Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Koush to były milicjant, który na Białorusi zajmował się walką z przestępstwami gospodarczymi. Najpierw zatrzymał z fałszywymi pieniędzmi żonę funkcjonariusza KGB. Potem odkrył, że Służba Bezpieczeństwa zamieszana jest w przemyt sprzętu komputerowego. Mimo nacisków nie ukręcił sprawy, ale w końcu musiał uciec do Polski, gdzie poprosił o status uchodźcy. W 2015 roku dostał tzw. ochronę uzupełniającą. Taki status dostaje cudzoziemiec, który nie jest prześladowany religijnie, z powodu rasy czy poglądów politycznych, ale w ojczyźnie czeka go opresja. Urząd ds. cudzoziemców stwierdził, że Koushowi mogą na Białorusi grozić represje ze strony KGB.

Ale w marcu tego roku po byłego milicjanta zgłosiły się białoruskie organy ścigania, domagając się jego ekstradycji. Na Białorusi wszczęto przeciwko niemu śledztwo w sprawie korupcji. Według białoruskich śledczych miał przyjąć łapówkę za zamiecenie pod dywan sprawy walutowych machinacji.

Sąd pierwszej instancji w marcu przychylił się do wniosku o areszt i ekstradycję. Dopiero w sądzie apelacyjnym decyzja o areszcie została uchylona i zwrócona znów do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

W czwartek sąd zebrał się na krótkie techniczne posiedzenie. Wyznaczył termin kolejnej rozprawy na 27 lipca, która prawdopodobnie zamknie proces. Do sprawy włączyły się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, a także Stowarzyszenie Interwencji Prawnej.

W międzyczasie Koush złożył wniosek o azyl. To procedura zupełnie odrębna od przyznawania statusu uchodźcy czy ochrony uzupełniającej. Przyznanie azylu gwarantuje, że Koush nie będzie mógł zostać deportowany. Wniosek został złożony w marcu, według przepisów powinien zostać rozpatrzony w ciągu trzech miesięcy. Białorusinowi na razie jednak pobrano tylko odciski palców.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.