Zgadzam się z prof. Matczakiem, że wybór lektury do narodowego czytania przez prezydenta był wysoce niefortunny, jednakże pytania, po co czytać i po co interpretować? - są zbyt ogólnie postawione.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W obronie Mickiewicza (przed mauzoleum)

Niniejszym skreślam ministra Czarnka i jego HIT z listą szkolnych lektur włącznie.

Tym niemniej sądzę, że mój ulubiony felietonista Marcin Matczak „zagalopował się" w swoim radykalizmie literackim ("Czas złożyć Mickiewicza w mauzoleum" ). Zgadzam się z nim, że wybór lektury do narodowego czytania przez prezydenta był wysoce niefortunny, jednakże podstawowe zapytania pana Marcina – po co czytać i po co interpretować? – są zbyt ogólnie postawione. Równie dobrze można zapytać – po co prawo rzymskie na uniwersyteckim prawie; po co wiązać Elżbietę II z Henrykiem VIII (jako głowy kościoła anglikańskiego), a na poziomie szkolnym – po co plastyka, muzyka, a nawet filozofia w liceum, a konsekwentnie – po co Dziady, Kordian i ten Miłosz z Szymborską? A przecież hitem niedawnego czasu była piosenka Wodeckiego „Zacznij od Bacha…". Po co więc te fakty kulturowe i ich interpretacja? Odpowiedź jest prosta – aby nie kształcić absolwentów-ignorantów, w którym to celu jest, w domniemaniu, realizowana polityka kulturalno-edukacyjna rządzącej partii. Żadna polityka edukacyjna w cywilizowanym kraju nie może budować przyszłości na piasku, lecz tylko na fundamentach z przeszłości i nie podejrzewam pana Matczaka, aby temu zaprzeczył. A co do kard. Wyszyńskiego, to proszę o nieustawianie tej postaci w ironicznym kontekście. Kardynał, pomimo różnych jego potknięć, a nawet błędów, był mądrym Polakiem, długo więzionym za pracę na rzecz wolności polskiego Kościoła i społeczeństwa, a więc podobnie jak wielu ludzi pierwszej Solidarności w późniejszym okresie.

Kończąc tę szkicową polemikę, chcę dodać z pewną emfazą, że popkultura jest niezaprzeczalnie konieczna jako relaks i rozrywka, ale tylko kultura wysoka, podawana w przystępnej formie, powinna być naszym celem edukacyjnym, bo tylko ona broni nas przed popadnięciem w dehumanizację i patointeligencję społeczną.

Andrzej Kaznowski

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem