Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o rekordowej liczbie nowych zachorowań - 726 osób. Najwięcej zdiagnozowano w woj. śląskim - 137, małopolskim - 118, mazowieckim - 107 oraz w wielkopolskim - 89. W ciągu ostatniej doby zmarło 18 osób, najmłodsza miała 43 lata.

Dodatkowymi restrykcjami objętych zostanie 19 powiatów. Surowsze obostrzenia obowiązywać będą tam, gdzie sytuacja epidemiczna jest dziś najpoważniejsza. W tak zwanej czerwonej strefie, gdzie wskaźnik nowych przypadków koronawirusa na 10 tys. osób przekroczy 12, znalazły się powiaty: wieluński, nowosądecki, Nowy Sącz, pszczyński, Ruda Śląska, rybnicki, Rybnik, wodzisławski oraz ostrzeszowski. Do strefy żółtej, gdzie wskaźnik nowych zachorowań wynosił między 6 a 12, trafiły powiaty: wieruszowski, oświęcimski, jarosławski, przemyski, Przemyśl, Jastrzębie-Zdrój, Żory, cieszyński, pińczowski oraz kępiński.

Koronawirus w Polsce. Raport o sytuacji w szpitalach

BIAŁYSTOK

Od początku pandemii w Podlaskiem zachorowało ponad 1000 osób (do czwartku dokładnie 1040), wyzdrowiało 868 (do czwartku), a zmarły 22. W laboratoriach przebadano ponad 57 tys. próbek. Placówki służby zdrowia odczuły pandemię także w ten sposób, że oddziały inne niż zakaźne wyludniły się. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku procentowe wykorzystanie łóżek spadło: w pierwszym półroczu 2019 r. wynosiło średnio 78,98 proc., w pierwszym półroczu 2020 – 63,39 proc., a w drugim jego kwartale - zaledwie 53,04 proc. Patrząc na liczbę pacjentów trafiających na Szpitalny Oddział Ratunkowy (na tę jego część, gdzie pacjenci przywożeni są karetkami), w kwietniu i maju była ich połowa w stosunku do tego, co we wcześniejszych miesiącach. Od czerwca sytuacja wróciła do normy, teraz już pacjenci są przyjmowani normalnie. Jednak jesienią sytuacja może się zrobić bardzo trudna - pisze Joanna Klimowicz.

BYDGOSZCZ

Chociaż na początku czerwca zniesiony został stan podwyższonej gotowości dla oddziałów zakaźnych szpitali w Świeciu i w Toruniu, to zarówno bydgoski szpital zakaźny, jak i centrum pulmonologii dalej mogą przyjmować pacjentów z koronawirusem. Ta ostatnia lecznica ma teraz 39 łóżek przeznaczonych dla pacjentów z pozytywnym wynikiem testu. – Hospitalizujemy obecnie jedną osobę z SARS-CoV-2. Dodatkowo w szpitalu przebywa dziewięciu pacjentów na obserwacji. Średni czas pobytu takiego pacjenta wynosi w naszej placówce 26 dni – informuje Kujawsko-Pomorskie Centrum przy ul. Seminaryjnej. Urszula Jaroszek sprawdza, ile respiratorów i stanowisk do intensywnej terapii jest w szpitalu zakaźnym w Bydgoszczy.

KIELCE I ŚWIĘTOKRZYSKIE

Świętokrzyskie w porównaniu z innymi województwami było w komfortowej sytuacji. W naszym regionie stwierdzono znacznie mniej zakażeń niż w innych częściach Polski. Choć też pojawiały się ogniska w różnych częściach województwa. Do walki z pandemią wojewoda świętokrzyski Zbigniew Koniusz wytypował szpital w Starachowicach, który z dnia na dzień został przekształcony w placówkę jednoimienną. Jest tam ponad 400 łóżek, w tym pediatryczne. – Z tego, co pamiętam, maksymalnie mieliśmy zajętych niewiele ponad 100 łóżek – mówi Grzegorz Kaleta, dyrektor starachowickiego szpitala. Jak wygląda sytuacja obecnie opisuje Angelina Kosiek.

KRAKÓW I MAŁOPOLSKA

Liczba zakażeń koronawirusem w Małopolsce rośnie, system staje się niewydolny. Władze Szpitala Uniwersyteckiego apelują o utworzenie drugiej placówki jednoimiennej w regionie i zmianę sposobu opieki nad pacjentami z COVID-19. Inaczej czeka nas katastrofa - przestrzegają. Marcin Jędrychowski, dyrektor SU, powtarza, że jest bardzo źle, a będzie jeszcze gorzej. – Druga fala zakażeń w Małopolsce już jest i jest ona dużo groźniejsza niż to, z czym zmagaliśmy się na początku epidemii – mówi w rozmowie z Dominiką Wantuch.

LUBLIN

W szpitalach obecnie jest wszystko, co potrzebne. Maseczki, kombinezony, leki i wolne respiratory. Ale w razie lawinowego wzrostu zachorowań to może nie wystarczyć, bo zabraknie łóżek i lekarzy. W ostatnich dniach szpitale podległe marszałkowi województwa otrzymały ponad 7,2 mln zł. Fundusze unijne pozwolą m.in. na zakup środków ochrony osobistej. Chodzi o maseczki, kombinezony, fartuchy chirurgiczne, gogle, przyłbice i czepki. Pieniądze trafią w sumie do 18 podmiotów z całego województwa lubelskiego. To kolejne wsparcie dla marszałkowskich szpitali z funduszy unijnych. - Jeśli chodzi o sprzęt ochrony osobistej, to jest zdecydowanie lepiej niż przed pierwszą falą zachorowań. Zaopatrzenie zarówno naszego szpitala, jak i jednostek wojewódzkich jest obecnie wystarczające. Nadal poszukujemy rękawic nitrylowych, przygotowujemy zapasy. Dodatkowo zarząd województwa zakupi 18 nowych respiratorów dla sześciu szpitali – naszego, Jana Bożego, Neuropsychiatrycznego oraz w Chełmie, Białej Podlaskiej i Zamościu. Powinny do nas dotrzeć we wrześniu - wylicza w rozmowie z Piotrem Kozłowskim Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy al. Kraśnickiej w Lublinie.

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

ŁÓDŹ

- Ludzie zaklinają rzeczywistość i oszukują się, że epidemia się skończyła – mówi dr Miłosz Dobrogowski, dyrektor medyczny z jednoimiennego szpitala w Zgierzu. – Jestem na wakacjach w Karwi. Są tłumy, ludzi w maseczkach niewielu. Mam obawy, co będzie, gdy ludzie wrócą do swoich domów zakażeni. W szpital Zgierzu przed jesienią nie zwiększają liczby łóżek, a przeciwnie – zmniejszają. Zgodnie z nowymi wytycznymi ma ich być dostępnych 150. Uzasadnienie? Właśnie takie jest zapotrzebowanie. Bo pacjentów zakażonych koronawirusem jest na tyle mało, że stoją niewykorzystane łóżka. Dlatego szpital jest częściowo odmrażany – wkrótce będą tam mogli być leczeni także chorzy, u których nie ma podejrzenia zakażeniem. Natomiast w jednym ze szpitalnych budynków trwają intensywne prace adaptacyjne, bo tam będzie się od jesieni mieściła część covidowa. – Wiemy już, że najczęściej trafiają do nas zakażeni, którzy potrzebują leczenia internistycznego i geriatrycznego. Dlatego najwięcej będziemy mieć takich łóżek – tłumaczy Agnieszce Urazińskiej dr Dobrogowski.

OLSZTYN ORAZ WARMIA I MAZURY

Na razie nie widać gwałtownych przygotowań w regionalnych lecznicach, a raczej działania zapobiegawcze. Uwaga jest skierowana przede wszystkim na szpital zakaźny w Ostródzie, który pełnił przez wiele tygodni funkcję tzw. szpitala jednoimiennego, czyli zajmującego się jedynie przypadkami COVID-19. W szczytowym momencie epidemii, w kwietniu, zajęte były tam cztery miejsca pod respiratorami. W Ostródzie było trzech pacjentów, którzy przeszli chorobę bardzo ciężko, ale przeżyli. Trzydziestokilkuletni pacjent chorował ponad 20 dni. – Teraz takich pacjentów pod respiratorami od dłuższego czasu nie ma – mówi Jacek Dudzin, prezes szpitala w Ostródzie. Mazurska lecznica otrzymuje systematycznie nowe wyposażenie. Jakie, sprawdził Tomasz Kurs.

OPOLE

Szpital w Kędzierzynie-Koźlu, który był w województwie opolskim podstawowym punktem obrony przed koronawirusem, ma 30 respiratorów własnych i kolejnych 13 pożyczonych, które jeszcze w nim zostały, ale dotąd nikt nie musiał ich używać. Ze szpitala zakaźnego znów stał się wieloprofilowym, przyjmuje dziś także pacjentów ze zwykłymi urazami i na planowe zabiegi. Dla pacjentów covidowych ma przygotowanych 90 łóżek, aktualne obłożenie to ok. 30 proc. Dziś z całą pewnością jesteśmy w innej sytuacji niż na początku epidemii. Bezcenne jest nasze doświadczenie z okresu, kiedy szpital był monoprofilowy. Część obowiązujących wtedy procedur stosujemy także teraz. Wszyscy nasi pacjenci przyjmowani planowo lub z powodu urazów mają robione wymazy, a dzięki pracowni biologii molekularnej na wynik czekamy godziny, a nie dni. To jest wartość, której się nie da przecenić – mówi Jarosław Kończyło, dyrektor szpitala. Raport z Opolszczyzny przygotowali Anna Pawlak, Anita Dmitruczuk oraz Mateusz Majnusz.

PŁOCK

W płockim szpitalu nie było ani jednego zgonu z powodu koronawirusa. Aktualnie nie ma nikogo pod respiratorem. – Ale odnośnie do wieku pacjentów mamy teraz młodą osobę. Pamiętajmy, chorują nie tylko starsi. Zachowujmy wzmożone zasady bezpieczeństwa, nośmy maseczki – uczula Stanisław Kwiatkowski, dyrektor szpitala na Winiarach. W szpitalu do końca sierpnia potrwają prace nad opracowaniem strategii działania jesienią i zimą, do czego lecznicę zobowiązał wojewoda mazowiecki. Najprawdopodobniej na przełomie września i października, chociaż dyrektor szpitala nie wyklucza wcześniejszego terminu, szpital pozyska kupiony wcześniej aparat do oceny wymazów. Wynik, z którego dowiemy się, czy mamy do czynienia z koronawirusem, grypą czy może z inną chorobą wirusową, powinien się pojawić w czasie od trzech do pięciu godzin - informuje Karolina Burzyńska.

Pandemia koronawirusaPandemia koronawirusa Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

POZNAŃ ORAZ WIELKOPOLSKA

Największe żniwo w Wielkopolsce koronawirus zbiera wciąż na południu. - Wiąże się to z ogromną migracją pracowników. Na południu Wielkopolski znajduje się sporo zakładów pracy, w których zatrudnieni są pracownicy z wielu powiatów i ościennych województw: łódzkiego i dolnośląskiego - przyznaje Jadwiga Kuczma, wojewódzki inspektor sanitarny. Szpital w Koninie nie jest w stanie zająć się chorymi, którzy wymagają podłączenia do respiratora: - Takich chorych odsyłamy i będziemy odsyłać do Poznania - mówią tutejsi zakaźnicy. Magdalena Pietrusik-Adamska, dyrektor Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta, pod który podlega szpital przy ul. Szwajcarskiej w Poznaniu, uspokaja, że liczba sprzętu w szpitalu w Poznaniu jest na razie wystarczająca. Lecznica ciągle zbroi się w kolejne aparaty - informuje Sylwia Sałwacka.

RADOM

– W tej chwili mamy zajęte mniej więcej jedno na pięć łóżek, więc mamy w szpitalu pewien zapas. Dwa tygodnie temu mieliśmy nowe ognisko w Iłży, skąd w ciągu tygodnia przywieziono do nas osiem osób. W ostatnim okresie na SOR zgłasza się kilku pacjentów dziennie z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Obecnie wśród naszych pacjentów mniej jest osób w stanie ciężkim, ale faktycznie dłużej musimy czekać, by uzyskać dwukrotnie ujemny wynik, a tym samym mieć pewność, że pacjent wyeliminował wirusa - mówi dr n. med. Wojciech Dworzański, pełnomocnik dyrekcji Radomskiego Szpitala Specjalistycznego ds. utworzenia jednoimiennego szpitala zakaźnego w rozmowie z Katarzyną Ludwińską

RZESZÓW I PODKARPACIE

Na Podkarpaciu oddziały zakaźne oraz obserwacyjno-zakaźne są w szpitalach w: Łańcucie, Dębicy, Jarosławiu, Jaśle, Mielcu, Przemyślu i Sanoku. Szpital w Łańcucie nie jest już szpitalem jednoimiennym wyłącznie dla chorych z potwierdzonym koronawirusem. Ale wciąż jest tam największy w województwie oddział, na który przywożeni są chorzy pacjenci. Może przyjąć ponad 130 osób. Jak informuje prof. Andrzej Cieśla, ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu w Łańcucie, w ostatnich dniach na oddziale przebywało około 100 pacjentów. Ponad 300 łóżek na oddziałach zakaźnych, niespełna 200 respiratorów. Tym dysponujemy na Podkarpaciu. Czy to wystarczy dla chorych z COVID-19, gdy nadejdzie kolejna fala zakażeń? - zastanawia się Anna Gorczyca.

SZCZECIN

- Liczba pacjentów rośnie i więcej jest tych, które mają cięższy przebieg choroby. Ale jesteśmy przygotowani na przyjęcie nawet 950 osób - informuje Mateusz Iżakowski, rzecznik prasowy wojewódzkiego szpitala przy ul. Arkońskiej w Szczecinie. Szpital dysponuje 85 respiratorami. W tej chwili w użyciu jest sześć takich urządzeń. Wyposażenie Arkońskiej w sprzęt pomocny w walce z COVID-19 bardzo poprawiło się w stosunku do tego, jakie było w marcu, na początku epidemii - informuje Jolanta Kowalewska.

ŚLĄSK I ZAGŁĘBIE

– Ta potencjalna druga fala to będą pacjenci z różnymi infekcjami wirusowymi, które mogą być mylone z koronawirusem. Pytanie powinno więc być takie: czy jesteśmy gotowi na jesienny wzrost zachorowań na infekcje wirusowe i bakteryjne w aspekcie diagnostyki koronawirusa. Niestety, nie jesteśmy, dlatego że przewidujemy drastycznie zwiększoną liczbę osób zgłaszających się z podejrzeniem, która prawdopodobnie przekroczy nasze możliwości diagnostyczne – mówi dr hab. Jerzy Jaroszewicz, kierownik oddziału obserwacyjno-zakaźnego i hepatologii w Szpitalu Specjalistycznym nr 1 w Bytomiu. Na razie oddziały nie są przepełnione. W największym z nich – Szpitalu Rejonowym w Raciborzu – z 234 łóżek przeznaczonych na walkę z COVID-19 zajęte są 124, ale dynamika jest tutaj wzrostowa. Z 27 respiratorów w użyciu jest sześć, ale placówka potrzebuje jeszcze kolejnych. Marcin Czyżewski sprawdza, jak wygląda sytuacja w pozostałych szpitalach regionu.

W Szpitalu Specjalistycznym nr 1 w Bytomiu wymazy do badania pobiera się także osobom, które zgłaszają się na nie same, bez skierowania od lekarza. Wystarczy, że czują się źle albo wiedzą, że miały jakikolwiek kontakt z zakażonymW Szpitalu Specjalistycznym nr 1 w Bytomiu wymazy do badania pobiera się także osobom, które zgłaszają się na nie same, bez skierowania od lekarza. Wystarczy, że czują się źle albo wiedzą, że miały jakikolwiek kontakt z zakażonym Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

TORUŃ I GRUDZIĄDZ

Zapasy maseczek i płynu do dezynfekcji w szpitalach Torunia i Grudziądza są już zgromadzone, zmieniono organizację i zasady pracy. Wojewódzki Szpital Zespolony w Toruniu utrzymuje w ciągłej gotowości dwa piętra budynku przy Krasińskiego, gdzie mogą być hospitalizowani zakażeni COVID-19. Jedną część przeznaczono dla wymagających użycia respiratorów, drugą dla lżej chorych. Trwają prace wykończeniowe w nowym budynku szpitala zakaźnego na Bielanach. To znacznie poprawi komfort pacjentów, ale także wpłynie na bezpieczeństwo epidemiologiczne i warunki pracy lekarzy i pozostałego personelu. W specyficznej sytuacji jest lecznica w Grudziądzu, którą zaraz na początku epidemii przekształcono w szpital jednoimienny. Obecnie w szpitalu jest 494 pacjentów, w tym na oddziale zakaźnym 10. Łóżek przeznaczonych dla osób z koronawirusem jest 110, w tym 18 z respiratorami. Obecnie żaden pacjent nie wymaga podłączenia do respiratora. Jakie są rezerwy środków ochrony osobistej i płynu do dezynfekcji? Sprawdziła Agnieszka Kępka.

TRÓJMIASTO I POMORZE

– Zwiększyła się liczba zakażeń, nadal jest jednak na relatywnie niskim poziomie – mówi dr Tadeusz Jędrzejczyk, dyrektor departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Jak podkreśla, to czas przygotowania się na jesienną falę. – Uzupełniamy liczbę respiratorów w szpitalach, a także kadry anestezjologów. To najistotniejsze z punktu organizacyjnego – mówi dr Jerzy Karpiński, dyrektor Wydziału Zdrowia w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim. W województwie jest 1,5 tys. respiratorów. Środków ochronnych też nie brakuje. – Szpitale na bieżąco realizują zakupy i mają także odpowiednie zapasy – mówi dr Jędrzejczyk. Nastroje więc są optymistyczno-umiarkowane - pisze Joanna Wiśniowska.

WARSZAWA

Obecnie w Warszawie z powodu koronawirusa hospitalizowanych jest 300 osób. - W skali ponadmilionowego miasta nie wydaje się wiele, ale to zależy, ile w sumie jest wolnych łóżek w szpitalach dla osób zakażonych. Zajętych jest ok. 1/4 z nich. Jeśli wzrost zachorowań będzie czterokrotny, a jest to prawdopodobne, to warszawskie szpitale się zapełnią - mówi dr hab. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w rozmowie z Martyną Śmigiel

WROCŁAW

Obecnie w szpitalu przy ul. Koszarowej leży ok. 35 pacjentów z koronawirusem oraz kilkunastu czeka na wynik testu. Trzech przebywa na OIOM-ie, gdzie trwa remont i po jego zakończeniu będzie można przyjąć 11 osób. Podczas wiosennej fali, gdy brakowało miejsc, dodatkowy oddział intensywnej terapii uruchomiono na neurologii. W szczycie walki z epidemią w szpitalu leżało nawet 120 pacjentów. Naukowcy z grupy MOCOS Wrocław, utworzonej przez prof. Tylla Krügera z Politechniki Wrocławskiej, zajmującej się analizą ryzyka, zakładali, że do połowy sierpnia będzie przybywać przeciętnie co najmniej 600 chorych dziennie. Ilu ich będzie we wrześniu według najnowszej prognozy? Opisuje Piotr Bera.

ZIELONA GÓRA I LUBUSKIE

Dr Jacek Smykał, kierownik oddziału zakaźnego Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze zaobserwował, że nowi pacjenci przechodzą chorobę trudniej niż ci, którzy trafiali do szpitala na początku pandemii. Na oddział trafia więcej osób po 60. roku życia. – Personel jest wyczerpany i zmęczony psychicznie. Tak naprawdę od marca robimy za wielki SOR. Nie tylko dla całego miasta i regionu. Każdy pacjent, który gorączkuje, ląduje u nas. Diagnozujemy zawały i udary, a nawet choroby onkologiczne – wylicza dr Smykał. O sytuacji w Zielonej Górze, gdzie w marcu na oddziale potwierdzono koronawirusa u pierwszego pacjenta w Polsce, oraz w Lubuskiem piszą Piotr Bakselerowicz oraz Dariusz Barański.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.