Zachęcam redakcję do takich inicjatyw na rzecz niepełnosprawnych, które nie wymagają ustaw ani tzw. rozwiązań systemowych lecz powstają ze zdrowego rozsądku i wyobraźni, żeby "wszystkim" żyło się lepiej - apeluje czytelnik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pan red. Piotr Miączyński „popełnił" bardzo interesujący wywód o korzyściach z konsumowania bonusów oferowanych przez handel, zwłaszcza zaś przez placówki typu Biedronka, Lidl itp.

Wszystko jest przejrzyste i przekonujące, ale całkowicie została pominięta bardzo duża grupa klientów – osób niepełnosprawnych, a zwłaszcza tych niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Dla nich – jak w moim przypadku – jedynym sposobem zaopatrywania się we wszelkie produkty jest internet i zakupy tą tylko drogą. Wspaniała sprawa pozwalająca jako tako godnie żyć, ale….

Oszczędnik
Eksperci Wyborcza.biz o oszczędzaniu. SPRAWDŹ

W odróżnieniu od sprawnych fizycznie klientów jestem (tak jak i inni mnie podobni) dyskryminowany,  sprzedaż i zakup przez internet nie są bowiem objęte systemem kart lojalnościowych oraz tych wszystkich rabatów i ulg, z jakich korzystają kupujący stacjonarnie. Pytam dlaczego? Znajduję tylko jedną odpowiedź – żeby tak już całkiem do końca, do szpiku zrównać z ziemią (jak w Sparcie) osoby niesprawne, a więc gorsze, budzące – najdelikatniej ujmując – niechęć?

Przepraszam za mój gorzki sarkazm, ale siedząc w czterech ścianach i widząc żywy świat tylko na ekranie komputera, pozbyłem się złudzeń o humanizmie, empatii itp. pustych sloganach służących jedynie do zamaskowania obojętności reszty „zdrowego" społeczeństwa.

Dlaczego piszę? Aby zachęcić redakcję do takich inicjatyw na rzecz niepełnosprawnych, które nie wymagają ustaw ani tzw. rozwiązań systemowych, lecz powstają ze zdrowego rozsądku i wyobraźni, żeby „wszystkim" żyło się lepiej.

Czytelnik

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ponieważ karta jest potrzebna sklepom tylko po to, żeby sklep wiedział, co i jak często Pan kupuje. W najmniejszym stopniu nie chodzi o to, żeby zrobić komukolwiek przyjemność. Sklep internetowy ma te wszystkie informacje, więc nie musi bawić się w karty. Sklep stacjonarny musi kombinować. Proszę pamiętać: promocje są po to, żeby wyciągnąć od nas więcej pieniędzy, a nie mniej. Panu się tylko wydaje, że robi świetny interes, a jest dokładnie odwrotnie.
    @JanMay
    To jest dobra odpowiedź, choć trzeba pamiętać, że istnieją też karty zupełnie anonimowe. Mam taką np. na kawę, a inną na naleśniki.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Bardzo sensowne, warto punktować tego typu "niesprawiedliwości".
    już oceniałe(a)ś
    0
    0