Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do akcji ratunkowej ruszyło ponad 200 strażaków i 40 wozów strażackich. Jak informuje londyńska policja, "wciąż trwa akcja ewakuacyjna". 

Informacje o pożarze strażacy otrzymali około 1 w nocy brytyjskiego czasu - ogień wybuchł na 24. piętrze 27-piętrowego budynku.

Na miejsce ok. godz. 1.29 wezwano też ponad 20 ambulansów.

Dany Cotton z londyńskiej straży pożarnej poinformowała, że strażacy dotarli na miejsce pożaru wieżowca w sześć minut od zgłoszenia. Wiadomo już, że w pożarze zginęli ludzie. Ale Cotton nie podała konkretnej liczby ofiar - ok. 9 polskiego czasu budynek był nadal przeszukiwany i dogaszany.

Co najmniej 50 rannych

Dziennikarze obecni na miejscu około godziny 5.30 czasu polskiego pisali na Twitterze, że mieszkańcy okolicy jeszcze niedawno słyszeli ludzi wzywających pomocy z Grenfell Tower. 

Policja rozpoczęła ewakuację okolicznych budynków. Poinformowała też o wstrzymaniu ruchu w rejonie A40 i zaapelowała o omijanie tej części miasta.

Po godz. 6 Tim Downie, jeden ze świadków zdarzenia, mówił reporterom "Guardiana": - Teraz zrobiło się bardzo cicho. Wcześniej słyszeliśmy syreny i krzyki, ale teraz budynek jest już niemal w całości spalony. Mam nadzieję, że wszystkim udało się uciec i są pod odpowiednią opieką.

Ok. 7 Stuart Crichton z pogotowia poinformował: - Możemy potwierdzić, że zabraliśmy 30 pacjentów do pięciu londyńskich szpitali.

Po godz. 9.30 poinformowano, że rannych jest co najmniej 50 osób.

Policja uruchomiła specjalną infolinię dla osób, które obawiają się, że w pożarze mogli zostać poszkodowani ich bliscy (08000961233)

- Na razie nie mamy informacji o tym, żeby Polacy byli uwięzieni w płonącym londyńskim wieżowcu; jesteśmy w stałym kontakcie z londyńską strażą pożarną i policją - poinformował w środę szef MSZ Witold Waszczykowski w RMF FM. Przypomniał, że w Londynie mieszka ok. 150 tys. Polaków. - Więc musimy być bardzo czujni i sprawdzać wszelkie informacje.

Miejski budynek wyremontowany przed rokiem

W 27-piętrowym apartamentowcu znajdowało się 120 mieszkań. Budynek został wzniesiony w 1974 roku, ale w zeszłym roku poddawany był modernizacji za ponad 10 mln funtów. Budynek należy do miasta.

Jednocześnie rezydenci, którzy prowadzili bloga na temat budynku, oskarżyli operatora budynku KCTMO o stworzenie "niebezpiecznych warunków do życia" i "niespełnienie wymogów przepisów dotyczących bezpieczeństwa". Ostrzegli, że błędne zarządzanie nieruchomością "jest przepisem na przyszłą ogromną katastrofę".

Burmistrz Londynu Sadiq Khan powiedział, że po pożarze trzeba dokonać przeglądu bezpieczeństwa pod kątem ochrony przeciwpożarowej wieżowców. Skomentował instrukcję bezpieczeństwa Grenfell Tower, która zakładała, że w razie pożaru należy pozostać w mieszkaniach, oraz doniesień o tym, że mieszkańcy po poprzednim pożarze ostrzegali o możliwej tragedii. Na antenie BBC Radio komentował: - W Londynie mamy dużo wieżowców i nie możemy dopuścić do sytuacji, że ludzie są narażani na niebezpieczeństwo ze względu na złe instrukcje czy złe utrzymanie budynku.

Rashida, która widziała pożar ze swojego mieszkania, powiedziała telewizji Sky News, że kilka lat temu w budynku doszło do małego pożaru i od tego czasu mieszkańcy obawiali się, że sytuacja może się powtórzyć.

Przyczyny pożaru nie są znane. 

Artur Kieruzal z Polskiego Radia Londyn na antenie TVN24 BiS relacjonował, że  błyskawicznie paliła się elewacja budynku. Strażacy z zewnątrz byli w stanie gasić ogień do wysokości siódmego piętra, ale ogień bardzo szybko zajmował kolejne kondygnacje.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.