Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Olga Kowalkowa jest członkinią prezydium Rady Koordynacyjnej. Od kilkunastu dni odbywała karę za „organizację nielegalnego zgromadzenia” na terenie fabryki traktorów MTZ.

W środę sąd skazał jednak Kowalkową na kolejne 15 dni aresztu, o czym informowała agencja RIA Nowosti.

Kowalkowa: "Dali mi ultimatum"

Nie wiadomo, w jaki sposób Kowalkowa przedwcześnie opuściła areszt, ale na pewno jest już na terenie Polski. - Jestem na wolności, ale niestety jestem poza granicami Białorusi. Chciałaby podziękować wszystkim za to, co zrobili, żeby mnie uwolnić. Wszystko co się z mną działo w ostatnich dniach i tygodniach uważam za tortury. Grożono mi, że zostanę za kratami bardzo, bardzo długo. Gdy mówiłam, że czuję się gorzej, do celi nie wezwano lekarzy, a przedstawicieli władzy, którzy dali mi ultimatum: albo wyjeżdżam z kraju, albo zostaję w więzieniu na bardzo długo - powiedziała Kowalkowa na konferencji prasowej w Kancelarii Premiera w Warszawie.

Kowalkowa twierdzi, że wywieziono ją z aresztu samochodem, w którym musiała leżeć na podłodze. Nie wiedziała dokąd ją wiozą, później okazało się, że to przejście graniczne z Polską. Relacjonowała, że po stronie białoruskiej przeszła długą kontrolę, a następnie została zostawiona w pasie ziemi niczyjej, skąd na prośbę polskich strażników granicznych, zabrał ją kierowca busa relacji Mińsk-Warszawa.

Tymczasem białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych twierdzi, że Kowalkowa nie została nigdzie wywieziona, tylko zwolniono ją z powodów zdrowotnych. - "Po procesie Kowalkawa została zabrana z powrotem do centrum izolacyjnego. Została zwolniona z powodów zdrowotnych w celu leczenia" - poinformowało białoruskie MSW.

Dworczyk: "Każdy represjonowany Białorusin może liczyć na naszą pomoc"

Z kolei Michał Dworczyk, szef KPRM, przypomniał, że Polska domaga się od Białorusi zaprzestania represji politycznych. - Protestujemy przeciwko wszelkim represjom wymierzonym w społeczeństwo obywatelskie, w szczególności w Radę Koordynacyjną. Chcemy żeby Białoruś była krajem suwerennym, wolnym i niepodległym, w którym każdy może wyrażać swoje przekonania bez narażenia na jakiekolwiek konsekwencje. Dopóki tak nie będzie, każda osoba, która została poddana represjom politycznym na Białorusi może liczyć na pomoc i opiekę państwa polskiego - podkreślił Dworczyk.

Powstanie Rady Koordynacyjnej zainicjowała opozycyjna kandydatka w wyborach prezydenckich na Białorusi Swiatłana Cichanouska. Rada chce, by konflikt, który trwa obecnie u naszych wschodnich sąsiadów, został rozwiązany pokojowo, a wybory prezydenckie - ponownie przeprowadzone. Przeciwko radzie toczy się postępowanie karne. W zeszłym tygodniu na przesłuchanie w tej sprawie została wezwana noblistka Swietłana Aleksijewicz, ale odmówiła składania zeznań.

Dziś poinformowano także, że w środę, 9 września, była kandydatka na prezydenta Białorusi Swiatłana Cichanouska spotka się z premierem Mateuszem Morawieckim. Szef KPRM poinformował, że spotkanie odbędzie się w kancelarii premiera.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.