Tak, mam też mieszkanie, które wynajmuję; proszę o wybaczenie - nawet dwa. W latach wyższych zarobków nie kupiłam BMW, nie zawiozłam rodziny na Kanary, kupiłam mieszkania. Dzięki temu choć trochę mniej boję się emerytury, której państwo mi nie zapewni; stać mnie na leki, których państwo nie refunduje, i nie mam poczucia, że komuś to mieszkanie "zabrałam" - pisze czytelniczka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przeczytałam tekst Ireneusza Sudaka "SOS dla rynku nieruchomości. Mieszkania pod wodą, ale mamy plan ratunkowy" i oto moja odpowiedź.

W czasach, w których się wychowałam, ludzie zaradni, próbujący wbrew panującej sytuacji samodzielnie zapewnić sobie utrzymanie (chociażby sprzedając "marchewkę"), byli pogardliwie nazywani "badylarzami", a władza widziała w nich kombinatorów i spekulantów. W okresie, gdy wchodziłam w dorosłość, wydawało się, że takie podejście należy do czasów "słusznie minionych". Nie mogłam mieć nadziei na to, że państwo zbuduje mi mieszkanie, nie widziałam sensu w ciągłym upominaniu się strajkami o godziwe wynagrodzenie. Schowałam dyplom nauczyciela do głębokiej szuflady i zaczęłam samodzielną walkę o byt. Przez ponad dwadzieścia lat zapewniam go sobie i kilku osobom, którym daję pracę. Górnicy, hutnicy, rolnicy, nauczyciele, lekarze i pielęgniarki wychodzą na ulicę, ja muszę sobie radzić sama. Nieustannie szukam dla nas kolejnej deski ratunku przed epidemią, wojną, inflacją, kolejną dobrą zmianą.

Płacę podatki, aby było, z czego dołożyć tym, co strajkują (których szanuję, bo leczą i uczą moje dzieci). I co jakiś czas dowiaduję się, że kombinuję, kradnę, ŻERUJĘ.

Tak, mam też mieszkanie, które wynajmuję; proszę o wybaczenie - nawet dwa. W latach wyższych zarobków nie kupiłam BMW, nie zawiozłam rodziny na Kanary, kupiłam mieszkania. Dzięki temu choć trochę mniej boję się emerytury, której państwo mi nie zapewni; stać mnie na leki, których państwo nie refunduje, i nie mam poczucia, że komuś to mieszkanie "zabrałam". Wybudowanie mieszkania kosztuje i jakoś nie zanosi się na to, aby teraz, gdy kupujących jest mniej, ceny drastycznie spadły, a deweloperzy chcieli je budować za darmo (ku niezadowoleniu premiera i prezesa).

Po prostu, kiedy nikt nie ma pieniędzy na marchewkę, to się jej nie uprawia. Za to mam poczucie, że tacy jak ja dają wielu ludziom jakąkolwiek szansę na wynajmowane mieszkanie. Pewnie jest Pan, panie redaktorze  młody, nie pamięta Pan, jak wyglądał rynek najmu dwadzieścia lat temu. Wynajmowanie mieszkania to była gehenna, bo tych przeznaczonych na stałe na najem niemal nie było. I nadal by ich nie było, bo państwo o to nie dba. Miesiąc temu szukałam nowych najemców, od wielu lat popyt jest taki, że nie trwa to więcej niż 2-3 dni. Tym razem było jeszcze gorzej - kilkadziesiąt telefonów w ciągu kilku godzin, wszyscy w desperacji, a ja nie wiem, komu pomóc. Padło na młodą parę, 19 i 21 lat, studiują i pracują, walczą o swoje. Łzy w głosie, niemal błaganie. Czy uważa Pan, że na tym etapie wzięliby kredyt, nawet gdyby "żerujący" deweloperzy budowali taniej? Czy widzi Pan jakąkolwiek systemową ofertę mieszkań czynszowych na wynajem dla takich jak oni? Proszę mi powiedzieć, gdzie by mieli zamieszkać, gdyby nie te mieszkania wybudowane za pieniądze takich jak ja? Serio - to nie jest pytanie retoryczne.

I jeszcze jedno pytanie - co innego mi Pan zaproponuje jako zabezpieczenie mojej przyszłości, tak bym na starość nie stała w kolejce po zasiłek od państwa w opiece społecznej? Mój ojciec kilkanaście lat temu przeszedł na emeryturę z całkiem sporą stawką, dzisiaj po latach "waloryzacji", a raczej jej braku, jest bliski stawek minimalnych; godziwie żyje dzięki mnie i moim wynajmowanym mieszkaniom. Z emeryturami mojego pokolenia będzie raczej gorzej.

Trochę to długie, ale kolejny raz poczułam się podeptana i opluta, tym razem nie przez populistyczną władzę, a przez redaktora wydawałoby się zdroworozsądkowej gazety. Redaktora, który "WIE". Tak, system powinien się zatroszczyć o to, by ludzie mieli gdzie mieszkać. Ale przez lata tego nie zrobił, nie zanosi się na zmianę i nie jest to nasza wina. Firmy deweloperskie to nie fundacje "pomagam", a ludzie walczący o byt i płacący podatki to nie spekulanci i złodzieje, którym trzeba dokopać.

Mirella Baniecka

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    No i ma pani 100% racji. Niestety w Polsce (i szerzej - w łebkach skażonych socjalizmem), ktoś kto sobie radzi nie licząc za bardzo na państwo i nie stając się klientem szajki polityczno-urzędniczej, to element niebezpieczny, zakłócający porządek rozdawnictwa po uważaniu.
    @deathofmankind
    Też tak zrobiłam. Dzięki temu dokładam do swojej marnej emerytury a kiedyś mój syn nie będzie nie spał po nocach myśląc gdzie ma zamieszkać.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Wrzucenie górników i nauczycieli do jednego worka to pomyłka. Gdy górnicy wychodzą na ulice, dostają więcej pieniędzy. Gdy robią to nauczyciele, nie dostają nic. Dlatego brakuje nauczycieli, nie górników. Poza tym ma Pani rację, jedni wydają wszystko co zarobią- takich państwo lubi, bo nakręcają konsumpcję. Ci co oszczędzają na emeryturę lokując w nieruchomości, są teraz "be".
    @wroclaws
    "Ci co oszczędzają na emeryturę lokując w nieruchomości, są teraz "be"."

    Są be, bo nie można ich kupić za ochłap kiełbasy.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Bardzo dobry artykuł!! Również szanuję ludzi którzy ciężką pracą tworzą i układają sobie życie. Zawsze uważałem że politycy i posłowie w większości państw nie mają poczucia rzeczywistości i uważałem że powinni żyć z pensji = prawdziwej średniej krajowej. I niech wtedy ustalają ustawy i zasady dla swoich obywateli!! Mieszkałem i pracowałem w kilku państwach i wszędzie jest to chore że opodatkowanie pracy jest tak wysokie w Europie, ponieważ praca to coś pięknego co dowartościowuje , podnosi godność i rozwija każdego człowieka! A człowiek pracujący zasługuje na rzetelną zapłatę! I nie powinien się martwić o swoją emeryturę , leki czy system zdrowia!!
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Biedna Zosia samosia na podatku liniowym, ryczałcie ZUS wrzucająca wszystko w koszty. W życiu dorobiła się tylko dwóch mieszkań. Na emeryturę nie liczy bo płaciła najniższą stawkę emerytalną.
    Jak Pani chce by ojciec dostawał wyższą emeryturę to trzeba płacić wyższa składkę. Pieniądze nie biorą się z nikąd.
    @skorlon
    Trzeba było pozostać nauczycielką to dziś oplywalaby Pani w luksusy tak jak inni nauczyciele a Pani ojciec miałby co najmniej dwa razy wyższą emeryturę.
    już oceniałe(a)ś
    4
    2
    @skorlon
    Nie zastanowiłeś się durniu nad tym,że płacąc wysoką składkę ponad 40 lat pracy miałem stosunkowo wysoką emeryturę.Dziś,po 20 latach emerytura ta jest już tylko średnia.Tak wygląda pauperyzacja emerytów.Szczerze tego tobie życzę.Wkrótce się o tym przekonasz.Ma pani 100 % rację,że pani tak postąpiła.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @wielokropek-777
    A co pauperyzacja emerytów ma wspólnego z rynkiem mieszkaniowym, durniu? Za pauperyzację odpowiada m. in. zgoda by dobrze zarabiający samozatrudnieni płacili minimalne składki. I twoja coraz niższa emerytura wynika z płacenia przez nią minimalnych składek. Ponieważ pieniędzy brak to trzeba ograniczyć emerytury. Oczywiście te wyższe bo niskich już się nie da. Podziękuj tej biednej walczącej o byt Pani.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0