Unia Europejska wyprzedziła Amerykę w racjonalności i zdrowym rozsądku. Próbuje skonstruować ramy dla mediów społecznościowych, by nie były kłębowiskiem żmij, które niszczy ludzi i demokracje. Jeśli Elon Musk stanie się właścicielem Twittera, wszystkie dotychczasowe ograniczenia i standardy tej platformy zostaną wyrzucone do kosza.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Publikujemy wpis z FB za zgodą autorki. Link tutaj.

Elon Musk, jeśli administracja Bidena nie będzie przeszkadzać w transakcji, stanie się właścicielem Twittera, piątej firmy po Tesli, SpaceX, Neuralink i Boring Company. Najbogatszy człowiek świata ustali nowe zasady komunikacji dla 250 milionów użytkowników Twittera. Musk mówi, że będzie to całkowita wolność słowa. Żadnych ograniczeń.

Najstarszy amerykański kabaret Saturday Night Live skomentował to tak: „Biali faceci są gotowi zapłacić 44 miliardy dolarów za to, by moc bez ograniczeń używać słowa na N" (to słowo to nig*er, którego w przestrzeni publicznej w USA nie używa się).

Prawica na całym świecie staje ostatnio w obronie „wolności słowa" i „cancel culture". Prawica chce absolutnej, nieograniczonej wolności słowa. Co to oznacza? Kilka rzeczy.

Po pierwsze, oznacza to, że prawica chce móc swobodnie i bez żadnych mitygacji wprowadzać do przestrzeni publicznej m.in.:

- zdyskredytowane teorie rasowe

- teorie o niższości intelektualnej kobiet

- deliberacje o wyższości białej rasy

- antysemityzm

- transfobię

- homofobię

- dezinformację

Itd. - pisze o tym w dzisiejszym wydaniu "NYT" Elizabeth Spiers, analityczka i strateg mediów elektronicznych.

Gdy Twitter usunął konto Trumpa, liczba jego użytkowników wzrosła o 21 proc. Musk liczy, że gdy zrobi z Twittera ściek hejtu, przyciągnie na platformę tych, którzy dziś nie mogą tam się wyżywać propagacją nienawiści, przemocy, białej supremacji itp. Czy tak się stanie? Czy firmy, które ogłaszają się na Twitterze, zgodzą się na udział w takim bagnie? Czy zgodzą się wydawać pieniądze na ogłaszanie się na platformie, na której można będzie bezkarnie każdemu grozić śmiercią, zgwałceniem żony i dzieci, podpaleniem domu itp.?

Słowa nienawiści, słowa o przemocy nie pozostają zamknięte na Twitterze. One rozlewają się przemocą do świata realnego. Gdy w 2016, podczas kampanii prezydenckiej, prawica rozpowszechniała w mediach społecznościowych zwariowaną teorię spiskową Pizzagate, że Demokraci i Hillary Clinton piją krew i jedzą dzieci oraz uprawiają kult szatana w pewnej pizzerii w Washington DC, doprowadziło to do tego, że wierzący w te teorie człowiek pojechał do tej pizzerii z karabinem AR-15 i zaczął strzelać do ludzi jedzących tam pizzę.

Unia Europejska wyprzedziła Amerykę w racjonalności i zdrowym rozsądku. Próbuje skonstruować ramy dla mediów społecznościowych, by nie były kłębowiskiem żmij, które niszczy ludzi i demokracje. Pod rządami Elona Muska wszystkie dotychczasowe ograniczenia i standardy tej platformy zostaną wyrzucone do kosza. Nie będzie żadnej mitygacji. Pierwsi zostaną ugodzeni tym najsłabsi: kobiety, mniejszości, ludzie niebiali.

Amerykańska prawica niecierpliwie czeka na dopełnienie transakcji i możliwość otworzenia szlaucha z zawartością kloaki. Polska prawica też czeka na prezent przed wyborami 2023. Bo czyż nie będzie pomocne w kampanii móc codziennie twitować, że ten lider opozycji to Żyd, który na śniadanie pije krew z niemowlaków, że tamten lider to pedofil, który w garażu gwałci dzieci sąsiadów, że cała lewica to uczestnicy gejowskich orgii odbywanych przy dzieciach, że feministki walczące o prawa kobiet mają sekretny plan wyeliminowania mężczyzn ze świata i rozmnażania się z probówek, że najlepszym lekiem na covid jest lek na odrobaczanie koni, że na raka jest lek, ale tylko dla bogatych, więc trzeba zabijać lekarzy, by go dostać?

Pandemia covidu gaśnie. Rośnie zaś pandemiczna fala nienawiści, podniecania do zbrodni, eliminowania politycznych oponentów, wykorzystywania demokracji do zdobycia władzy, której już się nie odda, rozniecania w społeczeństwach lęków przed „innymi" i obwiniania ich za inflacje, głód, przemoc. Tak umierają demokracje, bo ogłupieni ludzie zgadzają się na rozwiązania "silnej ręki", oddają swoje prawa w imię zaprowadzenia spokoju, dają autokratom i dyktatorom carte blanche. Nikt nie pamięta, że dyktatorzy biorą, co im jest dawane, i rządzą potem krwawo przez lat kilkadziesiąt. Chile, Hiszpania, Portugalia itp., itd.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Nie widzę innego wyjścia, tylko zamknięcie i zlikwidowanie wszystkich mediów społecznościowych.
    Hejt, fobie i język kloaki nie będą się wylewały do społeczności żadnym strumieniem.
    Może ludzie zaczną również więcej ze sobą rozmawiać i spotykać się twarzą w twarz.

    PS. Mimo wszystko sądzę, że człowiek, jako podobno naczelny ssak, zmierza prostą drogą do samozagłady. Przez głupotę własną i przemożną chęć odegrania się na wszystkich innych, którym się powiodło i są lepsi.
    @Melania65
    Świat na krawędzi, dokładnie.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Czyli: cenzura jest dobra, jeśli podlegają jej opinie niezgodne z poglądami autorki artykułu.
    już oceniałe(a)ś
    4
    5
    Proszę o definicję antysemityzmu pani wzmożona.czekam!
    już oceniałe(a)ś
    1
    4