Wokół środowiska Zjednoczonej Prawicy gromadzą się ludzie o poglądach konserwatywnych, szowinistycznych, często nacjonalistycznych i antysemickich.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przyczyny sukcesów PiS publicyści widzą w wielu obszarach, jednak najczęściej to "dostrzeganie głębokich potrzeb zwykłych Polaków", jak to ocenia Maciej Kościelniak na podstawie wyników swojej ankiety socjologicznej. Te sukcesy wyborcze to wynik eksponowania najbardziej socjalnego od lat programu obietnic. To 500+, wyprawka i dodatek wakacyjny dla młodzieży, tzw. 13. i 14. emerytura, a możliwe i 15. według obietnic prezesa PiS.

Prof. Marek Migalski dużą rolę w sukcesach PiS przypisuje szczęściu, które premier Mateusz Morawiecki nazwał „politycznym złotem". Napaść Rosji na Ukrainę pomaga zapomnieć Polakom o błędach i wielu porażkach rządzącej ekipy.

Migalski, i słusznie, przywiązuje też dużą rolę w zdobywaniu wyborców do narracji Jarosława Kaczyńskiego i jego partyjnych kompanów, np. "w szczuciu na Niemców", mimo że to nie ma żadnego politycznego uzasadnienia, ale może pomóc w zbliżającej się kampanii wyborczej. Warto jednak przypomnieć, że wytrawny gracz, jakim, by się wydawało, jest Kaczyński, stosuje znane od dawna, bardzo prymitywne sztuczki socjologiczne: szukanie wroga, ale i straszenie społeczeństwa uchodźcami, LGBT czy też lewactwem opanowującym Europę Zachodnią. Z jednej strony nuty zagrożenia i zastraszenia, ale z drugiej gotowe recepty na te ataki. Jednym z elementów tego  czarnego pijaru Jarosława Kaczyńskiego jest jego agresja w stosunku do Unii Europejskiej, ale ten element polityki Zjednoczonej Prawicy napotyka pewne trudności, bo większość Polaków jest zadowolona z obecności Polski w UE.

Do celów polityki wewnętrznej PiS wykorzystuje katastrofę pod Smoleńskiem, nazywając ją  zamachem i bazując na wątpliwych wynikach badań podkomisji Macierewicza; niestety wielu Polaków w nie wierzy.

Dla psychologów nie jest niczym niezwykłym, że wiele decyzji Polaków, w tym wyborczych, podejmowanych jest pod wpływem emocji, zwłaszcza że wielu poprzestaje na mediach rządowych  TVP), jak i sympatyzujących z władzą (Telewizja Trwam, Republika czy wPolityce.pl.). PiS wykorzystuje te emocje w retoryce "Polska dla Polaków", „naród", "patrioci i wrogowie ojczyzny" i ostatnio "partie niemieckie".

Trzeba podkreślić, że PiS wraz ze swoimi koalicjantami, partyjkami kanapowymi jest mocno związany z Kościołem katolickim, przynajmniej oficjalnie, stąd zarówno te wspólne, dziwne tańce z hierarchami w czasie uroczystości religijnych czy dofinansowanie Kościoła w różnych formach, np. prywatnej fundacji zakonnika z Torunia (ok. 340 ml zł). Ten oficjalny związek z Kościołem jest bardzo często wykorzystywany jako istotne narzędzie do walki politycznej. Stąd te złote myśli prezesa: "kto podnosi rękę na Kościół, chce go zniszczyć, podnosi rękę na Polskę" lub "fundamentem polskości jest Kościół (katolicki) i jego nauka". Dzięki temu PiS ma wielu zwolenników na terenach, gdzie tradycja silnej więzi mieszkańców z Kościołem trwa od pokoleń. Wiadomo powszechnie, że o wynikach wyborów w Polsce decyduje wieś i emeryci. PiS wypchnął ze wsi PSL, a inne partie opozycyjne, z wyjątkiem PSL, w zasadzie nie prowadzą tam żadnej systematycznej akcji politycznej (nieobecni nie mają racji). Dlatego Jarosław Kaczyński na spotkaniach krzyczy: „PiS jest jedynym reprezentantem polskiej wsi", i pewnie część wyborców odbiera ten fałsz jako prawdę.

Wokół środowiska Zjednoczonej Prawicy gromadzą się ludzie o poglądach konserwatywnych, szowinistycznych, często nacjonalistycznych i antysemickich. Ten wątek prezentuje w bardzo zdecydowany sposób Jan Tomasz Gross w publikacji "PiS i antysemityzm, czyli pośmiertne zwycięstwo Dmowskiego". Podobnie jak Migalski stwierdza, że trudno zrozumieć, dlaczego PiS mimo wielu porażek i klęsk na polu gospodarczym, politycznym i wizerunkowym, które powinny tę partię pogrążyć w oczach wyborców, osiąga dobre wyniki w sondażach.

Jednak Gross po analizie doszedł do wniosku, że" wyniki PiS przy urnie wyborczej zależą w równej mierze (a może nawet i bardziej) nie od tego, co PiS robi, tylko od tego, czym PiS jest. I zamiast traktować pisowski sukces jako część składową fali populizmu, która zalewa Europę, zauważmy, że PiS – odwołując się do kategorii politycznych umocowanych w polskiej tradycji - jest współczesną emanacją Narodowej Demokracji, z wyraźnym nawet przechyłem w stronę ONR-u". A uzasadnieniem tej narracji jest wniosek: "Polacy wybrali PiS nie (tylko?, a przede wszystkim? ) dlatego, że dostali 500+ czy jednorazową dodatkową emeryturę, ale dlatego, że w większości są endekami". I trudno się z tym nie zgodzić, nawet biorąc pod uwagę wiele badań socjologicznych, które są bardzo utrudnione, bo przecież respondenci w sposób jednoznaczny nie określają się jako endecy, antysemici, czy też, że akceptują te ideologie.

Rządzący, znając te nastroje, flirtują z narodowcami, i to zarówno w ławach sejmowych przejmują wielu posłów z Kukiz'15, o ukrytych poglądach narodowo-endeckich, i dając im posady ministerialne, np.: Rzymkowski, Andruszkiewicz. Bardzo znaczące stanowisko, jako minister edukacji i nauki, otrzymał, nie kryjąc swoich poglądów endeckich i antyukraińskich Przemysław Czarnek. Ci narodowcy "trzymający władzę "to najczęściej absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który stał się kuźnią kadr "dobrej zmiany". Władze wspomagają też organizacje o ideologii endeckiej, np. Stowarzyszenie Marszu Niepodległości Bąkiewicza, a to się podoba części wyborców. Już po pierwszym roku rządów Zjednoczonej Prawicy „Guardian" ocenił je jako ksenofobiczne i autorytarne, a starając się zrozumieć ten fenomen sukcesu PiS, podkreślał, że głównym jego uzasadnieniem jest: „bardziej wspólnotowe podejście do tych ,którzy czuli się zmarginalizowani". Warto przypomnieć, że PiS zawsze stosował agresywny pijar wyborczy, przedstawiając potencjalnemu wyborcy wroga wewnętrznego lub zewnętrznego, kiedyś był „dziadek z Wermachtu" lub „postkomuniści", dzisiaj „Tusk - premier polskiej biedy" i „PO partia niemiecka"; to się też podoba wyznawcom PiS. 

Ostatnio pojawili się w tej roli wroga lekarze, bo to oni są podobno odpowiedzialni za zły stan publicznej służby zdrowia. Nie zła organizacja służby zdrowia i jej niedoinwestowanie, lecz lekarze! Z analizy opinii publicystów, socjologów i politologów wynika też jeden ważny wniosek, co potwierdza Migalski, że "aktualna ekipa nawet przez moment nie zapomniała, że jej głównym celem jest pozostanie przy władzy. Faktycznie, w każdym jej działaniu widać kalkulację sondażową, cynizm, a nawet kłamstwo. To również budowanie sobie popularności nawet kosztem flirtu z organizacjami radykalnymi, szowinistycznymi, a nawet o poglądach antysemickich. To również bardzo agresywny pijar i przekupstwo socjalne pod płaszczykiem obrony interesów Polaków.

Ale widać też zmianę narracji i stąd gwałtowne negocjacje z Komisją Europejską, projekt nowelizacji ustawy o SN i prośba premiera o głosy opozycji w tej sprawie. Pewnie i zdecydują się na ustawę wiatrakową. To będzie takie typowe pisowskie "wstawanie z kolan", o którym tak często mówił Jarosław Kaczyński, traktując to jako potężny sukces Zjednoczonej Prawicy. Oby wstając, nie potknęli się o słomę wystającą z butów.

Andrzej z Warszawy

(styczeń 2023 r.)

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Nie można popierać krętaczy , oszustów . Nie można pobłażać złodziejstwa ,prywaty . Nie można głosować na ugrupowanie na ,którego koncie jest ogromna lista nadużyć ! Jeżeli tego nie zrozumiemy to koniec . Chcemy wreszcie czuć się jak ludzie wolni w wolnym ,normalnym kraju .
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Nie można popierać kretwp
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Indolencji większości tzw. opozycji wytłumaczyć się nie da. Po niezliczonej ilości ewidentnych afer brunatnego zakonu nie widać zdecydowanych i realnych działań strony demokratycznej, aby to mocno w dostępnych mediach przedstawić i naświetlić. Społeczeństwo polskie stało się niewrażliwe na pisowskie niewyobrażalne przekręty i to jest właśnie TRAGEDIA. W KAŻDYM demokratycznym państwie Europy taki rząd, po aferach, za które odpowiada upadłby już dziesiątki razy, ale nie w dzisiejszej Polsce.
    Gdzie te czasy, gdy na ulicy widać było, że władza czyni źle i my się na to nie zgadzamy.
    Dziś lepszy standard życia wypromował wszechobecny konformizm. Żenujące!
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    nie poipierajmy tej mafii starca ich trzeba rozliczyc do zera a opozycja niech sie zdeklaruje i zlozy przyrzeczenie ze jezeli nie bedzie spelniac deklaracji sama zrezygnuje z mandatow w pierwszym roku rzadow
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    ...ergo, sprawowanie władzy to brak odpowiedzialności? Brak odpowiedzialności, to bezkarność, a bezkarność - to zuchwałość i parę innych bardzo poślednich cech charakteru...
    pzdrw. komentujących
    już oceniałe(a)ś
    1
    0