Gruszki rosn帷e na wierzbie s zdaniem autor闚 jednego z podr璚znik闚 do biologii wa積iejsze dla ucznia szko造 鈔edniej ni wiedza, czym jest zap這dnienie in vitro.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ramach waszej akcji  #szkołabezbzdur przedstawię ideologię na lekcjach biologii w liceum i technikum w zakresie podstawowym. Ostatni rok szkolny miałem lekcje w klasach 1, 2 i 3 liceum ogólnokształcącego (przypominam, jest to zakres podstawowy, czyli najczęściej uczony w szkołach średnich).

Chodzi o podręcznik Nowej Ery. Nazwa cyklu: Biologia na czasie.

Klasa 2 obejmuje anatomię i fizjologię człowieka. Omawiane są również choroby, profilaktyka chorób, zdrowy tryb życia itd. Najbardziej ideologiczny jest oczywiście dział dotyczący układu rozrodczego i rozmnażania. Oczywistym jest (podobnie jak w 7 klasie szkoły podstawowej), że dział ten wyrzucony jest na sam koniec podręcznika. Uważam, że celowo i świadomie. Nie ma do tego żadnych podstaw merytorycznych. Hormonalna kontrola cyklu owulacyjno-menstruacyjnego może być omówiona później przy układzie hormonalnym. Uzasadnione byłoby np. omówienie układu rozrodczego zaraz po układzie moczowym (układ moczowo-płciowy). Tak dawniej zrobiło wydawnictwo Operon. Uczniowie klas pierwszych, z którymi rozmawiałem, mówili, że pani z klasie 7 nie zdążyła omówić tych zagadnień (zabrakło czasu), a w klasie 8 nie uzupełniła tych braków, gdyż też nie było czasu (jest tylko 1 godzina w tygodniu). Mało tego, klasy 3 liceum też nie zdążyły omówić tego działu. Na pewno opracowali go na samokształceniu. Ale do konkretów:

  1. W podręczniku przy omawianiu roli elementów żeńskiego układu rozrodczego pięknie opisana jest rola pochwy, macicy, jajowodów, jajników i... na tym koniec. Tak, wydawnictwo Nowa Era zapomniało opisać rolę łechtaczki. Mój Boże, redaktor naukowy, redaktor merytoryczny - przegapili. Zawieruszyła się ta rola biednym, zapracowanym autorom. Dobrze, że chociaż wymienili tę nieszczęsną łechtaczkę. No tak, co mieli biedacy napisać. Rola jest tylko jedna. Ale o przyjemności seksualnej na biologii nie piszemy. Mimo że jest to normalne zjawisko fizjologiczne. No trudno.
  2. Funkcje układu rozrodczego. Uczeń ma znać dwie. Tylko dwie. Produkowanie komórek rozrodczych, czyli gamet. Produkowanie hormonów płciowych. Koniec. No nie. Jeszcze umożliwienie zapłodnienia, powstanie nowego życia i przebieg ciąży. Tak, całkowicie wystarczy. Ani słowa o przyjemności seksualnej. Po to masz młody człowieku układ rozrodczy, abyś płodził potomstwo. Koniec kropka.
  3. Prezerwatywa. Niemożliwe! Pojawia się!  Nie wierzę. A jednak. Zapomnijcie jednak o czymś takim jak np. antykoncepcja. Tego słowa nie ma nawet w słowniczku na końcu podręcznika. Więc po co autorzy o niej piszą? Zgadnijcie. Otóż prezerwatywa pojawia się tylko i wyłącznie przy omawianiu...  chorób wenerycznych. Tylko. Prezerwatywa zabezpiecza przed różnymi chorobami  dowiedzą się nasze wyrośnięte pacholęta (z liceum i technikum ). No dobrze... pomyśli sobie nasz licealista... jeżeli ci wyzwoleni, bezpruderyjni autorzy zalecają mi stosowanie prezerwatywy jako środka, który uchroni mnie przed paskudnymi chorobami, to niech mi jeszcze napiszą, co to takiego i jak te prezerwatywy się stosuje. Drogi uczniu, masz sobie radzić sam. Chyba że zapytasz nauczyciela. To dobre rozwiązanie. W razie czego to on będzie się tłumaczył przed dyrektorem czy może nawet kuratorem.

Klasa trzecia. Tutaj krótko. W dziale "Biotechnologia'' wydawnictwo Nowa Era nie napisało nic o zapłodnieniu in vitro. Uczniowie słyszą o tym wszędzie, ale na lekcji biologii - ideologii głucha cisza na ten temat. Jeżeli tematyki zapłodnienia in vitro nie ma w podstawie programowej, to nic, absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby krótko opisać to w ramach wiadomości ponadprogramowych, np. wykorzystując do tego obecne w podręczniku elementy, takie jak: BLIŻEJ ŻYCIA , O TYM SIĘ MÓWI lub CZY WIESZ, ŻE... No tak, ale ta tabelka została już wykorzystana przez autorów. W rozszerzeniu wiedzy  w tabelce BLIŻEJ ŻYCIA, autorzy pytają... "Czy gruszki mogą rosnąć na wierzbie?''. To nie żart. Gruszki rosnące na wierzbie są ważniejsze dla ucznia szkoły średniej niż wiedza, czym jest zapłodnienie in vitro.

Czekam na głosy innych biologów. Może na poziomie rozszerzonym jest lepiej? Może inne wydawnictwa są mądrzejsze, odważniejsze? Treści na lekcjach biologii powinny być oparte na najnowszej, obiektywne i rzetelnej wiedzy. Mam nadzieję, że niedługo tak będzie. Jestem pewien, że większość moich koleżanek i kolegów uczących tego fascynującego przedmiotu jest na tyle świadoma, odpowiedzialna i mądra, że radzi sobie na lekcjach z tym ideologicznym podręcznikiem. Pozdrawiam i odwagi!

Nauczyciel

(nazwisko do wiadomości redakcji)

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Wi璚ej
    Komentarze
    Zaloguj si
    Chcesz do陰czy do dyskusji? Zosta naszym prenumeratorem
    To jest upadek edukacyjny. W podr璚zniku do j瞛yka polskiego do szk馧 bran穎wych mamy za to cztery godziny lekcji o patriotyzmie. Wtedy przewrotnie pytam po co ten ca造 patriotyzm i pokazuje jak prowadzic mo瞠 do nacjonalizmu. I 瞠 lepiej by cz窷ci Europy i 鈍iata, a nie zascianka. Klasy wpatrzone i wys逝chane a Mazurek D帳rowskiego i Hymn do mi這軼i ojczyzny Krasickiego id na margines. Cztery godziny o patriotyzmie na przyk豉dzie tych dw鏂h utwor闚 m鏬 wymy郵i tylko pisowsko-katolicki sluzalec. Firma Operon, nie polecam.
    ju ocenia貫(a)
    7
    0