Miał na papierosy i czasem w niedzielę po obiedzie (jadł z niemiecką rodziną!) mógł kupić sobie piwo - Czytelnik wspomina rodzinną historię.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po przeczytaniu przepięknego artykułu Pawła Smoleńskiego "Od dziecka chłonąłem niechęć do Niemca. Aż przyszedł list od pani Helgi" przypomniała mi się historia mojej rodziny.

Ojciec (Józef) rocznik 1915 - w wojsku od marca 1939 roku - walczył na wschodzie i został wzięty do niewoli rosyjskiej we wrześniu 1939 roku. Po około trzech-czterech miesiącach trafił na wymianę do Niemiec na roboty. Ponieważ był stolarzem z dyplomem - zaczął pracować w małym zakładzie meblowym koło Bremy.

Tam pracował i żył do 1943 roku. Miał na papierosy i czasem w niedzielę po obiedzie (jadł z niemiecką rodziną!)  mógł kupić sobie piwo.

Wrócił do Polski, został kolejarzem, w 1954 roku ożenił się z moją mamą - Stanisławą.

Ojciec do końca życia (zmarł 14 września 1990 roku) był zachwycony porządkiem niemieckim, nienawidził Sowietów za niewolę, gdzie był głód i wszy.

Maciej

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Nie on jeden, mam farta bo tak naprawdę z moich przodków nikt nie zginął w czasie wojny. Ale wszyscy siedzieli w obozoch. I wszyscy najgorzej wspominają powrót do domu z niewoli. Każdemu Rosjanie coś po drodze ukradli, praktycznie wrócili w wieziennych ciuchach.
    @mossebo
    Ukradli im skradzione?
    już oceniałe(a)ś
    1
    3
    @mossebo
    wypisz wymaluj to prawie historia mojej rodziny w której od działania niemców nikt, ale to nikt, nie zostal ani zabity ani uwięziony. A wszystko co najgrorsze wyrządziło kacapstwo lącznie z przesiedleniem o tysiąc km na zachód od miejsca zamieszkania o okradzeniem skromnego dobytku.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Co innego obozy a co innego relacje międzyludzkie podczas tzw robót. Miałam kiedyś podopieczna którą jako dziecko jej polska macocha oddała na roboty do Niemiec by ocalić swoje dzieci. Ona nazywała bauerke, gospodynię mamą.
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    fajne chłopaki ci Niemcy! Tylko ta nieliczna garstka nazistów wszystko popsuła...
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Taki mem był: Wypowiedzmy wojnę Niemcom i natychmiast się poddajmy.
    Coś w tym jest. Chociaż ja w DE nie potrafię zbyt długo wytrzymać. Ten ich "ordung" mnie przerasta.
    @tokawruk000
    do tego można się jakos przyzwyczaić ale do ćpania całe życie kacapskiej cebuli czy czosnku ze zgniłymi kartoszakmi, bo tam tylko to, byłoby badzo trudno.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Jeszcze trochę a uwierzymy, że Sonderkommamdo przykrywali żywych Polaków, Żydów, Rosjan.,.. ziemią z troski by nie zamarzli. W rzeczywistości w GG był terror, bestialstwo, bezprzykładne poniżenie. To, że roboty przymusowe były łagodniejsze, dla fachowców szczególnie to rzecz oczywista, ale nie popadajmy w skrajności. Mieszkam w DE i chwalé sobie. Nie chciałabym jednak być tutaj w czasie wojny.
    @Annal
    Mieszkac u dawnych oprawcow i jesc ich chleb.
    Jakie to musi byc ponizajace dla Polaka...
    już oceniałe(a)ś
    0
    6
    @swietylolekdrugi
    Ani chybi ten komentujący jeżdzi na zakupy do Lidla albo do Aldi czy innego Kauflandu bo tak to już wyszło pod tym pisem. No i do tego można dodac te tanie dwudziestoletnie VW lymuzyny, co to ciurkiem idom na przejścia na zachodniej granicy kraju.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Od chwili uchwalenia tzw. ustaw norymberskich wszystko w Niemczech odbywało się zgodnie z "prawem'. Bardzo dużo w imię porządku i dobrobytu. Te historie o "dobrych ludziach" zostały już wielokrotnie opisane i opowiedziane - o tym, co dzieje się z miłymi ludźmi, kiedy dostaną rozkaz lub o odwracaniu oczu na to, czego nie dało się nie zauważyć. Wielkie tomy i - jeśli ktoś nie lubi czytać - sporo filmów dokumentalnych, a nawet fabularnych. Poparcie polityczne dla nazistów - powszechne - wynikało właśnie z tego, że robili porządek, że pozwalali być miłym, dobrym ludkiem, cała goebelsowska propaganda opierała się na "volks" -szczególnej "ludowości".
    No tak - tata miał na piwo i papierosy, i wszystko staje się jasne, proste i sielskie.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Takich relacji jest wiele. Jakieś 50 lat temu, byłem już dorosły, zapytałem na Mazowszu, gdzie byłem na wakacjach, jak tu się żyło w czasie wojny. Starsza pani odpowiedziała - porządek był. Dla mnie, urodzonego po wojnie, to było niewiarygodne. Ale potem wielokrotnie zadawałem to samo pytanie. I często otrzymywałem tą samą odpowiedź lub podobną odpowiedź.
    Jeżeli chodzi o wysyłki na roboty, to miałem jedną relację. Na robotach u bauerów był brat ojca, traktowany bardzo dobrze. Oczywiście musiał przykładać się do pracy. Raz tylko musiał uciekać przez okno od dziewczyny, bo okazało się, że jej chłopak, syn tych bauerów, przyjechał z frontu na urlop. Ale najbardziej chwalił przywożone na roboty dziewczyny z Francji.
    już oceniałe(a)ś
    1
    2
    najbardziej niepotrzebny list roku
    już oceniałe(a)ś
    10
    15