Zrobiło mi się smutno, kiedy dotarło do mnie, że młodym dziewczynom "nie zabiją mocniej serca" na widok jakiegoś kolegi, gdyż rozum im na to nie pozwoli.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Już myślałam, że niewiele informacji o młodych osobach jest mnie w stanie zaskoczyć, ale lektura artykułu "Kultura spiknięć. Młodzi ludzie nie chcą "zarazić się uczuciami", miłość jest dla nich jak choroba", spowodowała, iż zmieniłam zdanie.

Spojrzałam na tę kwestię z innej perspektywy. Dotarło do mnie, że takie zachowanie może wynikać z lęku przed odrzuceniem, zranieniem. Często, patrząc na trudne relacje pomiędzy rodzicami, rzeczywiście postrzegają miłość jako chorobę, która dotyka całej rodziny. Zamykają się więc w sobie, postanawiając, że nikomu nie pozwolą się zranić. Jeśli nawiązują jakieś relacje, to na krótko, bez żadnych poważnych zamiarów, często jedynie po to, że "tak wypada".

Zrobiło mi się smutno, kiedy dotarło do mnie, że młodym dziewczynom "nie zabiją mocniej serca" na widok jakiegoś kolegi, gdyż rozum im na to nie pozwoli. Nie chcą się odważyć i otworzyć na uczucie. Ale przecież nawet gdy się okaże, że zostaną zranieni, to będzie to dla nich lekcja, bolesna, ale jednocześnie piękna.

Anna

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem