Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z ujawnionego przez „Wyborczą” nagrania wynika, że szef KNF wykorzystał swoją funkcję, by szantażować właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego. Proponował mu „ochronę” w zamian za zatrudnienie w banku swojego człowieka za grube miliony. To czysty rekiet, tyle że w białym kołnierzyku i pod krawatem, a nie w dresie i z kijem bejsbolowym. Zamiast petenta obijać, można nasłać na niego kontrolę, wpisać go na czarną listę lub tak zmienić prawo, by decyzją administracyjną KNF mniejszy bank mógł przejąć większy. Kto się nie podporządkuje, straci biznes.

Były już przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski przed siedziba instytucji. Warszawa, 23 czerwca 2017Były już przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski przed siedziba instytucji. Warszawa, 23 czerwca 2017 Fot. Bartosz Krupa/East News

Po naszej publikacji sprawą solidarnie zajęły się niezależne media. Mamy już sporą wiedzę o kulisach afery KNF. Zadajemy rządowi PiS pytania, które pilnie wymagają odpowiedzi.

1. Czy Marek Chrzanowski działał sam? A rola szefa NBP Adama Glapińskiego?

Wiele wskazuje na to, że 37-letni ekonomista mógł działać jako pośrednik w imieniu „układu”. Już pod koniec rozmowy w cztery oczy rzuca do Czarneckiego: „Ja się do czegoś zobowiązałem”. Do czego i wobec kogo Chrzanowski się zobowiązał?

Godzinę później obaj idą do prezesa NBP. Rozmowa z Adamem Glapińskim nie została nagrana. A miał on powiedzieć Czarneckiemu, że szef KNF naświetlił mu sytuację bankiera i dobrze się o nim wyrażał. Bankier mógł to odczytać jako sygnał, że Glapiński o wszystkim wie, a spotkanie pieczętuje korupcyjną propozycję.

Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas konferencji prasowej. Warszawa, NBP, 16 maja 2018Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas konferencji prasowej. Warszawa, NBP, 16 maja 2018 Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Chrzanowski to uczeń i wychowanek Glapińskiego. Prezes NBP polecił go do KNF.

Glapiński to wieloletni współpracownik prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Od poniedziałku nie odpowiada na nasze pytania.

2. Czy państwo Chrzanowskiego tropi, czy raczej osłania?

Wszczęcie śledztwa prokurator generalny Zbigniew Ziobro ogłosił triumfalnie we wtorek, w dniu naszej publikacji. Ale CBA wkroczyło do KNF dopiero w środę. Chrzanowski, choć leciał z Singapuru, był w swoim biurze szybciej niż agenci CBA, którzy do siedziby KNF mają kilkanaście przecznic. Szef Komisji mógł swobodnie zacierać ślady. CBA na to pozwoliło. Agenci nie czekali na Chrzanowskiego na lotnisku. Przeciwnie, ułatwiono mu przemknięcie się przez strefę VIP, by uniknąć dziennikarzy. Pisowski aparat przymusu nie zawsze jest tak niemrawy. Potrafi wtargnąć o 6 rano do mieszkania kogoś, kto ubrał pomnik w koszulkę z napisem „Konstytucja”.

3. Czy państwo działa?

Minister Ziobro twierdzi, że o aferze dowiedział się z „Wyborczej”, mimo że zawiadomienie o przestępstwie wpłynęło do prokuratury sześć dni przed naszą publikacją. Nikt w Prokuraturze Krajowej nie przeczytał choćby nagłówka pisma? Nikt nie zaalarmował premiera ani służb specjalnych?

Minister sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniew Ziobro i minister koordynator służb Mariusz Kamiński podczas posiedzenia gabinetu. Warszawa, 26 czerwca 2018Minister sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniew Ziobro i minister koordynator służb Mariusz Kamiński podczas posiedzenia gabinetu. Warszawa, 26 czerwca 2018 Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Służby specjalne nie chroniły KNF. Nie wiedziały, że Chrzanowski „szukał pracy” dla skromnego radcy prawnego z Częstochowy nie tylko w Getinie. Znalazł mu ją też na warszawskiej giełdzie i w banku Zygmunta Solorza.

Nawet szumidła w gabinecie Chrzanowskiego zakładała prywatna firma, bez wiedzy ABW.

4. Czy prokurator generalny jest bezstronny?

Kariera Ziobry jest zaprzeczeniem bezstronności. Wszystko, czego dotknie, służy mu do rozgrywek przeciwko opozycji albo wewnątrz własnej formacji politycznej. Zapowiedź, że „będzie osobiście nadzorował śledztwo”, jest jak najgorszą prognozą dla postępowania ws. afery KNF.

Senator PiS, twórca SKOK-ów Grzegorz Bierecki podczas debaty budżetowej. Warszawa, 17 stycznia 2018Senator PiS, twórca SKOK-ów Grzegorz Bierecki podczas debaty budżetowej. Warszawa, 17 stycznia 2018 Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

5. Jaką rolę w aferze KNF odgrywa senator Grzegorz Bierecki?

Założyciel SKOK-ów to szara eminencja PiS. Mimo że wiele kas upada, a inne banki od lat dopłacają do nich miliardy, Bierecki – którego pokaźny majątek powstał dzięki SKOK-om – został szefem senackiej komisji finansów. Chrzanowski cieszył się jego poparciem. Zaraz po objęciu urzędu szefa KNF mówił, że „SKOK-i to pożyteczna instytucja”. Pod jego rządami SKOK-om nie mogła się stać krzywda. W nagraniu Czarnecki mówi o próbie zdeponowania w jego banku 70 mln zł.

6. Co dalej z KNF?

Afera obnaża demoralizację w urzędzie nadzorującym banki. KNF miała pilnować pieniędzy obywateli i ostrzegać przed zagrożeniami. W 2010 r. wpisała na czarną listę Amber Gold. Alarmowała o niewydolności SKOK-ów. Zamykała zagrożone banki. Jej urzędnicy płacili za to cenę. Wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak został ciężko pobity przez gangsterów wynajętych przez SKOK Wołomin.

Komisja Finansow Publicznych - posiedzenie dot. afery Getback. Warszawa, Sejm, 2 października 2018Komisja Finansow Publicznych - posiedzenie dot. afery Getback. Warszawa, Sejm, 2 października 2018 Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Gdy PiS przejął władzę, zwolnił wszystkich, którzy w KNF ośmielili się krytykować system SKOK. Dziś szefem departamentu, który się nim zajmuje, jest były pracownik i dyrektor SKOK. Wiosną KNF wykazała bezradność przy ogromnej aferze spółki GetBack. Nie ostrzegła ludzi przed kupowaniem ryzykownych obligacji, nie powiadomiła służb. Efekt? Wielomiliardowe straty klientów naciągniętych przez banki i biura maklerskie.

Tę aferę powinna wyjaśnić komisja śledcza – bez przewagi partii rządzącej. Na specjalnym posiedzeniu Sejmu powinny paść odpowiedzi ludzi trzymających władzę. Oni jednak ani myślą się tłumaczyć. Władza się boi.

Dlatego tę aferę będziemy w „Wyborczej” konsekwentnie opisywać – w imieniu obywateli i dla obywateli.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.