Polska polityka antyaborcyjna sprawiła, że do lekarza trzeba chodzić z numerem prawniczki, która podpowie pacjentce, jakie są jej prawa, a lekarza przekona, że musi ratować życie pacjentki - mówiła wczoraj w Sejmie podczas debaty nad projektem obywatelskim "Legalna aborcja. Bez kompromisów" Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przemówienie Natalii Broniarczyk w Sejmie, dzień przed głosowaniem, w którym posłowie odrzucili obywatelski projekt.

Reprezentuję komitet Legalna Aborcja Bez Kompromisów, ale przede wszystkim chcę dziś mówić w imieniu osób, które od lat pomagają w aborcjach. Te osoby wykonują prace, która powinna należeć do państwa i być częścią systemu ochrony zdrowia. W ustawie antyaborcyjnej uchwalonej w 1993 roku nigdy nie chodziło o zlikwidowanie aborcji w Polsce. Chodziło wam jedynie o to, żeby osoby potrzebujące aborcji były samotne, czuły wstyd i izolację. Ustawa z 1993 roku obejmuje jakiś 1 proc. wszystkich aborcji. 99 proc. aborcji to są aborcje z innych powodów niż te wyróżnione w ustawie z 1993 roku. Wszystkie powody do aborcji są ważne. Bo my jesteśmy ważne.

Jako Aborcja Bez Granic każdego dnia pomagamy co najmniej 90 osobom w trakcie aborcji tabletkami. Codziennie cztery osoby wyjeżdżają z naszą pomocą na zabieg aborcji do zagranicznej kliniki. W zeszłym roku wydałyśmy 1,5 miliona złotych na zabiegi aborcji dla tych osób, których na to nie było stać. Tylko w 2021 roku łączna liczba osób, które miały z nami aborcję, wynosiła 34 tysiące.

Niestety są osoby, którym nie udało się pomóc.

W 2000 roku Alicja Tysiąc miała prawo do legalnej aborcji, jej przypadek mieścił się w jednej z trzech ustawowych przesłanek. Ale nie mogła znaleźć lekarza. Każdy zasłaniał się klauzulą sumienia. Alicja nieodwracalnie straciła wzrok.

W 2004 roku zmarła Agata Lamczak. Była w piątym miesiącu chcianej ciąży, kiedy zdiagnozowano jej chorobę nowotworową. Jej również odmówiono aborcji, umierała na oczach matki.

W 2008 roku 14-letnia Agata z Lublina była prześladowana przez organizacje antyaborcyjne, bo nie chciała jako dziecko ciąży. Jej matkę pozbawiono praw rodzicielskich tylko dlatego, że próbowała pomóc swojej córce uzyskać dostęp do aborcji.

W 2014 roku dr Chazan oszukiwał swoją pacjentkę, ukrywał przed nią wady płodu, by zmusić ją do kontynuowania ciąży, porodu. Zmusił ją do patrzenia na śmierć swojego dziecka.

W 2021 zmarła 30-letnia Iza z Pszczyny. Osierociła 10-letnią córkę. W początkowej fazie sepsy pisała ze szpitala: „Mamo, leżę tu jak jakiś inkubator". Nad ranem zmarła. Politycy, którzy są odpowiedzialni za to morderstwo, wmawiają nam, że to zaniedbanie lekarzy, a lekarze wmawiają nam, że to zaniedbanie polityków. A my w cieniu waszych awantur robimy aborcje.

Czy was to w ogóle obchodzi?

Te kobiety są bohaterkami, bo pomimo doznanej krzywdy zdecydowały się nagłośnić swoją historię w trosce o nas wszystkie. Dziękujemy wam i tym, które was wspierały. Wasz krzyk przebił ciszę politycznej hipokryzji.

Politycy i polityczki, głosując dziś za legalną aborcją, mają szansę przywrócić wam poczucie sprawiedliwości i zadośćuczynić krzywdzie. Nie zwróci to nam tych, które umarły, ale daje nadzieje, że Iza z Pszczyny i Agnieszka z Częstochowy będą ostatnimi ofiarami tego zakazu.

Mieć w Polsce aborcję to być bohaterką. Bohaterkami są też wszystkie osoby, które znajdują sposoby, żeby aborcję w Polsce mieć, na przekór stygmatyzacji. Te bohaterki przerywają ciążę w trosce o dzieci, które już mają. 61 proc. kobiet mających doświadczenie aborcji to matki. Te bohaterki to kobiety, które codziennie zamawiają tabletki aborcyjne i biorą je we własnych domach, wyjeżdżają za granicę na zabiegi, pożyczają sobie na nie pieniądze i mają odwagę poprosić o wsparcie.

Polski zakaz aborcji jest jedną z najbardziej okrutnych ustaw antyaborcyjnych. Co z tego, że nie karze nas za nasze własne aborcje, kiedy ściga te osoby, które nam pomagają? Kiedy służy temu, żebyśmy robiąc aborcję, były pozbawione wsparcia? Na szczęście są grupy, które pomimo tego prawa zdecydowały się wspierać osoby potrzebujące aborcji.

Jedna z nas, Justyna Wydrzyńska, która jest tutaj dzisiaj na sali, jest oskarżona o pomoc w aborcji. Justyna pomogła kobiecie, którą terroryzował własny mąż. Justyna wysłała jej swoje tabletki aborcyjne. 14 lipca odbędzie się jej druga rozprawa sądowa. Grożą jej trzy lata więzienia za to, że stoi po stronie empatii i pomaga w aborcjach.

Tak, Wysoka Izbo, Szanowny Marszałku, wygląda rzeczywistość aborcyjna w Polsce. Prawo nie powstrzymuje osób w niechcianych ciążach przed aborcją. Kobieta w niechcianej ciąży myśli przede wszystkim o tym, jak znaleźć dostęp do aborcji, ile to będzie kosztować i czy ją na to stać. I ona zrobi aborcję, niezależnie od tego, jakie jest prawo.

Do polityków i polityczek proponujących referendum aborcyjne chcę powiedzieć jedno: jedyne słuszne referendum aborcyjne odbywa się w prywatnej łazience nad pozytywnym wynikiem testu ciążowego. Mają one 100-procentową frekwencję, nie ma złych odpowiedzi, a pytanie jest proste: czy chcę kontynuować tę ciążę. Tu nie da się zrobić reasumpcji. Czy chcecie, czy nie, to nie jest wasza sprawa.

Wiem, o czym mówię, bo pamiętam, jak sama byłam w niechcianej ciąży. Nie sprawdzałam wtedy kodeksu karnego ani katechizmu. Pierwsze, co zrobiłam, to zajrzałam na stan konta i sprawdziłam cenniki słowackich klinik. Szybko przekonałam się, że aborcja w klinice jest poza moim zasięgiem. Wtedy nie działała jeszcze Aborcja Bez Granic, która pomaga w opłaceniu zabiegu. Zamówiłam tabletki i miałam aborcję w piątkowy wieczór. Po wszystkim byłam bardzo głodna, zamówiłam pizzę, a uczucie ulgi było nie do opisania.

Większość osób nie żałuje swojej aborcji. Ja również nigdy jej nie żałowałam. Moje aborcyjne doświadczenie było dobre, bo miałam wsparcie przyjaciółki, Kobiet w Sieci, chłopaka, który ze mną był i ani razu nie podważał mojej decyzji. I życzę tego wszystkim, które będą potrzebować aborcji.

Dlatego sama staram się to wsparcie dawać. Każdego dnia rozmawiamy z osobami, które potrzebują aborcji, albo właśnie są w trakcie. Mówimy im: wszystko będzie dobrze, aborcja tabletkami jest bezpieczna, nie potrwa dłużej niż klika godzin, kup sobie leki przeciwbólowe. Zapewniamy je, że nie są same, że takich jak one są miliony, że jedna na trzy kobiety przynajmniej raz w życiu zrobiła aborcję. Słyszymy, jak mówią nam, że czują ulgę i jest im wstyd, bo nie czują żalu. Wtedy odpowiadamy: kochana, wszystko, co czujesz po swojej aborcji, jest OK. Nie musisz się tłumaczyć.

Szanowni Posłowie, Szanowne Posłanki! Jeśli znacie 10 kobiet, to trzy z nich na pewno miały aborcje. To bardzo prawdopodobne, że kochacie te osoby, a o tych aborcjach nie wiecie.

Powiedzenie o swojej aborcji publicznie to przełamanie hipokryzji, rewolucja, akt odwagi. Katarzyna Bratkowska, Natalia Przybysz, Maria Czubaszek, Ewa Dąbrowska-Szulc i wiele innych tę odwagę miało.

Dobrze wiem, że na tej sali są dziś osoby, które mają za sobą doświadczenie aborcji. Czy odważycie się ze mną podnieść rękę i pokazać, jak powszechne jest to doświadczenie?

Aborcje to bardzo demokratyczne doświadczenie – łączy osoby o różnych poglądach, wierze, miejscu zamieszkania, poziomie sprawności fizycznej, wykształcenia czy wieku. Aborcji nie potrzebują tylko te osoby, które uczestniczyły w strajkach kobiet. Moment dowiedzenia się o niechcianej ciąży, tych dwóch kresek na teście ciążowym często weryfikuje poglądy. Wtedy okazuje się, że „moje życie" jest ważniejsze niż przekonania. Wtedy okazuje się, że „moja sytuacja jest wyjątkowa".

Możecie wierzyć lub nie, ale aborcje robią też katoliczki, a my w Aborcji Bez Granic je w tym wspieramy. Potem dzwonią do nas i mówią, że dzięki aborcji mogły zacząć  swoje życie od nowa, odzyskały sprawczość, uwierzyły, że mają prawo o sobie decydować. Czasem mówią nawet, że skoro Bóg jest dobry, to na pewno chce dla nich jak lepiej. A aborcja była dla nich najlepszym rozwiązaniem.

Po 22 października 2020 roku, kiedy Trybunał zaostrzył kolejny raz prawo antyaborcyjne w Polsce, zaczęły się do nas odzywać osoby, u których wykryto wady płodu. Te osoby ratunek znajdują najczęściej w Holandii, gdzie aborcja jest dostępna do 22. tygodnia. Kosztuje 1000 euro, ale do tego należy doliczyć koszt podróży i pobytu. Kobiety w ciąży ze stwierdzonymi wadami płodu mówią: czemu muszę wyjeżdżać do obcego kraju, czuć się jak uciekinierka, dlaczego nie mogę tego zrobić u siebie w szpitalu, a po wszystkim jak najszybciej wrócić do domu? Lekarki z holenderskich klinik mówią wprost: Polki to najliczniejsza grupa wśród naszych pacjentek, są to pacjentki ze szczególnymi potrzebami, często są pokiereszowane przez to, co spotkało je w polskich szpitalach, i trzeba je uspokajać i zapewniać, że otrzymają pomoc. Coraz częściej słyszymy, że do holenderskich klinik przyjeżdżają kobiety w stanie zagrożenia życia. Polska polityka antyaborcyjna sprawiła, że do lekarza trzeba chodzić z numerem prawniczki, najlepiej z numerem prawniczki FEDERY, która podpowie pacjentce, jakie są jej prawa, a lekarza przekona, że musi ratować życie pacjentki.

Szanowne Posłanki, legalna, dostępna i darmowa aborcja to nasza wspólna sprawa. Zagłosujcie dziś w zgodzie z rzeczywistością aborcyjną i potrzebami społecznymi. Zagłosujcie na "tak", nie tylko dla siebie samych, ale też dla swoich sióstr, matek, córek, sąsiadek i przyjaciółek. Dla listonoszki, która przynosi wam pocztę, dla pani z sejmowej kawiarni, u której zamawiacie kawę. Dla pani sprzątajacej sale sejmowe i pracownic administracji. Dla nauczycielki waszych dzieci. Dla pielęgniarki strajkującej pod Sejmem. Dla siostrzenicy, którą widujecie przy rodzinnym stole. Dla dziewczyny swojego syna. Dla uchodźczyni, która uciekła do Polski przed wojną. Bliskie wam kobiety mogą kiedyś potrzebować aborcji.

Zagłosujcie na "tak" dla siebie i dla nich. A jak zagłosujecie na "nie", to do kogo zadzwonicie, gdy same będziecie potrzebować aborcji?

Szanowni Posłowie, czas w końcu wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje, które mają bezpośredni wpływ na nas wszystkie. Dla was to tylko głosowanie, a dla nas to kwestia naszego życia. Wasza moralność nie jest ważniejsza od naszych potrzeb, naszych decyzji.

Projekt legalnej aborcji składałyśmy w dzień matki, bo matki mają aborcje. Jutro jest dzień ojca. Jutro macie szanse dać swoim córkom ważny prezent: oddać nam godność zabraną w 1993 roku, przywrócić nam sprawczość, zwrócić prawo i sprawiedliwość. Możecie pokazać im, że ufacie ich decyzjom i wierzycie, że to one najlepiej wiedzą, czego chcą i czego potrzebują.

Bo my jesteśmy w stanie o sobie decydować. I będziemy o sobie decydować. I decydujemy o sobie każdego dnia bez waszego pozwolenia.

Głosując na "tak", możecie w końcu się od nas odczepić i zaakceptować fakt, że aborcje się dzieją, albo możecie dalej być hipokrytami. Nie wy decydujecie i nie wy jesteście w tej sprawie najważniejsi. Nie macie prawa niczego nam zabraniać i niczego nam kazać.

Teraz zwracam się do prezesa Jarosława Kaczyńskiego – żaden polityk nigdy nie był tak blisko prawdy jak pan, gdy mówił pan o tym, że każdy w Polsce wie, jak zrobić aborcje. Miał pan rację, przyznając, że wasze decyzje nie mają żadnego realnego znaczenia. Szanowny prezesie, mówił pan o ludziach na tej sali – powiedział pan prawdę o sobie, o swojej warstwie społecznej i swoich kolegach – na zewnątrz nie każdego stać na wyjazd za granicę. Nie każdy ma opiekę do dzieci, nie każdy ma etat, nie każdy ma wolne na żądanie. Na szczęście istnieją tanie, łatwo dostępne tabletki aborcyjne.

Światowa Organizacja Zdrowia mówi, że aborcja tabletkami jest bezpieczna i można używać ich samodzielnie. To są tabletki do aborcji farmakologicznej. Nazywają się mifepristone i misoprostol. Mifepristone połykasz, a 24 godziny później do policzków wkładasz cztery tabletki misoprostolu. Bezpieczny zestaw możesz zamówić z Women help Women. Będziemy przy tobie, jeśli tego potrzebujesz. Aborcja tabletkami jest bezpieczna i nie jest przestępstwem, nic ci nie grozi za przerwanie własnej ciąży. Nie kupuj tabletek od handlarzy z internetu, bo wsypią ci zwykły paracetamol i ograbią z pieniędzy.

Jeśli potrzebujesz wsparcia w aborcji za granicą, nie stać cię na zabieg, dzwoń na Aborcję Bez Granic 22 29 22 597.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    "Jedyne słuszne referendum aborcyjne odbywa się w łazience nad pozytywnym wynikiem testu ciążowego"

    I te słowa wszyscy politycy, którzy nie chcą być utożsamiani z religijnym fundamentalizmem, powinni sobie wydrukować czcionką o rozmiarze min. 72pt i powiesić na ścianie.
    już oceniałe(a)ś
    163
    0
    Wyrazy szacunku za odwagę, za mądrość i empatię.
    już oceniałe(a)ś
    132
    0
    Zaorała fundamentalistów i ich wiernych lokajów. Bo po prostu powiedziała jak jest, jak wygląda normalne życie poza pancernym płotem, a w III RP to jest akt rewolucyjny. Niech głosują co chcą, aborcyjnej partyzantki to nie zatrzyma, a gdy ktoś ich spotka na ulicy usłyszą tylko gromkie wypier...
    już oceniałe(a)ś
    111
    0
    Chrzcicie dzieci?
    Chodzicie do pralni mózgów zwanej kościółkiem i dajecie na tacę?
    Posyłacie dzieci na indoktrynację w szkole?
    Tak?
    Więc nie rozumiem zdziwienia.
    Nie byłoby kościółka - nie byłoby ustawy antyaborcyjnej, klauzul sumienia, godków, chazanów i innych.
    Proste.
    @rozliczymy_to_wszystko
    Upraszczasz. Po pierwsze, to jak przyznaje sam kościół, praktykujących katolików w Polsce jest mniej niż 1/3 ludności. W zakaz aborcji umoczeni są też politycy "lewicowi" i "liberalni" poprzednich ekip, lobby ginekologów (trzepiące kasę na podziemiu) i parę innych grup, od których można by oczekiwać jednak profesjonalizmu i etyki zawodowej. W dobrze funkcjonującym państwie może być i 1000 różnych kościołów, ale każdy ma tyle samo do gadania w procesie legislacyjnym - czyli nic. Nie ma co czekać na naturalną śmierć kościoła, trzeba łamać konserwatywne zakazy tu i teraz.
    już oceniałe(a)ś
    20
    0
    @wujcioszela
    Nic nie upraszczam. Tak to wygląda.
    ***dzielcy wygrali dzięki kościółkowi i kościółek wymusił na nich zakaz aborcji.
    I co z tego że praktykujących jest 1/3?
    ***dzielcy dostali 38% w wyborach, a mają większość.
    I tak to się wszystko poskładało.

    Dopóki rządzi w Polsce kościółek będziemy średniowieczem w XXI wieku w centrum Europy
    już oceniałe(a)ś
    26
    0
    @rozliczymy_to_wszystko
    Jakby to powiedział poseł Sosniarz, nikt nie wie czy pierwsze jest jajko czy kura. Sojusz tronu z ołtarzem jest starszy niż PiS, oni to tylko robią bardziej bezczelnie. Tu ręka rękę myję i kościół żyje dzięki konserwom, a oni dzięki kościołowi (i to nie tylko w PiSie są te ananasy) i dodaj jeszcze ich oligarchów do trójkąta, a mapa ci się skomplikuje i okaże się, że każdy każdego tam trzyma za mordę w najlepszym wypadku, jak nie zgoła gdzie indziej.
    Jak dla mnie niech każdy wierzy sobie w jakiego chce boga i robi z własną ciążą co uważa, byle by był wspólny grunt nie wpieprzania się wzajem w swoje decyzję. A że to kościół robić może w III RP, to nie samego kościoła zasługa, tylko stada piskorzy, klakierów i oportunistów - także w administracji, partiach, mediach, szpitalach, szkołach, uczelniach itd.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @rozliczymy_to_wszystko
    Też tak myslalam. Sama jestem apostatką, odmawiam bycia chrzestną itp. Ale mam wrażenie że mizoginia jest u nas jeszcze głębsza niż katobeton. Serio. To moje spostrzeżenia z ostatniego czasu. Sama się dziwię
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    @rozliczymy_to_wszystko
    Nie chodzę, nie chrzczę, sram na kościół!
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @wujcioszela
    Racja. Chazan i inni dorobili się na skrobankach a teraz rżną świętoszków...
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    @atyn
    Ja korzystam z toalety :-)
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @rozliczymy_to_wszystko
    kościółek i tak będzie, nawet jeśli nie będziemy tam chodzić i posyłać dzieci. to jeszcze nie znaczy że kościółek wyparuje, przede wszystkim z głów pisowskich posłów
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Wyabortujemy ten pseudo rzad koscielnych gangsterow by splynal w wychodku historii....
    już oceniałe(a)ś
    93
    0
    Zadziwiające zjawisko w Polsce!Kobiety stanowią wiekszą część społeczeństwa ,są lepiej wykształcone a jednak oddają swój głos na kogoś kto ogranicza ich wolność i prawo do samostanowienia ,kto zamiast wsparcia oferuje im drogę przez mękę :( Czy kiedyś się obudzą i powiedzą dość temu piekłu kobiet ?Czy tak bardzo nienawidzą swoich córek i wnuczek, że nadal będą popierały bestialstwo wobec nich ?
    @puzonik.48
    Będą.
    Ponad tysiąc lat prania mózgów robi swoje.
    już oceniałe(a)ś
    18
    0
    platformo wyrzuc ze swoich szeregow wszystkich pisowcow np poncyliusz niczym sie nie zasluzyli a rtylko szkodza
    już oceniałe(a)ś
    54
    0
    ***** katotaliban
    już oceniałe(a)ś
    43
    0