Nad polską edukacją zawisł niepokojący projekt ministra Przemysława Czarnka o wprowadzeniu od 2023 r. religii i etyki jako przedmiotów obowiązkowych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorka jest nauczycielką

Nad polską edukacją zawisł niepokojący projekt ministra Przemysława Czarnka o wprowadzeniu od 2023 r. religii i etyki jako przedmiotów obowiązkowych. Na razie obowiązuje przepis MEN z 1992 r. o respektowaniu „życzenia" rodziców lub pełnoletnich uczniów o organizowaniu lekcji etyki i religii, co oznacza, że są to dodatkowe (nieobowiązkowe) przedmioty szkolne. Zawarto w tym ujęciu demokratyczne prawo do zdobywania wiedzy religioznawczej, identyfikacji wyznaniowej bądź kształtowania postaw moralno-etycznych na podstawie różnorodnych źródeł filozoficznych, antropologicznych, kulturowych.

Ale tak się jakoś stało, że niepisanym prawem religia stała się pełnoprawnym przedmiotem, zaś etyka ciągle jest w tyle, a ponadto przypięto jej na lata łatkę „lekcji ateistycznej" (nawet sami uczniowie tak to rozumieli). Na szczęście rodzice coraz mocniej domagali się swobody wyboru ponad przeszkodami proceduralnymi (organizacyjnymi), do czego między innymi przyczyniło się wprowadzenie gimnazjów (1999 r.).

Jeśli chodzi o nauczanie religii, przekonywano Kościół katolicki - organizatora przedmiotu - że na lekcjach powinny znaleźć się treści z religioznawstwa i że idea ekumenizmu, otwartości na różne doświadczenia ludzkie powinna stać się dominująca. O etykę walczyły środowiska akademickie, organizowano studia podyplomowe, napisano wiele świetnych podręczników (Magdaleny Środy, Jacka Hołówki, Jakuba Kapiszewskiego). Tutaj celem było między innymi badanie postaw moralnych na podstawie szerokich źródeł historycznych i osobistych, postawienie na samodzielną refleksję. W sumie nadrzędną ideą spotkania w szkole tych dwóch modeli była nie konfrontacja, tylko dopełniający się, choć odmienny humanistyczny dyskurs i budowanie szacunku w obrębie różnych wyznań i tożsamości ludzi.

Czy się udało?

Była minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska wystąpiła nawet z inicjatywą (2014 r.) wprowadzenia etyki w szkołach już dla jednego, chętnego ucznia, żeby utrzymać tę kruchą równowagę pomiędzy przedmiotami. Ale też zaczęto coraz głośniej mówić o powrocie religii do katechetycznych sal, bo tak silnie Kościół katolicki nadszarpnął swoją reputację i tym samym zniszczył wartość szkolnej katechezy. Ostatecznie zaczęto baczniej zwracać uwagę na etykę i filozofię w szkołach, wsłuchiwano się w jej przekaz. Rodzice, społeczeństwo stali się uważni i świadomi swoich praw.

Niestety, w 2015 r. rządy objął PiS i z fanatyczną prawicą zrobił swoje – zniszczył edukację zarówno w strukturze, jak i w treści. Jak to się ma do etyki i religii? Od 2023 r. przedmioty te będą obowiązkowe (do wyboru), między innymi po to, żeby ratować katechezę przed odpływem z niej uczniów.

Zachowania urzędników oświatowych wskazują, że szkolna etyka będzie zmierzać ku opcji skrajnego konserwatyzmu, jednostronności i wyuczania złotych myśli.

A przecież etyka filozoficzna jest refleksją z różnych doświadczeń ludzkich. Jest nauką o indywidualnej odpowiedzialności i budowaniu sieci pozytywnych relacji, jak również żywym językiem pokoju. W 2017 r. na I Ogólnopolskiej Konferencji Filozoficznej „Jak uczyć etyki i filozofii w szkołach?" w Gdańsku podkreślano, jak ważne obok wiedzy jest motywowanie uczniów do samodzielności moralnej, uważnego dialogu i praktykowania myślenia. Czym innym jednak naukowe postulaty, a czymś odrębnym projekty PiS-u, Ordo Iuris i ministra Czarnka. Jak słychać, Czarnek z zespołem doradców zapowiada właściwie szkołę chrześcijańską, obłudnie manipulując pewnymi koncepcjami filozoficznymi (Platona, Arystotelesa, personalizmem Karola Wojtyły), żeby pomieszać logiczne rozumowanie (tak, jak robi to Jarosław Kaczyński na wiecach). Nawet wprowadza się sensacyjne teorie spiskowe o rzekomym atakowaniu chrześcijaństwa w Polsce, a przecież nic takiego się nie dzieje. I skąd takie pomysły na lekcjach religii, że „na świecie ciągle panuje pogaństwo", „chrześcijaństwo nie nadeszło jeszcze" i że „współczesna kultura jest zgubna"?

Władza doszczętnie zakłamała język i obraz rzeczywistości.

Trudno obecnie w szkole mówić o wielostronnej pomocy uchodźcom, kiedy na granicy polsko-białoruskiej brutalnie odmawia się potrzebującym ratunku. Jak brzmią słowa o polskiej gościnności, kiedy spycha się z publicznych ławek Ukraińców i coraz częściej są oni wyzywani przez „zwykłych obywateli".

W jaki sposób zachęcać uczennice i uczniów do budowania więzi, kiedy czołowi politycy władzy odbierają osobom LGBT i dzieciom z in vitro człowieczeństwo? Czy lekcje z ekologii mogą zaowocować wobec powszechnego wycinania lasów, zatruwania rzek? A jak nauczyć obywatelskiego szacunku do lokalnej kultury, tworzenia inicjatyw społecznych, kiedy PiS ogranicza finansowanie samorządów? A co powiedzieć uczniom o pandemii i ochronie zdrowia, jeśli wśród rządzących działają antyszczepionkowcy? Czy na warsztatach filmowych („Ida") zmierzymy się z antysemityzmem wobec skrytego finansowania przez Ministerstwo Kultury skrajnych nacjonalistów? Czy lekceważenie praw kobiet jest walką z nimi - i co sądzą o tym uczennice i uczniowie? A atakowanie UE, Niemców? Jak więc PiS wyobraża sobie etykę?

Dlatego nauczyciele nieustępliwie będą obnażać niebezpieczne knowania władzy. Bo każdy ma prawo do własnej duchowości, racjonalności.

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    A ten cham znowu swoje.... szkoła ma być polska. a nie chrześcijańska zwłaszcza po PISowsku bezczelny jołopie!!
    @cogito53
    Takie szkoły wyznaniowe już są np. w Afganistanie tzw. szkoły koraniczne, gdzie klepie się święte wersety bez zrozumienia albo z opacznym zrozumieniem (dżihad!). W przerwach sławi się aktualnego kacyka jako następcy Mahometa!
    Chrześcijanśtwo jest głęboko humanistyczne, prawdziwe dopiero po Reformacji i powinno być oddzielone od państwa w 100%!
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Niech rozkwitnie w Polsce kult świętej Rębichy, świętej Udowity i świętej Biustyny, o których tak pięknie w wywodach teologicznych pisał patron ministranta opisienia publicznego ksiądz arcybiskup profesor Marek Jedraszewski. Więcej polskich świętych o pięknych imionach: youtu.be/wRhqcb8mH7o
    już oceniałe(a)ś
    13
    0
    wal się katolska wywłoko ze swoimi średniowiecznymi przekonaniami!!
    już oceniałe(a)ś
    14
    2
    Nie wiem, czy większym świństwem było wprowadzenie religii do szkół, czy obecne zaostrzanie kursu. Obstawiam to pierwsze, bo bez niego nie byłoby drugiego.
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    A może niech na temat obowiązku religii/etyki wypowiedzą się masowo rodzice i uczniowie. Jeśli się okaże , że są miliony które nie chcą przymusu, trzeba naciskać na władzę pisdzileską tuż przed wyborami. Niech się określą jednoznacznie i zobaczymy czy będą tacy odważni tuż przed wyborami . Poza tym jak PiS przegra wybory, to będzie trzeba wymagać od opozycji by zniosła ewentualny przymus nauki religii/etyki w szkołach.
    @verita serum
    Zamiast religii mogłoby być religioznawstwo, ale skąd wziąć fachowców od tego przedmiotu? Chyba nie ze zdemoralizowanego KK?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Dlaczego k... te kanalie wypowiadają się w imieniu całego chrześcijaństwa. Jestem ateistą i równie daleko mi do protestantyzmu jak do katolicyzmu. Ale te rzeczy o których mówi cała polska prawica nie tylko pisowska, to są wartości tylko katolickie, o ile jakimiś wartościami są. Protestanci nie zwalczają środków antykoncepcyjnych, ba oni je promują. Nie zakazują aborcji przez państwo. Nie zwalczają in vitro.
    PS. Pisząc protestantyzm miałem na myśli Kościół luterański, Kalwiński czy anglikański. Tzw protestantyzm drugiej reformacji, czyli te wyznania co powstały w USA w 19 wieku to tacy sami pop..... jak katolicy, co widać w tzw pasie bibilijnym w USA.
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Kościoły pustoszeją - m.in. za ich sprawą - a oni próbują wprowadzać przymus religijny. W XXI wieku.... nie do uwierzenia. Państwa teokratyczne już były. I jak się skończyło? Rozlewem krwi. Ludzie obudźcie się....
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    Eh a ja uważam że to nawet dobrze. Jeśli władza będzie zmuszać dzieci i młodzież do wiary i im bardziej będą na to naciskać tym bardziej odbije im się to czkawką
    już oceniałe(a)ś
    4
    0