Chciałbym zwrócić uwagę na sytuację chorych, którzy wymagają energii elektrycznej do utrzymania przy życiu - pisze czytelnik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W związku ze zmianami cen elektryczności mówi się o wsparciu ludzi, których nie stać na światło i ciepło. Ale są tacy, którzy potrzebują ciągłej pracy aparatury elektrycznej, aby nie umrzeć! Na przykład - mój przyjaciel ma chore płuca i musi być stale podłączony do aparatury podającej mu tlen (w razie awarii elektrycznej w domu trzeba wzywać strażaków z agregatem). Aparatura ma moc 400 W, czyli w ciągu roku zużywa ponad 3500 kilowatogodzin. Trzeba to zapłacić z emerytury!

Uważam, że potrzebna do tego celu energia powinna być "na receptę" - dofinansowana tak jak leki  ratujące życie.

Andrzej

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jaką liczbę głosów są w stanie dać te osoby partii rządzącej?
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Przy tych cenach energii strażacy też nie przyjadą...
    już oceniałe(a)ś
    6
    0