Wielce to krzepiące, że opozycja parlamentarna wraz z przedstawicielami mojej chodnikowej zdecydowała się na wspólną inicjatywę owej obywatelskiej kontroli wyborów. Rodzi to nadzieję, że być może powstanie wspólna lista opozycyjna, która zaprocentuje przy podziale mandatów przeklętą metodą D'Hondta.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

PRZYSZŁOROCZNE WYBORY

W przyszłym roku zgodnie z kalendarzem mają się odbyć wybory parlamentarne i samorządowe. Z tym że podobno rządzący chcieliby samorządowe przenieść na kolejny rok. Nie wiem, jak Państwo, ale ja mam pewną traumę związaną z wyborami. Po tych ostatnich, kiedy się okazało, że PiS będzie rządzić nie cztery, lecz osiem lat. I teraz już nie do końca wiem, czy zbliża się ich klęska, czy kolejny triumf.

Zapisałem się do inicjatywy "Obywatelska kontrola wyborów", ponieważ od lat zasiadam w obwodowej komisji wyborczej. Nie dla wynagrodzenia, które nie należy do wysokich, ale z obywatelskiego obowiązku. Nie potrafię rozmawiać z wyborczyniami, siedząc, kiedy one stoją, więc cały czas stoję. Potem jest zarwana noc na liczenie głosów. W Warszawie na moim Starym Mokotowie w zasadzie trudno byłoby o fałszerstwa, jak wynika z moich obserwacji, ale gdzie indziej, kto wie?

Zresztą stolica jest specyficzna, bo tu wyniki są zawsze dla mnie krzepiące i nie przyprawiają mnie o stan przedzawałowy. W przyszłym roku zatem również ochoczo spełnię swój obywatelski obowiązek.

Poza kontrolą wyborów mamy jeszcze dwa prawa wyborcze, bierne i czynne. Korzystam z czynnego, czyli prawa do oddania głosu na swojego kandydata. Niestety, od siedmiu już lat moje wybory są w mniejszości.

Z biernego prawa wyborczego nie korzystam, gdyż znam swoje kompetencje, do których nie należą właściwości i cechy predestynujące mnie do działalności politycznej. Wprawdzie na tle obecnie rządzących wypadam wraz z moimi znajomymi świetnie, jednak należy się porównywać z lepszymi, a nie z gorszymi. Przy czym określenie "gorszymi" niechaj będzie eufemizmem.

Wielce to krzepiące, że opozycja parlamentarna wraz z przedstawicielami mojej chodnikowej zdecydowała się na wspólną inicjatywę owej obywatelskiej kontroli wyborów. Rodzi to nadzieję, że być może powstanie wspólna lista opozycyjna, która zaprocentuje przy podziale mandatów przeklętą metodą D'Hondta.

4 czerwca podczas "Toastu pod Niespodzianką" Zbigniew Janas stwierdził, że wprawdzie nadzieja jest matką głupich, ale wobec tego on życzy sobie i nam, byśmy byli głupi i żeby nadzieja nas nie opuszczała. Akurat on wie, co mówi, bo zachował nadzieję w sytuacji beznadziejnej, internowany. I owa nadzieja pozwoliła nam wszystkim wyzwolić się z komuszego reżimu.

Plac Konstytucji, na którym świętowaliśmy rocznicę wyborów 1989 roku, jest miejscem o architekturze socrealistycznej. Mam do niej stosunek ambiwalentny, bo tu pośród niej spędziłem dzieciństwo i stanowi dla mnie niejako archetyp estetyki miejskiej, a z drugiej strony, porównując ją z architekturą miast na zachodzie Europy, widać, jak jest koszmarna.

Współczuję i Zbigniewowi Janasowi, i Ludwice Wujec, i Adamowi Michnikowi i innym, którzy w sobotę tam byli, że ich triumf nad komuną trwał zaledwie ćwierćwiecze i że muszą się mierzyć z jakąś upiorną rekonstrukcją państwa totalitarnego w wydaniu Kaczyńskiego.

Do tego dochodzi jeszcze inwazja Putina na Ukrainę, która jest dla nas klęską podwójną, bo po pierwsze – zawisło nad nami widmo wojny, a po wtóre – znienawidzony przez nas rząd pisowski stanął nieoczekiwanie po właściwej stronie, po stronie Europy i Ukrainy, wbrew wcześniejszym mariażom z politykami prokremlowskimi, co powoduje, że walka polityczna będzie znacznie trudniejsza. Trudno bowiem atakować rząd, który pośredniczy w niesieniu Ukrainie pomocy.

Patrzę zatem bezradnie, jak Kaczyński lansuje się w Kijowie i jak prezydent Zełenski ściska się z Dudą. I jak Komisja Europejska przyjmuje za dobrą monetę jakąś kuriozalną ustawę pisowską rzekomo w dziedzinie naprawy praworządności i chce klepnąć Krajowy Plan Odbudowy.

Faktyczne jednak nasz narodowy dramat jest niczym w porównaniu z tym, co przeżywa Ukraina.

Pragnę jedynie Państwu zaręczyć, że nie zamierzam siać defetyzmów, że noszę w sercu nadzieję na zmianę polityczną w Polsce w kierunku wolności i demokracji i że zdarza się niekiedy taki nieoczekiwany zwrot, który ni stąd, ni zowąd pozbawia nas wszystkich kłopotu. Deus ex machina. Ponieważ jednak nie ma co liczyć na zrządzenie losu, liczmy na siebie i na inwencję naszych prodemokratycznych polityków.

W mitologii greckiej personifikacją nadziei była piękna Elpis z naręczem kwiatów, która jako jedyna pozostała z ludźmi po otwarciu pewnej puszki. I niech nam ta dziewczyna towarzyszy choćby pośród socrealnych kamienic placu Konstytucji. Jako pociecha w nieszczęściach, np. Iga Świątek.

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Dobry tytuł, celny. Z naciskiem na "liczmy na siebie", bo kto jak nie my ma posprzątać po latach dewastacji?
    I nie wymagajmy od UE (KE) by to zrobiła za nas, bo nie zrobi: nie może!
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Gdy Izabela leszczyna wypowiedziała się rzetelnie i rozsądnie o 500 plus, natychmiast została zaatakowana przez pana Hołownię i panią Żukowska. Tak wygląda "prodemokratyczna opozycja" koncesjonowana przez PiS. Co do pani von der Leyen to intryga z jej wsadzeniem na funkcję przewodniczącej KE od początku miała taki właśnie cel. Sprzyjanie PiS bo autorytarny zaściankowy rząd w Polsce czy na Węgrzech jest wygodny dla Niemiec i koncernów które tu maja montownie.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    >>>> okw.info.pl <<<
    Zarejestruj się już dziś jako obserwator
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Liczcie na siebie, bo na PROKOŚCIELNYCH polityków nie warto.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0