Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aleksandrowicz pracę w mediach rozpoczął w 1981 roku. Pierwszym jego miejscem pracy była Polska Agencja Prasowa. Do 1986 roku pracował w tygodniku "Itd.", potem w "Przeglądzie Tygodniowym" a następnie w "Gazecie Bankowej".

W 1989 roku zaczął pracę w "Rzeczpospolitej", gdzie został zastępcą redaktora naczelnego .Naczelnym został siedem lat później. Później pracował jeszcze w "Business Week" i w "Newsweeku".

Dziennikarze, którzy znali Aleksandrowicza, przypominają dziś w mediach społecznościowych jeden z jego tekstów ze stycznia tego roku, zatytułowany "Złamałem kręgosłup".

"To nie żart ani metafora. Zwaliłem się z ganku, niosąc drewno do kominka. Półtora metra w dół, na glebę, bez ostrzeżenia. Plecy stęknęły" - pisał Aleksandrowicz.

"Nie, świat nie stanął na głowie. W wymiarze osobistym oznacza to, że nie ma życia. Jest pustynia. Leżysz na grzbiecie bez ruchu. Dzień mija za dniem. W wymiarze finansowym - koniec z zarobkami, które dotychczas utrzymywały cię przy życiu. W wymiarze zawodowym lot na grzbiet zakończył korzystanie z internetu, komputera, pisanie na klawiaturze, znakomitą większość lektur, niemal wszystkie źródła informacji z wyjątkiem radia. Zero selekcji. Tylko to, co akurat nadają na tym lub innym kanale. Już nie ma tysięcy źródeł informacji, są dwa, trzy, cztery" - czytamy w jego tekście .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.