Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Bierecki zażądał (przez swego prawnika) natychmiastowego usunięcia z serwisu Wyborcza.pl fragmentu stenogramu rozmowy Leszka Czarneckiego z ówczesnym przewodniczącym KNF Markiem Chrzanowskim. Stenogram ten ilustrował artykuł „Spokój za 40 mln. Bankier Leszek Czarnecki oskarża Komisję Nadzoru Finansowego” (13 listopada 2018 r.).

Senator PiS domaga się też od naszego wydawcy, czyli Agory SA, zamieszczenia przeprosin za opublikowanie stenogramu z owym fragmentem.

Fragment, którego wycięcia żąda Bierecki, dotyczy nieudanej próby ulokowania wielomilionowej kwoty w banku Czarneckiego.

Senator Bierecki podjął swoją cenzorską akcję, mimo że stenogram i dźwiękowe nagranie ww. rozmowy w siedzibie Komisji Nadzoru Finansowego stanowią główne dowody w postępowaniu prokuratury i służb specjalnych dotyczącym przestępstwa korupcji i nadużycia uprawnień przez wysokiego urzędnika państwowego.

Odmawiamy

Potępiamy sam zamiar ocenzurowania opublikowanego przez nas materiału. Uważamy ten zamiar za próbę tłumienia debaty w ważnych sprawach publicznych.

Stanowczo odmawiamy usunięcia części stenogramu, czego żąda Bierecki.

15 listopada 2018 r. nasi dziennikarze przesłali senatorowi pytania w sprawie tej lokaty. Bierecki nie odpowiedział. Zamiast tego jego biuro przesłało nam ww. żądania i groźbę wniesienia pozwu obejmującego także roszczenie finansowe. Działanie takie odbieramy jako bezprawną próbę tłumienia krytyki prasowej.

W orzecznictwie sądów polskich i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu podkreśla się, że archiwa i publikacje internetowe objęte są pełną ochroną na podstawie art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zasada swobody wypowiedzi). Jedną z funkcji prasy jest udostępnianie społeczeństwu archiwów, także w celach informacyjno-poznawczych.

Żądanie usunięcia określonych treści z naszego archiwum internetowego jest próbą cenzury.

Bierecki nie uniknie krytyki

Grzegorz Bierecki i Kasa Krajowa SKOK od lat ścigają nas po sądach, reagując pozwami lub aktami oskarżenia na niemal każdą krytykę prasową. Bilans tych spraw jest wyjątkowo korzystny dla „Gazety Wyborczej”. Jednak Bierecki wciąż nie akceptuje standardów demokratycznego państwa prawa ani prawa mediów do krytyki osób publicznych.

Również tym razem straszenie nas pozwami nie zamknie nam ust w sprawie działalności senatora.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.