Opera mydlana z węglem - czytelnik opisuje, jak "dobra zmiana" zapewnia go Polakom.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ostatnie problemy i walki "trzymających władzę" o węgiel ze wszystkimi: Unią Europejską, Tuskiem, a wewnętrznie ze sprzedawcami węgla i samorządowcami, przypomina operę mydlaną.

Węgiel podobno jest, a jakoby go nie było. Prezydent Andrzej Duda jeszcze niedawno stwierdził, że mamy go na 200 lat, ale na hałdach kopalń i magazynach sprzedawców go nie widać. Wicepremier Jacek Sasin i minister Anna Moskwa twierdzą, że go nie zabraknie, bo został już kupiony za granicą, a jedynym problemem jest dystrybucja.

To wszystko podkręca atmosferę, a efektem są kilkudziesięciogodzinne kolejki przed kopalniami przypominające czasy PRL. Wtedy pojawił się pierwszy pomysł Sasina, co pokazała przegłosowana w trybie błyskawicznym ustawa, jak to w większości bywało, że cena węgla dla konsumentów wynosić będzie 996,60 zł za tonę (poniżej kosztów zakupów), a różnicę dla dystrybutorów będzie dopłacał skarb państwa. I tu ciekawostka: to z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 przeznaczono na ten cel 3 mld zł.

Okazało się, że sprzedawcy nie zaufali rządzącym, i ten chory od początku pomysł "dobrej zmiany" padł, bo nie było chętnych. A więc kolejna wpadka Sasina. Błyskawicznie, mimo wielu uwag opozycji, przeszła druga ustawa o dodatku węglowym w wysokości 3000 zł dla konsumentów opalających mieszkania i domy węglem. Ale węgla w dalszym ciągu nie było. Jacek Sasin jako minister aktywów państwowych wraz ze swoimi doradcami po porażce ze sprzedawcami węgla wymyślili centralistyczną dystrybucję węgla poprzez Polską Grupę Górniczą, która rozpoczęła jego sprzedaż poprzez e-sklep, ale i tu napotkano problemy. Zapomniano, że centralizacja była jedną z przyczyn klęski PRL. W ciągu I półrocza br. PGP mogła zaoferować tylko węgiel dla 86 000 odbiorców (300 000 ton).

Pomysłowy Dobromir, jak to w bajce bywa, ma zawsze dobre pomysły i stąd następna koncepcja resortu, aby za karę ominąć prywatnych dystrybutorów węgla, którzy nie chcieli współpracować z rządem. Warto przypomnieć, że jest to dobrze od lat zorganizowana grupa przedsiębiorców, licząca w przeszłości nawet 7000 podmiotów, dzisiaj już 4000, malejąca każdego dnia, bo brak węgla, ale zatrudniającą jeszcze kilkanaście tysięcy pracowników. Ta sieć sprzedawców dysponuje całkiem dobrą logistyką, placami składowymi, magazynami, sortowniami, niezbędnym sprzętem, środkami transportowymi, przygotowanymi pracownikami i najważniejsze - dużym doświadczeniem zawodowym, którego nie zdobywa się w 5 minut. Ci pracodawcy płacą podatki w tym i VAT, czynsze za place i magazyny, ponoszą koszty paliw i energii elektrycznej niezbędne do działalności. Zatrudniają pracowników, a więc opłacane są podatki i ZUS, i to się nie liczy?

Polska Grupa Górnicza na polecenie Ministerstwa Aktywów Państwowych zaczęła tworzyć swoją niezależną od istniejącej sieć dystrybutorów węgla zwanych Kwalifikowanymi Dystrybutorami Węgla, tak jakby pozostali nimi nie byli. Szkoda, że nie nazwano ich Narodowymi Dystrybutorami, bo brzmiałoby to dumniej. Z dotychczasowymi sprzedawcami PGG rozwiązała umowy o współpracy. Ci nowi musieli zapewnić logistykę, sortowanie i transport węgla sprzedawanego przez internet w e-sklepie. Ta współpraca oparta jest na zasadach franczyzy, ale marża tego nowego dystrybutora określana jest już przez PGG. W ten wątpliwy projekt włączona zastała Śląsko-Dąbrowska "Solidarność", której szef Dominik Kolorz powiedział - co zabrzmiało jak groźba - że "kto będzie sprzedawał węgiel w wyższej cenie lub mieszał węgiel PGG z innymi i sprzedawał go drożej, zapłaci kary".

Tego typu wypowiedzi przypominają czasy PRL, gdzie karano spekulantów. A dlaczego na ten temat wypowiadał się przedstawiciel związków zawodowych, tego nikt nie wie. Po trzech miesiącach udało się zgromadzić tylko 79 tych nowych sprzedawców, a to nie zabezpieczało potrzeb PGG, jak i założeń planu Sasina, a więc kolejna porażka.

Kolejny pomysł to dystrybucja węgla przez samorządy. Większość samorządów nie ma już pod swoją kontrolą spółek komunalnych, a więc tej niezbędnej do dystrybucji węgla logistyki, ale dla władzy to nie jest ważne, ma teraz na kogo zwalić swoje kłopoty i nieudolności.

Przy okazji rządzący pewnie zniszczą branżę dotychczasowych sprzedawców węgla. Kilka tysięcy podmiotów gospodarczych padnie, a kilkanaście tysięcy pracowników straci pracę.

Wawa z Żoliborza

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Kiedyś węgiel był, i nie było problemów z dystrybucją.
    Teraz węgla nie ma. A kłopoty z dystrybucją są potężne??? Że trzeba angażować samorządy??? O co chodzi????
    O ZWALANIE WINY NA INNYCH!!!
    Pisiory wszystko sprowadzają do totalnego absurdu.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    "Prezydent Andrzej Duda jeszcze niedawno stwierdził, że mamy go na 200 lat"

    Literówka: mamy go ZA
    200 lat.

    Znaczy rząd radzi: wkop paprotkę do ziemi i poczekaj 200 lat, chwileczkę, mówią mi, że z tej paprotki będzie węgiel za 200 milionów lat.
    Dobre i tyle.

    Jak wywalimy PiS w wyborach 2023 to pozwólmy im wrócić do władzy
    za 200 milionów lat, myślę, że to
    rozsądny kompromis.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Sasiny i pozostali inteligentni inaczej z głupiej zmiany, wliczając prezesa Polski, nie mogą pojąć czemu węgla brakuje. Przecież kiedy ostatnio o węglu myśleli, wydobycie (przynajmniej te oficjalne) oscylowało coś około 200 mln t/ rok.
    To tylko pokazuje krótką ławkę głupiej zmiany w temacie ludzi mających wiedzę na temat współczesnego świata.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    "sieć dystrybutorów węgla zwanych Kwalifikowanymi Dystrybutorami Węgla"
    Taaak.
    Znajomi w końcu wyklikali swoje 2 tony w PGG, zapłcili, wybrali tego dostawcę z Sasinowym certyfikatem, i okazało sie, że dostawca już nie istnieje.
    Teraz ani pieniedzy, ani węgla.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    "Jacek Sasin jako minister aktywów państwowych"
    Prawidłowo powinno być : Jacek Sasin jako minister KRETYNÓW państwowych
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    To, że na węgiel idzie kasa z funduszu covidowego to jest wytłumaczalne. Po prostu ta sytuacja jest tak chora, że medycyna jest bezradna. Ta od głowy w stosunku do decydentów
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Niewiarygodne, że samorządy strzelają sobie w stopę wchodząc w jakieś umowy z rządem o dystrybucję nieistniejącego węgla. Teraz cała wina za brak węgla będzie skupiona na gminie a nie rządzie. Suweren jest tak durny, że łyknie każdy pasek w stylu "Trzaskowski nie dostarczył węgla ". Bo chyba nikt nie wierzy, że wina spadnie na Sasina i Moskwę.
    @groclin15
    Pisiory sprytnie zaszantażowały samorządy stawiając je niejako pod ścianą. Zrobili ustawkę w bodaj Otwocku, rozdmuchali propagandowo i poszło w Polskę. Węgla od tego nie przybędzie, ale nie o to chodzi.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Każdemu sprawnemu Polakowi i Polce PIS przydziel kilof by sobie w ziemi pokopał. Jak pomacha kilofem to się rozgrzeje i węgiel mu nie będzie potrzebny. Pomysł odstąpię bezpłatnie Sasinowi.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0