Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Ta rozmowa potwierdza, że Czarnecki nie zatrudnił u siebie wskazanego przez przewodniczącego KNF prawnika, więc bankiera czekają kłopoty – tak uważa mecenas Roman Giertych, pełnomocnik biznesmena.

Spotkanie to odbyło się na początku lipca 2018 r., czyli ponad trzy miesiące po rozmowie w cztery oczy szefa Komisji Marka Chrzanowskiego z Czarneckim. Tamtą rozmowę z 28 marca biznesmen nagrał na dyktafon. Szef KNF złożył wówczas propozycję zostawienia banków Czarneckiego w spokoju w zamian za zatrudnienie radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka. Pensja: 1 proc. od kapitalizacji banku za trzy lata. Czarnecki oszacował to na 40 mln zł.

"Plan Zdzisława" nagrany kamerą w długopisie

Istnienie drugiego nagrania Giertych ujawnił w sobotę. Tym razem jest to zapis wideo dokonany minikamerą ukrytą w długopisie. Na spotkanie w lipcu Czarnecki idzie z prawnikiem i prezesem swego banku. W sumie uczestniczy w nim kilka osób. Dlaczego biznesmen znów nagrywa? Giertych: – Bo po 28 marca nagrywa każdą rozmowę z prezesem KNF, żeby mieć dowód na to, jak się zachowuje Chrzanowski.

Giertych ma to nagranie przekazać w poniedziałek prokuraturze. Na ten dzień zaplanowano przesłuchanie Czarneckiego – ma się stawić w delegaturze Prokuratury Krajowej w Katowicach, która prowadzi śledztwo.

W sobotę 17 listopada Giertych opisuje na Facebooku lipcowe spotkanie następująco: „Marek Chrzanowski wiedział już wówczas, że jego oferta korupcyjna została odrzucona. Przeszedł więc do realizacji – jak to nazwał – planu Zdzisława” [Zdzisław Sokal to członek KNF i prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, a w owym planie chodzi o doprowadzenie banku Czarneckiego do upadku i przejęcie go za symboliczną złotówkę]. Na taśmie słychać i widać, jak przedstawiciele urzędu państwowego bez żenady potwierdzają, że wiedzą o planie przejęcia banku. Zupełnie otwarcie potwierdzają też, że ten członek komisji [Sokal] brutalnie naciskał na audytora, aby podwyższył wymogi kapitałowe wobec Getin Noble Bank SA, a oni – wykorzystując fakt, że takie naciski zostały zrobione – przedstawiają z otwartym cynizmem swój zamiar podejmowania takich decyzji, które doprowadzą do tego przejęcia”.

W sprawie przejęcia banku Czarneckiego i „planu Zdzisława” Giertych też złożył zawiadomienie w prokuraturze – tydzień po zawiadomieniu o korupcyjnej propozycji Chrzanowskiego.

„Zawiadomienie dotyczyło przestępstwa nadużycia uprawnień, ale wskazywało również na możliwość istnienia zorganizowanej grupy przestępczej, której celem było doprowadzenie do przejęcia banku Leszka Czarneckiego. Banku, który na początku tej historii był wart na giełdzie kilka miliardów złotych. Mechanizm tego działania polegał na brutalnym wykorzystaniu pozycji regulatora publicznego, czyli KNF (...). Od 2017 r. tak ukształtowano nowe warunki funkcjonowania banku, aby został on poddany kontroli KNF. Najpierw wydano rozporządzenie ministra finansów, które wprowadziło nowe wymogi kapitałowe, a gdy te zostały zagwarantowane przez właściciela, to na utrwalonym spotkaniu z KNF Marek Chrzanowski zażądał nowych kapitałów, opierając się na działaniach pana Sokala skierowanych do audytorów” – opisuje Giertych zawiadomienie w sprawie Sokala.

Sokal, człowiek prezydenta

I właśnie z powodu Sokala prawnik Czarneckiego żąda przesłuchania prezydenta Dudy. – Jest to potrzebne w świetle deklaracji prezydenta Andrzeja Dudy, który poinformował, że popiera działania swego przedstawiciela w KNF – tłumaczy Giertych – Nie ma dla mnie przeciwwskazań, aby przesłuchać prezydenta w procesie karnym. Powinien wyjaśnić, dlaczego popiera działania pana Sokala, które zmierzają do nielegalnego przejmowania banku.

Prezydencki minister Paweł Mucha w sobotę w RMF FM stwierdził, że nie widzi podstaw do utraty zaufania wobec Sokala. A Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta w Radiu ZET mówił: – Jeśli prokuratura, a nie pan Giertych, uzna, że prezydent Andrzej Duda ma zostać przesłuchany, to prezydent się stawi.

Giertych zaznacza za to we wpisie na Facebooku, że „wbrew krążącym plotkom rozmowa L. Czarneckiego z prezesem NBP nie została nagrana”. Chodzi o spotkanie Czarneckiego, Chrzanowskiego i prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego z 28 marca – tuż po tym, gdy szef KNF złożył biznesmenowi korupcyjną propozycję. Odbyło się ono w gabinecie szefa banku centralnego. Glapiński miał się wówczas cieszyć, że Chrzanowski i właściciel Getin Noble Banku zawarli porozumienie, choć podczas rozmowy nie był podejmowany wątek korupcji. Mogłoby to potwierdzać, że Glapiński wiedział o propozycji, jaką Chrzanowski chwilę wcześniej złożył Czarneckiemu. I że to o Glapińskim mówi Chrzanowski na nagraniu: „Ja się do czegoś zobowiązałem”.

Podobno Glapiński osobiście zapewniał prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że na spotkaniu w jego gabinecie nie padło nic, co rzucałoby cień na niego i na partię. Szef NBP nie ma więc zamiaru podać się do dymisji.

Pytamy Giertycha, czy istnieje nagranie rozmowy Czarneckiego z Glapińskim i Chrzanowskim z 28 marca. – Z tego, co wiem, to nie – odpowiada prawnik. – Czyli pan nie zaprzecza? – dopytujemy. – Z tego, co wiem, takiego nagrania nie ma – podkreśla Giertych. – Czy pański klient ma jeszcze inne nagrania kompromitujące ludzi władzy PiS? – pytamy. – Nic nie wiem na ten temat – odpowiada.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.