Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jedną z łusek na swoim Facebooku pokazał polski dziennikarz przebywający na Białorusi Sławomir Sierakowski z "Krytyki Politycznej". Jak stwierdził w relacji dla Onetu, łuski zostały znalezione na jednym z podwórek, z którego milicjanci ostrzeliwali demonstrantów w okolicy centrum handlowego Riga.

Większość z nich została zebrana, ale i tak część pozostała na miejscu. Łuski były białe, zapewne były używane do wystrzeliwania z broni gładkolufowej 12 mm. Zdumiony Sierakowski stwierdził, że w Mińsku strzelano do demonstrantów z polskiej amunicji.

Inny internauta obserwujący wydarzenia w Mińsku posługujący się nickiem The Intel Crab reprodukował łuski z nabojów gumowych tym razem zielonego koloru, ale także łuski po wystrzeliwanych granatach dymnych, które także mają polskie napisy.

Łuski "Made in Poland". Polska nie deklarowała eksportu

Białoruś od 2011 r. objęta jest sankcjami Unii Europejskiej. W 2016 r. sankcje zostały złagodzone. Jednak nadal obowiązuje zakaz sprzedaży na Białoruś broni oraz urządzeń, które służyłyby do tłumienia demonstracji. Wyjątkiem jest amunicja sportowa używana przez biatlonistów, ale i ta musi być rejestrowana.

Zapytaliśmy Ministerstwo Spraw Zagranicznych, czy udzieliło zgody na eksport na Białoruś tego rodzaju amunicji i czy ta amunicja taką zgodę powinna uzyskać. Wedle dostępnych źródeł dotyczących handlu bronią Polska nie deklarowała eksportu na Białoruś (każda transakcja określa end-usera, czyli kraj, do którego dana amunicja ma trafić).

Na razie odpowiedzi z MSZ nie uzyskaliśmy. - MON nie sprzedawał ani uzbrojenia, ani amunicji na Białoruś - oświadczył natomiast we wtorek wieczorem resort obrony.

Zakłady w Pionkach produkują kilka rodzajów amunicji, w tym “gumową amunicję do użytku cywilnego”, która może być wystrzeliwana z broni gładkolufowej.

W sieci (Nexta tv) pojawiły się także zdjęcia granatów hukowych czeskiej produkcji. Miałyby one zostać wyprodukowane w 2012 r. Czeski producent Zeveta stwierdził, że tego rodzaju wyposażenie nie było eksportowane na Białoruś.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.