Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Będą zaprzeczać i pomawiać. Już to robią. Magda się dowie, że jest niewiarygodna i niezrównoważona. Że zmyśla, skoro po latach, ni stąd, ni zowąd, „sobie przypomniała” – właśnie tak, w ironicznym cudzysłowie.

Obrona przez atak

Już to robią. Ojciec Zdzisława Antoniego oskarża ojca Magdy o niską chęć zemsty. Zarzuca mu kłamstwa i alkoholizm.

Broni się przez atak prokuratura. Ta sama, która dwukrotnie sprawę umorzyła i wiele zrobiła, żeby nie wziąć strony ofiary. Skupiła się bowiem na podważaniu „niespójnych” zeznań Magdy. Nie dała jej szansy na ponowne zeznania w drugim śledztwie. Tak jak ojciec sprawcy uznała, że Magdzie wierzyć nie należy.

Prokuratura oskarża „Wyborczą” o nierzetelność i manipulacje. Z miedzianym czołem, kompletnie wbrew faktom. Trauma Magdy szczególnie prokuratury nie interesowała, dzisiaj więc zimno oświadcza, że przecież ofiara mogła kwestionować drugie umorzenie na drodze prawnej, ale zrezygnowała. Ot, sama sobie winna.

Zdzisław Antoni znowu wypiera się wszystkiego, oskarżenie o krzywdzenie dziecka nazywa „sfingowanym”. Oczywiście powołuje się na prokuraturę, która wszak żadnego przestępstwa ani żadnej jego winy się nie dopatrzyła, aktu oskarżenia do sądu nie posłała. Prokuratura, która przecież – jak wyżej – nie ma sobie nic do zarzucenia…

„Polityczny atak na rodzinę”

Zarówno syn, jak i jego ojciec – wyjadacz PR, mistrz propagandy władzy – nazywają nasz reportaż atakiem na rodzinę, i to osobiście ze strony naszego pierwszego wicenaczelnego. Stosują chwyty emocjonalne – ojciec pisze w oświadczeniu „bracie”, a syn – „stryju”. Obaj ignorują – bo to dla nich wygodne – oświadczenie pozostałych naczelnych „Wyborczej”, w którym poinformowaliśmy naszych czytelników, że tylko my odpowiadamy za redakcję i publikację reportażu, a nasz kolega wyłączył się z tej sprawy.

Ojciec i syn – oraz akolici ojca – oskarżają nas o polityczny atak na szefa rządowej telewizji. Niech ludzie myślą, że to nikczemna zemsta rodzinna na tle konfliktu politycznego. Ojciec – z niezmąconym cynizmem, który jest jego znakiem firmowym – zwracając się do brata, zarzuca mu podłe polityczne intencje: „Odreagowujesz kłamliwym atakiem na rodzinę kolejną porażkę swojego środowiska totalnej opozycji”. Znamy ten język z tzw. przekazów władzy.

Ojciec Zdzisława Antoniego jest pewny siebie. Jeśli umorzenie śledztw nastąpiło z powodu jego pozycji politycznej, to raczej nie zostały ślady na piśmie, prawda? Zakrzyczeć, zagłuszyć, zmienić temat z krzywdy dziecka na politykę, odpowiedzieć insynuacjami i „wściekłym atakiem” bez żadnych hamulców. On to potrafi, jest z tego znany.

Niestety, przyłącza się do tych oskarżeń matka Zdzisława Antoniego. Ta sama, która w czerwcu 2015 r. odpisywała matce Magdy: „Zgłoście to jak najszybciej, ja nie chcę, by mój syn był dalej zagrożeniem dla innych. Przepraszam, ale nie wiem, czy mi kiedykolwiek wybaczycie”. Dzisiaj jednak oświadcza: „[tamta korespondencja z matką Magdy rozpoczęła] nieuczciwą kampanię wymierzoną w mojego syna, w moją rodzinę”. Czy nas zaskakuje, że cokolwiek by się działo, matka staje po stronie syna?

Przecież mogli milczeć

Tych osób dzisiaj nie obchodzi dziecko molestowane w leśniczówce. A polskie organy ścigania nie są na takie sprawy szczególnie wrażliwe. Ofiarom nie dowierzają. Zapewniają o surowym ściganiu pedofilii i gwałtów, ale czyny nie potwierdzają ich gorliwości w tych sprawach. Sprzyja temu rząd, który właśnie ogłosił, że wypowie konwencję stambulską przeciw przemocy domowej. Mimo że do krzywdy dzieci i gwałtów bardzo często dochodzi właśnie w rodzinach i ze strony bliskich ludzi, przed którymi ofiarom trudno się bronić. No i oczywiście liczy się polityczna pozycja ojca. Niewielu jest chętnych, żeby z nim zadzierać.

Magda i jej bliscy mogli milczeć. Patrząc chłodno, ujawnienie przez nią drastycznych wspomnień zupełnie im „się nie opłacało”. Są stroną znacznie słabszą. Wiedzieli, że spotkają ich oskarżenia o działanie z niskich pobudek, z wrogiej inspiracji politycznej, o zaniedbanie kroków prawnych i kłamliwe napaści oraz o to, że poszukali gazety, która z władzą i jej telewizją i tak ma na pieńku, czyli „Wyborczej”. Spodziewaliśmy się, że Magda i jej najbliżsi będą piętnowani, upokarzani, szkalowani. I że tamci umieszczą krzywdę Magdy w cudzysłowie.

Jednak ofierze i rodzinie w takiej sytuacji porządni dziennikarze muszą podać rękę, starać się pomóc. Reportaż Żanety Gotowalskiej i Piotra Głuchowskiego jest niezwykle solidnie udokumentowany. Owszem, jest drastyczny, bo drastyczna jest ta sprawa. A bulwersuje tym bardziej, że naszym zdaniem organa ścigania nie zrobiły tu wszystkiego, co mogły i powinny. I, niestety, jest prawdopodobne, że wpływ na to miała pozycja ojca człowieka, którego Magda obwinia o swoją krzywdę w dzieciństwie.

Ujawnienie tej sprawy uważamy za ważne i konieczne, tak jak wielu krzywd ludzi bezradnych, słabszych, nieustosunkowanych, o których piszemy w naszych reportażach.

Magda czeka na sprawiedliwość. Doczeka się?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.