Jak można skutecznie "uczyć o ekologii", gdy uczeń nie rozumie i nie podziwia całego bogactwa procesów życiowych, które zachodzą w - zdawałoby się prymitywnych - organizmach?
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szanowna Redakcjo,

czy chciałem do Was napisać? Nie. A może myślałem o współpracy z Wami? Też nie. Muszę się jednak z Wami skontaktować w związku z tekstem Magdaleny Keler, która w "Wysokich Obcasach" wyjaśnia, dlaczego czuje "ścisk w żołądku", gdy jej córka idzie do szkoły.

Autorka pisze: "Wzbiera we mnie też złość, że zamiast o ekologii i ratowaniu naszej planety polskie dzieci wciąż muszą uczyć się budowy pantofelka". Innymi słowy, naukę biologii uznaje się za "zakuwanie setek zupełnie niepotrzebnych współcześnie faktów".

Ku mojemu przerażeniu tego typu opinie są bardzo często wypowiadane, propagowane i coraz powszechniej uznawane za uzasadnione. Bezpardonowa walka z mitycznym "pantofelkiem" nasila się zwykle na początku roku szkolnego i wtedy ja z kolei czuję "ścisk w żołądku". Podstawowym zadaniem szkoły jest bowiem właśnie uczenie faktów.

Faktów, których szkoła powinna uczyć, nie powinniśmy w żadnym razie dzielić na "współcześnie" potrzebne lub niepotrzebne albo na, nie daj Boże, "praktyczne" i "niepraktyczne". Musimy je dzielić na ważne i nieważne z punktu widzenia zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości.

Na przykład, budowa organizmów jednokomórkowych należy do istotnej wiedzy ogólnej, którą szkoła powinna nowocześnie przekazywać. Jak można skutecznie "uczyć o ekologii", gdy uczeń nie rozumie i nie podziwia całego bogactwa procesów życiowych, które zachodzą w - zdawałoby się prymitywnych - organizmach? Istotne fakty, które niestety trzeba "zakuć", stanowią konieczną osnowę, na kanwie której można dopiero uczyć samodzielnego myślenia, a także wychowywać dzieci w duchu empatii i tolerancji, wynikających w sposób naturalny ze zrozumienia złożoności świata.

Rozumiem obawy rodziców przed przeładowanym programem, zawierającym treści nieprzystające do współczesności. Problem wynika z tego, że "kopalnia wiedzy", jaką powinna być szkoła, obecnie składa się wyłącznie z pionowych sztolni, w których windy kursują bez ładu i składu. Szkołę można uzdrowić, budując poziome chodniki i korytarze, dzięki którym poznawane fakty samorzutnie ułożą się w "historię idei". Ucząc się prawa Archimedesa i poznając zasadę działania dźwigni, uczniowie powinni jednocześnie dowiedzieć się, co robili Rzymianie w Syrakuzach w III wieku p.n.e., a także powinni mieć możliwość przedyskutowania "współczesnego" znaczenia słów: "dajcie mi punkt oparcia, a poruszę Ziemię".

Podzielam obawy autorki związane z zachodzącą obecnie ideologizacją szkoły. Proces ten jest jednak wręcz ułatwiony dzięki popularności haseł wzywających do przekazywania w szkole wyłącznie wiedzy "praktycznej" i "zawodowej" kosztem wiedzy o faktach i wydarzeniach, które "zawsze można znaleźć w Wikipedii".

Paradoksalnie, ideologizację ułatwia również próba wprowadzenia nauczania "historii idei", do której tutaj nawołuję. Jak rozumiem, głośny ostatnio podręcznik próbuje właśnie budować "poziomy chodnik" między historią i teraźniejszością. Jednak "historia idei" nie powinna być kolejnym przedmiotem, który trzeba "zakuć". Powinna to być raczej zasada ogólna, na której zbudowany jest cały program szkolny.

Pozwoli to uniknąć sytuacji, w której nie będzie widać osnowy faktów, lecz tylko jednostronny i jednokolorowy dywan utkany z ideologicznego nastawienia autora podręcznika.

Z poważaniem,

prof. dr hab. Jerzy Wróbel

Instytut Fizyki PAN

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jak ktoś chce wiedzy tylko praktycznej niech idzie do zawodówki ewentualnie technikum.
    liceum jak sama nazwa wskazuje jest OGÓLNOKSZTAŁCĄCE
    już oceniałe(a)ś
    38
    3
    Dziękuję za mądrą wypowiedź. A pantofelek to najprostszy model funkcji życiowych zwierząt. Trzeba zacząć od pantofelka, żeby zrozumieć anatomię i fizjologię człowieka, podobnie jak od alfabetu, żeby przeczytać Pana Tadeusza.
    @wbart
    Problem w tym, że szkoła zaczyna i kończy na pantofelku.
    już oceniałe(a)ś
    4
    6
    @Pelargonium
    Powtarzałaś tę klasę, że nic innego nie pamiętasz? Masz jakiś osobisty uraz?
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    @a_usher
    Jeśli Ziemba sprzedaje się wśród młodych, teoretycznie wykształconych ludzi, "5G zabija", "big farma chce nas zabić szczepionkami", "B. Gates chce nas zaczipować", Edyta Górniak i Delfin są "autorytetami" w wirusologii, to podpowiedz mi proszę co poszło nie tak z edukacją.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    To, czego powinno się obecnie nauczać - wobec dostępności wiedzy faktograficznej, oraz jej obfitości i rozmywania się "kanonu" w każdej dyscyplinie - to przede wszystkim metoda. Czyli jak i skąd te informację brać, jak je weryfikować, krytykować i rozumieć. Tak się uczy na uczelniach wyższych, ale w tym kierunku powinny iść też szkoły, bo zakuwanie faktów to XIX wiek. Trzeba dawać intelektualną wędkę zamiast tony nieświeżych ryb.
    @wujcioszela
    Tak, ale nie do końca. O ile mnie pamięć nie myli, każdy semestr na uczelni kończy się egzaminami sprawdzającymi zdobytą wiedzę. Nie bez powodu, bo ciężko się nauczyć operowania na faktach, nie znając żadnych faktów. Chodzi więc o proporcje - nie można wyłącznie "kuć", ale jednak sporo wiedzy trzeba pamięciowo opanować, nie wystarczy sama znajomość adresu Wikipedii.
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    @wujcioszela
    Nie możesz się uczyć metody w oderwaniu od faktów, bo będzie tak abstrakcyjna, że jej nie pojmiesz. Każdą metodę trzeba też ćwiczyć. Na czym? Ano na faktach, relacjach między nimi, procesach. Trzeba uczyć jak się w tym wszystkim poruszać, żeby zrozumieć. Oczywiście nie ma sensu przeładowanie faktami, które nic nie wnoszą, a są w programie, bo zawsze były. Natomiast jeśli podstawowych faktów nie znasz, sprawdzasz w wikipedii co to jest synergia, albo teoria ewolucji, czy łapiesz za kalkulator przy prostym mnożeniu, to jesteś głąb, a nie wykształcony człowiek i tego się trzymajmy.
    już oceniałe(a)ś
    19
    0
    @wujcioszela
    A potem nie da się z takim "niefaktograficznie" wykształconym porozmawiać o czymkolwiek, bo nie zrozumie żadnej przenośni, żadnej aluzji, żadnego odwołania do literatury, historii, kultury, wiedzy ogólnej. Sprowadzając kwestię do banału: powiesz mu "To było za króla Ćwieczka", a ten wyjmie komórkę i zacznie googlować "Ćwieczek, król" - bo inaczej nie zrozumie o co chodzi.
    już oceniałe(a)ś
    15
    1
    @deathofmankind
    głąb nie sprawdzi co to teoria ewolucji, jemu wystarczy że bozia wszystko stworzyła w tydzień
    już oceniałe(a)ś
    4
    1
    @poziomka
    Uczniowie wykazujący małe zainteresowanie nauką nie są głąbami. Brakuje wokół nich osób, które by to zainteresowanie wzbudziły. Czyli najczęściej rodziny, bo szkoła dawno przestała wzbudzać coś w uczniach i ich rodzicach oprócz ścisku w żołądku.
    .
    już oceniałe(a)ś
    4
    4
    @wujcioszela
    To może trochę inna działka bo bardziej dotyczy umiejętności ale też i wiedzy. Skoro istnieje na YT tutorial jak wymienić płytę główną w iPhonie przenosząc procesor i pamięć i można to łatwo znaleźć to znaczy, że każdy jest w stanie to zrobić?
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Zgadzam się z profesorem, że musimy poznać fakty, aby móc na przykład dyskutować na poważnie o ekologii. Ale uczeń musi poznać sens , aby spędzać czas nad książką. Jeśli nie zna tego sensu ,to czas nad książką tylko traci. A my uczymy pantofelka, odpytujemy, ocena i zamykamy rozdział. Żadnych wniosków, szerszego umiejscowienia problemu, rozmowy o tym jak dany element jest częścią większej całości. Propagowanie wiedzy zdaje się nie być celem nadrzędnym naszej szkoły. Bo wkucie budowy pantofelka nie jest propagowaniem wiedzy. Wszyscy tego mitycznego pantofelka znamy, prawie nikt o nim nic nie wie. Wszyscy znamy Archimedesa. Nieliczni wiedzą jak poruszał świat.
    @annkazimierska
    Nieliczni wiedzą, że z poruszeniem świata to była tylko hiperbola. Są ludzie, ktörzy policzyli, że tak się nie da.
    A teraz do rzeczy - ludzie zgromadzili tyle wiedzy, że pojedynczy człowiek nie jest w stanie ani tej całej wiedzy ogarnąć, ani tym bardziej znaleźć czas, aby do wszystkiego dojść samodzielnie. Dlatego pewnych rzeczy po prostu musi się nauczyć, aby się z innymi porozumiewać. Taki jest sens.
    Jeśli ktoś potrzebuje dodatkowej zachęty, powinien obejrzeć serial BBC "Powiązania" lub poczytać felietony twórcy serialu (James Burke) w archiwalnych numerach "Świata Nauki" czy "Scientific American". Lektura "Wiedzy i Życia" też się przyda.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Andrzej Bursa napisał wiersz o pantofelku ale jego zakończenie nie bardzo nadaje sie dla dzieci
    @Impius42
    Początek jest dobry?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Trzeba iść z duchem czasu. Bo po co uczyć liczenia, skoro każdy ma kalkulator w komórce? I na co komu dzisiaj umiejętność pisania ręcznego, przecież "na telefonie" pisze się całkiem inaczej? No, czasem trzeba się odręcznie podpisać, ale to niewielka sztuka, zresztą trzy krzyżyki też powinny wystarczyć.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Proponuję poznawanie, dowiadywanie się. Rozbudzanie i zaspakajanie ciekawości. Rozumienie zamiast uczenia się na pamięć. Nauczyciel jako przewodnik po świecie, nie mylić ze "sprawdzaczycielem" wiedzy zadanej w szkole i samodzielnie nabytej przez ucznia w domu lub na korepetycjach.
    @Lubie_czytanie
    Jak opanować czytanie bez uczenia się na pamięć kształtu liter i ich wymowy?
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    "...która w Wysokich Obcasach wyjaśnia..."
    Panie Profesorze, Wysokie Obcasy takie są. Zero wiedzy, zero krytycyzmu, tylko ideologia i zaślepienie. Miejsce w którym nawiedzone "siostry" mogą ponarzekać na facetów i dziadersów takich jak Pan. Niektórzy ludzie nie potrzebują biologii, nie muszą nawet rozwijać skrótu GMO, bo wiedzą że to samo zło i to im wystarczy.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0