Brawo my! Tak można ocenić wyniki sondażu pokazującego m.in., kto najbardziej pomaga uchodźcom z Ukrainy. Zdaniem trzech na czterech Polaków najwięcej pomagają zwykli ludzie, rząd otrzymał trzy razy gorsze oceny.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ponad 90 proc. Polek i Polaków chce Ukrainy w NATO, a 95 proc. w Unii Europejskiej. Polacy są raczej odporni na rosyjską dezinformację i bardzo proukraińscy. 40 proc. badanych boi się, że po pokonaniu Ukrainy Rosja zaatakuje Polskę - tak pisaliśmy o badaniu przeprowadzonym przez Kantar Public dla Free Press for Eastern Europe w marcu, w miesiąc po rozpoczęciu wojny przez Rosję i zaatakowaniu Ukrainy. 

Free Press for Eastern Europe zlecił teraz kolejne badanie, powtarzając wiele pytań zadanych w marcu. Dzięki temu możemy przekonać się, jak zmieniają się poglądy Polek i Polaków na wojnę i skutki, jakie ona niesie dla nas wszystkich. 

Wojna w Ukrainie. Rosyjscy najeźdźcy ostrzeliwują Ukraińców, 1 czerwca 2022 r.
Wojna w Ukrainie. Rosyjscy najeźdźcy ostrzeliwują Ukraińców, 1 czerwca 2022 r.  Fot. Propagandowa fotografia rosyjskiego ministerstwa 'obrony'/AP

Jakie najważniejsze wnioski?

  • Polki i Polacy wciąż nie dają się nabrać kremlowskiej propagandzie, ale niepokojące jest to, że większość z nas siedzi w swoich bańkach informacyjnych, za które nie wyściubia nosa, bo to mogłoby oznaczać opuszczenie strefy komfortu,
  • Rośnie liczba zwolenniczek i zwolenników wysłania wojsk NATO do Ukrainy,
  • Polki bardziej niż Polacy boją się wojny, choć jednocześnie wszyscy mniej niż w marcu obawiamy się ataku wojsk rosyjskich (wysoka obawa przed agresją bronią atomową Rosji),  
  • Czujemy się osamotnione/nieni w pomocy Ukrainkom i Ukraińcom, ale deklarujemy bardzo wysokie poparcie dla europejskiej i natowskiej integracji Ukrainy,
  • Powinniśmy zacząć przeciwdziałać skutkom traum uchodźczych i ich wpływie na nas samych,
  • Nieznacznie gorzej niż w marcu oceniamy działania rządu w pomocy uchodźcom, wciąż bardzo niska cenzurka dla wysiłków Kościoła w tej sprawie,
  • Stabilna, choć z negatywnymi tendencjami, jest ocena wpływu uchodźców na gospodarkę i społeczeństwo,
  • Większość z nas martwi się wzrostem cen wywołanym wojną i jej skutkami.

Ćwiczenia wojsk NATO z udziałem Szwedów, Amerykanów, Francuzów i Polaków, Nowogród nad Narwią, 19 maja 2022 r.
Ćwiczenia wojsk NATO z udziałem Szwedów, Amerykanów, Francuzów i Polaków, Nowogród nad Narwią, 19 maja 2022 r.  Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Wszyscy rozmawiamy o wojnie w Ukrainie  

Prawie każda Polka i każdy Polak (92 proc.) codziennie rozmawia o w wojnie – z rodziną, znajomymi lub współpracownikami. 6 proc. z nas dzieli się swoimi opiniami z obcymi osobami w internecie. Polacy są jednomyślni, rzadko konfrontują się z innym punktem widzenia lub nie są chętni do zmiany wcześniej ukształtowanego poglądu - tylko 11 proc. osób zmieniło zdanie po przeprowadzonej rozmowie.

Gdy wojna wybuchła, czuliśmy zaskoczenie (53 proc.), strach (52 proc.) lub smutek (50 proc.). Po blisko trzech miesiącach odczuwamy złość (52 proc.) i smutek (52 proc.), ale mniej się boimy (38 proc.).

Wojna wpłynęła na zachowania ludzi. Większość Polaków ogląda lub czyta więcej wiadomości niż przedtem (58 proc.), ale także przekazuje darowizny (45 proc.) lub pracuje w wolontariacie (39 proc.). Niektórzy z nas zaczęli sami przygotowywać się do wojny - 13 proc. przygotowało zapasy żywności. Co dwudziesty Polak zatankował samochód lub zaczął przygotowywać się do emigracji.

Czy zrobił(a) Pan/Pani którąkolwiek z poniższych rzeczy w związku z wojną w Ukrainie?

  • Częstsze oglądanie/czytanie wiadomości - 58 proc.,
  • Przekazanie pieniędzy na cele charytatywne związane wojną - 45 proc.,
  • Wolontariat dla uchodźców z Ukrainy - 39 proc.,
  • Kupno zapasów żywności - 13 proc.,
  • Zatankowanie samochodu - 6 proc,
  • Przygotowanie do emigracji - 6 proc.,
  • Wymiana waluty - 5 proc.,
  • Skompletowanie plecaka ewakuacyjnego - 4 proc.,
  • Inne - 8 proc.,
  • Żadne z powyższych - 13 proc.

Kolejka na stacji benzynowej wieczorem w dniu ataku Rosji na Ukrainę
Kolejka na stacji benzynowej wieczorem w dniu ataku Rosji na Ukrainę  Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Polacy w dalszym ciągu wspierają Ukrainę, a narracja rosyjska nie zyskuje zwolenników

Podobnie jak w marcu, ponad 90 proc. Polek i Polaków uważa, że atak Rosji na Ukrainę jest nieusprawiedliwiony. Trzech na czterech respondentów uważa, Rosja zaatakowała Ukrainę, chcąc realizować swoje plany odbudowy imperium.

Czy uważa Pan/Pani, że obecny atak Rosji na Ukrainę jest uzasadniony, czy też nie?

  • marzec: 2 proc. - zdecydowanie tak, 2 proc. - prawdopodobnie tak, 8 proc. - prawdopodobnie nie, 87 proc. - zdecydowanie nie, 1 proc. - nie wiem,
  • maj: 3 proc. - zdecydowanie tak, 2 proc. - prawdopodobnie tak, 10 proc. - prawdopodobnie nie, 82 proc. - zdecydowanie nie, 4 proc. - nie wiem.

Zarówno w maju, jak i w marcu mniej niż 10 proc. uważało, że Rosja zaatakowała Ukrainę, aby wyeliminować nazistów lub bronić praw mniejszości rosyjskiej.

W maju mniej niż w marcu baliśmy się ataku Rosji na Polskę po pokonaniu Ukrainy (32 proc. w porównaniu z 40 proc. w marcu).

Tego wzrostu optymizmu nie ma już, gdy zapytać o broń jądrową: około 40 proc. z nas obawia się, że może zostać użyta w Ukrainie, a co czwarty Polak wyraża te same obawy w odniesieniu do Polski.

Rosyjska mobilna wyrzutnia międzykontynentalnej rakiety balistycznej Jars. Jeden z nowych typów uzbrojenia w rosyjskim arsenale jądrowym
Rosyjska mobilna wyrzutnia międzykontynentalnej rakiety balistycznej Jars. Jeden z nowych typów uzbrojenia w rosyjskim arsenale jądrowym  Fot. mil.ru

A co ze wsparciem Ukrainy samotnie walczącej ze znacznie silniejszym agresorem? Choć dużo pomocy udzielono, to znacząca większość Polek i Polaków (86 proc.) oczekuje rozszerzenia takich działań. Większość osób chce, aby UE i Wielka Brytania wysyłały sprzęt wojskowy i pomoc finansową, zerwały relacje handlowe z Rosją oraz udzielały pomocy w drodze dyplomacji.

Rośnie też poparcie dla wysłania wojsk NATO do Ukrainy (30 proc. w maju porównaniu z 20 proc. w marcu).

Polacy obawiają się rosnących cen

Kto w Polsce robi najwięcej dla ludzi uciekających z Ukrainy? W odniesieniu do sytuacji w Polsce przeważająca większość osób uważa nadal, że zwykli obywatele (78 proc.) pomagają bardziej niż rząd i ktokolwiek inny. Ponadto Polacy doceniają pracę organizacji pozarządowych (38 proc.) i władz samorządowych (26 proc.).

Nieznacznie spadła ocena działań rządu. Warte podkreślenia jest też bardzo niska ocena wysiłków Kościoła - zarówno w marcu, jak i w maju zaledwie 7 proc. Polek i Polaków wskazało, że Kościół robi najwięcej dla uchodźców. 

  • Zwykli obywatele w Polsce: w marcu - 80 proc., w maju - 78 proc. odpowiedzi,
  • Polskie organizacje pozarządowe: w marcu - 36 proc., w - maju 38 proc. odpowiedzi,
  • Władze samorządowe, np. burmistrz, wójt, rada gminy: w marcu - 24 proc., w maju - 26 proc. odpowiedzi,
  • Rząd centralny: w marcu - 22 proc., w maju - 19 proc. odpowiedzi,
  • Kościół: w marcu i maju po 7 proc. odpowiedzi,
  • Inne kraje, ludzie z tych krajów i zagraniczne organizacje pozarządowe: w marcu i maju po 3 proc. odpowiedzi
  • Inne: w marcu i maju po 2 proc. odpowiedzi
  • Nie wiem: w marcu i maju po 7 proc. odpowiedzi.

Abp. Marek Jędraszewski
Abp. Marek Jędraszewski  Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Niestety wciąż mamy różne opinie na temat skutków napływu uchodźców z Ukrainy do Polski. Podobna liczba osób przewiduje zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki dla gospodarki i społeczeństwa. Na obecną chwilę nie nastąpiła istotna statystycznie zmiana poglądów.

W obliczu trwającej wojny w Ukrainie zdecydowanie najczęściej wskazywanym problemem jest wzrost cen (58 proc.).

Widać jednak nieznaczne pogorszenie nastrojów - czy ten trend się utrzyma? Dużo zależy od zachowania elit, a przede wszystkim rządzących - czy nie tylko powstrzymają się od negatywnego przekazu wobec uchodźców z Ukrainy, ale zaczną aktywnie działać na rzecz poprawy ich wizerunku?   

Czy fala uchodźców z Ukrainy do Polski jest dobra, czy zła dla polskiej gospodarki w dłuższej perspektywie?

  • w marcu: 34 proc. - jest dobra, 26 proc. - jest zła, 29 proc. - ani dobra, ani zła, 12 proc. - nie wiem,
  • w maju: 32 proc. - jest dobra, 31 proc. - zła, 28 proc. - ani dobra, ani zła, 9 proc. - nie wiem,

a dla społeczeństwa?

  • w marcu: 28 proc. - jest dobra, 24 proc. - jest zła, 40 proc. - ani dobra, ani zła, 9 proc. - nie wiem,
  • w maju: 25 proc. - jest dobra, 26 proc. - jest zła, 39 proc. - ani dobra, ani zła, 10 proc. - nie wiem.

Inflacja rośnie. Na zdjęciu: warzywa oferowane w hali targowej we Wrocławiu, 16 maja 2022 r.
Inflacja rośnie. Na zdjęciu: warzywa oferowane w hali targowej we Wrocławiu, 16 maja 2022 r.  Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Komentarze ekspertów

Dr Jowita Radzińska, badaczka, socjolożka, filozofka, SWPS:

Najważniejszy wniosek płynący z porównania dwóch fal badania – z końca marca i początku maja – to stałość opinii Polek i Polaków w ocenie wojny w Ukrainie jako agresji nieuzasadnionej. Jednocześnie rosną oczekiwania co do pożądanych działań ze strony Zachodu i aż 29 proc. respondentów jest zdania, że należy wysłać wojska na teren Ukrainy.

Jest to nie tylko zmiana w stosunku do marcowego badania, ale i ciekawy wynik w kontekście jednego w większych niepokojów o młodych mężczyzn, szczególnie ich matek, o którym wiemy z innego badania (projekt ULTRAGEN prowadzony w Młodzi w Centrum Lab SWPS).

W kontekście dezinformacji i fake newsów warto zwrócić uwagę przede wszystkim na dwa wyniki – 40 proc. osób nie było zaskoczonych żadną informacją w mediach w ciągu siedmiu dni poprzedzających badanie. Taki wynik można interpretować przynajmniej na dwa sposoby: po pierwsze, wiele osób żyje w bańkach informacyjnych, w których powiela się i potwierdza uznane już informacje i opinie. Po drugie, intensywność trudnych do internalizacji wiadomości dystansuje i budzi obojętność. W przypadku obu interpretacji istnieje wysokie ryzyko podatności na fake newsy.

Joanna Skrzyńska, Kantar Public:

Większość osób – aż 92 proc. – rozmawia o wojnie w Ukrainie na co dzień ze znajomymi, w rodzinie, w pracy, a także z obcymi osobami w internecie, ale tylko 11 proc. przyznaje, że po takich rozmowach zmienia swoją opinię. I znów, albo rozmawiając z osobami o podobnych poglądach nie mają okazji konfrontować własnych opinii, albo są oporni na zmianę raz przyjętej perspektywy. Ciekawa różnica wyłania się, gdy zwracamy uwagę na wykształcenie, bo aż 17 proc. z wyższym wykształceniem „naraża się" na zmianę opinii w rozmowie.

Patrząc na wyniki, można stwierdzić, że kobiety bardziej boją się wojny. Należy jednak wziąć pod uwagę kulturowy kontekst i społeczne przyzwolenie na wyrażanie (pewnych) emocji. Może być tak, że kobietom po prostu „wypada się" bać, a mężczyznom nie.

Jeśli komuś wydawało się, że każdy/a robił/a zapasy żywności, tankował/a paliwo i kupował/a obcą walutę, należałoby to zderzyć z niskim potwierdzeniem takich zachowa ńw badaniu (odpowiednio 13 proc., 6 proc. i 5 proc.). Nie zmienia to faktu, że reakcja zabezpieczania podstawowych potrzeb w obliczu zagrożenia i niepewności może świadczyć o podatności na fake newsy. 

Dr Tomasz Sobierajski, socjolog, wakcynolog, Uniwersytet Warszawski:

- Wojna w Ukrainie jest stale obecna w głowach i rozmowach Polek i Polaków. Trudno o tym zapomnieć, ponieważ niemalże każdy serwis informacyjny – niezależnie od formy i rodzaju medium – zaczyna się wiadomościami z frontu, symbole ukraińskich flag są stale obecne w przestrzeni publicznej, a obecność kilku milionów ukraińskich uchodźców w Polsce jest namacalna. W kontekście przekazów medialnych warto zauważyć, że respondenci deklaruję dwa razy większe zaufanie do przekazu płynącego z mediów prywatnych niż z mediów publicznych.

Na szczęście, pomimo wielu starań zarówno proputinowskich polskich polityków, jak i przekazowi w mediach skrajnie prawicowych, Polki i Polacy nie ulegają rosyjskiej dezinformacji i właściwie oceniają przyczyny wybuchu wojny. Jedyne, co niepokoi, a na co zwraca uwagę większość Polek i Polaków, to brak wyraźnego sygnału ze strony rządu i organizacji centralnych we wspieraniu rodzin ukraińskich, które do Polski uciekły, jak i polskich rodzin, które przyjęły Ukrainki i Ukraińców pod swój dach.

Polacy mają również poczucie dużego osamotnienia ze strony innych krajów Unii Europejskiej w pomocy Ukrainkom i Ukraińcom, deklarując jednocześnie bardzo wysokie poparcie dla europejskiej i natowskiej integracji Ukrainy.

Dr Piotr Toczyski, psycholog, socjolog, Uniwersytet Marii Grzegorzewskiej, EAAD-Best.eu, iFightDepression.eu

Kilka lat temu napisałem dla czasopisma socjologicznego artykuł o "potocznych wyobrażeniach Polaków o pokoju na świecie i trzeciej wojnie". W ciągu dziesięcioleci trudne wyobrażenia Polaków o pokoju na świecie i możliwej trzeciej wojnie zmieniały się co jakiś czas w związku z niektórymi gwałtownymi wydarzeniami, ale później wracały do poprzedniego poziomu.

Jak wynika z aktualnego badania Kantar Public dla FPEE, podobna jest trajektoria emocji mierzonych pytaniem "Proszę wrócić myślami do początku wojny na Ukrainie. Jak się Pan(i) wtedy czuł(a)? A jak się Pan(i) czuje dzisiaj w związku z wojną na Ukrainie?". Po dwukrotnym zadaniu tego pytania możemy zauważyć, że krajobraz emocjonalny respondentów ulega zmianie. W ciągu pięciu tygodni złość wzrosła z 46 do 53 proc., a przerażenie spadło z 52 do 38 proc. Smutek pozostaje na niemal tym samym poziomie (50-52 proc.).

Polska jest krajem o największym napływie osób uchodźczych z Ukrainy (3,4 mln), z czego zdecydowaną większość stanowią kobiety i dzieci. Od maja 2022 r. ponad 1,1 mln uchodźców (głównie uchodźczyń) złożyło wnioski o objęcie ich opieką tymczasową. Tak więc stres pourazowy uchodźców, którzy dopiero przybywają do Polski, spotyka się z wahaniami emocjonalnymi społeczeństwa, które ich przyjmuje. Co to oznacza dla zdrowia psychicznego społeczeństwa?

Obie grupy będą doświadczać zwiększonego rozpowszechnienia zaburzeń, w których dominuje smutek lub lęk, czasami maskowany złością (lub w odwrotnym kierunku). Uchodźcy przybywający do Polski będą doświadczać trudności z powodu stresu psychologicznego i społecznego. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Kantar dla FPEE, również doświadczenia emocjonalne Polaków, którzy już tu mieszkają, są trudne.

Niektórzy uchodźcy byli w trakcie leczenia zaburzeń psychicznych w kraju pochodzenia, a ucieczka przerywa to leczenie, stwarzając ryzyko pogorszenia się ich zaburzeń i nawrotu choroby. Osoby znajdujące się w trudnej sytuacji stają przed pytaniem, jak uzyskać pomoc w systemie opieki zdrowotnej kraju, do którego uciekły.

Na pytanie "Czego najbardziej obawiasz się w związku z wojną na Ukrainie? Możesz wybrać maksymalnie dwie odpowiedzi" 26 proc. Polaków odpowiedziało, że obawia się trudniejszego dostępu do opieki zdrowotnej. Jest to uzasadnione. W krajowych systemach opieki zdrowotnej notorycznie brakuje środków na badania psychiatryczne i leczenie osób z zaburzeniami psychicznymi, a obecnie znajdują się one pod dodatkową presją ze względu na zwiększoną liczbę uchodźców z dużym zakresem problemów ze zdrowiem psychicznym. Pilnie potrzebne jest budowanie potencjału w celu poprawy zdrowia psychicznego i dobrostanu psychicznego migrantów i uchodźców, ze szczególnym uwzględnieniem osób przemieszczających się z Ukrainy, poprzez wdrażanie najlepszych, obiecujących praktyk i wytycznych w zakresie publicznego zdrowia psychicznego i cyfrowego zdrowia psychicznego.

***

Badanie przeprowadzone przez Kantar dla Free Press for Eastern Europe na reprezentatywnej próbie Polaków w wieku 18 lat i starszych. Wielkość próby: N = 1009 (maj), N = 1004 (marzec). Daty pracy w terenie: 4–10 maja, 24–30 marca 2022 r. Metoda: rozmowy telefoniczne.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jezeli odbierzemy Jedraszewskiemu jego kaplanskie szaty i inne koscielne przedmioty, ktorymi sie otacza to co KATOLICKIEGO przy nim zostanie ?. Odpowiedz : NIC !!!. To pisowski pomocnik propagandowy nie majacy wiele wspolnego z naukami Chrystusa. Tu jest zrodlo kryzysu Kosciola w Polsce.
    @NotForLie
    We wszystkich krajach jest to samo. Przez 35 lat JPII i BXVI na biszkoptów wybierali najgorszych patałachów bez wiedzy, mizoginów, z obsesją seksu.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    "Rośnie też poparcie dla wysłania wojsk NATO do Ukrainy (30 proc. w maju porównaniu z 20 proc. w marcu)"

    Takie badanie jest bez znaczenia. Równie dobrze można by badać poparcie Polaków dla bezpłatnego przekazania Polsce przez USA sprzętu wojskowego wartości np 50 mld dolarów.
    W tym badaniu powinno się badać poparcie dla wysłania samych polskich wojsk na Ukrainę. Wtedy odpowiedzi byłyby pewnie skrajnie różne.
    już oceniałe(a)ś
    13
    1
    Cale szczescie Polacy o niczym nie decyduja.
    już oceniałe(a)ś
    16
    4
    Coraz więcej Polaków chce wojsk NATO w Ukrainie. Jak to dobrze, ze Polacy tyle w Unii znacza, co zeszloroczny snieg. Pewnym nacjom po prostu sie glosu nie daje, bo grozi to pospolitym mordobiciem. Bozia to wie, i chwala jej za to.
    @swietylolekdrugi
    Kto?
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @RickSanchez
    Bozia, Bog... To taka ponad ludzka sila,moc, cos co sprawia, ze jak ten narod tylko troche leb podniesie i zaczyna bruzdzic, od razu dostaje z liscia w potylice i wraca do przewidzianej dla niego roli plaza.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    >>Coraz więcej Polaków chce wojsk NATO w Ukrainie<<

    NATO mogłoby postawić wartę honorową na placu Kropiwnickiego we Lwowie.
    już oceniałe(a)ś
    5
    5