Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ludmiła Anannikova: Od ponad roku na polsko-białoruskiej granicy koczują setki Czeczenów uciekających przed prześladowaniami reżimu Ramzana Kadyrowa. Czy Polska, odsyłając ich na Białoruś z przejścia granicznego w Terespolu, łamie prawo międzynarodowe?

Dr Patrycja Grzebyk: Jeśli rzeczywiście uniemożliwia złożenie wniosku o nadanie statusu uchodźcy osobom prześladowanym, to stosuje zbiorowe wydalanie cudzoziemców, które jest zabronione protokołem do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jeśli osoba na granicy mówi, że ucieka przed prześladowaniem, a tak wielu Czeczenów argumentuje swój przyjazd – to musimy umożliwić złożenie wniosku i udzielić schronienia na czas jego rozpatrzenia. W tym przypadku sytuację komplikuje jednak to, że mamy do czynienia z polsko-białoruską, a nie polsko-rosyjską granicą. Polska może się bronić, że Czeczeni znajdują się na terenie bezpiecznego kraju, czyli Białorusi, więc nie ma obowiązku ich wpuszczać.

Czeczeni boją się przebywać na Białorusi, bo rosyjskie służby łatwo mogą ich tam namierzyć. Grozi im też deportacja, bo mogą legalnie przebywać na Białorusi tylko przez 90 dni.

Polska może więc podnosić, że to Białoruś łamie prawo, odsyłając Czeczenów do Rosji. Trzeba jednak pamiętać, że wówczas Polska, nie wpuszczając Czeczenów, przyczynia się do łamania prawa.

Polskie władze twierdzą, że w Czeczenii nie ma wojny, a więc to nie uchodźcy, tylko migranci ekonomiczni.

Według konwencji dot. statusu uchodźców nie ma znaczenia, czy w kraju cudzoziemca trwa wojna. Za uchodźcę uznaje się osobę, której grozi prześladowanie ze względu na rasę, religię, narodowość, przynależność do określonej grupy społecznej lub poglądy polityczne. Każda taka sprawa musi zostać rozpatrzona indywidualnie.

Jak pani myśli, z czego wynika niechęć Polski do Czeczenów?

Być może chodzi o wyznanie. Zamachy, do których dochodziło w ostatnim czasie w Europie, były dokonywane przez wyznawców islamu.

Konwencja o statusie uchodźców zakazuje dyskryminacji ze względu na religię.

Trzeba jasno powiedzieć, że choć brak zaufania polskich służb jest zrozumiały, to prawo nie pozwala na takie uprzedzenia. Muszą być konkretne dowody, że dana osoba zagraża bezpieczeństwu. Nie można przyjąć z góry, że Czeczeni są niebezpieczni.

Jakie konsekwencje grożą Polsce za łamanie przepisów dotyczących uchodźców?

Może zostać postawiona przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Skargę musi złożyć osoba, której nie udzielono ochrony i która wcześniej przeszła drogę sądową w Polsce. Pomóc mogą jej w tym polskie organizacje pozarządowe. Inne państwa też mogą zastosować sankcje wobec Polski. Jednak przy obecnej sytuacji w Europie, gdy nawet państwa przychylne uchodźcom zaostrzają przepisy, nie wierzę, by jakiś kraj się na to zdecydował.

Innym państwom polska polityka wobec Czeczenów może być nawet na rękę.

Polsko-białoruska granica jest również granicą Unii. Cześć Czeczenów traktuje Polskę jako kraj tranzytowy i jedzie dalej. Tak więc ostra polityka Polski jest na rękę państwom zachodnim. Jednak uniemożliwianie cudzoziemcom złożenia wniosku o ochronę jest bezprawne.

Na razie w obronie Czeczenów stają organizacje pozarządowe, a ostatnio także kilkunastu adwokatów z Warszawy, którzy z pełnomocnictwami od czeczeńskich rodzin udali się na granicę. Większości straż graniczna nie pozwoliła się spotkać z klientami.

To było bulwersujące. Jakby służby się bały, że obecność adwokatów naruszy ich narrację. Uchodźca nie zawsze jest świadomy, jak rozmawiać z urzędnikiem. To może być wykorzystane przeciwko niemu. Adwokat od razu wytknie nieprawidłowości podczas przesłuchania. Trzeba też pamiętać, że straż graniczna nie decyduje o przyznaniu ochrony. Ten obowiązek spoczywa na Urzędzie ds. Cudzoziemców.

Adwokaci zapowiedzieli, że będą się odwoływać od decyzji o odmowie wjazdu, które otrzymali ich klienci.

I dobrze. Dzięki temu mogą dojść z tą sprawą do organów europejskich, choć może to zająć lata.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.