Na mojej liście zajęć na dany dzień jest rodzinna kolacja. Znalazłam z łatwością na nią czas, gdyż przygotowujemy ją wspólnie: sprawnie, szybko, radośnie - opowiada czytelniczka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Od tygodnia całą rodziną "fundujemy sobie" wspólne chwile podczas jedzenia kolacji. Zainspirował mnie artykuł "Przywróćmy rangę kolacjom. Dla wielu z nas to jedyny posiłek, który możemy zjeść z bliskimi bez pośpiechu".

W mojej rodzinie rzeczywiście tak jest, że wstajemy i wychodzimy z domu do swoich obowiązków o różnych godzinach. Przygotowuję śniadanie dzieciom, ale gdy je jedzą, mnie już nie ma w domu. Obiady jedzą w szkole, a ja z mężem w pracy. Jedynie podczas kolacyjnej pory wszyscy razem jesteśmy w domu. Postanowiłam więc, że zaczniemy kolację jeść wspólnie, bez telefonów, telewizji, radia.

Po paru minutach wspólnego "biesiadowania" zaobserwowałam, że zaczynamy się uśmiechać. Początkowa niechęć do opowiadania przeżyć z danego dnia znika i przy stole zaczyna być gwarnie. Teraz więc na mojej liście zajęć na dany dzień jest rodzinna kolacja. Znalazłam z łatwością na nią czas, gdyż przygotowujemy ją wspólnie: sprawnie, szybko, radośnie.

Pozdrawiam

Czytelniczka Anna

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem