Często, zanim rozpocznie się lekcja, uczniowie i uczennice pytają: czy o dzieciach jest mowa w konstytucji, jaka jest forma żeńska słowa "mędrzec", czy oglądam TVP.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autorka jest nauczycielką

Pewien poseł z PiS-u powiedział kiedyś, że bardzo niesprawiedliwie ocenia się średniowiecze, i że on,  przedstawiciel współczesnej  elity, bardzo chciałby powrotu tej epoki. To prawda, ów czas dawał możliwość sytego życia i panowania przedstawicielom kasty panów i łacińskich plebanów, a lud (ciemny) składał się na ich fortuny.

Już teraz w Polsce jesteśmy w podobnej sytuacji, bo PiS uwielbia mroczne elementy dawnych epok, a najbardziej chciwy kult – Boga, pieniędzy, wodzowskiej jednostki. Słono teraz płacimy za wyborczą pomyłkę Polaków z 2015 r.

PiS mocno uderzył też w edukację. Uczennice i uczniowie bywają zdziwieni, dlaczego na lekcjach tak dużo rozmawiamy, zamiast korzystać z gotowych tekstów. Odpowiadam im, że teraz ludzie coraz mniej rozmawiają i często nie potrafimy się nawzajem słuchać. Zaraz okazuje się, że uczestnictwo w rozmowie, dyskusjach na etyce mogą być tak samo wciągające jak wykonanie koszulki tolerancji czy grupowy projekt zielonego miasta.

Często, zanim rozpocznie się lekcja, uczniowie i uczennice pytają: czy o dzieciach jest mowa w konstytucji, jaka jest forma żeńska słowa "mędrzec", czy oglądam TVP. Mnóstwo pada pytań o sprawiedliwość, zresztą to niedziwne, to codzienna praktyka uczniowska. A mając dobre ucho na wszelkie fałsze, nie dopuszczają dwuznacznych odpowiedzi. Taki wiek – chcą umieć rozpoznawać prawdę, jak również argumentować swoje stanowisko. To doświadczenie komunikacyjne pozwala im szybko odróżniać dowolne werbalne sztuczki i mniemania od stanu faktycznego.

Uczniowie i uczennice poznali już  myśli Sokratesa, więc orientują się, że sformułowanie „nie wiem" lub wątpienie są cenniejszymi  prognostykami poznawczymi niż na przykład ubieranie prawdy w ozdobniki. 

Dobrze więc czasem, będąc uczącym, wejść w rolę ucznia, uczennicy, przypomnieć sobie determinację siedmio- i siedemnastolatków w rozsupływaniu wydawałoby się dawno już wyjaśnionych zagadnień i poczuć bezmiar szoku poznawczego w różnych dziedzinach.

Bo model reformy ministrów edukacji z PiS- u takich doświadczeń nie przewiduje. Minister Czarnek, który jest przede wszystkim politykiem, traktuje szkołę jak poligon mechanicznej nauki (średniowiecze), wciąga uczniów i uczennice w propagandę. Nie dość, że humanistyka, edukacja obywatelska nasiąknęły m.in. dzięki  operacjom ministra Glińskiego negatywnymi zmianami w kulturze, to ta władza mocno zniekształciła  język.

Nie można dopuścić, aby uczniowie i uczennice przyswoili język kłamstw i językowych dziwactw (np. rozchwiane dywagacje i makaronizmy prezesa Kaczyńskiego, patetyczne fałsze premiera Morawieckiego, grubiaństwo ministra Czarnka), zaakceptowali nieludzkie, prześmiewcze podejście do różnych grup ludzi i łamanie praworządności.

Zapadła teraz dziwna cisza w sprawie szeroko dotąd dyskutowanego nowego systemu szkolnego (lex Czarnek). MEiN ukrywa swoją działalność, choć jej skutki są widoczne i przykre: pełnia władzy kuratorów nad dyrektorami szkół, kontrole placówek oświatowych przed zakończeniem roku szkolnego, no i ten słynny triumfalizm finansistów rządowych wobec niskich pensji nauczycieli.

Zobaczyliśmy też oczekiwany podręcznik do nauki historii (HiT) w szkołach średnich autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego i to jest dopiero ściana mroku. Naprawdę to podręcznik historyka, uznanego profesora?! Krótko mówiąc, jeśli rodzice, otwarci, rozumni ludzie, nie zablokują przekłamanych treści, spadniemy  na dno.

Można już sobie wyobrazić, jaka przyszłość czeka etykę. Na razie kadry kształcą się na wybranych przez MEiN uczelniach. Od 2023 r. religia lub etyka będą obowiązkowe, a zapewne ojcowie Kościoła, teologiczni myśliciele, mają już tam swoje poczesne miejsce.

Czy uda się uczniom i uczennicom bezboleśnie, szczęśliwie istnieć w tak podzielonej, autorytarnej Polsce? Czy jesteśmy bezpieczni przed swoją władzą? Dlaczego część społeczeństwa uśmiecha się do PiS-u?

 Ministerstwo Edukacji działa podstępnie i protekcjonalnie. Taka jest zimna taktyka kierownictwa PiS-u. W decydujących momentach milknie, aby ze zdwojoną siłą po uśpieniu obywatel, przygotować kawałek nowej, dalekiej od realizmu i poczucia bezpieczeństwa rzeczywistości.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jak tak dumne państwo jakim jest Polska pozwoliła sobie na nominacje ABSOLUTNEGO gniota w prawie polskim: Ziobrę, który ani przez sekundę nie działał jako prokurator, sędzia czy JAKAKOLWIEK OSOBA CZYNNIE ZWIĄZANA Z PRAWEM POLSKI a została nominowana przez "naczelnika" z Żoliborza na ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. CZY POLSKA JEST NORMALNYM KRAJEM ???. Ziobro z przeciętną oceną ze swoich studiów PONIŻEJ DOSTATECZNEJ OCENY JEST MINISTREM !!!. TYLKO W WARIATKOWIE WYKREOWANYM przez pis !!!.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    "forma żeńska słowa "mędrzec"" to Wiedźma?
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Mądrzejsi nauczyciele zbojkotują ten bełkot. Jak za komuny.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0