpowiedzieć na porwanie Protasiewicza? Nie mówię o odpowiedzi politycznej, ale Polska i Litwa są przecież członkami NATO, samolot też był zarejestrowany w naszym kraju.

– Tu brakuje mi jakiejś akcji polskiego rządu na arenie NATO, bo przecież był to akt piractwa państwowego. Można tu dywagować choćby o art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego [chodzi o pilne konsultacje członków Sojuszu], a nawet art. 5 [napaść na jednego członka NATO to napaść na wszystkich sojuszników; dlatego udzielają oni wszelkiej pomocy napadniętemu krajowi, łącznie z militarną]. Trudno tu zapewne znaleźć porozumienie wśród wszystkich członków NATO, ale powinniśmy mocno współpracować z innymi państwami w tej sprawie.

A co można zrobić szybko? Zerwać chociażby wszelkie kontakty i współpracę ze służbami białoruskimi i rosyjskimi? Bo przecież te kontakty są, dotyczą np. wymiany informacji w sprawie terroryzmu.

– Jestem zwolennikiem jak najdalej idących konsekwencji dla służb reżimu Aleksandra Łukaszenki. Nie widzę pola do współpracy służb, nawet na poziomie fitosanitarnym czy granicznym.

Pracował pan w kwaterze głównej NATO. Czy po takiej akcji jak porwanie Protasiewicza służby kontrwywiadowcze i wywiadowcze Sojuszu opracowują w pilnym trybie analizy dotyczące nie tylko tego wydarzenia, ale i możliwych kolejnych zagrożeń?

– Oficerowie i analitycy z połączonego zarządu wywiadu i bezpieczeństwa na pewno analizują tę sytuację i przygotowują wnioski dla sekretarza generalnego NATO. Ale to od państw członkowskich – ich działań i żądań - zależy, jak wiele dzieje się w kwaterze głównej.

Powinny nastąpić np. żądania zwołania Rady Północnoatlantyckiej i mam nadzieję, że ze strony Polski, a być może wspólnie z Litwą, takie działania już się odbywają. Sprawa samolotu Ryanaira dotyczy też Grecji, skąd leciała maszyna, i wszystkich państw, których obywatele byli na pokładzie. To przecież ewidentne pozbawienie ich wolności, bo na Białoruś się nie wybierali.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.