Kampania wyborcza opozycji jest zbliżona do moich oczekiwań wtedy, gdy np. słyszę, że zamierza się przywrócić praworządność i sprawiedliwość. Ale, gdy słyszę o przywracaniu normalności w sposób siłowy, to ciarki mi po plecach przechodzą.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Do napisania tego listu skłoniła mnie głównie lektura artykułu pani Dominiki Wielowieyskiej. Całkowicie się z nią zgadzam w kwestii krytyki kampanii wyborczej w Polsce.

Postaram się jednak rozszerzyć krytyczne spojrzenie na wszelkie kampanie wyborcze w Polsce. Przedstawię czego ja, jako obywatel, oczekuję od wszelkich partii i kandydatów. Wynika to wprost z konstytucji i najlepszych zasad demokracji, jakie przez wieki do dziś udało się wypracować. Zacznę od art. 3 Konstytucji, który ma następującą treść:

1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.

2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Rządzić więc w tym kraju może tylko naród poprzez wybranych w sposób demokratyczny przedstawicieli. Zgodnie z art. 1 Konstytucji Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Według obowiązującego prawa mogą głosować wszyscy uprawnieni obywatele, a więc również obywatele pochodzący z innych narodów. Tak przynajmniej wynika z Konstytucji i zasad normalnego, XXI-wiecznego systemu demokracji. Pojęcie "narodu" jest szersze od pojęcia "obywatele"; można bowiem być narodowości polskiej, ale nie mając obywatelstwa, nie można korzystać z pełni praw w Polsce. Można toczyć dyskusje co do pojęć "naród" i "obywatele", ale tutaj nie o to chodzi. Istotę stanowi tu fakt, że władza należy faktycznie do obywateli, którzy mają prawo wybierać i być wybieranymi. Skoro władza należy do ludu, to co mogą obiecywać kandydaci na tych przedstawicieli? A no mogą obiecywać, przede wszystkim, że mają odpowiednią wiedzę o oczekiwaniach i potrzebach społeczeństwach, a także, iż mają wystarczające kompetencje, aby ustalić, które oczekiwania i potrzeby społeczeństwa mogą oraz powinny zostać spełnione, mając na uwadze możliwości finansowe i organizacyjne państwa. No i mają organizacyjną zdolność wprowadzenia w życie przyjętych przez większość ustaleń. Nie mogą natomiast obiecywać, że wprowadzą, np. 4-dniowy tydzień pracy, jeżeli nie jest pewne, że większość społeczeństwa tego oczekuje, a nie daj Boże, że większość społeczeństwa tego nie chce. Na szczęście Donald Tusk spełnił tu moje oczekiwania. Nie zdziwiłem się natomiast tym, że kilku polityków uznało propozycję sondażu w tej kwestii za obietnicę wprowadzenia 4-dniowego tygodnia pracy. 

Kampania wyborcza opozycji jest zbliżona do moich oczekiwań wtedy, gdy, np. słyszę, że zamierza się przywrócić praworządność i sprawiedliwość. Ale, gdy słyszę o przywracaniu normalności w sposób siłowy, to ciarki mi po plecach przechodzą.

Myślę, że wypowiedzi przedstawicieli opozycji o przywracaniu porządku dotyczą zgodnego z prawem postępowania, zaś gdyby ktoś nie chciał wykonać prawomocnej decyzji np. sądu, to wówczas przyjdzie do niego komornik w asyście policjantów i wyprowadzi go z urzędu. Z wyrozumiałością potraktowałem taką wypowiedź w kampanii, ale dowiedziałem się, że sędzia dubler Wyrembak złożył doniesienie o groźbie karalnej.

Radzę politykom albo powstrzymywać się od takich wypowiedzi, albo bardziej precyzyjnie obiecywać, że delikwent zostanie usunięty z urzędu po przeprowadzeniu odpowiedniego, zgodnego z prawem postępowania.  

Krytykowanie strony opozycyjnej jest normalne, ale krytykowanie w sposób kłamliwy jest bezczelną próbą uzyskania wygranej. Spotkania wyborcze mają sens wtedy, gdy mogą być na nich wszyscy – każdy obywatel ma prawo słyszeć, widzieć i móc zadawać pytania, krytykować. Na takich spotkaniach przedstawiciel partii lub kandydat jest zmuszony zachowywać się przyzwoicie, a zwłaszcza nie kłamać. Gdy widzę natomiast zamknięte spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z jego wyborcami, to kojarzy mi się to z wystąpieniem na którym guru coś nadaje, a tłum z zachwytem słucha i reaguje zgodnie z oczekiwaniami mówcy. Czy to ma być wiec wyborczy w demokratycznym, podobno, kraju? Coś mi się zdaje, że za mojego życia nie dojdzie do zmiany rządzącej partii, jeżeli tak będzie wyglądać kampania wyborcza, wspierana w bezczelny sposób przez zawłaszczone przez PiS media.

A jeszcze, wracając do obietnic wyborczych, to przypomniało mi się, jak to nie tak dawno w Szwajcarii rozważano, aby dać ludziom do ręki określoną kwotę – przeprowadzono referendum i okazało się, że społeczeństwo nie chce darowizny. Jestem bardzo ciekawy, jak wyglądałoby stanowisko społeczeństwa co do wielu obietnic, gdyby podobnie zapytać o to obywateli. Oczywiście, jeżeli ktoś chce się dowiedzieć, czego chce większość polskiego społeczeństwa, to po pierwsze musi przedstawić rzeczowe uzasadnienie propozycji (powinna zostać poprzedzona uczciwą kampanią) i jej skutki na dziś i jutro (np. brak możliwości załatwienia innych, bardzo ważnych spraw), a po drugie zadać odpowiednie pytania, najlepiej wariantowo, np. :

- Pytanie 1: Czy jesteś za utrzymaniem 500+?

- Pytanie 2: Czy jesteś przeciw 500+, ale za radykalnym skróceniem kolejki do pilnego zabiegu leczniczego?

Jestem ciekawy wyniku. A generalnie oczekiwałbym przemyślanej, rozsądnej, przydatnej całej Polsce dziś i jutro decyzji. W żadnym wypadku nie może to być decyzja wydana z woli mniejszości obywateli, a co gorsza członków partii, przyklepana przez posłów podatnych na korupcję posłów.

z poważaniem

Jerzy Dąbrowski

listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem