Kaczyński wymyśla kolejne idiotyzmy, które zlikwidują obywatelom resztki opieki medycznej. Tylko za co my płacimy składki? Za leczenie Jarosława i noszenie mu kul do domu przez ordynatora szpitala? To trochę za dużo.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kaczyński znów atakuje lekarzy

Nikt nie ma przymusu bycia lekarzem. Krótko mówiąc: jak ktoś chce studiować i nie mieć żadnych zobowiązań, to niech te 1,5 miliona złotych [co jest kwotą znacznie przesadzoną] za studia zapłaci" – oznajmił Jarosław Kaczyński w Częstochowie.

Wasze komentarze

tymo: Witajcie w 1950 r. To wtedy uchwalono ustawy: o zapobieżeniu płynności kadr w zawodach szczególnie ważnych dla gospodarki uspołecznionej i o planowym zatrudnieniu absolwentów.

gregg84: Przymus pracy jako remedium PiS na katastrofę służby zdrowia, którą sam w największej mierze spowodował. A podobno wystarczyło nie kraść...

zwinka1: Lekarze – przymus pracy,

Nauczyciele – przymus uczenia,

Kobiety – przymus rodzenia,

Rolnicy – obowiązkowe dostawy, czyli komunistyczne kontyngenty,

Cała reszta – mordy w kubeł.

Oto model państwa (w ogólnym zarysie), za którym tęskni Kaczyński, bo innego nie potrafi sobie wyobrazić.

Byle skłócić

krzywe_lustro2: Obrzydzało się elektoratowi uchodźców, sędziów, LGBT – czas na lekarzy. Byle skłócić, wzbudzić nienawiść i potem rechotać radośnie.

aman11: Komuna wróciła i teraz mocno się trzyma. Zaraz zostanie tylko ocet i będzie pełnia szczęścia. Historie lubią się powtarzać

Margita: Adam Mickiewicz musiał odpracować stypendium cara w szkole w Kownie. I nie wolno mu było zmienić pracy. Stypendium musiało się carowi „zwrócić". Dobre, stare wzory!

mamidlo: Najpierw było ogłaszanie, że lekarz może pracować po dwie godziny w czterech przychodniach. Potem, kiedy lekarze się dostosowali i dojeżdżali w kilka miejsc, było „Pokaż lekarzu, co masz w garażu". Następnie Gowin ogłosił, że chcą „interpretować" konstytucję, a Dorn, że „w kamasze".

Po drodze jeszcze stworzyli instytucję „rezydentów" i młodzi ludzie w okresie, kiedy zakłada się rodzinę i potrzebne jest mieszkanie/dom, pracowali za grosze na rezydenturze po dziesięć lat. Zaczęli, znużeni tym, że państwo ich ignoruje, wyjeżdżać, a pisowska posłanka wrzeszczała: „niech jadą!". Teraz mamy, co mamy, na wizytę do specjalisty czeka się latami.

A Kaczyński wymyśla kolejne idiotyzmy, które zlikwidują obywatelom resztki opieki medycznej i będzie jak w USA. Tylko za co my płacimy składki? Za leczenie Jarosława i noszenie mu kul do domu przez ordynatora szpitala? To trochę za dużo.

Dlaczego tak wyróżniać lekarzy?

Podkarpaciebezpis: Kaczyński, lekarze naprawdę nie czytają dzieł Lenina jak Ty, tylko na studiach zasuwają piątek, światek itd. i ta nauka nie trwa tylko 6 lat, bo przecież dochodzi jeszcze specjalizacja. I nie zarabiają kokosów. Tylko co ty o tym wiesz?

Twoj_misiek: Wracamy do komuny. W ZSRR Żydzi wyjeżdżający do Izraela mieli zapłacić za studia, nawet za szkołę średnią. Brawo PiS.

mironia: Panie Kaczyński, bycie politykiem to też jest służba, a nie praca, więc proszę zrezygnować z diet i uposażenia. Pana emerytura nie była wypracowana w żadnym przedsiębiorstwie, w żaden sposób nie przyczynił się Pan do budowy polskiego PKB, tylko całe życie za publiczne pieniądze.

igoro: A czemu akurat lekarzy tak wyróżniać? Idźmy na całość i wprowadźmy nakazy pracy dla wszystkich magistrów.

fafkawirafka: A informatycy? A matematycy, farmaceuci, inżynierowie wszelkiej maści, absolwenci zawodówek, mechanicy samochodowi? Czy są jakieś wybrane zawody? Jedni mają uczyć się za darmo, a inni płacić? A może Kaczyński chce sprywatyzować edukację? Może podstawówki mają być płatne?

A może po prostu wszyscy powinni płacić składki na służbę zdrowia, a nie tylko wybrani. I składka zdrowotna powinna iść... na ochronę zdrowia, a nie służyć tylko temu, żeby ukryć wzrost podatków.

doktorNobody: Ja proponuję w ogóle odpłatność dla tych, co mają – demokracja to demokracja. Wyjeżdżają lekarze, informatycy, spawacze, elektrycy, kafelkarze, zbrojarze.

A swoją drogą – bolszewia całą gębą, ale suweren się cieszy, bo dostanie, a „oni" zapłacą.

Dlaczego Kaczyński nie pracuje w wyuczonym za darmo?

Grzegorz Stefanowicz: Niech Kaczyński zwróci za swoje studia, wraz z odsetkami, bo po jego głupich wypowiedziach widać, że były to pieniądze ewidentnie wyrzucone w błoto.

Evergreen1234: Jarosławie Kaczyński, a czy Ty zapłaciłeś za swoje studia? Przecież nie pracujesz w zawodzie?

mdosa: Czy jest jakiś zawód, którego długo uczył się Kaczyński i dziś jest w nim biegły?

Halabarda: A ty, synku, skończyłeś darmowe prawo, więc co robisz na tej mównicy? Dalej – do sądu. Albo pod sąd! I zwróć najpierw pieniądze.

Jo_Adam: To na co ja płacę podatki, jak nie na szkoły dla moich dzieci? Niech mi zwrócą moją kasę.

Może warto jednak się zastanowić nad pomysłem prezesa PiS

noffres: 1. Nie głosować na ten rząd.

2. Uwzględniając pkt. 1 powinniśmy jednak dyskutować o odpłatności za studia wyższe. Ile? Jakie kierunki? Trzeba to dopracować, ale wykształcenie medyka jest nieporównywalne z wykształceniem bibliotekarza.

Suikoden_86: Przypominam, że w krajach bogatych takich jak Francja czy Norwegia, lekarze nie tylko muszą studia odrobić ale jeszcze wysyłani są na prowincję. Jestem za tym żeby lekarz w Polsce zarabiali godnie (bez dwóch zdań są elitą intelektualną kraju) ale musieli odrobić swoje studia w Polsce. Medycyna to jednak nie socjologia. Osób które mogą wykładać skomplikowane metody leczenia jest garstka, to cenna wiedza, wymagająca wielu lat doskonalenia zawodowego po studia. Głupotą jest to oddawać później za darmo obcej gospodarce. Z PiS-em mi nie po drodze ale nie każdy ich pomysł jest pozbawiony sensu.

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Kanalia z Nowogrodzkiej skończył prawo, ale nigdy nie pracował w zawodzie. Zwracaj forsę wydaną na twoją edukację, ŁAJDAKU!
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    Moim zdaniem Kaczy
    powinien zwrócić kasę
    przynajmniej za naukę
    w lektoracie języków obcych,
    zakończoną zdanym egzaminem,
    w jego przypadku
    w oczywisty sposób daremną.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Czy ktoś wie, jak wyglądają studia medyczne?
    Dwa pierwsze lata to tzw. nauki podstawowe - anatomia, histologia, chemia, fizyka, biochemia, lektoraty z języków obcych. Preparaty do ćwiczeń często przedwojenne, nie wytwarzane na nowo "co roku", kształciły się na nich pokolenia lekarzy. Głównie nauka własna z książek, które trzeba samemu zakupić, za własne pieniądze. Laboratoria podobne do tych, jakie maja studenci kierunków ścisłych na uniwersytetach, czy politechnikach.
    Dalsze dwa lata to nauki przedkliniczne - patofizjologia, anatomia patologiczna, farmakologia. Głównie wykłady i tzw ćwiczenia z asystentami, polegające na odpytywaniu z określonej porcji materiału, który trzeba wcześniej opanować z własnych podręczników.
    Ostatnie dwa lata - klinika. Rano spotkanie z wyznaczonym asystentem - wykład, uczestniczenie w wizycie lekarskiej, badanie chorych, nauka prowadzenia dokumentacji medycznej - gdyby nie było studentów, oddziały kliniczne prowadziły by tą samą działalność - przecież leczą chorych ludzi.
    W każde wakacje miesięczna praktyka - jako sanitariusz, salowa, pomoc pielęgniarska. Jednym słowem darmowa siła robocza, znaczące uzupełnienie kulejącego systemu.
    Ilość wiedzy do opanowania ogromna - nauka własna, poza zajęciami, kilka godzin dziennie - najczęściej wyklucza jakąkolwiek pracę dodatkową. Wniosek - koszty utrzymania w dużym mieście ponosi rodzina. Nie Państwo.
    Wreszcie upragniony dyplom i do pracy...
    Teraz ok 7 lat specjalizacji - kursy, szkolenia. Oczywiście nie za darmo - trzeba płacić - opłaty zjazdowe, transport często na drugi koniec Polski, hotele. To nie są małe kwoty.
    Pewnie, nie każdy musi być lekarzem. Doskonale to pojęli politycy i działacze PiS.
    Ale oni zawsze słuchają prezesa...
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Lekarze? - NIECH JADĄ! Nauczyciele? - NIECH JADĄ! wszelkiej maści specjaliści - NIECH JADĄ! - zostaniemy MY PISOWSKIE PĄCZKI
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Jak można zezwolić ustawowo na zagraniczny wyjazd lekarzy czy pielęgniarek którzy studiowali w Polsce 6 lub 7 lat z naszych podatków a potem sobie wyjeżdżają i leczą innych? Jak się lekarzowi nie podoba polski zarobek to niech się kształci w tym kraju w którym chce pracować.Podatnicy mają im fundować studia?
    Jeśli rząd chce naprawić katastrofalną sytuację w lecznictwie, niech wyda ustawę, mówiącą,że po studiach te 7 lat muszą odpracować w Polsce. Na pewno każdy z nich wie ile kosztują za granicą!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0