Taki wynik planowaliśmy na koniec 2017 r. Tymczasem prenumeratę cyfrową "Wyborczej" już pod koniec września miało 110 tys. osób.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wielu powtarza: prasa się kończy, internet ją zniszczy. Przykład „Wyborczej” pokazuje, że można pogodzić te dwa światy. Naszym celem od lat jest przekonanie czytelników, by nie tylko płacili za papierowe wydania „Wyborczej", ale również za nasze artykuły w internecie. W tym roku postawiliśmy sobie cel: 110 tys. aktywnych prenumeratorów cyfrowych. Osiągnęliśmy go na trzy miesiące przed końcem roku. Te 110 tys. płacących w sieci to nasz podwójny sukces – biznesowy oraz związany z relacjami z czytelnikami.

Cenna stabilność

Kiedy w 2014 r. jako pierwsza gazeta w Polsce wprowadzaliśmy płatny dostęp do naszych treści w sieci, branża medialna była sceptyczna. Internetowi komentatorzy też pytali: kto miałby płacić za wasze informacje, skoro jest tyle darmowych serwisów? Ale ciężką pracą i wysoką jakością naszych artykułów, dziennikarskimi śledztwami, świetnymi reportażami „Dużego Formatu” i dziennikarstwem lokalnym w 22 miastach przekonywaliśmy do płatności coraz więcej osób. Pod koniec 2016 r. było ich dokładnie 100 tys. Wtedy budowaliśmy jak największą grupę zaangażowanych czytelników.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Odtrutka na fake newsy i Donalda Trumpa. Rekordowy wzrost prenumerat cyfrowych

Dziś – po roku – nie tylko utrzymaliśmy naszych prenumeratorów, ale mamy ich o 10 tys. więcej. Przynoszą nam oni także dużo większe zyski. I nie chodzi tu o wyższe ceny prenumerat. To między innymi efekt zaufania, jakim darzą nas czytelnicy – niemal wszyscy zostają z nami na kwartał, rok lub dłużej. To daje potrzebną stabilność finansową. Tyle o biznesie, więcej można poczytać w branżowych mediach.

Najważniejszy jest czytelnik

Stawiamy sobie nie tylko cele biznesowe. Równie ważne są dla nas relacje z czytelnikami. A dla nich najważniejsze są nasze teksty. Te wymagające najwięcej pracy (reportaże, ekskluzywne newsy czy śledztwa, jak dzisiejsze Wojciecha Czuchnowskiego) są dostępne w sieci tylko dla naszych prenumeratorów cyfrowych. To ok. 200 artykułów tygodniowo (wszystkich tekstów piszemy nieco ponad 3 tys. na tydzień).

Tylko prenumeratorzy mogą od sierpnia komentować artykuły na Wyborcza.pl. I znów – na początku wzbudziło to kontrowersje zarówno w branży medialnej, jak i wśród naszych okazjonalnych czytelników. Ale po kilku miesiącach jesteśmy pewni, że to był dobry krok. Poziom dyskusji na naszym forum podniósł się znacznie. To naturalne, bo rozmawiają ze sobą ludzie, którzy naprawdę przeczytali dany artykuł. A jednocześnie forum nie stało się kółkiem wzajemnej adoracji – kto nie wierzy, niech poczyta podsumowanie dyskusji o tekście Dominiki Wielowieyskiej czy Janusza Majcherka i Kamila Fejfera.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: "The Wall Street Journal" w "Gazecie Wyborczej" i na Wyborcza.pl. Żeby lepiej poznać i rozumieć świat

Każdy dziennikarz chce pisać dobre teksty, przeprowadzać ciekawe wywiady, zajmować się ważnymi tematami. Modele biznesowe mediów oparte na zyskach z reklam tego nie ułatwiają. Tam liczy się jak największa widownia, masowy odbiorca, krzykliwy tytuł. Nasz model biznesowy jest inny. Możemy odróżniać się od innych mediów większym spokojem, rozwagą, stonowanymi emocjami.

Widzimy, które treści cenicie. Płacicie nam za nie i wymagacie od nas najwyższej jakości dziennikarstwa. To dla nas motywacja i zielone światło do przeprowadzania czasochłonnych śledztw (np. o warszawskiej reprywatyzacji) czy pisania trudnych reportaży (np. „Dom zły” Katarzyny Włodkowskiej). Możemy sobie powiedzieć: „To będzie nas dużo kosztowało, ale się opłaci. Wiemy, że prenumeratorzy to docenią”. Tak jak doceniliście naszą pracę w lipcu, kiedy trwał sądowy kryzys, w Polsce odbywały się masowe demonstracje, a my wiedzieliśmy, że naszym obowiązkiem jest być tam z wami, relacjonować, wspierać oraz fachowo analizować ustawy PiS o sądach i tłumaczyć, czym grozi ich uchwalenie. Przez kilkanaście dni pracowaliśmy 24 godziny na dobę, spaliśmy w redakcjach, szykowaliśmy specjalne wydania. Udało nam się dotrzeć z informacjami do kilkunastu milionów Polaków.

"Trump bump" po polsku

Niezmiennie – jak w naszym haśle – „Nam nie jest wszystko jedno". Najważniejsza była i jest dla nas misja. Dlatego wszystkie teksty o demonstracjach udostępniliśmy za darmo, by każdy mógł je przeczytać. A mimo to notowaliśmy wtedy rekordową sprzedaż prenumerat cyfrowych. Wiedzieliście, że to u nas znajdziecie rzetelne informacje o najważniejszych dla Polski sprawach. To zjawisko, które w amerykańskich mediach zyskało zgrabną nazwę „Trump bump”. Po wygranej Donalda Trumpa sprzedaż cyfrowych prenumerat „The New York Timesa” czy „Washington Post” również poszybowała.

Teraz, kiedy widmo ataku PiS na wolne media wciąż krąży nad nami, chcemy to podkreślić: to wy dajecie nam bezpieczeństwo i stabilizację, a dzięki temu my dajemy wam rzetelne informacje.

Codziennie zapraszamy na Wyborcza.pl, to nasze najważniejsze miejsce w sieci. Jesteśmy też na Facebooku, gdzie mamy niespełna pół miliona fanów, oraz na Instagramie. Możecie też korzystać z naszej aplikacji na smartfony, którą unowocześniliśmy w tym roku. Coraz większą popularnością cieszą się też nasze newslettery (http:wyborcza.pl/newsletter).

Cieszymy się z tak dużego grona 110 tys. stałych czytelników, ale chcemy więcej! Bo więcej prenumeratorów będzie oznaczało jeszcze lepszą „Wyborczą”. Obiecujemy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Jarosław Kurski poleca

Przydatne linki

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    GRATULACJE! nie ma WOLNEJ POLSKI bez WYBORCZEJ! <3
    już oceniałe(a)ś
    22
    0
    Jestem bardzo zadowolony z prenumeraty cyfrowej. Już nie muszę , na moje pytanie zadane na poczcie " czy jest wyborcza" uslyszeć odpowiedzi podanej z wyższością "Wyborczej nie sprzedajemy"
    @aob
    Na stacjach BP pomiędzy Rzeszowem i Krakowem tez maja chyba zakaz.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @aob
    Ja na to odpowiadałem z wyższością, takim gównem jaki tu wykładacie, ja nawet dupy nie podcieram. Na to kioskarzowi zaczynała się toczyć piana z pyska.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Szacunek i gratulacje.
    Pamiętam, jak kiedy miałem 11 lat, bladym świtem (grubo przed godziną otwarcia) rodzice wysłali mnie do kiosku "Ruch" na stołecznym osiedlu "Stegny", by kupić pierwszy numer "GW'.
    To było ważne wydarzenie w moim życiu.
    Dziękuję Rodzicom za dobre, patriotyczne wychowanie.
    I Wam również dziękuję.
    Trzymacie poziom, a nas przy życiu.
    P.S. Gratuluję również stron sportowych, które czytam od deski do deski - z reguły jednak w wydaniach papierowych.
    już oceniałe(a)ś
    21
    1
    Im wieksza jest bezczelna agitacja nierzadu,tym bardziej potrzeba niezaleznych mediow.Chwala wam za to.
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    Tak trzymać!
    już oceniałe(a)ś
    21
    1
    Nie piszę tego prześmiewczo, ale prenumerata Wyborczej dla mnie jest jedną z oznak patriotyzmu...
    już oceniałe(a)ś
    20
    1
    Życzę Wam i sobie, by było prenumeratorów jeszcze więcej, by poziom tekstów mógł rosnąć, a nigdy nie spadać.
    już oceniałe(a)ś
    20
    1
    Jestem z Wami od początku, poranna kawa zawsze lepiej smakuje z "Wyborcza"....od 5 lat mieszkam za granicami kraju więc mogę Was czytać tylko w sieci. Prenumerata to strzał w dziesiątkę szczególnie dla nas emigrantów!
    @Jolanta Wierzbicka
    Twój wyjazd to strzał w dziesiątkę. Nie wracaj bo pisiory będą teraz długo rządzić.
    już oceniałe(a)ś
    4
    2
    @Imanov
    Nie sądzę, chore babcie w kolejkach do lekarzy wykończą PiS, już niektóre żałują że na niego głosowały...
    już oceniałe(a)ś
    4
    0