Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Wyborcza” zdobyła informacje odsłaniające tę transakcję dzięki ujawnionej nam korespondencji SMS i dwóm nagraniom. Nie wiedząc o tym, że znamy zakulisowe działania, Szumowscy i Cieszyński potwierdzili nasze główne ustalenia. Wbrew posiadanym przez nas materiałom twierdzili, że oferta Łukasza G. została potraktowana jak każda inna.

Na końcu tekstu publikujemy wszystkie nasze pytania i odpowiedzi Łukasza i Marcina Szumowskich oraz Janusza Cieszyńskiego. 

Kto jest kim w tej historii:

- Łukasz G., drobny biznesmen z Zakopanego, instruktor narciarski;

- Łukasz Szumowski, minister zdrowia, poseł PiS;

- Marcin Szumowski, brat Łukasza, biznesmen z branży farmaceutycznej;

- Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia odpowiedzialny za cyfryzację i rezerwy na czas epidemii, członek PiS;

- Małgorzata Dębska („pani Małgosia”), wicedyrektor departamentu nadzoru i kontroli w resorcie zdrowia.

Co wiemy na pewno:

16 marca, dwa dni po ogłoszeniu w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego, z Marcinem Szumowskim, bratem ministra zdrowia, kontaktuje się Łukasz G., który nigdy nie handlował sprzętem medycznym. Oferuje maseczki.

Gdy dostaje telefon do wiceministra Cieszyńskiego, powołuje się na znajomość z Łukaszem Szumowskim. Szybko umawiają się w siedzibie resortu w Warszawie, co owocuje kontraktem. Przebiegiem transakcji cały czas żywo interesuje się Marcin Szumowski.

W kwietniu zakupy sprzętu ochronnego na czas pandemii zaczyna badać CBA. Według naszych źródeł – także transakcję z Łukaszem G.

6 maja wiceminister Cieszyński wzywa Łukasza G. do Warszawy. Zdenerwowany stwierdza, że maseczki nie spełniają żadnych norm, i domaga się zwrotu pieniędzy. Grozi prokuraturą, ale jej do dziś nie zawiadamia. Ogromna większość maseczek została już zresztą wykorzystana. 

„Marcin, mam pół miliona maseczek”

Łukasz G., były zawodnik, prowadzi w Zakopanem szkołę jazdy na nartach i pensjonat. Jego gośćmi od lat są bracia Łukasz i Marcin Szumowscy z rodzinami, razem jeżdżą na wyprawy narciarskie.

W sieci można przeczytać, że G. dobrze żyje z obecną władzą. Uczył jeździć na nartach nową żonę prezesa TVP Jacka Kurskiego, brał udział w zawodach, w których występował Andrzej Duda. W styczniu u boku prezydenta na zawodach w Zakopanem stał minister Szumowski.

16 marca, dwa dni po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego, po godz. 12 Łukasz G. wysyła SMS do brata ministra (treść korespondencji jak w oryginale): „Marcin. Czy na ten moment są potrzebne jeszcze maseczki ochronne. Wiem, że to dziwnie zabrzmi ale mam pół miliona sztuk [emotikon]”. Marcin odpowiada: „Tak. I po ile?”. „I jakie? Chirurgiczne?”. Łukasz G.: „Trzywarstwowy z atestem chirurgiczny”. Marcin: „Cena?”, Łukasz G.: „4.60 netto + 8% vat”. Po chwili poprawia. Pisze już o większej liczbie maseczek, ale z innej partii: „Marcin tamte już poszły została jeszcze jedna partia półtora miliona cały czas maleje”.

Korespondencja urywa się o godz. 15.50. Potem brat ministra pisze: „Czekaj, bo jakąś naradę mam”. Łukasz G.: „Marcin czekam Wszyscy czekają goście ci co mają też czekają wszyscy czekamy”. Rozmawiają przez telefon. Marcin obiecuje, że „porozmawia z bratem”, czyli ministrem Szumowskim. Wreszcie w odpowiedzi na ponaglenie Marcin Szumowski pisze: „Minister Cieszyński”. Łukasz G. nie rozumie: „Tzn.???”. Marcin wysyła wizytówkę z numerem wiceministra zdrowia.

Łukasz G. w sprawę zaangażował się jako pośrednik między Ministerstwem Zdrowia, do którego miał „dojścia”, a swoim znajomymi, którzy mieli „dojścia” do maseczek, kombinezonów, rękawic i testów na COVID-19 z Chin i Ukrainy. Stroną transakcji z resortem będzie jego żona. 30 marca rejestruje w Zakopanem działalność gospodarczą pod nazwą Kaja. Zakres działalności: „sprzedaż hurtowa wyrobów farmaceutycznych i medycznych”.

Zapis o bezkarności

Wskazany przez Marcina Szumowskiego wiceminister Cieszyński ma 31 lat. Absolwent SGH, do struktur rządowych wszedł w 2016 r., był doradcą Mateusza Morawieckiego w resorcie finansów, potem szefem departamentu w Ministerstwie Cyfryzacji. Wiceministrem zdrowia został w styczniu 2018 r. W tym samym roku zdobył mandat radnego PiS w dzielnicy Mokotów w Warszawie.

Cieszyński był już bohaterem tekstu „Wyborczej”. 16 kwietnia Ewa Ivanova i Judyta Watoła napisały na podstawie dwóch niezależnych źródeł, że to on stał za wprowadzeniem art. 10c do specustawy koronawirusowej. Zapewnia on bezkarność sprawcom przestępstw z art. 231 i 296 kodeksu karnego. Pierwszy mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, drugi – o wyrządzeniu szkody majątkowej w obrocie gospodarczym. Za te przestępstwa normalnie grozi do 10 lat więzienia, ale specustawa stanowi, że jeśli ktoś kupował towary i usługi niezbędne do zwalczenia epidemii, działał w interesie społecznym oraz w sytuacji zagrożenia i wyższej konieczności, to odpowiedzialności nie będzie. Urzędnik, który przekroczy uprawnienia i wyrządzi wielką szkodę majątkową, nie odpowie też za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

Resort zdrowia zaprzeczył, że art. 10c przeforsował Cieszyński, ale tłumaczył, że taki zapis był konieczny: „Stosowanie standardowych zapisów prawa zamówień publicznych oznaczałoby, że w sytuacji zagrożenia epidemią Polska nie mogłaby prowadzić zakupów choćby środków ochrony osobistej czy testów na koronawirusa dla służb medycznych w trybie pilnym, co stwarzałoby zagrożenie bezpieczeństwa obywateli”.

„Mam telefon od ministra…”

Wracamy do historii zakupu maseczek. 17 marca o godz. 8.15 – dzień po rozmowie z bratem ministra – Łukasz G. pisze do Cieszyńskiego. Prosi o spotkanie. Co ważne, w SMS-ie powołuje się na... samego ministra Łukasza Szumowskiego: „Witam serdecznie Mam telefon od Łukasza Szumowskiego z tej strony Łukasz G. Bardzo proszę o kontakt”.

Następnego dnia na godz. 13 Łukasz G. jest już umówiony z wiceministrem. O 12.07 jest w Warszawie. Pisze: „Witam serdecznie czy mogę prosić na potwierdzenie adres spotkania o 13.00?”. Na spotkaniu Cieszyński wita się z Łukaszem G. i przekazuje go Małgorzacie Dębskiej. Łukasz G. myśli, że Dębska jest asystentką ministra. Rozmowy przynoszą efekt.

24 marca maseczki są już w Polsce. Są też kolejne. Tego dnia G. pisze do Cieszyńskiego: „Panie ministrze na jutro 10 tysięcy sztuk w magazynie w cenie już ustalonej 48 zł netto z Panem. Brać?”. W drugim SMS-ie precyzuje: „W waszym magazynie w Porębie”. Cieszyński odpisuje: „Proszę o kontakt z Małgosią”.

Chodzi o miejscowość Poręby koło Zduńskiej Woli. To siedziba Centralnej Bazy Rezerw Sanitarno-Przeciwepidemicznych Ministerstwa Zdrowia. Cieszyński ma nad nią bezpośredni nadzór.

Łukasz G. wysyła też Cieszyńskiemu zdjęcia otwartego pudła z maseczkami i jednej z nich. Z napisów wynika, że jest to produkt ukraiński. Na innym zdjęciu jest ukraiński certyfikat. G. oferuje też 50 tys. kombinezonów ochronnych. Cena: 80 zł plus 23 proc. VAT.

Ostatecznie za pośrednictwem Łukasza G. resort zdrowia kupił co najmniej 100 tys. maseczek typu FFP2, płacąc ok. 39 netto za sztukę (z VAT to ok. 42 zł) i 20 tys. maseczek chirurgicznych po 8 zł. Po tej pierwszej transakcji Łukasz G. sprzedał jeszcze ministerstwu 10 tys. sztuk FFP2 z Ukrainy (cena 48 zł netto) i 3 tys. przyłbic (cena nieznana).

Ceny są horrendalne, nawet jak na okres, gdy strach przed koronawirusem ostro je wywindował. Jak sprawdziliśmy, przed epidemią maseczki FFP2 kosztowały między 2 a 4 zł za sztukę. Chirurgiczne – między 50 gr a 1 zł.

Za ile sprzęt kupił u producenta Łukasz G.? A ściślej: jego wspólnicy, na których się powoływał? Nie wiadomo. Łukasz G. nie chce odpowiedzieć.

Na profilu Łukasza G. na Facebooku znaleźliśmy ofertę z 14 kwietnia. Instruktor dalej sprzedawał wtedy maseczki. Pisał, że ma jeszcze 7 tys. maseczek FFP2. Cena już znacznie niższa niż dla ministerstwa: 26 zł 30 gr za jedną. Na zdjęciu dołączył certyfikat wydany przez producenta, chińską firmę Huizhou Zhu Ci Safety Goods Manufacturing Co. Ltd. Ten sam certyfikat mają maski sprzedane resortowi zdrowia.

Nie wiemy, jak zostały podzielone pieniądze, które zapłaciło ministerstwo za maseczki. W transakcji oprócz firmy żony Łukasza G. brały udział jeszcze dwa podmioty należące do znajomych górala. Ale tylko z Łukaszem G. ministerstwo prowadziło rozmowy.

„Minister powinien tylko klepnąć”

Brat ministra nie poprzestał na zarekomendowaniu Łukasza G. w resorcie. Monitorował postępy transakcji. Już 17 marca pyta instruktora: „Udało się?”. G. odpisuje: „Jeszcze nie”, „Dzialamy”, „Będziesz wiedział pierwszy” [emotikon z muskularnym ramieniem i uśmiechniętą buzią].

18 marca o godz. 15.24 Łukasz G. ma już konkretne informacje: „Spotkanie było w gabinecie u podsekretarza stanu Janusza Cieszyńskiego, natomiast jego sekretarka pani dyrektor nazywa się Małgorzata Dempska” [błąd w nazwisku i funkcji urzędniczki]. Marcin odpisuje: „Dzięki”. Na co G. precyzuje: „oferta ma iść do niej na biurko ona to pilotuje a minister powinien tylko klepnąć”.

Następnego dnia Marcin Szumowski pyta dalej. Też ma interes do ministerstwa: „A masz do niej maila”. Łukasz G.: „Mam, trzeba Ci czy jak?”. Marcin: „Tak proszę. Testy na Covid J”. Łukasz G.: „Mam ile chcesz”, „Najnowsze”. Przesyła Marcinowi e-mail urzędniczki.

19 marca o 22.51 Marcin Szumowski zwraca uwagę Łukaszowi G.: „Testy są potrzebne ale masz ceny 2 x droższe niż duże zamówienie z Chin. Czas dostawy jest jeszcze ważniejszy od ceny. Z gwarancję dostawy w 7 dni może być cena premium. Jednak najbardziej potrzebna jest odzież ochronna”.

31 marca Marcin Szumowski pisze do Łukasza G.: „Masz te maseczki trochę taniej? 5k sztuk [5 tysięcy]. Ale na rynku chodzą ponoć teraz po 5.50”. Tym razem maseczki są potrzebne do kliniki prowadzonej przez żonę jednego ze znajomych brata ministra.

„Oferta ważna dzisiaj i tylko dzisiaj”

Ostatni znany nam rozdział tej sprawy zaczyna się w majowy długi weekend. Z Łukaszem G. kontaktuje się dyrektor Dębska. Jest zdenerwowana. Pyta, gdzie obecnie znajdują się maseczki, prosi o podanie cen, jakie obowiązywały w dniach transakcji.

5 maja Łukasz G. zostaje telefonicznie wezwany przez Cieszyńskiego. Następnego dnia w południe Dębska, Cieszyński i G. spotykają się w gabinecie wiceministra. Dochodzi do dramatycznej rozmowy. Mamy z niej nagranie.

Cieszyński pokazuje Łukaszowi G. kopie ekspertyz jakości maseczek – nie spełniają polskich norm. Wiceminister żąda zwrotu pieniędzy: – Wobec powyższego, ponieważ towar nie spełnia norm jakościowych, chcielibyśmy ten towar – jego część już jest przekazana do Agencji Rezerw Materiałowych, natomiast część wciąż jest na magazynach ministerstwa – chcielibyśmy od państwa zwrotu pieniędzy za te materiały, ponieważ one nie spełniają norm. To jest obiektywne badanie. Jeżeli państwo chcieliby badać indywidualnie, to oczywiście macie do tego prawo.

Cieszyński grozi prokuraturą: – Chcielibyśmy tę sytuację rozwiązać polubownie, bo jeżeli nie będzie możliwości polubownego rozwiązania, to jak mówiłem, musimy wtedy skierować informację do prokuratury, bo do tego zobowiązują nas przepisy. Zakładam, że państwo, sprzedając nam to, nie mieli złych intencji. Chcieliście zrobić na tym biznes, gdzieś kupić, potem sprzedać – to jest normalne. Zakładam, że do tej pory też państwo nie zajmowali się na co dzień tego typu rzeczami, wzięliście towar, dokumenty, jakie dostaliście. W związku z tym moja propozycja jest taka, że jeżeli państwo dzisiaj zgodzicie się na to, to my jesteśmy skłonni zawrzeć porozumienie, ugodę, że ten zwrot byłby rozłożony na raty, bo rozumiem, że możecie państwo nie mieć środków.

Cieszyński chce też natychmiast rozmawiać ze wspólnikami Łukasza G. i z jego żoną, która jest podpisana pod fakturą zakupu. Wiceminister mówi: – Proszę zadzwonić i poprosić, aby te osoby tutaj dzisiaj przyjechały, bo to jest oferta, która jest ważna dzisiaj i tylko dzisiaj. To jest 5 mln zł, publiczne pieniądze, i musimy się z nich rozliczyć. Rozumiem, że pana żona i wspólnicy prowadzą to w formie działalności gospodarczej, czyli cała odpowiedzialność jest całym majątkiem. My nie będziemy mogli powstrzymać się z egzekucją do wszystkich możliwych elementów tego majątku. Nam bardzo zależy na tym, żeby się polubownie porozumieć, natomiast musimy mieć porządek w papierach. Jak ktoś później przyjdzie i zapyta, co się stało, to muszę mu powiedzieć: kupiliśmy w dobrej wierze, sytuacja była, jaka była, dostaliśmy ofertę, zapłaciliśmy po tym, jak odebraliśmy towar, więc też nie podejmowaliśmy niepotrzebnego ryzyka. W momencie, w którym okazało się, że ten towar nie spełnia norm jakościowych, niezwłocznie zwróciliśmy się do państwa, zaproponowaliśmy takie wyjście z sytuacji.

Urzędnik zarzuca też Łukaszowi G., że przedstawił mu podrobione certyfikaty maseczek: – Jeżeli państwo się na to [na zwrot pieniędzy] zgodzicie, to jest OK, jeżeli nie, to musimy podjąć kroki już prawne i wystąpić formalnie o zwrot środków, i skierować sprawę do prokuratury w związku z tym, że pierwotnie przedstawione nam dokumenty to są dokumenty podrobione. Nie mówię, że przez pana, proszę wierzyć mi, nie mam żadnych powodów, żeby sądzić, że to pan. Niemniej jednak to pan te dokumenty przedstawił i to już jest pana odpowiedzialność, bo z panem rozmawialiśmy, pan te dokumenty przedłożył do ministerstwa, na tej podstawie ministerstwo, działając, podejmowało decyzję. Te dokumenty są fałszywe, więc to jest na pewno zarzut prokuratorski. Nie mówiąc o tym, że jeżeli jest coś sprzedane na podstawie dokumentów, które są wątpliwej autentyczności, to wprost można wszystkie karne sankcje związane z wyłudzeniami, oszustwami rozważyć. Oczywiście to jest do decyzji prokuratora i później sądu, ale to jest ta jedna ścieżka. Druga kwestia to jest oczywiście droga cywilna, w której będziemy wobec wszystkich trzech podmiotów, które na fakturach się pojawiły, żądali zwrotu środków, oczywiście od razu z odsetkami, kosztami naszego zastępstwa procesowego i wszystkimi sądowymi.

Czegoś tu szuka CBA

Łukasz G. jest w szoku, a minister naciska: – Panie Łukaszu, mam propozycję, żeby zadzwonił pan do swoich wspólników i powiedział, że trzeba wsiadać do samochodu i przyjechać tutaj dzisiaj. Jeżeli pan jest w stanie, może dostać od żony pełnomocnictwo. Jeżeli żona panu takiego pełnomocnictwa udzieli, ono do nas trafi, to my jak najbardziej możemy to robić. Ja mogę nawet wysłać kierowcę z Krakowa, z NFZ, który od pana żony to pełnomocnictwo odbierze. Najpierw ona wyśle jakieś zdjęcia, potem oryginał. Jeżeli pana wspólnicy pana upoważnią do zawarcia w ich imieniu tych porozumień, proszę, nie mam z tym żadnego problemu. Natomiast wydaje mi się, że ja dosyć jasno powiedziałem, jakie są nasze oczekiwania, proszę się zastanowić, co pan na to.

Łukasz G. wychodzi ze spotkania. Kontaktuje się ze wspólnikami. Po godz. 18 jeszcze raz dzwoni do niego Cieszyński. Pyta, co ze wspólnikami. Łukasz G. odpowiada, że nie są w stanie tak szybko się zjawić. Cieszyński: – W takim razie dzisiaj kierujemy dokumenty do organów ścigania. Ja sobie nie wyobrażam, że ci państwo nie są w stanie przyjechać w takiej sprawie. Będziecie państwo w takim razie przyjeżdżali już do Warszawy w innych okolicznościach.

Ostatecznie minister zgadza się przełożyć rozstrzygnięcia na następny dzień – 7 maja. Jednak ani tego, ani następnego dnia nadal nie zawiadamia prokuratury.

Co było powodem wezwania Łukasza G. i żądania zwrotu pieniędzy, możemy się tylko domyślać. Reklamacja nastąpiła ponad 40 dni po transakcji. Część sprzętu została już rozdzielona. Maseczek nie sprawdzono ani przed zakupem, ani bezpośrednio po nim. Oferent, czyli Łukasz G., był osobą z ulicy. Został przyjęty przez wiceministra, podając, że ma telefon od Łukasza Szumowskiego. Tytułem do podjęcia z nim rozmów była rekomendacja brata szefa resortu.

Jak ustaliliśmy, zakupami sprzętu medycznego na początku pandemii intensywnie interesuje się CBA. – Prowadzimy kilkanaście postępowań. Było oczywiste, że pojawią się ludzie, którzy będą chcieli wykorzystać sytuację – mówi nam rozmówca z CBA. Potwierdza, że badana jest m.in. opisana tu transakcja. Na oficjalnie zadane pytanie CBA na razie nie odpowiedziało.

„Zgłosił się jak wielu innych...”

W poniedziałek wysłaliśmy do Cieszyńskiego pytania. Odpowiedział obszernie, potwierdzając szczegóły transakcji. Zdaniem wiceministra nie można mówić o żadnej protekcji: „Przedsiębiorca, jak wielu innych, zgłosił się do Ministerstwa Zdrowia i przedstawił ofertę współpracy. Wszystkie oferty podlegają weryfikacji pod kątem zapotrzebowania na dany produkt, a także warunków cenowych i terminu dostawy. Ani minister Łukasz Szumowski, ani brat ministra nie dawali żadnych rekomendacji wskazanemu przedsiębiorcy”.

Z jego odpowiedzi wynika też, że wciąż nie zawiadomił prokuratury: „Aktualnie prawnicy Ministerstwa Zdrowia analizują możliwość podjęcia kroków prawnych, w tym między innymi złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Z uwagi na dotychczas prowadzone rozmowy z p. Łukaszem G. oraz kontrahentami w dniach 6 i 11 maja br., na których przedstawione były roszczenia Ministerstwa Zdrowia (m.in. w zakresie wad dostarczonego produktu), inne kroki prawne nie były podejmowane”.

Wiceminister dodaje, że „załącznikiem do oferty sprzedaży maseczek był certyfikat potwierdzający ich jakość. Dokonano także weryfikacji wiarygodności producenta, firmy Mars Medical Products, która od wielu lat funkcjonuje na rynku dostawców środków ochrony indywidualnej”. Dlaczego zatem ostatecznie, i tak późno, uznano, że maseczki są wadliwe?

Cieszyński: „Informacja o wynikach badań została przekazana przez Centralny Instytut Ochrony Pracy w dniu 5 maja. W związku z otrzymaniem z CIOP wyników badań świadczących o niespełnianiu przez dostarczony przez firmy reprezentowane przez p. G. towar, w dniu 5 maja zaprosiłem p. G. wraz z przedstawicielami reprezentowanych przez niego podmiotów na spotkanie w celu przedstawienia roszczeń Ministerstwa Zdrowia, w szczególności w zakresie roszczeń przysługujących z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy sprzedanej”.

Z kolei minister Szumowski potwierdził nam, że zna Łukasza G. z nart i właśnie dlatego – dowiedziawszy się, że sprzedaje on sprzęt resortowi – „wyłączył się z tej sprawy”. Nie pisze, czy to brat poinformował go o ofercie: „Z tego, co wiem, brat po prostu przekierował pana G. do Ministerstwa Zdrowia. Sam z racji moich wcześniejszych kontaktów w środowisku medycznym otrzymywałem liczne zapytania i oferty. Wszystkie zawsze przekierowywałem na drogę formalną”.

Również brat ministra Marcin Szumowski przekonuje, że nie ma mowy o żadnej protekcji: „Łukasza G. znam od ponad 10 lat z treningów i wyjazdów narciarskich. Nikogo nie rekomendowałem, bo z zasady nigdy nikogo nie rekomenduję. Przekierowałem pana Łukasza G. do Ministerstwa Zdrowia. Przekazałem panu G., że jeżeli ma ofertę, to musi ją skierować do ministerstwa zdrowia”. Pisze też: „Wskazałem kontakt i sprawą się więcej nie zajmowałem”.

A co się stało z maseczkami? Jak podaje Cieszyński: „Ponad 38 tys. maseczek jest obecnie w magazynach Ministerstwa Zdrowia. Pozostała część została rozdysponowana jako maseczki medyczne, tj. nieprzeznaczone dla osób mających bezpośrednią styczność z pacjentami z COVID-19”.

PYTANIA DO MINISTRA SZUMOWSKIEGO I JEGO ODPOWIEDZI

Czy zna Pan p. Łukasza G.? Przed kilku laty trenowałem narciarstwo w firmie gdzie wskazany pan był trenerem i tam miałem okazję go poznać. 

Czy wie Pan, że p. G. sprzedał Ministerstwu Zdrowia partię maseczek ochronnych? Wiem, i choćby z tego powodu nie uczestniczyłem na żadnym etapie we wskazanym zakupie.

Czy wie Pan, że p. G. 17 marca 2020 r.  kontaktował się w tej sprawie z ministrem Cieszyńskim, a inicjując kontakt powoływał się na Pana? Nie wiem, kiedy był kontakt z ministrem Cieszyńskim, bo podkreślam, że wyłączyłem się z tej sprawy. Minister Cieszyński nie przekazywał mi, aby którykolwiek z licznych kontrahentów powoływał się na mnie. Z panem G. nie rozmawiałem od kilku lat.

Czy wie Pan, że relację handlową z MZ i ministrem Cieszyńskim pomógł p. G. nawiązać Pański brat, Marcin? Z tego, co wiem, brat po prostu przekierował pana G. do Ministerstwa Zdrowia. Sam z racji moich wcześniejszych kontaktów w środowisku medycznym otrzymywałem liczne zapytania i oferty. Wszystkie zawsze przekierowywałem na drogę formalną.

Jak Pan to wszystko skomentuje? W sytuacji wszystkich zakupów postępujemy w sposób transparentny i zgodny z przyjętymi procedurami. Jeżeli pojawiają się wątpliwości co do zakupionego towaru, wyjaśniamy i kontrolujemy towar, tak jak to się stało w tym przypadku lub jak choćby ma to miejsce w przypadku testów antygenowych. 

PYTANIA DO MARCINA SZUMOWSKIEGO I JEGO ODPOWIEDZI

Na jakiej podstawie rekomendował Pan p. Łukasza G. wiceministrowi Januszowi Cieszyńskiemu?Nikogo nie rekomendowałem, bo z zasady nigdy nikogo nie rekomenduję. Przekierowałem pana Łukasza G. do Ministerstwa Zdrowia. Łukasza G. znam od ponad 10 lat, z treningów i wyjazdów narciarskich.

Na jakiej podstawie rekomendował Pan p. Łukasza G. jako osobę, od której Ministerstwo Zdrowia może kupić maski ochronne w rozmowie ze swoim bratem Łukaszem Szumowskim, którą przeprowadził Pan 16 marca 2020 r.? W żaden sposób nie rekomendowałem nikomu pana G. Przekazałem panu G., że jeżeli ma ofertę, to musi ja skierować do Ministerstwa Zdrowia. Wskazałem mu kontakt i sprawą się więcej nie zajmowałem.

Czy wie Pan, że w kontakcie z wiceministrem Cieszyńskim Łukasz G. powoływał się na Pana brata? Nic o tym nie wiem.  Nie znam pana ministra Cieszyńskiego.

Czy za pośrednictwem p. Łukasza G. Pan lub któryś z podmiotów, które Pan reprezentuje, dokonał zakupów sprzętu ochronnego lub testów na Covid 19 na czas pandemii? Firma OncoArendi Therapeutics SA, w której jestem prezesem, 27 marca zakupiła od Łukasza G. 1000 maseczek chirurgicznych do ochrony osobistej pracowników w pracy (oraz w pracy ze zwierzętami). Zakupów maseczek i odzieży ochronnej dokonujemy w firmie od dawna, z różnych źródeł. W tym okresie, ze względu na pandemię, trudno było znaleźć na rynku maseczki w większych ilościach. Był to jedyny zakup dokonany przez jakikolwiek z reprezentowanych przeze mnie podmiotów od Łukasza G.

Czy Pan lub lub któryś z podmiotów, które Pan reprezentuje, sprzedawał Ministerstwu Zdrowia lub placówkom państwowej służby zdrowia sprzęt ochronny lub testy na czas pandemii? Ani ja, ani żaden z podmiotów, które reprezentuję, nigdy nie sprzedawały ani Ministerstwu Zdrowia, ani placówkom państwowej służby zdrowia sprzętu ochrony ani testów, ponieważ się tym nie zajmujemy.

PYTANIA DO JANUSZA CIESZYŃSKIEGO I JEGO ODPOWIEDZI

Czy i kiedy złożył Pan zawiadomienie o przestępstwie w sprawie maseczek zakupionych w marcu 2020 r. za pośrednictwem p. Łukasza G.? Aktualnie prawnicy Ministerstwa Zdrowia analizują możliwość podjęcia kroków prawnych, w tym między innymi złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Z uwagi na dotychczas prowadzone rozmowy z p. Łukaszem G. oraz kontrahentami w dniach 6 i 11 maja br., na których przedstawione były roszczenia Ministerstwa Zdrowia (m. in. w zakresie wad dostarczonego produktu), inne kroki prawne nie były podejmowane.

Dlaczego zwlekał Pan z zawiadomieniem prokuratury o przestępstwie? Sprawą zajmują się prawnicy Ministerstwa Zdrowia. Dotychczas przedstawiciele dostawców pozostawali z Ministerstwem Zdrowia w stałym kontakcie i deklarowali chęć porozumienia w związku z czym nie było przesłanek do tego, aby podejrzewać oszustwo.

Czy sprawą tego zakupu interesuje się policja lub CBA? Sprawą zajmują się prawnicy Ministerstwa Zdrowia.

Ile maseczek Ministerstwo Zdrowia zakupiło za pośrednictwem p. Łukasza G.? MZ zakupiło za pośrednictwem pana G. 100 tys. masek FFP2 oraz 20 tysięcy maseczek chirurgicznych.

Czy korzystano z tego pośrednika również przy zakupie innego sprzętu do zwalczania pandemii? Pan Łukasz G., oprócz ww. masek, dostarczył MZ 3 000 przyłbic ochronnych oraz 10 tys. masek FFP2 od innego producenta.

Czy były jeszcze inne tego rodzaju transakcje, w których pośredniczył p. G.? Nie.

Jaka była podstawa relacji MZ z p. G.? Przedsiębiorca, jak wielu innych, zgłosił się do Ministerstwa Zdrowia i przedstawił ofertę współpracy. Wszystkie oferty podlegają weryfikacji pod kątem zapotrzebowania na dany produkt, a także warunków cenowych i terminu dostawy.

Jak MZ nawiązało relację z p. G. i importerami wspomnianych maseczek? Przedsiębiorca złożył ofertę do Ministerstwa Zdrowia. Co istotne w tym kontekście, oferta pojawiła się w czasie, gdy dostęp do środków ochrony osobistej był niezwykle ograniczony i z rynku w szybkim czasie wykupowano każdy dostępny sprzęt.

Kiedy doszło do transakcji, ile dokładnie ministerstwo zapłaciło za maseczki? Do transakcji doszło 30 marca. Łączny koszt wyniósł 4 859 640 zł brutto.

Jakie firmy były dostawcami tych maseczek? Towar został dostarczony przez trzy podmioty reprezentowane przez p. G.

Czy p. G. jest formalnie z którąś z nich powiązany? Pan G. reprezentował ww. podmioty. Dokonywał w ich imieniu przedstawienia ofert, uzgodnienia warunków transakcji oraz szczegóły dostaw.

Czy oprócz rekomendacji ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i jego brata, Marcina, p. Łukasz G. miał jakiś inny tytuł do tego, aby Ministerstwo Zdrowia nawiązało z nim relacje handlowe? Ani minister Łukasz Szumowski, ani brat ministra nie dawali żadnych rekomendacji wskazanemu przedsiębiorcy. Przedsiębiorca, jak wielu innych, zgłosił się do Ministerstwa Zdrowia i przedstawił ofertę współpracy.

Ile zakupiono maseczek FFP 2, a ile chirurgicznych? Według informacji "Gazety Wyborczej" było to 100 tys. sztuk maseczek FFP 2 i 20 tys. maseczek chirurgicznych, w cenie ok. 5 mln zł. Czy potwierdzają Państwo te dane? Tak, nabyto 100 tysięcy masek opisanych jako FFP2 i 20 tysięcy masek chirurgicznych w cenie 4,86 mln zł.

Jaka była jednostkowa cena maseczki FFP 2? Wg. naszych źródeł było to 48 zł netto. 39 zł + VAT.

Czy przed zakupem dokonali Państwo porównania cen masek oferowanych przez p. G. z cenami rynkowymi? W momencie zakupu środki ochrony indywidualnej były towarem deficytowym. Ministerstwo Zdrowia nie dysponowało jakąkolwiek porównywalną ofertą dającą w szczególności możliwość dokonania płatności dopiero po odbiorze towaru.

Czy przed zakupem dokonali Państwo sprawdzenia przydatności kupowanych maseczek? Załącznikiem do oferty sprzedaży maseczek był certyfikat potwierdzający ich jakość. Dokonano także weryfikacji wiarygodności producenta, firmy Mars Medical Products, która od wielu lat funkcjonuje na rynku dostawców środków ochrony indywidualnej.

Gdzie obecnie są te maseczki? Ponad 38 tysięcy maseczek jest obecnie w magazynach Ministerstwa Zdrowia. Pozostała część została rozdysponowana jako maseczki medyczne, tj. nieprzeznaczone dla osób mających bezpośrednią styczność z pacjentami z COVID-19.

Kiedy stwierdzono, że nie spełniają one kryteriów przydatności? Informacja o wynikach badań została przekazana przez CIOP w dniu 5 maja.

Jaki charakter miało wezwanie przez pana Łukasza G. na spotkanie w ministerstwie 6 maja? W związku z otrzymaniem z CIOP wyników badań świadczących o niespełnianiu przez dostarczony przez firmy reprezentowane przez p. G. towar, w dniu 5 maja zaprosiłem p. G. wraz z przedstawicielami reprezentowanych przez niego podmiotów na spotkanie w celu przedstawienia roszczeń Ministerstwa Zdrowia, w szczególności w zakresie roszczeń przysługujących z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy sprzedanej.

Jakie relacje łączą Pana z p. Marcinem Szumowskim? Nie znam i nigdy nie kontaktowałem się z panem Marcinem Szumowskim.

Czy MZ zakupiło od którejś ze spółek p. Marcina Szumowskiego sprzęt ochronny w ramach walki z pandemią? Jeśli tak, to proszę podać jaki, w jakich cenach i kiedy? Ministerstwo Zdrowia nie dokonywało, w związku z walką z pandemią, jakichkolwiek transakcji ze spółkami powiązanymi z panem Marcinem Szumowskim.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.