Od połowy marca ponad trzy tys. osób pracujących w call-center Orange stopniowo przeszło na obsługę klientów z własnych domów. - Przenieśliśmy do trybu zdalnego wszystkie procesy obsługi klienta - tłumaczy Adam Wrzosek, dyrektor środowiska pracy w Orange. - Udoskonaliliśmy nasze systemy, dostarczyliśmy niezbędne oprogramowanie, laptopy i narzędzia tam, gdzie były potrzebne. W efekcie 92 proc. naszych pracowników dobrze ocenia organizację zdalnej pracy.

Co trzeci ankietowany przez globalną agencję Gartner deklaruje, że dopiero pandemia stała się dla jego pracodawcy wystarczająco silnym bodźcem do wypróbowania pracy zdalnej. Z raportu Devire wynika, że w samej Polsce pracę z domu po raz pierwszy w czasie pandemii umożliwiło 67 proc. firm. Z kolei 13 proc. organizacji deklaruje, że w ich przypadku wprowadzenie pracy zdalnej jest niemożliwe - ze względu na charakter pracy czy brak potrzebnego sprzętu. Ale nawet te firmy, które z pracy zdalnej korzystają chętnie i od długiego czasu, dziś mierzą się z niespodziewanymi trudnościami.

Witamy w nowym świecie

- Jednym z największych wyzwań okazały się wymogi prawa pracy, które nie jest przystosowane do pracy zdalnej. Przykład: wstępne badania medycyny pracy dla osób zatrudnianych na umowę o pracę. W czasie pandemii wykonanie ich jest praktycznie niemożliwe, a na pewno nie jest bezpieczne dla pracownika – mówi Adam Gruda, CCO Kinguin, platformy sprzedaży gier i oprogramowania, zatrudniającej ponad 130 osób.

Wrzosek z Orange podkreśla, że w ich przypadku zalety pracy zdalnej przeważają nad wadami. – Praca zespołowa jest ważniejsza niż hierarchia. Jednocześnie obserwujemy, że efektywność pracy i decyzji biznesowych utrzymuje się na dobrym poziomie, a zaangażowanie naszych zespołów jest niesamowite - mówi. Mimo przeszkód z perspektywy pracodawców model home office sprawdził się na tyle, by według Gartnera aż 70 proc. chciało przy nim pozostać nawet po wygaśnięciu pandemii.

Przezorny zawsze wyposażony

Trudność pracy zdalnej polega na tym, że nikt nie narzuci nam dyscypliny. W jej zachowaniu pomaga jednak traktowanie home office na równi z pracą z biura: wstawanie rano i przygotowanie się jak przed wyjściem do pracy oraz unikanie pracy w piżamie. W przystosowaniu się do zmian pomaga także technologia.

- Z domu można pracować całkiem wygodnie, pod warunkiem że wyposażymy się w trzy rodzaje narzędzi: do realizacji zadań, komunikacji z zespołem, a także zapewniających nam komfort – mówi Magdalena Pieńkowska, kierownik programu TechSoup Polska, w ramach którego organizacje non profit są zaopatrywane w technologie we współpracy m.in. z Microsoftem, Google'em czy Adobe.

Zdaniem specjalistki firmy najwięcej zyskują dzięki rozwiązaniom działającym w chmurze. Programy takie nie wymagają instalacji, a zarazem pozwalają pracować na jednym pliku wielu osobom naraz. A ponieważ coraz ściślej współpracujemy w chmurze i coraz częściej odbywamy wideokonferencje, warto zaopatrzyć się też w stabilny internet z dobrą przepustowością łącza. Przyda się również dobrej jakości mikrofon, który w kontakcie z zespołem zapewni wyraźny, pozbawiony szumów dźwięk. Dodatkowa klawiatura z miękką podporą na nadgarstki czy ergonomiczna myszka sprawdzą się lepiej niż małe klawisze i touchpad firmowego laptopa.

Warto kupić także dobrze wyprofilowane krzesło. Nie powinno ono skrzypieć przy każdym poruszeniu – hałasy z głośników irytują uczestników wideokonferencji. Aby uniknąć wyłapywania dźwięków z domu, a zarazem dobrze słyszeć rozmówców, przyda się headset z mikrofonem.

- Sprzęt to nie wszystko – podkreśla Pieńkowska. – Nie należy trzymać laptopa na kolanach ani pracować z łóżka. Górna krawędź monitora powinna być nieco poniżej linii wzroku. Takie szczegóły mają wpływ na nasze postrzeganie i chęć do pracy, ale również na nasze zdrowie. Złe nawyki prowadzą do problemów z sylwetką, bólami karku czy pleców.

Biurko i pokój należy utrzymywać w czystości, gdyż bałagan w otoczeniu prowadzi do nieuporządkowanych myśli. Okładka czasopisma wystającego spod sterty prania odciąga wzrok od ekranu, a kubki po kawie i talerze na biurku utrudniają kierowanie myszką. Warto przy tym sprzątać po zakończeniu pracy, a nie przed jej rozpoczęciem – aby rano nie walczyć z niechęcią odłożenia porządków na później, gdy czekają inne obowiązki.

Praca zdalna zostanie z nami na dłużej?

Ekonomista z Uniwersytetu Stanforda Nicolas Bloom wykazał, że home office jest o 13 proc. wydajniejszy od tradycyjnego modelu pracy. Taki wzrost to dla firmy to samo co zyskanie dodatkowego dnia roboczego w tygodniu. Jednocześnie umożliwienie pracy z domu może obniżyć rotację w firmie nawet o połowę.

Wiele wskazuje na to, że obserwujemy wyłaniający się model pracy przyszłości. Anna Schmidt, psycholog pracy i szefowa Career Partners International Polska, przypomina jednak, że w obliczu pandemii nie możemy mówić o typowym home office, lecz o wykonywaniu obowiązków w kwarantannie – w warunkach pełnych ograniczeń i czynników stresogennych. - Znajdujemy się w sytuacji, w której żadne dotychczas stosowane modele biznesowe czy naukowe nie mają zastosowania. Za niewiedzą idzie niepewność, a ta rodzi stres – mówi Schmidt. I dodaje, że od pracodawcy oczekujemy teraz przede wszystkim empatii, zapewnienia bezpieczeństwa i wizji na przyszłość. - Wyłania się nowy obraz lidera, który wsłuchuje się w to, co jego ludzie mają do powiedzenia, pozwala na ruchomy czas pracy i rozliczanie się nie ze sposobu pracy, ale z jej rezultatów – wyjaśnia.