Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W wielkim miejskim badaniu „Wyborczej” i Radia TOK FM chcieliśmy się dowiedzieć m.in., jakich inwestycji chcieliby mieszkańcy naszych miast. Żeby wyniki bardziej odzwierciedlały osobiste potrzeby, zadaliśmy pytanie o to, czy ankietowani zgodziliby się na zapłacenie 5 zł miesięcznie na jedną z 13 podanych propozycji.

5 zł miesięcznie to niewielka kwota, ale gdyby np. każdy zameldowany mieszkaniec Warszawy zapłacił taką sumę, urząd miałby do dyspozycji rocznie o 105 mln zł więcej. To według gdańskiego „cennika miejskiego” starczyłoby na remont elewacji ok. 6,5 tys. kamienic, zakup 95 autobusów lub na budowę 176 wielofunkcyjnych boisk do koszykówki, siatkówki i tenisa.

Przede wszystkim dzieci

Najwięcej, bo 61 proc. ankietowanych z 19 ośrodków, chciałoby za dodatkowe pieniądze zbudować place zabaw. Takie rozwiązanie wygrało m.in. w Białymstoku, Krakowie i Opolu. Place dla najmłodszych były najchętniej wybierane zarówno w miastach dużych, powyżej 450 tys. mieszkańców (59 proc.), jak i w ośrodkach mniejszych (63 proc.).

==================================================================

10 styczna 2018 roku o godzinie 12.30 w naszej warszawskiej siedzibie na Czerskiej, odbędzie się wielka debata prezydentów 19 polskich miast pt.: Miasta też w "ruinie"? - przyszłość polskich metropolii. Więcej informacji i rejestracja na spotkanie: przystanekmiastodebata.evenea.pl lub telefonicznie: 22 555 54 55.
Zapraszamy!

==================================================================

Joanna Klima, nauczycielka i działaczka Akcji Miasto, podkreśla, że nowoczesne place zabaw są inne niż te, które znamy z blokowych osiedli. – W naszych miastach mamy pełno placów zabaw z lat 90., gdzie są najczęściej zjeżdżalnia i drabinka. Nowoczesne place zabaw powinny rozwijać wszystkie zmysły dziecka, a często to również place tematyczne, które sprzyjają nauce.

Np. we Wrocławiu powstał kosmiczny plac zabaw, w Głogowie gród słowiański, a w Krakowie – place edukacyjne przy Plantach, które urządzono wspólnie z muzeami Archeologicznym i Etnograficznym.

Także wysoko, bo z wynikiem 59 proc., w rankingu potrzeb mieszkańców uplasowały się lepsze szkoły. Ta odpowiedź była pierwsza w Toruniu, Bydgoszczy i Poznaniu.

Czym byłaby taka lepsza szkoła?

Klima: – Wystarczy spojrzeć na różnicę między tysiąclatkami, które nadal dominują w naszym krajobrazie, a szkołami, które powstawały w ostatnich latach. Nowoczesna placówka powinna być zbudowana z punktu widzenia ucznia, który spędza tam większość swojego dnia. Budynki powinny być parterowe, mieć biblioteki, kąciki do relaksu, baseny i bezpieczne boiska. Sale do nauki powinny być duże i wyposażone w duże okna, bo w takich lepiej się pracuje.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Przystanek Miasto 2017. Polskie miasta, historia sukcesu: czyste, bogate, warte, by w nich żyć. A mieszkańcy chcą przyjąć uchodźców

Lech Mergler, prezes Kongresu Ruchów Miejskich zrzeszającego aktywistów z całego kraju: – Od dawna wiadomo, że miasto, które jest przyjazne dzieciom, jest przyjazne wszystkim innym. Cieszę się, że mieszkańcy chcą, by miasta nie skupiały się na wielkich imprezach, ale na inwestycjach. By były nie tylko dla biznesu, ale dla osób z różnych grup, także ekonomicznie słabszych.

Mówił o tym również znany ekspert ds. miast Gil Penalosa, który w tym roku przyjechał do Polski: – Dzieci chcą miasta, w którym mogą się bawić i cieszyć. Dla dzieci zabawa to nauka – koncentracji, przyjaźni, wszystkiego, czego potrzebują w życiu. Dlatego uważam, że każde dziecko powinno mieć w promieniu 500 metrów od domu choćby niewielki park i plac zabaw. Jak nie ma parku – to zróbcie coś na chodniku, na terenie szkoły, w centrum osiedlowym. Boiska szkolne często wyglądają licho, warto wprowadzić zieleń i miejsca do zabawy. Przyjazna przestrzeń zielona jest w stanie zmniejszyć ADHD u dzieci, nauczyć je skupienia – przekonywał.

Przebudzenie pieszych

Również 59 proc. ankietowanych stwierdziło, że dołożyłoby się do remontów ulic, tyle samo – że wsparłoby odnowę chodników. O ile o sprawach infrastruktury drogowej od dawna w polskich ośrodkach mówi się bardzo dużo, o tyle o sprawach pieszych głośno jest dopiero od niedawna.

– W Polsce obowiązuje złe prawo, które pozwala na parkowanie na chodnikach. A samochody niestety parkują nawet tam, gdzie jest to zabronione, bo nikt nie egzekwuje przepisów parkingowych – komentuje dr Jakub Nowotarski, jeden z założycieli federacji Piesza Polska, która powstała w tym roku. – W efekcie chodniki są niszczone, bo nie są dostosowane do tonowych obciążeń.

Czego najbardziej potrzebują polscy piesi? – Pieszymi jesteśmy wszyscy. I chcemy przede wszystkim zadbania o nasze bezpieczeństwo, bo ginie u nas najwięcej pieszych w Unii Europejskiej. Miasta powinny nauczyć się stosowania bezpiecznych rozwiązań, na przykład wyniesionych przejść dla pieszych na poziomie chodnika, gdzie samochód musi nieco podjechać. Takie przejście jest jednocześnie progiem zwalniającym dla kierowców w miejscu, w którym to najbardziej potrzebne.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Sondaż w "Wyborczej" i TOK FM. Opozycja broni miast, PiS w defensywie. Świetne wyniki Zdanowskiej, Jaśkowiaka i Trzaskowskiego

Na piątym miejscu z wynikiem 55 proc. znalazła się budowa dróg rowerowych. – Polacy chcą żyć w nowoczesnych miastach, a trasy dla rowerów należą do stałych elementów nowoczesnego miasta europejskiego. To wskazówka dla polityków, że w ten cel warto zainwestować publiczne pieniądze – podkreśla Cezary Grochowski z organizacji Miasta dla Rowerów.

Najwięcej, bo 63-64 proc., propozycja rozbudowy systemu rowerowego zyskała w mniejszych miastach: Częstochowie, Radomiu i Bydgoszczy. – W sprawach rowerowych przodującymi miastami są Gdańsk i Wrocław, gdzie polityka miasta jest dobrze określona, a za tym idą realne fundusze na ten cel. Potem są Kraków i Toruń, w których są dobre warunki do jeżdżenia na dwóch kółkach. Podejrzewam, że mieszkańcy Bydgoszczy porównują się do sąsiadów torunian i także chcieliby mieć gdzie jeździć na rowerze – ocenia Grochowski.

Sztuka zamiast Kaczyńskiego?

44 proc. badanych zgodziłoby się zapłacić z własnej kieszeni za organizację dużego festiwalu sztuki. O wiele mniej mieszkańców polskich miast chciałoby dofinansować pomnik wielkiego Polaka (22 proc.) czy reprezentacyjny kościół (13 proc.) – te dwie propozycje zamykają stawkę.

Mergler: – Cieszę się, że mieszkańcy dużych miast wolą sztukę współczesną od pompatycznych pomników Jana Pawła II czy Lecha Kaczyńskiego, zresztą najczęściej złej jakości. Widocznie czują, że miasto ma być miejscem do życia, a nie do symbolicznej walki. Wynik pokazuje też, że stosunek do Kościoła jest inny, niż się wydaje. Polacy są w dużej mierze wierzący, ale znacznie mniej praktykujący, a jeszcze mniej identyfikują się z instytucją czy budynkiem.

Najmniej chętni na wysupłanie pięciu złotych dla rozwoju własnego miasta są mieszkańcy Poznania. Najpopularniejsza odpowiedź zyskała tam 50 proc., podczas gdy w innych miastach przewyższa 60 proc. – Mam wrażenie, że poznaniacy uważają, że to miasto powinno wszystko zapewnić, a system po prostu musi działać dobrze bez dokładania do niego – mówi Mergler, który jest poznaniakiem.

Opodatkujmy się!

Co ciekawe, polskie prawo uznaje możliwość nałożenia podatków przez mieszkańców na samych siebie. Samoopodatkowanie to procedura, którą przewidziała ustawa o referendum lokalnym. Warunki są dwa: do urn musi pójść 30 proc. uprawnionych do głosowania, a za propozycją powinno opowiedzieć się ponad dwie trzecie uprawnionych.

Niektóre niewielkie gminy (np. Kąty Wrocławskie) używały tego instrumentu, by sfinansować wywóz odpadów dla całego samorządu – zanim jeszcze ustawa ustaliła taki obowiązek dla całego kraju.

W różnych częściach kraju istnieje także inna forma udziału mieszkańców w swoim mieście – tzw. inicjatywa lokalna. W Bydgoszczy gmina pokrywa 75 proc. kosztów danej inwestycji, jeśli mieszkańcy danego osiedla czy ulicy zobowiążą się, że z własnych środków zapłacą pozostałe 25 proc. W ten sposób można wybudować drogę lub kanalizację, ale też nowy plac zabaw.

W Starachowicach (woj. świętokrzyskie) w programie inicjatyw lokalnych uczestniczyć mogą także szkoły i przedszkola, które naprawiają parkiety w salach gimnastycznych, remontują biblioteki czy kupują zmywarki. Np. w przedszkolu nr 15 dzięki 2,9 tys. złotym zebranym przez rodziców na szafki i siedziska urząd miasta przeznaczył na ten cel 8,8 tys. zł.

przystanek podatek miejskiprzystanek podatek miejski 

Sondaż telefoniczny (CATI) zrealizowany przez firmę Kantar Millward Brown w 18 miastach i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii w dniach 11 października – 22 listopada 2017 r. na reprezentatywnych próbach mieszkańców w wieku 18+. Wielkość łącznej próby N=16 125, miks telefonów stacjonarnych i komórkowych.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.