Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Równolegle z "Wyborczą" artykuł o aferze w KNF publikuje "Financial Times".

Leszek Czarnecki, właściciel Getin Noble Banku i Idea Banku, z majątkiem ponad 2,19 mld zł należy do najbogatszych Polaków. Ale od 2016 r. wartość jego banków spada. Mają poważne kłopoty, ich los w dużej mierze zależy od regulacji rządowych i wymagań KNF sprawującej państwowy nadzór m.in. nad rynkiem finansowym.

Z nagrania, którego stenogram Czarnecki przekazał prokuraturze wraz z zawiadomieniem o przestępstwie, wynika, że Chrzanowski proponował mu następujące przysługi:

* usunięcie z KNF Zdzisława Sokala – przedstawiciela prezydenta w Komisji i szefa Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – bo jest on zwolennikiem przejęcia banków Czarneckiego przez państwo;

* złagodzenie skutków finansowych zwiększenia tzw. stopy podwyższonego ryzyka (kosztowało to bank ok. 1 mld zł);

* życzliwe podejście KNF i NBP do planów restrukturyzacji banków Czarneckiego.

W zamian bankier miałby zatrudnić prawnika wskazanego przez Chrzanowskiego. Wynagrodzenie – „powiązane z wynikiem banku” – 1 proc. wartości Getin Noble Banku, czyli ok. 40 mln zł.

Pełnomocnik Czarneckiego mec. Roman Giertych zawiadomił prokuraturę 7 listopada. Deklaruje, że nagrania przekaże „w charakterze dowodu w trakcie przesłuchania pokrzywdzonego”. „Wyborcza” ma kopię tych nagrań.

9 listopada Chrzanowski poleciał do Singapuru.

„Mam takie 'szumidła'”

Południe, 28 marca 2018 r. Szare bmw Czarneckiego parkuje na pl. Powstańców Warszawy. Tu pod nr. 1 ma siedzibę Komisja Nadzoru Finansowego. Bankier przyjechał na spotkanie z szefem KNF Markiem Chrzanowskim.

Wysiadając z auta, Czarnecki nerwowo sprawdza zawartość kieszeni. Na biodrze ma cyfrowy dyktafon, na piersi – drugi na wszelki wypadek. Do kieszonki na poszetkę wsunął długopis z minikamerą. Uruchamia wszystkie trzy urządzenia nagrywające.

Po co? Szef KNF zaprasza go już trzeci czy czwarty raz. Ale to zaproszenie jest wyjątkowe. Żąda, by bankier stawił się sam. Wcześniej zawsze towarzyszył mu prawnik lub prezes Getin Noble Banku. Teraz rozmowa ma być w cztery oczy.

Czarnecki jest bardzo podejrzliwy. Intuicja go nie zawodzi.

TU PRZECZYTASZ STENOGRAM Z ROZMOWY CZARNECKIEGO Z CHRZANOWSKIM

embed

W gabinecie Chrzanowski mówi: – Mam tu takie 'szumidła', ponoć to nic nie daje, ale...

Chodzi o urządzenia antypodsłuchowe, które zakłócają sygnał telefonów i sprzętu elektronicznego.

Szef KNF pyta: – Pan nie ma telefonu ze sobą, żadnych takich?

Dodaje: – Byli tu jacyś komandosi, ale powiedzieli, że jest tyle sygnałów w okolicach tego miejsca, bo tam jest telewizja [obok mieści się siedziba TVP], że mówią, że rekomendują włączenie tego, ale nie gwarantują, jaki jest rezultat.

„Komandosi” mieli rację. Kamera i jeden dyktafon przestają działać po włączeniu zagłuszarek. Jednak drugi dyktafon Czarneckiego pokonuje przeszkodę. Na nagraniu wyraźnie słychać obu rozmówców.

Chrzanowski zapewnia właściciela banku, że jest z nim „szczery”. Kilka razy przypomina, że to rozmowa „poufna”. Upewnia się: – Ja mogę pana o dyskrecję prosić?

„Zdzisław ma plan”

Najpierw rozmawiają o sytuacji banków Czarneckiego. Przeżywają one kryzys związany z koniecznością dokapitalizowania, z podatkiem bankowym, kredytami we frankach oraz obligacjami GetBacku sprzedawanymi przez Idea Bank. Zagrożony jest zwłaszcza ten ostatni.

Chrzanowski ubolewa nad nieprzejednaną postawą Zdzisława Sokala, członka KNF rekomendowanego przez Kancelarię Prezydenta:

– Między nami, to Zdzisław ma swój plan, który wygląda w ten sposób, że on uważa, że Getin powinien upaść, za złotówkę zostać przejęty przez jeden z tych dużych banków i on chciałby dokapitalizować to kwotą dwóch miliardów złotych. Czyli już ten bank, który to przejmie. I to jest jego wizja rozwiązania sprawy. I nas [czyli resztę składu KNF] atakuje za każdą decyzję, którą podejmujemy, pozytywną w stosunku do banku [Getinu], u prezydenta, u premiera... No ja zrobię wszystko, żeby doprowadzić do wyjaśnienia tej sytuacji, bo to nie jest postawa – jak pan widzi – szczególnie zdrowa, tak?

Czarnecki: – No nie jest. To jest sprzeczne z prawem.

Chrzanowski: – Jest sprzeczne z prawem, ale rozmawiamy przy pełnej dyskrecji, tak?

Czarnecki: – Tak mi się wydaje.

Chrzanowski: – No jest... Rozmawiałem z osobami, które są nad nim, i one nie mają takich pomysłów. Nie wiem, o co jemu chodzi, on ma jakiś konflikt z Pruskim [Jerzy Pruski, wiceprezes Getin Banku]. Rozmawiałem z Pruskim też, pan o tym wie, próbowaliśmy to wyjaśnić. Ja chciałbym przekonać prezydenta do tego, żeby go [Sokala] po prostu zdjął nam z komisji, tego człowieka, a docelowo to już żebyśmy mogli go jako osobę niebezpieczną zdjąć też z tego urzędu, w którym jest [czyli BFG], bo no to jest działanie, które – generalnie mówiąc – niczemu, nikomu nie służy. Ja mam wskaźniki Getinu, nie będziemy tego omawiali, ale mam jakieś wyzwania, które na nas czekają w kolejnych miesiącach. W parlamencie jest ustawa, której celem jest ograniczenie mojej możliwości do zaakceptowania niepokojącego [niezrozumiałe] ochrony kapitału.

Przewodniczący KNF zapewnia o swojej życzliwości wobec banków Czarneckiego. Twierdzi, że przeciwko sobie ma Ministerstwo Finansów. Chodzi o korzystny dla banków projekt obligacji zamiennych. Chrzanowski mówi, że jest „za”, ale:

– Mamy jeden techniczny problem, który teraz się pojawił, ten problem jest taki, że tych instrumentów, czyli tych obligacji zamiennych, oficjalnie w polskim prawie nie mamy. Ja się boję jednej rzeczy, że Ministerstwo Finansów może nam zarzucić, w momencie kiedy będziemy chcieli zaakceptować ten dokument, że akceptujemy dokument, w którym są instrumenty niedopuszczalne w polskim prawie. W tej chwili czekamy na opinię departamentu prawnego. Ma być na początku przyszłego tygodnia opinia naszego departamentu, która mam nadzieję... Bo jest jeszcze jeden bank, który chce z tego typu instrumentów skorzystać w przyszłym roku i to jest dobrze, bo oni by przetarli ścieżkę państwu... Ta opinia, mam nadzieję, że będzie pozytywna.

„To jest po prostu kradzież"

Czarnecki jest zaniepokojony:

– Wie pan, tak pana słucham, i z ust pana Sokala się pojawiały takie uwagi, że my jesteśmy jakąś zorganizowaną grupą przestępczą. Zresztą to nie raz, nie dwa powtarzał na spotkaniach już z samym zarządem BFG. I tam [jest] taka ogromna nieufność w stosunku do tego, co my robimy. Po prostu [się] zastanawiam, że tak powiem, jaki jest cel działań drugiej strony. Bo jeżeli celem jest przejęcie tego banku za złotówkę i przekazanie go czy też znacjonalizowanie, to nazywam rzecz po imieniu: to jest po prostu kradzież. Coś nieprawdopodobnego.

Czarnecki tłumaczy:

– Na razie z moich działań, że tak powiem, państwo żadnej szkody nie poniosło. To tylko ja ponoszę szkody. Chcę doprowadzić bank do stanu normalności. Mało tego, wydaje się w tej chwili, że program naprawczy chyba się udał, znaczy, wszystko wskazuje, że się udał, nic nie wskazuje, że się nie udało. Że w ogóle takie pomysły się pojawiają w głowach urzędników państwowych... Jezus Maria, gdzie my żyjemy.

Chrzanowski uspokaja:

– Ja panu mówię w zaufaniu, i to mówię dyskretnie, nie chcę, żeby pan wykorzystywał tę informację, ja identyfikuję tutaj problem.

Ciężki los urzędnika

Chrzanowski mówi, że Sokala „nie ceni za inteligencję”. I dodaje: – Widzę, że jest to próba zrobienia czegoś moimi rękami.

Przedstawia swoją trudną sytuację: – Wie pan, ja jestem obiektem ataków i wie pan, że moja relacja z premierem ostatnio, że tak powiem, nie jest najlepsza.

W długim, dość mętnym wywodzie wyjaśnia, że w części rządu zarządzającej finansami „są dwa obozy”. On, Chrzanowski, jest w „obozie skupionym wokół NBP”. „Obóz drugi” to resort finansów, który chce ograniczyć kompetencje KNF:

– Będą mnie cięli jak kiełbasę salami, po kawałku. I w ramach ochrony kapitału i planu naprawy to uprawnienie do ich [planów naprawy] zatwierdzania to jest pierwszy element tej strategii, tak? Straszą nas [czyli KNF], że odetną nam rynek kapitałowy.

Przewodniczący KNF sugeruje, że na razie ma większe możliwości, ale to się skończy. Daje do zrozumienia, że jest zwolennikiem odciążenia banku ze zwiększonej przez rząd tzw. wagi ryzyka, co już kosztowało Czarneckiego prawie 1 mld zł, którymi musiał swój bank dokapitalizować.

Chrzanowski skarży się, że przechodząc na państwową posadę z własnej firmy, stracił finansowo: – Mam taki problem duży w urzędzie [nieznane słowo]. Gospodarka ruszyła, w sektorze prywatnym poszły wynagrodzenia do przodu, a w sektorze publicznym nie.

Dlatego fachowcy odchodzą mu do banków. Jemu samemu też nie jest lekko: – Ja jestem na wyższym szczeblu, kiedyś prowadziłem firmę, i tak dalej. Powiedzmy, z innego szczebla tutaj przyszedłem, tak? Też się grubo rozczarowałem.

To przygotowanie gruntu przed zasadniczą częścią rozmowy.

„Bank można popchnąć”

W 35. minucie spotkania Chrzanowski przechodzi do rzeczy. Uspokaja, że nie chce Czarneckiemu szkodzić: – Rozmawiam z panem szczerze. Też widzę, gdzieś są jakieś synergie. Bank można popchnąć.

Ni stąd, ni zowąd pyta bankiera, „czy nie widzi jakiejś potrzeby zwiększenia swoich zasobów, jeżeli chodzi o prawników”: – Wie pan, mogę panu kogoś polecić. Wydaje mi się, że to byłoby z korzyścią i dla urzędu, i dla całej instytucji.

Chrzanowski sugeruje, jakie ten prawnik powinien dostawać wynagrodzenie:

– No nie wiem, jaki ma pan system wynagrodzenia w banku, ale wydaje mi się, że jeżeliby pan to powiązał z wynikiem banku, tak? No to by też w jakiś sposób gwarantowało, że ten prawnik będzie bardziej zaangażowany. W tym horyzoncie najbliższych kilku lat no to byłoby, tak jak pan uważa, tak? Może rozwiązanie, na którym bank mógłby, że tak powiem, się oprzeć, wsparłaby ta osoba państwa w tym procesie restrukturyzacji.

Czarnecki: – Absolutnie, bardzo chętnie się spotkam.

Chrzanowski: – Dam panu wizytówkę.

Człowiek z Misia

To kluczowa chwila. Na stole ląduje wizytówka prawnika – Grzegorz Kowalczyk, radca prawny, numer telefonu komórkowego, adres e-mail.

Kowalczyk prowadzi kancelarię prawną w Częstochowie. Wiosną 2017 r. środowiska biznesu ze zdziwieniem odnotowały, że został członkiem rady nadzorczej Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Rekomendował go państwowy bank PKO BP.

W branżowej prasie nazywają Kowalczyka „cukiernikiem”, bo jedyny jego związek z biznesem to zasiadanie we władzach zakładów cukierniczych Miś w Obornikach Śląskich. Karierę na giełdzie Kowalczyk kończy po czterech miesiącach. Wrócimy do tej postaci.

Chrzanowski o Kowalczyku:

– On byłby na pewno wdzięczny i – tak jak mówię – on mógłby się zająć jedną sprawą od początku do końca, innych spraw – że tak powiem – nie brać w tym czasie. W pełni byłby – że tak powiem – zaangażowany w sprawę. Wiem, że ten proces restrukturyzacji jest procesem, powiedzmy, skomplikowanym, tak? Nie wiadomo, jak za kilka lat będzie wyglądała sytuacja w banku, tak? No bo są pewnego rodzaju ryzyka, więc ja tak np. u siebie ludzi wynagradzałem w firmie, że też wynagradzałem ich zadaniowo.

Cytujemy zawiadomienie do prokuratury:

„Mówiąc o powiązaniu wynagrodzenia radcy prawnego z wynikiem banku, Marek Chrzanowski wskazał Leszkowi Czarneckiemu na kartkę z napisem »1%« (...), tym samym Marek Chrzanowski nie tylko wskazał osobę, którą w ramach jego oczekiwań Leszek Czarnecki ma zatrudnić przy obsłudze prawnej banku, lecz starał się narzucić ustalenie dla Grzegorza Kowalczyka (...) prowizyjnego wynagradzania radcy prawnego, a nawet wysokość jego wynagrodzenia, rażąco wygórowanej w odniesieniu do warunków rynkowych, gdyż 1% skapitalizowanej wartości Getin Noble Bank S.A. to około 40 milionów złotych”.

Zapisywanie na kartce kwot to typowy zabieg przy takich rozmowach. Nie da się tego nagrać ukrytym sprzętem. Milczące pokazanie rozmówcy kartki ma zabezpieczać przed zarzutem żądania korzyści materialnej.

Horyzont czasowy i rajstopy

Szef KNF precyzuje, że wynagrodzenie prawnika miałoby obejmować trzyletni kontrakt: – Ja widzę tu jakiś horyzont [czasowy], prawda?

Czarnecki: – Mhm. I dlatego pana mam na trzy lata zatrudnić?

Chrzanowski: – No na przykład, tak. I to jest długi horyzont czasowy, tak, w którym wszystko będzie wiadomo.

Czarnecki: – Mhm.

Chrzanowski: – Prawda? I to nie jest żadna osoba, która jest ze mną w jakiś sposób powiązana, w żaden, żaden sposób [nieprawda, „Wyborcza” znalazła powiązanie – o tym dalej]. I zależy jemu, panu, na wyniku, prawda, na koniec tego okresu i wydaje mi się, że jeżelibyśmy to jakoś chcieli [odnieść?], prawda do, załóżmy, kapitalizacji, tak? Dzisiejszej... Pan się uśmiecha... Ja to widzę w ten sposób.

Czarnecki: – Mhm.

Chrzanowski: – Jakkolwiek ważne jest to, co będzie po tym okresie, tak? Nie wiem, czy panu to odpowiada. Możecie sobie z nim porozmawiać. Natomiast wydaje mi się, że to jest rozwiązanie, które jest w jakiś sposób motywujące w tym otoczeniu, które jest, i mówimy o tej instytucji, o restrukturyzacji tej instytucji. O czymś, co będzie za trzy lata, co dzisiaj jest niepewne, a wtedy będzie pewne. Ja życzę bankowi, żeby się rozwijał.

Czarnecki: – Mam nadzieję. No dobrze, spotkamy się z tym panem, okej.

Chrzanowski sięga po argumenty patriotyczne:

– Ja mogę panu obiecać, bo wie pan, też jestem rozgoryczony w pewien sposób i rozczarowany całym otoczeniem. Wszystko, co panu powiedziałem, to jest szczera prawda, że w interesie, moim zdaniem, całego systemu, wszystkich, którzy są w systemie i kraju, jest, żeby ten bank działał, żeby ten bank przyniósł, powiedzmy to, istotę zwrotu z inwestycji i korzyści gospodarcze takie jak każdy komercyjny bank, prawda, który jest otwierany w Polsce przez Niemców, Francuzów. I tak jak panu podkreśliłem, ja nie rozumiem tego, że w pewnych kręgach banki, które funkcjonują z kapitałem niemieckim, z jakimkolwiek innym, są lepiej traktowane niż banki, które funkcjonują z kapitałem polskim.

Chrzanowski zapewnia: – Więc ja uważam, że jesteśmy w stanie ten bank wyprowadzić na prostą i pomóc po prostu zrealizować ten transfer panu.

Rozmowa zmierza do końca. Panowie umawiają się, że po przerwie przejdą na drugą stronę ulicy, gdzie mieści się Narodowy Bank Polski. Mają tam spotkanie z Adamem Glapińskim, prezesem NBP. Chrzanowski pokpiwa z urzędniczki, która kieruje gabinetem Glapińskiego: – Gdzieś tam we Wrocławiu ona reklamowała rajstopy, a teraz jest zastępcą dyrektora gabinetu.

„Ja się do czegoś zobowiązałem”

Po dygresji o rajstopach pada tajemnicza uwaga. Szef KNF mówi:

– Wyjaśniając jeszcze trochę, nie chcę, aby się pan czuł w jakiś sposób tutaj zobowiązany czymkolwiek, o czym rozmawialiśmy, bo, zapominając o tej rozmowie, ja się do czegoś zobowiązałem i co zrobić. Także nie ma tutaj nic, co by... I zawsze będę w porządku wobec każdej instytucji, którą nadzoruję.

O jakie zobowiązanie chodzi – nie wiadomo.

Czarnecki opuszcza siedzibę KNF, ale z Chrzanowskim rozstaje się tylko na chwilę. O godz. 14 mają spotkanie w gabinecie prezesa NBP.

Według relacji bankiera Adam Glapiński przyjął go życzliwie. Tej rozmowy Czarnecki nie nagrał.

Cytujemy zawiadomienie do prokuratury: „[Chrzanowski] zrelacjonował [Glapińskiemu] ogólnie treść rozmowy i jej ostateczne ustalenia (bez wątku korupcyjnego), na co Prezes Narodowego Banku Polskiego zareagował pełną aprobatą i zadowoleniem”.

Giertych zawiadamia prokuraturę

Fragment rozmowy dotyczący zatrudnienia prawnika wskazanego przez szefa KNF pełnomocnik Czarneckiego mec. Roman Giertych opisał w zawiadomieniu o „uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa wraz z wnioskiem o ściganie i wszczęcie śledztwa”. Złożył je osobiście 7 listopada w Prokuraturze Krajowej. Pół roku po wizycie bankiera w KNF.

W zawiadomieniu czytamy:

„28 marca 2018 r. Marek Chrzanowski w związku z pełnieniem funkcji publicznej przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego żądał od pokrzywdzonego Leszka Czarneckiego korzyści majątkowej znacznej wartości dla radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka w postaci zawarcia z nim umowy o świadczenie usług prawnych na rzecz Getin Noble Bank S.A., w którym Leszek Czarnecki pełni funkcję przewodniczącego rady nadzorczej, z rażąco wygórowaną kwotą wynagrodzenia na rzecz radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka, wynoszącą 1 proc. skapitalizowanej wartości Getin Noble Bank S.A., uzależniając wykonanie czynności służbowej, tj. wsparcia i zatwierdzenia procesu restrukturyzacji Banku, w tym zapewnianie opieki ze strony KNF nad przebiegiem restrukturyzacji, od otrzymania przez radcę prawnego Grzegorza Kowalczyka wskazanej powyżej korzyści”.

TU PRZECZYTASZ CAŁE ZAWIADOMIENIE

Giertych wnosi o ściganie Chrzanowskiego i wszczęcie śledztwa w sprawie próby korupcji. Przywołuje art. 228 kodeksu karnego. Zakłada on karę od 6 miesięcy do 12 lat więzienia za żądanie łapówki w związku z pełnieniem funkcji publicznej.

Adwokat powiadamia prokuraturę, że ma nagranie rozmowy Chrzanowskiego z Czarneckim z 28 marca. Do zawiadomienia załącza stenogram nagrania. Wymienia pozostałe dowody, które prokuratura powinna zabezpieczyć: protokoły z tajnych posiedzeń KNF, księgę wejść i wyjść NBP z 28 i 29 marca 2018 r., wizytówkę radcy Kowalczyka.

Wnosi też o przesłuchanie pokrzywdzonego, czyli Czarneckiego – wtedy do akt sprawy ma być złożone nagranie rozmowy szefa KNF z bankierem.

1 proc.

Na nagraniu z ukrytej kamery Czarneckiego widać, jak wchodzi do gabinetu Chrzanowskiego, potem kamerę wygasiło „szumidło”. Ale cytowaną rozmowę nagrał jeden z dyktafonów bankiera.

Informacja o zapisku „1%” na kartce opiera się tylko na słowach bankiera. Jednak inne elementy zawiadomienia do prokuratury są twardo udokumentowane. Wskazują na wykorzystanie przez urzędnika państwowego sytuacji zależności petenta, którego los zależy od decyzji urzędnika.

Giertych wylicza główne elementy:

* nieformalne spotkanie w cztery oczy na terenie instytucji państwowej;

* stworzenie w rozmówcy poczucia zagrożenia;

* ukazanie drogi wyjścia z sytuacji;

* propozycja zatrudnienia wskazanej osoby w banku;

* sugestie na temat wynagrodzenia tej osoby.

„Marek Chrzanowski, wykorzystując pełnioną przez siebie funkcję publiczną, najpierw wytworzył w Leszku Czarneckim poczucie obawy i zagrożenia, a następnie jako remedium wskazał zatrudnienie radcy prawnego Grzegorza Kowalczyka” – pisze Giertych do prokuratury. I zwraca uwagę, że „rażąco wygórowana prowizja” dla Kowalczyka nie miała żadnego związku z kwalifikacjami biznesowymi radcy.

Dlaczego czekali pół roku

Czarnecki zapewnia, że nigdy się z Kowalczykiem nie spotkał. Nie zadzwonił, nie mailował, nie wysłał pośrednika.

– Nie brałem tego w ogóle pod uwagę. To mogła być prowokacja, czy dam się skorumpować – odpowiada Czarnecki na pytanie „Wyborczej”, dlaczego z radcą prawnym nie nawiązał żadnego kontaktu, choćby po to, by zdobyć dodatkowe dowody.

Dwa miesiące po spotkaniu przy pl. Powstańców do Getin Noble Banku wchodzi kontrola KNF. Czarnecki wiąże to z brakiem kontaktu z Kowalczykiem. Bo taka kontrola już w banku była – od października do grudnia 2017 r. – i żadnych nieprawidłowości nie wykazała.

Czarnecki nikomu o propozycji korupcyjnej nie wspomina. Kilka dni po spotkaniu z Chrzanowskim leci do USA, tam mieszka. Dopiero w maju mówi Giertychowi o rozmowie z Chrzanowskim.

Pytamy bankiera, dlaczego tak długo zwlekał z zawiadomieniem prokuratury. – To była bardzo trudna decyzja. Wiem, że po tym nastąpi burza. Musiałem przygotować banki, których jestem właścicielem – odpowiada Czarnecki.

Od zawiadomienia Giertycha minęło sześć dni. Nic nie wiadomo o oficjalnej reakcji prokuratury, ale z naszych informacji wynika, że Chrzanowski dowiedział się o złożonym zawiadomieniu. W piątek na jednym ze spotkań miał powiedzieć, że „Czarnecki go nagrał”. Potem wyjechał za granicę na zaplanowany wypoczynek.

„To nie jest osoba ze mną powiązana”

Chrzanowski mówił, że nic go nie łączy z radcą Kowalczykiem. Sprawdziliśmy.

Gdy w marcu 2017 r. prasa ekonomiczna kpiła z nominacji Kowalczyka do rady Giełdy Papierów Wartościowych, nazywano go „cukiernikiem”, bagatelizując jego doświadczenia w zakładach Miś. Jednak zakłady te jeszcze niedawno były częścią Grupy Delic-Pol, dużego gracza na rynku wyrobów ciastkarskich należącego do częstochowskiej rodziny Czuprynów: Zbigniewa Czupryny, Andrzej Czupryny, Marka Czupryny i Stanisława Czupryny.

Z analizy rejestrów wynika, że Grzegorz Kowalczyk zajmował istotne stanowiska we władzach powiązanych z nimi spółek – m.in. w Zakładach Wyrobów Cukierniczych „Miś”, które Delic-Pol przejął w 2008 r.

Co to ma wspólnego z opisywaną sprawą? Otóż żona szefa KNF, Joanna, nosi panieńskie nazwisko Czupryna. Czy zatem należy do wspomnianej rodziny? I czy Chrzanowski poznał Kowalczyka przez żonę?

Chrzanowski zarzuca Czarneckiemu szantaż

Przesłaliśmy Markowi Chrzanowskiemu następujące pytania:

Kto zobowiązał pana do przeprowadzenia rozmowy z Leszkiem Czarneckim o zatrudnieniu przez niego radcy prawnego Kowalczyka?

Kto wymyślił, że to on ma pomagać Czarneckiemu w restrukturyzacji?

Czy pan zna radcę Kowalczyka? Kiedy się poznaliście? Przez kogo?

Czy przed 28 marca 2018 r. odwiedzał pana w KNF? Kiedy?

W jakim celu? Czy pan go zapraszał?

Razem pracowaliście? Kiedy, przy czym?

Czy uzgodnił pan z nim zatrudnienie go u Czarneckiego?

Kto ustalił wysokość wynagrodzenia Kowalczyka na 1 proc. wartości Getin Noble Bank za trzy lata?

Czy po 28 marca rozmawiał pan z Kowalczykiem? Kiedy? Ile razy? Gdzie?

Czy poinformował go pan o rozmowie z Czarneckim?

Dlaczego dwa miesiące po tym spotkaniu z Czarneckim KNF wszczęła w jego banku kontrolę?

Do szefa KNF dodzwaniamy się w poniedziałek po godz. 13. Jest w Singapurze. Twierdzi, że porozmawia, ale dopiero w czwartek.

W poniedziałek wieczorem przysyła nam „stanowisko” rzecznik KNF Jacek Barszczewski. Na wiele konkretnych pytań nie odpowiada. Określa działania Czarneckiego jako „próbę wywierania wpływu na Komisję Nadzoru Finansowego poprzez szantaż, o czym świadczy brak niezwłocznego powiadomienia prokuratury przez p. Czarneckiego w marcu br., do czego był zobowiązany”.

Rzecznik pisze: „Informacje te pojawiają się w momencie, kiedy media donoszą o problemach banku związanych z procesem dystrybucji instrumentów finansowych spółki GetBack przez Idea Bank i potencjalnych działaniach KNF”.

Dodaje, że Chrzanowski spotykał się wielokrotnie z Czarneckim, by rozmawiać o „restrukturyzacji jego banków i poprawie rentowności”.

Rzecznik twierdzi, że podczas tych spotkań Chrzanowski „został poinformowany o woli zatrudnienia w Idea Banku byłego zastępcy Przewodniczącego KNF p. Filipa Świtały w roli osoby odpowiedzialnej ze kwestie restrukturyzacji banku i funkcjonowania audytu”.

Chrzanowski „kilkakrotnie zanegował kandydaturę p. Świtały z oczywistych powodów związanych z potencjalnym konfliktem interesów” – pisze rzecznik KNF.

I dalej: „Wobec zgłaszania tych propozycji oraz ze względu na dobro banku i bezpieczeństwo jego klientów Przewodniczący KNF wskazał, jako jedną z możliwości, zatrudnienie p. Grzegorza Kowalczyka, posiadającego odpowiednią wiedzę i doświadczenie w tym zakresie. Podczas spotkań nie były omawiane żadne konkretne kwoty dotyczące wynagrodzenia tej osoby. Przewodniczący KNF nie formułował także obietnic, które miałyby wiązać się z działaniami organu nadzoru wobec banku nie pozostającymi w zgodzie z obowiązującymi przepisami prawa oraz nieadekwatnymi do jego rzeczywistej sytuacji”.

Czarnecki na zarzut o szantaż odpowiada: – To jest tak żenujące tłumaczenie, że nie potrafię tego skomentować. Wiem, czego byłem świadkiem 28 marca. A co do GetBacku, to fakty są takie, że w grudniu 2017 r. zakończyła się u nas kontrola KNF. Dotyczyła m.in. obligacji GetBacku i nie było zastrzeżeń. Sami wykryliśmy nieprawidłowości w ramach własnego audytu, zwolniono dwóch członków zarządu.

Dopytujemy o Filipa Świtałę. Czarnecki potwierdza, że latem 2017 r. rozmawiał z szefem KNF o zatrudnieniu Świtały w Idea Banku na stanowisku szefa audytu. Rzeczywiście, Chrzanowski był przeciw, bo twierdził, Świtała jest niekompetentny.

Czarnecki mówi nam, że od lata 2017 r. „temat zatrudnienia Świtały nie wrócił i nie był poruszany w czasie rozmowy 28 marca br.”.

Radca milczy

Do Grzegorza Kowalczyka wysłaliśmy pytania e-mailem i esemesem na numer z wizytówki, którą Czarnecki dostał od Chrzanowskiego:

Czy zna pan szefa KNF?

Od kiedy? Przez kogo pan go poznał?

Czy razem pracowaliście? Gdzie?

Czy wiedział pan, że zażąda od Leszka Czarneckiego, by pana zatrudnił w swoim banku jako prawnika ds. restrukturyzacji?

Czyj to był pomysł? Pana? Szefa KNF? Kogoś innego?

Czekamy na odpowiedzi.

Glapiński także

Czekamy też na odpowiedzi prezesa NBP Adama Glapińskiego:

Czy wiedział pan, że tuż przed spotkaniem z Leszkiem Czarneckim i szefem KNF rozmawiali oni o sytuacji Getin Noble Banku i że Chrzanowski proponował Czarneckiemu, iż zostawi go w spokoju w zamian za zatrudnienie rady prawnego Kowalczyka za horrendalnie wysoką gażę?

Czy zna pan radcę Kowalczyka? Skąd? Od kiedy?

SYLWETKI BOHATERÓW:

Marek Chrzanowski

Marek Chrzanowski podczas posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Warszawa, 5 kwietnia 2016Marek Chrzanowski podczas posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Warszawa, 5 kwietnia 2016 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Rocznik 1981, pochodzi z Mielca, absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Był studentem Adama Glapińskiego, obecnego prezesa NBP. Doktor habilitowany nauk ekonomicznych. W SGH pracuje na stanowisku profesora nadzwyczajnego w Zakładzie Polityki Gospodarczej w Instytucie Ekonomii Politycznej, Prawa i Polityki Gospodarczej.

W październiku 2015 r. został koordynatorem sekcji „Gospodarka, praca, przedsiębiorczość” w Narodowej Radzie Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Specjalizuje się w polityce podatkowej i pieniężnej, ale interesuje się też wpływem polityki Unii Europejskiej na polską gospodarkę.

Dał się poznać z powodu swego niezdecydowania. W 2016 r. wywołał konsternację, rezygnując po zaledwie siedmiu miesiącach z posady w Radzie Polityki Pieniężnej, do której został rekomendowany przez parlamentarzystów PiS, m.in. Grzegorza Biereckiego (założyciela systemu SKOK) i marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Chrzanowski najpierw poprosił o zwolnienie z funkcji, tłumacząc się przyczynami osobistymi, po dwóch tygodniach rezygnację wycofał, potem znów ją złożył.

Obejmując funkcję szefa KNF w 2016 r., nie miał doświadczenia poprzedników. Nie specjalizował się w nadzorze nad instytucjami finansowymi, nie pracował ani w NBP, ani w ministerstwach i bankach.

Z publicznych wypowiedzi Chrzanowskiego wynika, że nie uważa, by wejście Polski do strefy euro było dobre dla naszej gospodarki. Nie jest zwolennikiem sztywnej, balcerowiczowskiej polityki pieniężnej, bo „ważniejsze od tego, jaki państwo ma dług, jest struktura tego długu”. Jest gorącym zwolennikiem tzw. planu Morawieckiego.

Od 2009 r. prezesował think tankowi Instytut Gospodarki Narodowej. Wywodzą się z niego niektórzy szefowie państwowych spółek.

Przed objęciem funkcji państwowych Chrzanowski miał spółkę konsultingową MCC Group. Szefem KNF został 13 października 2016 r. Rekomendował go Glapiński. Chrzanowski broni związanych z PiS SKOK-ów, za których upadłość musi płacić miliardy złotych Bankowy Fundusz Gwarancyjny (czyli banki). Zdaniem Chrzanowskiego „polskie SKOK-i stanowią atrakcyjną finansowo i organizacyjnie alternatywę dla kredytów i pożyczek udzielanych przez instytucje pożyczkowe. Z tej perspektywy sektor SKOK stanowi potrzebny i wartościowy element rynku finansowego”.

Gdy wiosną 2018 r. wybuchła afera GetBacku, prasa ekonomiczna pisała, że premier Morawiecki miał do Chrzanowskiego pretensje o brak nadzoru nad tą spółką.

Leszek Czarnecki

Leszek Czarnecki. Wrocław, 26 listopada 2012Leszek Czarnecki. Wrocław, 26 listopada 2012 Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Rocznik 1962. Na tegorocznej liście „Forbesa” najbogatszych Polaków miejsce 13. Jego majątek jest wyceniany na ponad 2,19 mld zł. Większościowy udziałowiec pięciu spółek notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych: Getin Holding, Getin Noble Bank, MW Trade, Open Finance, Idea Bank.

Kłopoty Czarneckiego zaczęły się po 2016 r. Jak tłumaczył, były wynikiem zmieniających się warunków prowadzenia biznesu bankowego w Polsce. Chodzi m.in. o podatek, który banki płacą od wysokości udzielonych kredytów, czy wyższe składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny związane z ratowaniem Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK).

Getin Noble Bank w przeszłości obficie pożyczał pieniądze, dlatego ma wysokie koszty wynikające ze spisywania na straty nietrafionych kredytów. Teraz dzięki realizacji planu naprawczego udało się zmniejszyć udział złych kredytów i poprawić kondycję finansową banku. W pierwszych trzech miesiącach 2018 r. Getin zmniejszył stratę do 47,7 mln zł. Analitycy spodziewali się, że będzie 61 mln zł na minusie; dla porównania – rok temu strata wyniosła 96,5 mln zł.

W tym samym czasie o 40 proc. zmniejszyły się też odpisy z tytułu utraty wartości kredytów. Rosła sprzedaż kredytów, szczególnie gotówkowych. Getin sprzedał ich o blisko jedną trzecią więcej niż rok wcześniej.

Teraz zarząd banku będzie próbował poprawić sytuację, starając się zwiększyć wartość kredytów. Chce też więcej na nich zarabiać, ograniczając sprzedaż przez pośredników. Władze banku szans upatrują też w zwiększeniu sprzedaży ubezpieczeń dołączanych do kredytów. Getin rozwija też ofertę dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

Idea Bank, specjalizujący się w obsłudze małych firm, nie był do tej pory skażony problemem kredytów walutowych i przez lata miał niezłe wyniki finansowe. Sytuacja pogorszyła się w ubiegłym roku, kiedy zysk spadł o połowę. Nie lepiej było w pierwszym kwartale 2018 r., kiedy wynik spadł do 14,6 mln zł (ale ze względu na zaprzestanie konsolidacji Idea Getin Leasing nie można porównywać z wynikami rok wcześniej). Idea Bank mniej zarabia na odsetkach, ale zwiększa przychody z tytułu prowizji i opłat.

Dodatkowym problemem Idea Banku jest zaangażowanie w sprzedaż obligacji GetBacku, co sprawia, że wycena banku na giełdzie jest blisko pięć razy niższa od jego wartości księgowej.

Adam Glapiński

Przewodniczacy Rady Polityki Pieniężnej i Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas konferencji prasowej w NBP. Warszawa, 15 maja 2018Przewodniczacy Rady Polityki Pieniężnej i Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas konferencji prasowej w NBP. Warszawa, 15 maja 2018 Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Rocznik 1950. Prezes NBP od czerwca 2016 r. Wiosną 1990 r. był w grupie tworzącej Kongres Liberalno-Demokratyczny, partię Donalda Tuska, Janusza Lewandowskiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego. Został członkiem zarządu warszawskiego KLD. Oddelegowano go do sztabu wyborczego Lecha Wałęsy, którego liberałowie poparli w wyborach prezydenckich w 1990 r.

Potem związał się z braćmi Kaczyńskimi. W latach 90. współtworzył z nimi Porozumienie Centrum, pierwszą partię braci. Dziś członkowie PC nazywani są „zakonem PC” i stanowią trzon dzisiejszego PiS.

Glapiński zasiadał w rządach Bieleckiego i Jana Olszewskiego. Jest twardym antykomunistą i krytykiem transformacji; uważa, że pomogła uwłaszczyć się byłym aparatczykom.

Glapiński stał obok prezesa Jarosława Kaczyńskiego, gdy na demonstracji środowisk prawicowych 29 stycznia 1993 r. pod Belwederem podpalono kukłę urzędującego prezydenta Lecha Wałęsy.

W 2009 r. Glapiński był doradcą ekonomicznym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, potem z jego rekomendacji wszedł do Rady Polityki Pieniężnej. Zasiadał w niej do czasu powołania go do zarządu NBP w lutym 2016 r.

Środowisku braci Kaczyńskich pomagał utworzyć spółkę Telegraf, która miała być zapleczem gospodarczym PC. Telegraf miał założyć gazetę i telewizję, ale upadł, a straty poniosły państwowe przedsiębiorstwa, które ją powołały. Glapiński jako minister firmował ustawę, która w latach 90. pozwalała na sprzedaż komunalnych nieruchomości bez przetargu. Dzięki temu fundacja należąca do działaczy PC przejęła kilka budynków w centrum Warszawy.

Zdzisław Sokal

Członek KNF Zdzisław Sokal. Warszawa, 26 stycznia 2017Członek KNF Zdzisław Sokal. Warszawa, 26 stycznia 2017 Fot. Maciej Luczniewski/Reporter

Rocznik 1958. Od września 2015 r. przedstawiciel prezydenta Andrzeja Dudy w Komisji Nadzoru Finansowego (wcześniej jego społeczny doradca). Absolwent Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie (dziś SGH). Na początku lat 90. był współwłaścicielem firmy handlowej, potem pracował w firmie konsultingowej. W 1994 r. rozpoczął pracę w departamencie kredytów wydzielonych w Kredyt Banku, zajmował się restrukturyzacją kredytów. Po dwóch latach awansował na dyrektora finansowego i szefa biura analiz i konsultingu w Bankowym Domu Handlowym, który był spółką celową Kredyt Banku.

Potem pracował w firmach ubezpieczeniowych i konsultingowych. W latach 2006-07 był najpierw doradcą prezesa, a potem wiceprezesem banku PKO BP za rządów PiS. W 2007 r. prezydent Lech Kaczyński mianował Sokala na członka zarządu NBP.

Gdy jesienią 2015 r. KNF decydował o wprowadzeniu komisarza do SKOK Skarbiec (bo aktywa tej kasy nie wystarczają na zaspokojenie jej zobowiązań), jedynym członkiem, który się wstrzymał, był właśnie Sokal. Dlaczego? – Nie będę teraz tego komentował – mówi „Wyborczej” i odsyła do protokołu z posiedzenia. Ale protokół nie jest dokumentem jawnym.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.