Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Oceniam sytuację jako skrajnie poważną. Rosja, osobiście Putin postanowił po prostu nie odpuścić Ukrainy. Stosując wszystko, co może, dozwolone i niedozwolone, chce doprowadzić do tego, że Ukraina nie będzie częścią struktur europejskich, a włączy się, czy to w całości, czy w części, do tworzonej przez niego Unii Eurazjatyckiej - mówił w niedzielę w TOK FM Aleksander Kwaśniewski.

Decyzję Rady Federacji, która - na wniosek Władimira Putina - zgodziła się na użycie rosyjskich wojsk na Ukrainę - były prezydent ocenił jako "skrajnie niebezpieczną". - De facto Krym już jest w rękach rosyjskich. Można powiedzieć, że sytuacja się odwróciła: jeszcze tydzień temu mieliśmy bazę w Sewastopolu w otoczeniu struktur ukraińskich, dzisiaj mamy jakieś tam struktury ukraińskie, które są otoczone przez Rosję, przez wojsko rosyjskie czy ludzi sprzyjających Rosji - stwierdził.

"Krym faktycznie jest już stracony"

- Decyzja Federacji jest także zgodą na to, by wchodzić militarnie tam, gdzie według Rosji będą powody - nie tylko na Krym, ale na całą wschodnią część Ukrainy. Ten scenariusz jest całkiem oczywisty. Będą odbywać się kilkutysięczne demonstracje ludności rosyjskiej, rosyjskojęzycznej, pod hasłem, że oni czują się zagrożeni tym faszyzmem, jak to mówią, płynącym z Kijowa, zwracają się więc o pomoc do swojego sąsiada, a Putin, wychodząc od zgody, którą ma od Federacji Rosyjskiej, będzie tej pomocy udzielał - najpierw w Doniecku, później w Charkowie, później w Ugańsku, a później gdzie tylko się da - kreślił możliwe scenariusze Kwaśniewski.

Jego zdaniem "plan wydaje się właśnie taki": - Odzyskać, jeżeli nie uda się całej Ukrainy, to część. A jeżeli doprowadzi się do jakichś rozmów, to sytuacja będzie już inna poprzez fakty dokonane. Dzisiaj mówimy o Krymie, który faktycznie jest już stracony, choć w sensie formalnym wszystkie argumenty są po stronie ukraińskiej. Jeżeli ta sytuacja powtórzy się w innych regionach wschodniej Ukrainy, to mamy zupełnie nowy układ.

"Rosjanie robią, co chcą, a Zachód musi przyjmować te fakty"

Kwaśniewski uważa, że Rosja nie dojrzała europeizacji i "rozmowy jak prawdziwi partnerzy". - Być może w Rosji są tacy ludzie, ale na pewno nie są to obecne władze rosyjskie - mówił. - Nie wykluczam, że pokłady myślenia demokratycznego w Rosji są, ale na pewno nie są one w Radzie Federacji. To, co wczoraj oglądałem, to było w najgorszym radzieckim stylu. To były wypowiedzi gwałcące nawet podstawową godność Ukraińców, mówiono do nich w kategoriach podludzi, i mówili to ci, którzy czują się nadludźmi.

Komentując działania rosyjskich władz, określił je jako "putinowskie". - To jest poczucie siły, używanie całkowicie kłamliwych argumentów - wyliczał. I uzasadniał, że - wbrew temu, co mówi Kreml - ludność rosyjska czy tatarska ma tam zapewnione prawa "na najwyższym europejskim poziomie". - Nic nie można zarzucić: tablice w różnych językach, szkoły, kościoły, organizacje społeczne, status autonomiczny, własny parlament, rząd, czego można jeszcze oczekiwać? - zaznaczył.

Ocenił też działania USA wobec Kremla: - Prezydent Obama wyszedł z najlepszą wolą, ponieważ początek jego relacji z Rosją to był tzw. reset, czyli zacznijmy wszystko od nowa. Wiceprezydent Joe Biden przyjechał z taką wolą ze strony nowej administracji do Monachium, trochę o tym resecie pomówiono, a rezultat jest taki, że Rosjanie robią, co chcą, a Zachód musi przyjmować te fakty. Tak było w sprawie Syrii, tak jest w sprawie Iranu, a dzisiaj najbardziej konkretna rzecz to jest Ukraina.

Fiasko w Soczi jest przesądzone

W opinii Kwaśniewskiego polskie władze wobec kryzysu na Krymie zachowują się właściwie. - Sytuacja jest bardzo trudna, wiec muszą być aktywne działania, i tak się dzieje. To, co robią prezydent, premier, to wszystko, co należy robić. Uruchomienie NATO jest słusznym posunięciem. To, że dzięki wnioskowi Wielkiej Brytanii sprawa trafiła od razu na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa, to też jest prawidłowe, tylko trzeba pamiętać o instrumentach, którymi dysponujemy. Na pewno fiasko szczytu G8, który miał się odbyć w Soczi, jest przesądzone. Ale to nie jest wielka dolegliwość. Putin to przeżyje - stwierdził były prezydent.

Co jeszcze Zachód może zrobić w tej sprawie? - Pamiętajmy, że Europa nie ma dzisiaj bazy wojskowej na Ukrainie, Rosja ma w Sewastopolu. UE graniczy kilkoma krajami z Ukrainą, w tym Polską. Ale nie są to kraje, które dysponują jakimś potencjałem militarnym i mogłyby w sytuacji skrajnej udzielić wsparcia. Cały czas, póki jeszcze nie strzelają, trzeba próbować metod dyplomatycznych. Chociaż obawiam się, że niewiele z tego wyniknie - dodał.

Kwaśniewski uważa, że rosyjski plan obejmuje nie tylko Krym. - Nam grozi absolutnie potężny konflikt militarny. Również determinacja Ukraińców, którzy przez miesiące walczyli z reżimem Janukowycza, jest ogromna. To nie jest tak, że oni po zwycięstwie Majdanu są słabsi; oni są silniejsi. Są gotowi podjąć działania, czasami może nawet bardzo nieostrożne. Sobotni apel Jurija Łucenki o chłodne głowy był absolutnie na miejscu - stwierdził. I zaznaczył, że Ukraińcy nie powinni się dać sprowokować, by szukali kompromisu. Ale od razu dodał: - Tylko proszę pamiętać, jak dzisiaj wygląda zarysowany przez Rosję kompromis: jeśli nie cofniecie tego wszystkiego, coście zrobili, to my zajmujemy wam wschodnią część kraju, tę najbogatszą, najbardziej uprzemysłowioną. My to pamiętamy. Nie chcę wracać do II wojny światowej, ale wtedy wszystko się toczyło według podobnego scenariusza: dajcie nam Sudety, dajcie nam Gdańsk, to wtedy uratujecie pokój. I zazwyczaj kończyło się to wojną.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.