Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W rozmowie, którą publikujemy jutro, Austriak opowiada ze szczegółami, jak doszło do tego, że Jarosław Kaczyński zaproponował mu prowadzenie projektu „dwóch wież”, ale też o tym, jaki prezes PiS jest prywatnie, a nawet jakie lubi wina. Będzie również o słynnej poczekalni w centrali PiS na Nowogrodzkiej, o telefonach od „pani Basi”, czyli Barbary Skrzypek, kopercie z 50 tys. zł dla ks. Rafała Sawicza z rady Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego – fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna.

Birgfellner mówi nam m.in.:

  • W 2017 r. Kaczyński powiedział, że muszę się przenieść do Polski, by w pełni skoncentrować się na projekcie. Przeprowadziłem się w grudniu.
  • Ufałem Kaczyńskiemu, i to nie tylko dlatego, że był członkiem rodziny. To najważniejsza dziś postać w Polsce. Jeśli nie można było ufać jemu, to komu można?
  • Cały projekt miał przebiegać w absolutnej tajemnicy. Kaczyński zabiegał o to, by nikt mnie nie znał. Nawet premier. Czasami musiałem czekać w kuchni, by ludzie w poczekalni mnie nie widzieli.
  • Kaczyński mówił mi, że rozmawiał z Morawieckim o wieżowcu i usłyszał od niego, iż obawia się naszego projektu, bo może to kosztować PiS utratę głosów.
  • Skoro Kaczyński, najważniejszy polski polityk, poprosił, by przynieść mu pieniądze, bo musi zapłacić za podpis, bez którego projekt się nie zacznie, uznałem, że wszystko będzie w porządku.

Cała rozmowa we wtorek w „Wyborczej”

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.