Coraz mniej nadziei we mnie, że sytuacja się zmieni, bo "naszym elitom" zmiana jest nie "na rękę", że łatwiej rządzić niewykształconym narodem, "analfabeci wtórni" łykną bez zmrużenia oka każde demagogiczne, efekciarskie hasło i znowu "będą odpowiedni ludzie przy korycie".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie wiem, czy jest jeszcze sens pisać o codziennym upadlaniu zawodu nauczyciela. Jedynymi słowami, którymi mogłabym opisać działania naszych władz, czyli MEN i Wielkiej Szajki Rządowej, są słowa niecenzuralne, więc pominę je milczeniem.

Kilka dni temu otrzymałam informację o podwyżce: całe 100 zł miesięcznie, a ceny żywności i paliwa tak poszybowały, że każda wizyta w markecie to 60 zł więcej, tankowanie mego małego samochodu to 80 zł więcej.

Każdy, każdy Polak, ten poprawny politycznie i ten mniej poprawny, chodził do szkoły, to dzięki nam umie pisać, czytać, nawet głosić swe slogany wyborcze, ale... zdaniem większości jesteśmy nierobami, leniami, którzy są przez cały czas na "urlopie", bo ferie, wakacje, weekendy. Jestem już "na odlocie" ponad 35 lat przy tablicy, pora ustąpić miejsca tym młodszym, ale... tych nie ma.

Mój dzień w szkole: pytanie retoryczne, bo każdy jest inny. Szkielet dnia: wchodzę do szkoły kwadrans przed ósmą, przeczytam kilka dokumentów bieżących (z szufladki), są to "superważne" listy od naszych władz, informacje o akcjach, konkursach, zebraniach, radach pedagogicznych i tym podobne papierzyska. Po wejściu do pokoju nauczycielskiego przygotowanie do całego dnia: posegregowanie materiałów, klasówek, kartkówek, kart pracy dla poszczególnych klas. Potem lekcja, przerwa, lekcja, przerwa... Przerwa jest dla ucznia, dla mnie to dyżur, rozmowa z panią pedagog, psycholog, dyrektor... oczywiście o problemach uczniów, rozmawiam też z uczniami, by im przypomnieć, że powinni poprawić sprawdzian, kartkówkę, przypominam o czekających na nich obowiązkach - przerwa mija. Koło 14.30 kończę zajęcia  dydaktyczne, wtedy w końcu idę do toalety, jem "śniadanie na obiad", porządkuję materiały, wpisuję zaległe tematy i oceny do dziennika elektronicznego, poprawiam sprawdziany, odpowiadam, poprzez dziennik, na listy rodziców i tak dalej, i tak dalej.

Potem do domu, po drodze widzę moich podopiecznych w miejscach nie dla nich, bez opieki rodziców, więc już wiem, że na następny dzień będę musiała porozmawiać z dziećmi, umówić się na rozmowę z rodzicami. Głowa mnie boli od "zamartwiania się o przyszłość naszych uczniów". Wieczorem, gdy "otworzę" Librusa, to znajdę tam kilka wiadomości od dyrektora, że potrzebne jest od zaraz sprawozdanie z... można wpisać, co autor ma na myśli, bo my, nauczyciele, jesteśmy mistrzami w tworzeniu dokumentów, sprawozdań, zestawień, które powielają się, nikomu są niepotrzebne, ale dyrektorzy je gromadzą, zmuszają nas do tej papierologii, bo może ilość aneksów, podsumowań pseudoewaluacji ma poświadczyć sens pracy dyrektora, kuratora, organu prowadzącego szkołę,  nie wiem? Wielokrotnie pytałam, odpowiedź była jedna - dokument jest konieczny do sprawozdania z pracy szkoły i... "dla mojego dobra" ( cokolwiek to znaczy).

Nie ukrywam, że jestem zmęczona, zniesmaczona, wręcz wściekła na taką sytuację, braknie mi siły, energii i czasu, by pracować "oko w oko" z dzieckiem, bo wysysa mnie pijawka biurokracji, zżera machina braku szacunku dla mej wiedzy, kompetencji, umiejętności, kończymy wiele kursów, studiów podyplomowych, a potem nie ma nawet czasu i możliwości, by tę wiedzę wykorzystać w działaniu praktycznym, zresztą naszej władzy nasza wiedza jest niepotrzebna, przeszkadza, bo musieliby zapłacić godziwie za wykonaną pracę. 

Autorom największego bałaganu w życiu gospodarczym naszego kraju, czyli "Polskiego ładu", należą się oczywiście sute premie, bo przecież tak zagmatwali, tak zakombinowali, że już nawet superksięgowy nie wie, czy warto pracować, czy może lepiej "dać sobie spokój",  bo np. większość mojej trzynastki pochłonie zwiększony (a miał być zmniejszony) podatek od dochodów.

Nauczycielom nie należy się godziwa płaca, pielęgniarki mogą pracować za friko, najważniejsze, by "im" nie zabrakło.

Zapomniany niesłusznie Karol Marks uczył, że to byt określa świadomość, no i mój byt mi mówi, że nie warto się uczyć, najlepiej od razu kłamać, oszukiwać, bo wtedy zdobędę środki na "życie wewnętrzne", stać mnie będzie na chodzenie do teatru, filharmonii, kupowanie książek i wizytę w Madrycie, by pozwiedzać muzeum Prado.

Takie niewesołe myśli kłębią mi się w głowie, coraz mniej nadziei we mnie, że sytuacja się zmieni, bo "naszym elitom" zmiana jest nie "na rękę", bo od starożytności wiadomo, że łatwiej rządzić niewykształconym narodem, "analfabeci wtórni" łykną bez zmrużenia oka każde demagogiczne, efekciarskie hasło, zagłosują na "polityka" i znowu "będą odpowiedni ludzie przy korycie".

Chciałabym pożyć chociaż rok, może dwa w kraju, w którym nie będę bała się włączyć przez przypadek programów TVP, bo słuchanie "Wiadomości" to pokuta, a tylu grzechów to nie mam.

Wielkopolanka

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Szanowna Pani, proszę się nie tłumaczyć. Nauczycielom należy się szacunek i godna płaca. Na początek dwie pensje minimalne. I tyle. Niestety rządzi nami emanacja suwerena. Szanse na zmianę są małe, ale są. Niestety najpierw wszystko musi pierdyknąć. Nie jesteśmy w strefie euro, więc Grecji będziemy zazdrościć ich kryzysu.
    @CzarnaZiuta
    Obawiam sie, ze masz racje.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    @CzarnaZiuta
    Emanacja suwerena szkoły nie lubi bo mieli do niej pod górkę, więc teraz się odgrywają.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    W kwestii upodlania nauczycieli ten rząd faktycznie bije rekordy. Poprzednie rządy też szczególnie o oświatę nie dbały, to trzeba powiedzieć, ale ten najwyraźniej postanowił po prostu unicestwić edukację i zastąpić ją tępą propagandą (HiT), religijnym oczadzeniem i treningiem strzeleckim dla zwiększenia bezpieczeństwa (sic!). Mądrzy, myślący nauczyciele mogliby tylko przeszkodzić w realizacji celów aktualnych władz, więc rząd dba, by zniknęli ze szkół, w ten czy inny sposób - część przejdzie na emeryturę, część odejdzie, część się podda i pójdzie po linii namniejszego oporu, oszczędzając siły i pomysły na korepetycje.
    już oceniałe(a)ś
    58
    0
    Dlaczego Putin napadł na Ukrainę? Bo mógł. Dlaczego Kaczyński Wam nie płaci godnej kasy? Bo może. Forsy starcza na naste emerytury, ale dopóki będziecie pozwalać - dla Was zawsze zabraknie. Macie siłę przetargową nie mniejszą niż górnicy, którzy zawsze dostają co chcą. Jeśli zastrajkujecie wszyscy - gospodarka stanie w 3 dni. Wasz wybór.
    @lb
    Od strajku nauczycieli coś stanie w trzy dni?
    Chyba żart. Dzieciaki tylko się ucieszą, że do szkoły
    nie trzeba chodzić...
    już oceniałe(a)ś
    17
    7
    @tghyujki
    Jeśli wszyscy by zastrajkowali i do stolic na wiejska pojechaliby w liczbie kilkuset tysięcy zrobiłoby to wrażenie na każdym. Ale wszyscy musieliby odejść od tablicy, także przedszkola musiałyby zastrajkować. Wtedy Polska stanęłaby na te 3 dni, bo nie miałby się kto zaopiekować dziećmi.
    już oceniałe(a)ś
    15
    0
    @MaPa666
    Wystarczyłoby, żeby nauczyciele konsekwentnie nie robili nic więcej poza rzeczywisty zakres obowiązków. Telefony od rodziców? Tylko w ściśle określonych godzinach pracy i na telefon służbowy, opłacany przez pracodawcę. Uzupełnianie dziennika elektronicznego? Wyłącznie w godzinach pracy i na służbowym sprzęcie. Sprawdzanie klasówek? Tak samo i wyłącznie w budynku szkoły... itp, itd, etc.
    Po tygodniu szkoły przestałyby funkcjonować.
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    @lb
    ''Jeśli zastrajkujecie wszyscy - ''
    Jeśli ...
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @tghyujki
    chyba nie jest tak jak piszesz
    staną rodzice bo będą musieli zostać z dziećmi w domu :)
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Jak jest z wynagrodzeniami nauczycieli wszyscy dobrze wiemy, ale dlaczego wśród nauczycieli jest tylu zwolenników podłej zmiany to już dla mnie jest wielką zagadką ?! Mimo, że pissmafia upodliła tę grupę zawodową jak nigdy to właśnie przedwczoraj miałem ostrą dyskusję ze zwolenniczką i piewczynią działań tej bandy i nie zdziwiłoby mnie to gdyby nie była właśnie nauczycielką !!! Myślałem, że mi tętnice poprzegryza gdy na jej słowa o tym czego to dobrego pissmafia nie zrobiła wykazywałem jej, punkt po punkcie, że się myli i jedyne co nas czeka z tą władzą to drożyzna i ruina jak po przejściu Hunów ! Tak więc wygląda na to, że wśród samych nauczycieli (jak i wśród zwalczanych przez piss sędziów) jest wielu ślepych wyznawców sekty piss i dlatego mają tak jak mają !!!
    @anonimX
    Jakieś statystyki to potwierdzają?
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @aga1tulipe
    Też znam taką. Z trzema córkami w wieku rozrodczym.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @anonimX
    To, że kogoś takiego znasz, nie znaczy, że jest ich większość.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @anonimX
    A może jednak byś się zdziwił. Nie wiesz, ale mówisz.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Nauczyciele to środowisko zastraszone od zawsze. Sfeminizowane, spauperyzowane zatroskane o byt swoich rodzin (z wyjątkiem żon dobrze zarabiających mężów) poddane tyranii posłusznych kuratoriom dyrektorek. To środowisko wymaga wsparcia, a go nie ma i nie miało także poprzednio, kiedy o edukację nie dbano, ale jednak jej aż tak nie dewastowano.
    Jeśli obywatele nie wymogą troski o edukację, to politycy tego nie zrobią. A nie zrobią dlatego, że suweren ma to głęboko w dudzie.
    już oceniałe(a)ś
    39
    0
    No cóż, dzieci szkoda. Starym się należy. Będą płacić po 2000( czytałam, że już tak jest) miesięcznie za korepetycje, to zrozumieją, że trzeba było nie pozwolić pisowi niszczyć oświaty i poprzeć strajk nauczycieli. Że za późno, to już nic nie poradzę.
    @cholinexy
    Suweren dla swoich dzieci korepetycji nie potrzebuje.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    @cholinexy
    Tez uważam jak ty, że tylko dzieci szkoda. I w takiej rzeczywistości szkolnej i politycznej dziękuję sobie za to, że nie mam dzieci. Ale masz rację, pis będzie tak długo u władzy, póki ludzie nie dostana mocno po kieszeni i ich sami nie pogonią. Pytanie tylko, że przy tym ogłupieniu społeczeństwa jest jakaś szansa na cień refleksji u przeciętnego Kowalskiego.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Sądzę, że ten list doskonale wyraża to, co każdego dnia czuje nauczyciel. Każdy, nawet ten, który głosuje na PIS i na co dzień majaczy o sukcesach min. Czarnka. Świetne, choć przerażające wnioski, dziękuję.
    @Miagad
    Nauczyciel głosujący na PiS nie ma takich odczuć - nie strajkowali, widać czują się świetnie.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Przekleństwo:"obyś cudze dzieci uczył" niestety sprawdza się w naszym kraju. Jeśli nauczyciele chcą zmienić swoją sytuację, to muszą WSZYSCY zastrajkować. Zobaczcie jak to robią np. górnicy albo kolejarze, z nimi ta pier_dolona władza się liczy, z wami (nami -też uczę, ale studentów)- NIE.
    Na uczelni można sobie przynajmniej dorobić zleceniami, rzadziej - grantami (jesteśmy nie tylko nauczycielami ale jeszcze pracownikami naukowymi). Pensje też są marne (ludzie z doktoratami, 20-letnim stażem nie wyciągają nawet średniej krajowej... Finansowanie badań naukowych to jeden wielki przekręt, ale to już inny temat..
    @verita serum
    "Ludzie z doktoratami" powinni sobie zdawać sprawę, że WSZYSCY nie mogą zarabiać
    powyżej średniej.
    już oceniałe(a)ś
    1
    13
    @tghyujki
    Wszyscy mają doktoraty? Bo jak nie, to akurat ci z doktoratami powinni zarabiać więcej niż ci bez doktoratów.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0