Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak podaje białoruska agencja informacyjna Belta, do 5 października ambasadorowie Białorusi w Polsce i na Litwie mają stawić się w Mińsku "na konsultacje". Jednocześnie "na dywanik" do białoruskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych zostali wezwani ambasadorowie Polski i Litwy w Mińsku. "Zachęca się" ich również, aby "szli w ślady" ambasadorów Białorusi i wrócili do swoich krajów.

Oba kraje zostały także poproszone o zmniejszenie swojego personelu dyplomatycznego: Polska o zmniejszenie kontyngentu z 50 osób do 18, a Litwa - z 25 do 14.

- Po długim oczekiwaniu i apelach o zdrowy rozsądek z żalem podejmujemy te kroki, wyłącznie z powodu szczególnie destrukcyjnej roli, jaką przywódcy Polski i Litwy zdecydowali się odegrać w stosunku do Białorusi - powiedział dziś Anatolij Glaz, rzecznik prasowy białoruskiego MSZ.

Białoruskie władze ogłosiły także, że anulowały akredytacje wszystkich zagranicznych dziennikarzy, a ci, którzy chcą pozostać w kraju, muszą ponownie ubiegać się o zgodę na pobyt.

Morawiecki: Polska gra pierwsze skrzypce

To następstwo sankcji, jakie nałożyła dziś na ok. 40 najbliższych współpracowników prezydenta Aleksandra Łukaszenki Unia Europejska. Temu tematowi poświęcony był specjalny szczyt w Brukseli, który dziś dobiegł końca.

Sankcjami nie został objęty sam prezydent Białorusi, ale przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel zapowiedział, że może zostać wpisany na listę w późniejszym terminie, jeśli "nadal będzie odmawiać rozmów z opozycją".

Polski premier Mateusz Morawiecki przekonywał dziś, że szczyt to wielki sukces Polski i że to nasz kraj gra pierwsze skrzypce w unijnych negocjacjach w sprawie Białorusi.

- Polska polityka wobec Białorusi stała się europejską polityką - mówił. - Kiedy zaraz po wybuchu protestów wezwałem do zwołania Rady Europejskiej i przedyskutowania tematu Białorusi, pojawiło się sporo głosów wątpiących, czy Unia Europejska zainteresuje się sprawą w sposób wystarczający. Teraz, po tych dwóch dniach posiedzenia Rady Europejskiej można powiedzieć z pełnym przekonaniem: sprawa Białorusi to też sprawa Unii Europejskiej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.