Niewydolność "urzędniczych", pracujących od 8 do 16 instytucji typu ochrona środowiska, sanepid, lekarze weterynarii, laboratoria analityczne nie zmienia się od lat.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotnim magazynie "Wolna sobota" ukazał się tekst pana Ziemowita Szczerka dotyczący sytuacji na Odrze.

Ale rozmówca redaktora Piotr Suligowski, opowiadając o ustawie o zarządzaniu kryzysowym, najwyraźniej nie wiedział o czym mówi.

Ustawa o zarządzaniu kryzysowym wcale nie wymaga dla podjęcia działań powoływania sztabów na kilku poziomach. Zdanie: "jeśli wojewoda nie powoła sztabu, to nic się nie dzieje: mechanizm nie rusza" jest nieprawdziwe.

Sztaby pełnią wyłącznie funkcję doradczą. Strukturą działającą cały czas są całodobowe centra zarządzania kryzysowego na poziomie powiatowym, wojewódzkim i centralnym (RCB).

To właśnie te centra zapewniają obieg informacji oraz uruchamianie wyspecjalizowanych struktur.

Nie jest też prawdą, że system zarządzania kryzysowego funkcjonuje "od góry". Taki model faktycznie paraliżowałby reagowanie na wszelkie zdarzenia destrukcyjne.

Podstawowe reagowanie zawsze odbywa się na możliwie najniższym poziomie - gminy, powiatu. W przypadku niewydolności sił i środków powiatowych uruchamiany jest poziom wojewódzki, a w razie konieczności także centralny. Czyli: z dołu do góry wędruje informacja i ewentualnie prośba o wsparcie. "W dół" właśnie wsparcie ludzkie, materiałowe, techniczne. Taki model sprawdził się przy wielkoobszarowych i długotrwałych działaniach, choćby powodzi w latach 1997, 2001, 2010.

Dla podjęcia działań przez Państwową Straż Pożarną  nie potrzeba żadnych sztabów ani na poziomie wojewódzkim, ani powiatowym. Ochotnicze straże pożarne nie podlegają władztwu wojewody.

Niewydolność "urzędniczych", pracujących od 8 do 16 instytucji typu ochrona środowiska, sanepid, lekarze weterynarii, laboratoria analityczne niestety niewiele się od tamtych czasów zmieniła.

W tej konkretnej sytuacji na Odrze zawiódł "właściciel", czyli Wody Polskie. Inne służby: PSP, wojsko, policja mogły już tylko usuwać skutki.

dr inż. Tomasz Gartowski

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem