Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

BIAŁYSTOK

W gąszczu rozporządzeń Głównego Inspektora Sanitarnego i płynnych wytycznych Ministerstwa Edukacji dyrektorzy placówek oświatowych zdają prawdziwy egzamin z zarządzania w kryzysie. Zbroją się po zęby w płyny do dezynfekcji, rozrysowują dodatkowe wejścia do budynków i liczą pracownie, których uczniowie będą mogli nie zmieniać, a nauczyciel przyjdzie do nich. Są też tacy jak dyrektor II LO w Białymstoku, który szarpnął się na kamerę termowizyjną. Będzie codziennie przy wejściu do szkoły badała temperaturę ciała około tysiąca uczniów Dwójki.

BYDGOSZCZ

– W sklepie, w którym jestem 20 minut, obowiązuje restrykcyjny dystans, maseczka, a sprzedawca ma osłonę z pleksi. Nauczyciel nie ma tego wszystkiego, ale jednocześnie nie może odmówić przyjęcia żadnego dziecka, nie może zostawić bez opieki ucznia, nawet jeśli podejrzewa, że to dziecko może być źródłem zakażenia. Proszenie rodziców, by przyprowadzali dzieci zdrowe, to jakiś dziwny pomysł. Jak to wyegzekwować? A jeśli ktoś po piątej lekcji źle się poczuje? Do niewielkich sklepów można wchodzić tylko pojedynczo. A w klasach w szkołach średnich, na nieco tylko większej powierzchni, przebywać ma jednocześnie do 40 osób. To samo dziecko w kościele, sklepie, gdzie dystans społeczny jest większy, a czas przebywania ograniczony do około godziny, musi mieć maseczkę, a w szkole, gdzie przebywa czasem i osiem godzin – nie musi - mówi Mirosława Kaczyńska, prezes bydgoskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego.

CZĘSTOCHOWA

– Zapewnienie dystansu społecznego, co przy takim zagęszczeniu osób jest co najmniej trudne. Przygotowujemy sale. Dla najliczniejszych klas wybraliśmy te większe. Wstawiamy do nich dodatkowe ławki, żeby uczniowie siedzieli jak najdalej od siebie. Nie ukrywajmy, nie zawsze da się zachować odstęp 1,5 m. Każda klasa będzie miała swoją salę i nie będzie częstej konieczności przechodzenia na przerwie do nowej pracowni. Poza informatyką, czasami językami obcymi oraz wuefem nie jest to konieczne. Przygotowujemy korytarze, żeby dzieciaki i pracownicy, gdy jest to już konieczne, przemieszczali się w uporządkowanym systemie i się ze sobą nie mieszali. Rzucimy na pokład wszystkie siły, żeby czuwać nad naszymi dzieciakami - mówi Andrzej Szostek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 53, największej w Częstochowie.

GORZÓW

– Każda szkoła będzie te wytyczne dostosowywać do swojej specyfiki. Są jednak pewne rzeczy uniwersalne, do zastosowania od razu, np. wykorzystanie wszystkich możliwych wejść do budynku, przesunięcie zajęć tak, aby klasy najmłodsze rozpoczynały wcześniej, a inne klasy sukcesywnie i nie dochodziło do kontaktu. Żeby nie było gromadzenia się większej liczby uczniów na korytarzach. To dotyczy też przedszkoli. W placówkach trwa też przemeblowywanie, aby stworzyć jak najwięcej barier uniemożliwiających bezpośredni kontakt większej liczby uczniów – wyjaśnia Wiesław Ciepiela, rzecznik urzędu miasta.

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

KATOWICE

Z sal znikają wszelkie przedmioty, których po dotknięciu nie można zdezynfekować. Wynoszone są mapy i kwiatki doniczkowe. Ludzki szkielet czy globus zostają, bo nadają się do umycia. Wszystkie kontakty zaklejono celofanem. Znika też wiele gadżetów pomocnych w nauce w najmłodszych klasach. Papierowe literki czy cyfry zostały już zalaminowane. W korytarzu zdemontowano potężną pluszową kanapę. – Najbardziej problematyczna jest sala komputerowa. Myszkę można wielokrotnie dezynfekować. Ale po kilku takich operacjach na klawiaturze znikają literki. Nie ma niestety jednorazowych nakładek. Więc każdy uczeń przed korzystaniem z komputera będzie musiał w obecności nauczyciela jeszcze raz zdezynfekować dłonie – wyjaśnia Krzysztof Zyska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 13 w Siemianowicach Śląskich.

KIELCE

– Wciąż widzę szkołę jako normalnie funkcjonującą. Staramy się podchodzić do tego wszystkiego zdroworozsądkowo. Oczywiście na tyle, na ile można w obecnej sytuacji. Chcemy w miarę normalnie rozpocząć ten rok szkolny. Podejdźmy do tego optymistycznie, nie zakładajmy od razu najgorszego. Pracujemy jednak w szkolnictwie długo, niektórzy z nas kilkadziesiąt lat. Różne były sytuacje, także kryzysowe, z którymi trzeba było dać sobie radę. Teraz też musimy. Będziemy rekomendować chodzenie po szkole w maseczkach czy przyłbicach. Zresztą ministerstwo też tylko rekomenduje takie rozwiązanie. Wszystko dlatego, że nie możemy nikogo do tego zmusić. Nie mamy podstaw prawnych – informuje Ryszard Mańka, dyrektor Zespołu Szkół nr 2 w Kielcach.

KRAKÓW

– Uważam, że uczniowie z klas 1-4, klas ósmych, pierwszych klas szkół średnich oraz przyszłoroczni maturzyści powinni mieć normalne lekcje w szkole. Bo nie wyobrażam sobie pierwszej klasy, czy to w podstawówce, czy w szkole średniej, w której dzieci znają się głównie z internetu. Pierwsza klasa to czas nawiązywania znajomości z rówieśnikami, poznawania nauczycieli. To wymaga czasu i nie powinien być on szatkowany na tygodnie nauki w domu i nauki poza domem. Co do ósmoklasistów i maturzystów sprawa jest oczywista. Czekają ich ważne egzaminy i nikt nie ma wątpliwości, że najlepiej przygotują się do nich, mając bezpośredni kontakt z nauczycielem w szkole. Nie wyobrażam też sobie, by uczniowie niepełnosprawni zostali pozbawieni zajęć rewalidacyjnych. Zaryzykuję twierdzenie, że w ich przypadku są one ważniejsze niż zajęcia dydaktyczne - mówi Anna Korfel-Jasińska, wiceprezydentka Krakowa ds. edukacji.

Dozownik z płynem dezynfekującym w szkoleDozownik z płynem dezynfekującym w szkole Fot. Grzegorz Skowronek / AG

LUBLIN

Wydział oświaty podkreśla, że świadomie nie przekazuje dyrektorom szkół żadnych miejskich wytycznych. Powodem jest zróżnicowanie placówek. – Zupełnie inne wytyczne byłyby dla Szkoły Podstawowej nr 51 na lubelskich Czubach, gdzie uczy się 1,5 tys. dzieci, a inne dla Szkoły Podstawowej nr 20 w dzielnicy Za Cukrownią, gdzie jest 350 uczniów. Dyrektorzy wiedzą, jakie rozwiązania będą najlepsze – tłumaczy zastępca prezydenta. Większość dyrektorów podjęła już ważne decyzje, np. o niewpuszczaniu rodziców do szkół, reorganizacji pracy stołówek lub przyporządkowaniu poszczególnym klasom konkretnych sal lekcyjnych, także na czas przerw. Uczniowie będą w jednym miejscu aż do momentu skończenia zajęć, co ma zminimalizować ryzyko zakażenia. Wyjątkiem będą zajęcia sportowe, które muszą się odbywać w sali gimnastycznej lub na boisku.

ŁÓDŹ

–To idealny moment, bo władza centralna została sparaliżowana, wizytatorzy z kuratorium nie mogą przyjść do szkoły, oceniać, ewaluować według indoktrynacyjnych norm. Trzeba łapać wiatr w żagle i nadrobić kilkunastoletnie straty, jeśli chodzi o włączenie się w rewolucję edukacyjną na świecie. Można organizować uczenie dzieci np. metodą projektów, to metoda pracy poza szkołą, w przestrzeni, w środowisku, można tworzyć zespoły laboratoryjne, badawcze. Trzeba odejść od systemu klasowo-lekcyjnego i przejść na kształcenie modułowe. Stosują to od lat Niemcy, Holendrzy, Austriacy. Od kilkudziesięciu lat mamy na ten temat wiedzę i materiały, ale kurczowo trzymamy się tego samego, czyli dyktowanie, pouczanie, zadawanie. To się w głowie nie mieści, żeby coś takiego utrzymywać. A wkraczamy w trzecią dekadę XXI wieku. Jeśli nie przejmiemy teraz edukacji, to gdy wróci systemowy sposób zarządzania, nie dość, że ona się nie zmieni, to nastąpi jeszcze większe wzmocnienie podejścia tradycyjnego – przestrzega prof. Bogusław Śliwerski, znany łódzki pedagog.

OLSZTYN

– Trudno jest zachować dwumetrowy dystans na lekcji pomiędzy nauczycielem a uczniami, który musi np. sprawdzić wykonanie zadania – zaznacza Ewa Kaliszuk, wiceprezydent Olsztyna odpowiadająca m.in. za oświatę. – Ze swojej strony zrobimy wszystko, co jest możliwe, żeby zapewnić uczniom i nauczycielom bezpieczeństwo sanitarne, jednak pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie pokonać ze względu na brak precyzyjnych zapisów i specyfiki zajęć w szkołach. Sama mam córkę, która idzie do VI klasy szkoły podstawowej.

OPOLE

Mirosław Śnigórski, dyrektor SP nr 2 w Opolu, także przekonuje, że szkoły nie powinny unikać nauczania stacjonarnego. – Życie pisze różne scenariusze, a każde wydarzenie możemy ocenić dopiero po fakcie. Tak jak teraz trwają analizy, czy przejście w marcu na nauczanie zdalne było dobrym rozwiązaniem, tak zapewne dopiero za kilka miesięcy będziemy mogli oceniać, czy rozpoczęcie nauczania stacjonarnego było dobrym posunięciem. Nikt jednak nie może zagwarantować, że za rok czy dwa okoliczności będą bardziej sprzyjające. Dlatego musimy się zmierzyć z obecną sytuacja, ponieważ bezpośrednia praca z uczniem jest niezwykle istotna – komentuje dyrektor Dwójki. Sami uczniowie także liczą na powrót do szkoły.

Dozownik z płynem dezynfekującym w szkoleFot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

POZNAŃ

– Musieliśmy znaleźć w plecaku miejsce na maseczkę, która dziś jest tak oczywistym przyborem jak grzebień czy chusteczki higieniczne, oraz na środki dezynfekujące. Kupiliśmy środki odkażające, które pozwolą spryskać plecak, piórnik czy stolik. Chcę też zaszczepić rodzinę przeciwko grypie. To również będzie forma przygotowania. Są to rzeczy, o których wcześniej nie musieliśmy myśleć. Jednak w ten sposób funkcjonujemy od marca. Myślę, że dzieci mają już wdrożone przestrzeganie zasad sanitarnych. Kiedy wracamy do domu, pierwszą czynnością jest mycie rąk. Same przypominają mi o założeniu maseczki. Mam nadzieję, że w grupie też będą się tego trzymały – mówi Dorota Mroczkowska, mama Marceliny (lat 9), Tymona (14) i Basi (5).

PŁOCK

Po wakacjach, które przecież były przepełnione emocjami związanymi z pandemią, nie brakuje pedagogów, którzy odczuwają depresję, lęk. Zanim przejdziemy do zmian w sobie samych, musimy znaleźć w sobie motywację do pracy i życia, związaną z energią, podejmowaniem ryzyka, osiąganiem celów, z których często się wycofaliśmy.  Trzeba więc przyjąć postawę Kubusia Puchatka, który mówił: „Boję się i właśnie dlatego to robię” lub odwołać się do metaforyki myślenia baśniowej księżniczki spóźniającej się na bal: „To nie ja się spóźniam, to inni przychodzą zbyt wcześnie”. Naukowo nazywa się to rezyliencją – czyli umiejętnością dostosowywania się człowieka do każdych warunków. Psychicznie i fizycznie - mówi Monika Just, pedagog dziecięcy, dydaktyk współpracujący z Uniwersytetem Łódzkim i Akademią Humanistyczno-Ekonomiczną w Łodzi. I daje 15 porad dla nauczycieli i rodziców uczniów.

RADOM

– Nie wiem, czy bardziej obawiać się powrotu do szkoły, czy tego, że one mogą być za chwilę znów zamknięte. Każdy z rodziców, i my też, myśli o bezpieczeństwie swoich dzieci, swoim, innych bliskich. Ale widzę też, że edukacja zdalna nie przynosi takich efektów jak edukacja stacjonarna, dzieci bardzo straciły, wiele będą musiały nadrobić. Uważam, że tu nauczanie zdalne było ze stratą – podkreśla Żaneta Makowska, matką Ani oraz Zuzanny

RZESZÓW

Zajęcia rozpoczynają się o różnych porach, żeby do minimum ograniczyć kontakt między klasami. Trzecie klasy będą przychodzić na godz. 7.30, pierwsze na godz. 8. O 8.15 zaczynać będą starsze klasy. Kiedy pierwsze klasy skończą lekcje, do sal – wcześniej zdezynfekowanych – wejdą drugie. By kontaktów między uczniami było jeszcze mniej, różne roczniki do szkoły będą wchodzić różnymi wejściami i uczyć się w oddzielonych od siebie skrzydłach. W klasach na uczniów czeka nowe ustawienie ławek, w kształt litery U. – Na jednym ze szkoleń mówiono, że jeśli dziecko kaszle, to emisja jest do przodu. Na boki wirus aż tak bardzo się nie rozprzestrzenia – tłumaczy Dorota Nowak-Maluchnik, dyrektorka ZSP nr 6 w Rzeszowie.

SZCZECIN

– Największe obawy budzi brak jednoznacznych procedur związanych z postępowaniem antycovidowym – mówi Dorota Korczyńska, prezes stowarzyszenia Rodzice dla Szczecina i Regionu. – Zbliża się sezon jesiennych przeziębień, katarów i kaszlu. Nie wiemy, kto będzie decydować o tym, czy dziecko, które ma np. kaszel, może wejść do szkoły, czy też będzie odesłane do domu. Córka Korczyńskiej rozpoczyna naukę w ósmej klasie w SP 33 przy ul. Małopolskiej. – Weronika cieszy się, bo będzie mogła spotkać się z koleżankami i nauczycielami – mówi Dorota Korczyńska. – To szkoła sportowa, więc córka jest w komfortowej sytuacji, bo jej klasa liczy tylko 13 osób. Jak poradzą sobie „zwykłe” szczecińskie szkoły, w których uczniów jest po kilkuset, a klasy liczą po 30 osób?

TORUŃ

– Nie będzie pomiaru temperatury przed wejściem do szkoły. Po pierwsze, trudno uniknąć błędu pomiaru. Po drugie, moim zdaniem pomiaru muszą dokonywać osoby, które się na tym znają. Zwykłe przeszkolenie nie wystarczy. W końcu dokonujący pomiaru musi zdecydować, czy dana osoba wejdzie do szkoły. Przemawia do mnie to, co jest zawarte w przepisach – żeby polegać na samoświadomości. Niech każdy sprawdza sobie temperaturę wypróbowanym termometrem, który ma w domu – i jeśli ma stan podgorączkowy albo inne objawy, niech nie przychodzi na lekcje -– mówi Arkadiusz Stańczyk, dyrektor Uniwersyteckiego Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu.

Dozownik z płynem dezynfekującym w szkoleFot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

TRÓJMIASTO

W chwili obecnej w Polsce otwarcie szkół, gdzie jest 4,5 mln uczniów i ponad pół miliona nauczycieli, jest ogromnym zagrożeniem w zakresie transmisyjności koronawirusa. Mamy od 500 do 900 zakażeń dziennie. Kończy się lato, które sprzyja odporności organizmu. Otwieranie w tym momencie szkół to wchodzenie w paszczę lwa. Zapominamy, że w tym wszystkim chodzi o kwestię fundamentalną – zdrowie i życie ludzkie. Każdy uczeń będzie miał kontakt z rodzicami, dziadkami, a ci z innymi ludźmi. Wyobraźmy sobie, jaka będzie skala rozprzestrzeniania się koronawirusa. Gigantyczna – przestrzega Przemysław Staroń, Nauczyciel Roku z Sopotu.

WARSZAWA

– To szalenie ważne, żeby uczniowie pojawili się w szkole. Każdy, kto ma dziecko czy nastolatka w szkole, wie, jak ten kontekst społeczny jest dla uczniów istotny. Nie jest zaskoczeniem, że uczniowie po pandemii nadużywają cyfrowych mediów. Ale to niejedyny problem. Niemal 30 proc. skarży się na samotność, tyle samo odczuwało smutek i przygnębienie. To są koszty emocjonalne odosobnienia, odizolowania od rówieśników – mówi Iga Kazimierczyk, prezeska zarządu Fundacji Przestrzeń dla Edukacji, pedagog, nauczycielka, trenerka, koordynatorka programów edukacyjnych.

WROCŁAW

– Rada pedagogiczna online jest rewelacją. Jeśli to narzędzie będzie odrzucone, to będzie potworny błąd. Siedzenie 60 nauczycieli w małej sali przez trzy godziny jest porażką. Nie tylko epidemiologiczną. Na rady przychodzimy często po ośmiu godzinach zajęć. Myślę, że przydatne by było przetestowanie nauczycieli przed początkiem roku. Jeśli pojawiłoby się kilka przypadków zakażeń, można by było rozpocząć rok szkolny nauką zdalną i po miesiącu spróbować wrócić do szkół. Szczególnie że wszyscy teraz zjeżdżają z wakacji. I prawdę mówiąc, dziwi mnie, że nie ma takiego zalecenia – mówi Radosław Szymanowski, polonista uczący w Szkole Podstawowej nr XX przy ul. Kamieńskiego, prywatnie ojciec dwójki dzieci

ZIELONA GÓRA

–  Dzwonili już do mnie rodzice uczniów. To były pojedyncze telefony. Dopytują się, jak to wszystko będzie wyglądać. Ostateczny regulamin przedstawimy 1 września na spotkaniu z wychowawcami. Rozpoczęcie roku zostanie podzielone. Uroczyście przywitamy nowych uczniów, starsi spotkają się z wychowawcami w klasach. Robimy wszystko zgodnie z zaleceniami MEN, ale wszystko jest założeniem i teorią. Zobaczymy, jak będzie to wyglądać w praktyce – podkreśla Mariusz Kita, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych im. Mikołaja Kopernika.

Zapas płynu do dezynfekcjiZapas płynu do dezynfekcji Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

Wszystko o szkole podczas pandemii koronawirusa

„Szkoła w czasie pandemii” to edukacyjne wydanie specjalne TOK FM, Wyborcza.pl oraz Gazeta.pl.

Wyborcza.pl, Radio TOK FM oraz Gazeta.pl łączą siły w przeddzień nowego roku szkolnego, 31 sierpnia, w radiowo-internetowym wydaniu specjalnym poświęconym edukacji w czasie pandemii.

„Szkoła w czasie pandemii” to trzygodzinna multiformatowa transmisja wideo, podczas której Łukasz Kijek (Gazeta.pl), Dominika Wielowieyska (Radio TOK FM), Dorota Roman („Gazeta Wyborcza”) oraz Mikołaj Chrzan („Gazeta Wyborcza”) będą wraz z publicystami, ekspertami, a także dyrektorami szkół szukać odpowiedzi na pytania o pierwszy pełny pandemiczny rok szkolny.

Jak przygotowane są szkoły? Czy system jest gotowy na szybki powrót do pracy zdalnej? Jakie są scenariusze rozwoju pandemii tej jesieni i zimy? – To tylko niektóre kwestie, które poruszą prowadzący wydanie specjalne – program startuje o godz. 7.15 na stronach Wyborcza.pl, TOKFM.pl, Gazeta.pl, na antenie TOK FM oraz w redakcyjnych social mediach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.