Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Apel o bezpieczną ewakuację obrońców Mariupola, żołnierzy pułku Azow 

Nie wiem, do kogo się zwrócić, nie wiem, jak się zwrócić, nie wiem, czy to jest właściwe miejsce do publikacji apelu.

Ale wiem jedno; musi być jakaś siła (może właśnie się zbuduje), jeśli wszyscy się zaangażujemy i podniesiemy sprawę bezpiecznej ewakuacji obrońców Mariupola, żołnierzy pułku Azow

Jeżeli nasz świat ma mieć jakikolwiek sens, to właśnie to jest sytuacja, gdzie musimy/możemy działać, tak oddolnie, skierować prośby do możnych tego świata oraz wszystkich innych, którym nie jest obojętny los żołnierzy pułku Azow, o pomoc.

Nie rozumiem, dlaczego doszło do takiej sytuacji, i na pewno nie to jest teraz tematem głównym. Ale wiem, że podniesienie sprawy ratowania osamotnionych żołnierzy jest sprawą ludzi, a w zasadzie sumienia każdego człowieka.

Sprawa jest dramatycznie pilna!

Nie zamierzam nikogo do niczego namawiać, każdy decyduje sam, ale bardzo proszę o podniesienie tego tematu i nagłaśnianie każdym skutecznym sposobem prośby o bezpieczną ewakuację żołnierzy pułku Azow.

Będę bardzo wdzięczna za rozpowszechnienie tej prośby!

Z góry dziękuję wszystkim, którzy się zaangażują! Każdy na swój sposób i możliwości. Mnie ten apel przyszedł do głowy po obejrzeniu kolejnych zdjęć z Mariupola, może z naiwną, ale zawsze nadzieją na ratunek dla ludzi.

Razem tworzymy siłę, która może zmieniać bieg nawet najstraszniejszych zdarzeń! Zatrzymajmy obojętność ludzi, którzy mają realny wpływ na rozwiązanie tej sytuacji w sposób godny, z należytym szacunkiem dla bohaterów.

 Bogna Kasińska-Mirys

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.