Teraz najważniejsze jest odsunięcie szkodników od władzy. Zapowiedzmy na czas po wyborach publiczne dyskusje na drażliwe tematy, referenda w razie czego - proponuje czytelniczka.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak to jest możliwe, że w całym tym naszym Sejmie nie znajdzie się grupa, no większość, która obali rząd. Ku wspólnemu dobru, używając wielkich słów. Przecież nie uwierzę, że wszyscy posłowie prawicy są cynicznymi graczami, że nie widzą, co się z Polską dzieje.

Wczoraj przed kamerami płakali rodzice chorych dzieci, błagając o pieniądze na najdroższy lek świata. Prorodzinny rząd dołożył do niego podatek, więc jeszcze trudniej zebrać pieniądze. Wiele krajów refunduje ten lek. Po podaniu dziecko staje się w pełni zdrowe i normalnie się rozwija. To nie jest takie ratowanie życia, że potem odchuchany zdechlak kwęka do końca życia i ciągle wymaga pomocy. W tym przypadku dziecko będzie żyć normalnie, uczyć się, potem założy rodzinę itd. Myślę, że lekko zwróci społeczeństwu te 9 czy 10 mln.

No tak, a my płacimy kary, codziennie 1 mln euro . Nawet nie chce mi się przeliczać, na ile leków wystarczyłoby.

Posłowie tego nie wiedzą? Czy nie mogliby ogłosić, że nie zmieniają poglądów w ważnych dla nich kwestiach, nie zawiązują sojuszy, tylko w tym jednym przypadku nadzwyczajnym, konieczności ratowania kraju, jednoczą siły i obalają rząd? Potem tworzą rząd fachowców, którzy zatrzymują czy też odwracają najbardziej tragiczne tendencje i spokojnie przygotowują uczciwe wybory. Spójrzmy na Ukrainę, przecież oni tam też mieli swoje spory, ale potrafili to wszystko odsunąć i ratować kraj. Polska jest niszczona jak na wojnie. Dlaczego się nie ratujemy?

Opozycja mogłaby postąpić podobnie, też ogłosić, że nie zmienia poglądów, nawet wyszczególnić, w czym się różni, ale spory odkłada na później. Teraz najważniejsze jest odsunięcie szkodników od władzy. Zapowiedzmy na czas po wyborach publiczne dyskusje na drażliwe tematy, referenda w razie czego. Dlatego tak podpadł mi pan Hołownia , zresztą pan Kosiniak też, choć nieco mniej, bo jakoś mniej agresywnie nie chce jednoczyć sił.

Mam jednak nadzieję, że u niektórych posłów pojawi się nieco patriotyzmu i człowieczeństwa.

Violetta Waluk  

emerytowana dziennikarka

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Doskonale rozumiem intencje Autorki. Podobnie piszę od czasu do czasu w moich komentarzach pod artykułami Wyborczej dotyczącymi współpracy demokratów na rzecz odsunięcia PiS-u od władzy. A raczej braku takiej współpracy.

Dla mnie nie ma znaczenia jaki program na Polskę mają poszczególne partie, skoro ten program ani nie może być przedstawiony w mediach publicznych, ani tym bardziej komentowany lub dyskutowany. Jeśli jest tam wspominany, to tylko po to aby go skrytykować z punktu widzenia PiS. Nie ma też znaczenia proponowanie teraz jakiegoś paktu dla Polski lub obiecywanie nowych ustaw. O tych działaniach media publiczne milczą i będą milczeć. Zresztą po PiS-ie otrzymamy państwo w kryzysie, mocno zadłużone. Potrzebne będą raczej działania ratunkowe dla całych sektorów, np. ochrony zdrowia, szkolnictwa, rolnictwa, budżetu (że z braku miejsca wymienię te tylko). Na kompleksową naprawę Polski, myślę że przyjdzie czas później.

Podobnie jak Autorka, która wskazuje że brakuje pieniędzy na potrzebne lekarstwa dla ciężko chorej osoby, uważam że trzeba punktować wszystkie patologie obecnej władzy, łącznie z rozlicznymi aferami oraz marnotrawieniem środków publicznych. Przypominając o nich i obiecując zlikwidowanie patologii można zbudować pozytywny program wyborczy, który umożliwi połączenie sił i zasobów opozycji demokratycznej. A to co różni, przedstawić pod osąd publiczny po wyborach, które odsuną PiS od władzy i pozwolą na przywrócenie pluralizmu w mediach publicznych. Wtedy będzie można dyskutować jak "budować na nową, lepszą Polskę"

Ale aby wygrać wybory, trzeba umieć liczyć. Trzeba uwzględniać "arytmetykę d'Hondta", oraz przyszłą (ewentualną) arytmetykę nowej ordynacji wyborczej, zmienionej przez PiS na korzyść PiS. A także wyciągać wnioski z tej "umiejętności liczenia". A wnioski są proste - wspólna, zblokowana lista wyborcza daje więcej korzyści, aniżeli osobne listy. Tę prawdę pojął zresztą PiS, który pójdzie do wyborów zjednoczony.
już oceniałe(a)ś
3
0
Co to za opozycja, skoro nie wiadomo, co zrobią - oprócz przejęcia stanowisk...
już oceniałe(a)ś
1
1