W świetle najnowszych faktów zarówno PiS, jak i opozycja zostały z ustawą Dudy i senackimi poprawkami jak Himilsbach z angielskim - to kompletnie bezużyteczny, niczego niezałatwiający kawał papieru.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autor jest jednym z liderów Obywateli RP

Za kilka chwil sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka zbierze się, by przygotować stanowisko w sprawie ustawy przygotowanej przez Dudę, przepchniętej przez Sejm (z przełamaniem oporu Ziobry), a potem opatrzonej w Senacie trzydziestoma poprawkami przegłosowanymi następnie jednogłośnie przez wszystkich senatorów PiS i opozycji.

Sytuacja stała się absurdalna i jest przedziwną konsekwencją absolutnie błędnej diagnozy obu stron politycznej wojny, która poprzedziła ubiegłotygodniową wizytę w Polsce Ursuli von der Leyen.

Czytaj również: Spór liderów KOD i Obywateli RP. W tle dylemat, jak skutecznie przywrócić w Polsce praworządność, nie pozwolić na sfałszowanie zbliżających się wyborów i jak to osiągnąć, aby nikt nie czuł się wykluczony i ograny przez partnerów przy układaniu list wyborczych.

Ta diagnoza polegała na założeniu, że KE odblokuje pieniądze z KPO, a ustawa Dudy jest pretekstem, który postanowiono zaakceptować. Czasy się zmieniły, jest wojna w Ukrainie, Polska stała się kluczowym partnerem w tej sytuacji, stosunki trzeba unormować. Unia nie będzie się przejmować polską praworządnością, potrafiła się przecież dogadać nawet z Erdoganem, więc z Polską powinna tym bardziej.

Opozycja demokratyczna oraz organizacje obywatelskie podpisują 'Porozumienie dla Praworządności'. Obok siebie stanęły: Komitet Obrony Demokracji, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Akcja Demokracja, Wolne Sądy, Defensor Iuris, Kongres Świeckości i Obywatele RP oraz partie polityczne opozycji: Inicjatywa Polska, Lewica Razem, Nowa Lewica, Nowoczesna, Partia Zieloni, Platforma Obywatelska, Polska 2050, Polska Partia Socjalistyczna, Polskie Stronnictwo Ludowe i Unia Europejskich Demokratów. Warszawa, pl. Krasińskich, przed Sądem Najwyższym, 7 grudnia 2021 r
Opozycja demokratyczna oraz organizacje obywatelskie podpisują 'Porozumienie dla Praworządności'. Obok siebie stanęły: Komitet Obrony Demokracji, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Akcja Demokracja, Wolne Sądy, Defensor Iuris, Kongres Świeckości i Obywatele RP oraz partie polityczne opozycji: Inicjatywa Polska, Lewica Razem, Nowa Lewica, Nowoczesna, Partia Zieloni, Platforma Obywatelska, Polska 2050, Polska Partia Socjalistyczna, Polskie Stronnictwo Ludowe i Unia Europejskich Demokratów. Warszawa, pl. Krasińskich, przed Sądem Najwyższym, 7 grudnia 2021 r  Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Opozycja zdecydowała się więc na konstytucyjnie podejrzany, ekstraordynaryjny tryb pośpiesznego procedowania w Senacie – grubo przed czasem. Celem – deklarowanym całkiem jawnie – było opatrzenie ustawy opozycyjnymi poprawkami, które da się uznać za sukces i powód, dla którego Europa mogła wreszcie przekazać nam pieniądze. Nieco zaskakującą reakcją PiS było wspomniane solidarne głosowanie. Jego cel był również jasny i równie mało poważny. Nie – to nie opozycja, to my zrobiliśmy wszystko, co było potrzebne. Ten szczegół warto zapamiętać.

Diagnoza była błędna. Von der Leyen powiedziała w Polsce niezwykle twardo, a potem powtórzyła to w Parlamencie Europejskim, że najpierw twardo określone kamienie milowe, a potem dopiero – zgodnie z wielostopniowymi, drobiazgowymi procedurami Unii – granty i kredyty w ramach KPO. W świetle tych faktów zarówno PiS, jak i opozycja zostały z ustawą Dudy i senackimi poprawkami jak Himilsbach z angielskim – to kompletnie bezużyteczny, niczego niezałatwiający kawał papieru.

Czytaj również: Aktualny projekt Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia ustawy przywracającej praworządność wraz z uzasadnieniem, popierany przez Porozumienie dla Praworządności

Czytaj również: "Ten projekt to papierek lakmusowy, czy ktoś chce przywrócenia niezawisłości polskich sądów" (krótka analiza o politycznych przepychankach opozycji wokół projektu Iustitii) 

Z punktu widzenia opozycji jakąś korzyścią jest fakt, że choć ustawa niczego nie załatwia, to jednak w kilku fragmentach jest słyszalną wyraźnie trąbką do odwrotu od tej jednej z największych ofensyw PiS – od zamachu na sądy. Jeśli nawet ma to wyłącznie prestiżowy charakter, jest to i tak ważne.

Walorem PiS w oczach ich entuzjastycznych zwolenników była dotąd zawsze właśnie sprawczość nielicząca się z niczym. Ona więdnie, choć można się spodziewać, że jeszcze nieraz PiS może zechcieć spróbować ją odzyskać i być może za chwilę to zobaczymy w sejmowej komisji i potem na obradach plenarnych.

Sytuacja jest absurdalnie ciekawa. Nie wiadomo, jak kto będzie głosował i właściwie po co. Ziobro może chcieć odzyskać twarz, PiS może chcieć albo temperować Ziobrę, albo odzyskiwać własne silne przywództwo, partie i politycy opozycji mogą chcieć szukać własnej tożsamości, jakiejś racjonalności w kompromisach – widzieliśmy przecież nadzieje wiązane z „samodzielnym Dudą" i ośrodkiem wokół niego, który mógłby być dla PiS alternatywą.

Wynik tej sytuacji wydaje mi się nie do przewidzenia. Poprawki senackie mogą wylądować w koszu w całości, ale mogą też w całości przejść. Wszystko to będzie jednak kompletnie bez znaczenia. Przez Senat przeszły buble prawne według najgorszych pisowskich wzorów. Art. 10 poprawionej przez senatorów ustawy przewiduje „rozwiązanie stosunku pracy z sędzią", co przeczy sztandarowym pryncypiom sędziowskiej nieusuwalności, co każdy z neosędziów byłby w stanie wygrać nie tylko w sądzie pracy, ale również w Europejskim Trybunale Praw Człowieka – ale przecież trudno sobie wyobrazić, by którykolwiek z neosędziów rzeczywiście miał okazję to wykorzystać.

Ustawa Dudy – z poprawkami czy bez – nie ma dziś żadnej wartości ani dla Komisji Europejskiej, ani co za tym idzie dla PiS i opozycji. Choć i PiS, i opozycja będą udawały, że jest inaczej i że ubiegłotygodniowe wspólne głosowanie w Senacie ma doniosłe znaczenie.

Dla opozycji znaczenie powinien mieć własny projekt. Ten, który w ramach Porozumienia dla Praworządności wniesiono do Sejmu niestety dopiero równocześnie z projektem Dudy i który został odrzucony, a który uzgodniono włączyć do osobnej własnej inicjatywy ustawodawczej Senatu, ale tego dotychczas nie zrobiono w całym tym zamieszaniu. Czy tak się stanie? Śmiem wątpić, choć rozmowy wciąż trwają.

Wczorajsze obrady w Parlamencie Europejskim pokazały dowodnie, że sprawa polskiej praworządności jest tam istotnym priorytetem i o żaden „zgniły kompromis" nie będzie tam łatwo. O tym samym świadczy bezprecedensowo niejednomyślne stanowisko KE, dającej w Dniu Dziecka „zielone światło" polskiemu KPO. Nawet jeśli von der Leyen miała ochotę na ugodowe stanowisko i akceptację byle pretekstu, to spotkała się z silną opozycją.

O Komisję Europejską i Ursulę von der Leyen możemy więc być w miarę spokojni. Ona ma na karku wyroki TSUE i ETPC. Stosunkowo łatwo zadbać o to, żeby musiała się z nimi należycie liczyć. Swoje już w tej sprawie zrobiliśmy. Nawet jeśli teraz sami nie dopilnujemy sprawy, zadbają o to Frans Timmermans, Viera Jourova i inni, którzy tworzą w KE opozycję.  

02.06.2022 r., Warszawa, Belweder. Wizyta przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Na zdjęciu: Ursula von der Leyen, Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki
02.06.2022 r., Warszawa, Belweder. Wizyta przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Na zdjęciu: Ursula von der Leyen, Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki  Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Albo znajdziemy podobny sposób na naszych polityków – dopisując nasze postulaty do ich rachunków i powodując, że handel pryncypiami może mieć groźne dla nich koszty – albo już zawsze będziemy w lęku patrzeć na głosowania. Z głosowania w Senacie w ubiegłym tygodniu płynie jeszcze jedna lekcja, choć i jej udzielono nam nie po raz pierwszy.

Podział parlamentarnych mandatów w sprawach naprawdę ważnych traci na znaczeniu. Jeśli wynika z rachunku sił i interesów, parlamentarzyści PiS głosują, jak tego oczekujemy, i w Senacie byliśmy tego świadkami nie po raz pierwszy, choć nigdy dotąd nie było to aż tak spektakularne. W Sejmie PiS już tak głosować nie będzie na pewno. Dlaczego? Bo nie ma w tym interesu.

Ustawa Dudy z senackimi poprawkami również nie załatwi KPO. Jeśli PiS miałby jakąś ustawę poprzeć – to raczej tylko taką, która mogłaby to zapewnić. Znamy dzisiaj jeden taki projekt. To jest projekt Iustitii.

---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Przecież to jasne. A poprawki nie przejdą, bo Kaczyński chce nas wypchnąć z UE.
    Jedyne co możemy zrobić, to pamiętać podczas wyborów:

    ***** *** oraz konfę i inne przystawki.
    już oceniałe(a)ś
    18
    0
    Ja się pytam, co jest grane? Czy komuś z rządzącym zależy na tym KPO? Wiadomo, komu nie zależy. Przecież to co robi PiS i jego akolici to jest ostry kurs na wyjście z Unii. Wszystko mi wygląda na gigantyczną ustawkę, bo widać, że Unia nie ustąpi.
    już oceniałe(a)ś
    15
    0
    Ustawa jest do dudy - taki knyf.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    I znowu pan Kasprzak przeciw wszystkim, wszyscy są głupi, tylko nie on. Jakoś jednak w tym tekście nie widzę sposobu na wyjście z kryzysu. Własny projekt Porozumienia dla Praworządności nie miał najmniejszych szans na przejście przez sejmową matematykę, może jednak się jeszcze przydać, poczekajmy na działania pissu. Ustawa senacka nie jest bezwartościowym świstkiem papieru. Ja już czytałem wiele Pana tekstów, stąd słowa o "absolutnie błędnej diagnozie" opozycji mnie nie dziwią, wszak tylko pan stawia diagnozy prawdziwe, prawdziwy z Pana lek na całe zło. Opozycyjny Senat, (niezależnie od głosów piss) pokazał drogę wyjścia ze sporu z UE. Teraz odpowiedzialność spada w 100% na PiS, który nie będzie mógł mówić o totalnej opozycji blokujące pieniądze dla Polski. Tych pieniędzy pissiory i tak
    nie dostaną, bo pewnie odrzucą senackie poprawki i nie wypełnią tzw kamieni milowych. Tym razem jednak nie da się zrzucić winy "na Tuska". Jeszcze jedna sprawa, piszę pan o "konstytucyjne podejrzanym trybie pośpiesznego procedowania w Senacie, grubo przed czasem". Może nam Pan wyjaśnić, który to artykuł konstytucji nakazuje czekanie z procedowaniem do ostatecznego terminu?
    PS Zazdrość i pycha, to grzechy, nie tylko dla katolików. Uniemożliwiają rozsadny dialog.
    @Vito(ld)60
    Rozwój sytuacji wskazuje właśnie na to, że w tym kraju "wszyscy są głupi". Gdyby było inaczej to wobec tego co się dzieje wystarczy wyjechać na ulicę i zgasić samochód i w ten sposób zatrzymać ten kraj doprowadzając do przyspieszonych wyborów. Następnie wybrać odpowiednich ludzi i posłać za kraty tych kłamców i zwykłych złodziei. Ale zamiast tego wszyscy grzecznie tankują po 8zł w istocie finansując tę mafię. Tym samym w tej sytuacji lepiej być znowu przeciwko wszystkim.
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    A co jeśli się Pan myli? To ze to nie odpowiada oczekiwaniom UE to jasne, ale nie takie rzeczy żeśmy widzieli.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    dlaczego on ma tak okropna mimike twarzy cvzy celowo to robi czy z rozumem nie tak
    @pileczka
    Patrzy na coś brzydkiego może ;)
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Nie rozumiem wywodu - ustawa w wersji Dudy podobno była uzgodniona z KE. Sadzę, że trochę pieniędzy, np. na projekty transportowe ważne dla Bałtów i dotyczące transformacji energetycznej, ważne dla całej Europy, dostaniemy.
    @cyrknoca
    Nie była. Jak widać.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @P_Kasprzak
    Jednakowoż bardzo dobrze zorientowany w sprawach unijnych Tomasz Bielecki, pracujący w Brukseli, jeszcze 25.05.2022 pisał na Twitterze: "Dodajmy, że PL do końca czerwca musi spełnić praworządnościowe warunki KE (mniej więcej projekt Dudy bez Ziobrowych ulepszeń), by dostać pierwszą transzę w IX."
    Było blisko pieniędzy moim zdaniem, tylko Kaczyński wszystko schrzanił.
    P.S. Nie jestem zwolennikiem Dudy, ale przynajmniej jedną dobrą rzecz zrobił. Chodzi mi o zawetowanie "lex TVN" w ostatniej chwili przed wojną w Ukrainie. To mogła być druga dobra rzecz.
    już oceniałe(a)ś
    3
    1