Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

R4S i Hofman ogłosili w piątek, że pozywają nasze redakcje i dziennikarzy – autorów wspólnego śledztwa dotyczącego „układu wrocławskiego” – za naruszenie dóbr osobistych. Zapowiadają, że będą żądali astronomicznej kwoty – 1 mln zł (nie jest jasne, czy łącznie, czy od każdego z dziennikarzy z osobna). I że składają wnioski o zabezpieczenie tej kwoty na majątku dziennikarzy.

Żądanie jest niesłychane. Sama próba położenia ręki na prywatnej własności dziennikarzy, a także ogromna suma roszczenia mają w naszej opinii wywołać tzw. efekt mrożący - sprawić, że pozwani będą się bali publikować kolejne artykuły o biznesach agencji R4S i Adama Hofmana.

PR-owa firma i jej właściciel chcą zastraszyć również inne media. Grożą, że „powielanie nieprawdziwych i szkalujących informacji także będzie skutkować działaniami prawnymi”. Które informacje zawarte w publikacjach dotyczących „układy wrocławskiego” są nieprawdziwe lub szkalujące? Tego R4S i Hofman w oświadczeniu nie wyjaśniają.

Nie zażądali też sprostowania takich informacji od żadnej z pozwanych redakcji. By nie narażać się na procesy, inne media musiałyby więc w ogóle nie wspominać o ustaleniach dotyczących „układu wrocławskiego”. Taki jest rzeczywisty cel pozwu.

Zarząd R4S zarzuca naszym dziennikarzom, że rozesłali do kilkudziesięciu partnerów biznesowych spółki „długą listę pytań” – co jest oczywistym obowiązkiem każdego dziennikarza śledczego piszącego o powiązaniach biznesowych dowolnej spółki. Nasi dziennikarze wysłali również pytania do R4S i jej wspólników, ale mimo długiego oczekiwania nie doczekali się od nich rzeczowych odpowiedzi. Teksty oparli na ogromnej liczbie dokumentów, danych z oficjalnych rejestrów i rozmów z informatorami. Dochowali wszelkich starań, by dokładnie zweryfikować wszystkie informacje.

Autorzy pozwu z agencji R4S zamierzają odciąć opinię publiczną od informacji, które niezależne od władzy media zdobywają i zgodnie ze swoją misją ujawniają. Autorzy pozwu chcą uderzyć w podstawy demokratycznego państwa, w którym wolne media są instytucją kontrolującą władzę i ludzi z nią powiązanych.

Kategorycznie odrzucamy skandaliczne żądania agencji R4S.

Pozew i zapowiedziane wcześniej przez R4S zawiadomienie do prokuratury są jaskrawym przykładem tzw. SLAPP, czyli akcji prawnych zmierzających do wymuszenia na mediach autocenzury albo doprowadzenia do cenzury za pomocą tzw. sądowego knebla.

Oświadczamy, że ani pozwy, ani groźby nasłania na nas upartyjnionej prokuratury nie zastraszą naszych dziennikarzy czy naszych redakcji. Nie powstrzymają przed publikowaniem kolejnych tekstów demaskujących praktyki agencji R4S, Adama Hofmana i powiązanych z nimi biznesmenów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.