Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Dziennik Gazeta Prawna" napisał dziś, że przez zaniedbania MSZ nasi dyplomaci w Mińsku nie mogą wysyłać tajnych informacji do Polski. Sprawa dotyczy przenosin polskiej ambasady na Białorusi do nowego budynku, w którym nie ma kancelarii tajnej, przez co tajnych informacji nie można przekazać, wydrukować i przetrzymać. Do tego ambasada będzie się mieścić w budynku należącym do objętej sankcjami za współpracę z reżimem Łukaszenki firmy Junis-Ojł, co kompromituje polską dyplomację.

- Co do zaszyfrowanych informacji to nieprawda. Zresztą jeśli chodzi o Białoruś, to nie jest to aż takie pilne, bo zawsze to jest kilka godzin jazdy do Warszawy - tłumaczył Sikorski dziś rano w Radiu Zet, dając do zrozumienia, że tajne informacje można przewozić kurierem dyplomatycznym.

Minister przyznał jednak, że "rzeczywiście władze białoruskie nie rozpieszczają dyplomatów".

- Nie tylko polskich, zresztą proszę spytać Szwedów, proszę spytać Brytyjczyków, jakie mają kłopoty w Mińsku. Ale wtedy, gdy to się dzieje, liczyłbym jednak na elementarną solidarność naszej prasy, a nie drwiny - mówił.

"Saakaszwili nadal będzie miał przemożny wpływ na gruzińską politykę"

Pierwsze nieoficjalne wyniki wyborów parlamentarnych w Gruzji wskazywały rano, że opozycyjny Gruziński Sen miliardera Iwaniszwiliego zdobył ponad połowę głosów, a Zjednoczony Ruch Narodowy prezydenta Saakaszwiliego - kilka procent mniej. Jak szef MSZ oceniał te wyniki [od południa już wiadomo, że ugrupowanie Saakaszwiliego przegrało wybory i przechodzi do opozycji]?

- Prezydent Saakaszwili nadal będzie prezydentem i nadal będzie miał przemożny wpływ na gruzińską politykę - powiedział Sikorski.

Przypomniał, że miesiąc temu, podczas pobytu w Gruzji z ministrem spraw zagranicznych Szwecji, Carlem Bildtem, spotkał się zarówno z prezydentem Saakaszwilim, jak i z szefem opozycji.

- Niektórzy nam robili z tego zarzut, a wydaje mi się, że to dobrze, żeby Polska miała dobre relacje z tym, kto będzie demokratycznie rządził Gruzją - powiedział Sikorski.

Dodał: - Pan Iwaniszwili wobec mnie i ministra Bildta deklarował, że jego kraj nadal będzie dążył do Sojuszu Północnoatlantyckiego, a wiemy, że to raczej Sojusz jest tutaj wstrzemięźliwy. A jak będzie naprawdę, zobaczymy. Pamiętajmy też, że to jest szeroka koalicja, do której taktycznie przystąpiło szereg polityków, których znamy, i których prozachodnia orientacja nie jest poddawana w wątpliwość.

"Nie każdemu w każdej sytuacji jesteśmy w stanie udzielić pomocy"

Dziś z ogarniętej wojną domową Syrii - dzięki interwencji polskich dyplomatów - odbędzie się ewakuacja mieszkających tam Polaków - przede wszystkim żon Syryjczyków.

Sikorski: - Ewakuacji z Syrii było już kilka, że wielokrotnie apelowaliśmy, aby z tego kraju wyjechać, bo jest tam bardzo niebezpiecznie, a nasze możliwości są ograniczone, tym bardziej po zawieszeniu działalności ambasady w Damaszku - powiedział.

Dodał również: - Chciałbym powiedzieć coś, co nie będzie popularne, ale nie każdemu, w każdej sytuacji jesteśmy w stanie udzielić pomocy. Mamy 30 milionów przekroczeń polskiej granicy przez naszych obywateli.

Zachęcał także do śledzenia stron internetowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

- Na Twitterze mamy stronę "Polak za granicą", mamy też iPolaka na iPadzie. Tam są ostrzeżenia, gdzie jest bezpiecznie, gdzie jest niebezpiecznie. Jeśli ktoś nie słucha naszych ostrzeżeń nie możemy zagwarantować bezpieczeństwa - ocenił Sikorski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.