Ogry Putina za cenę zrabowanych paru obrączek, zerwanych siłą z rąk ukraińskich starców, którzy kiedyś walczyli o Berlin, mordują bezbronnych. Gwałcą. Zabierają tożsamość ukraińskim dzieciom, wywożąc je w głąb Rosji.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To, co opisuję, przypomina filmowy scenariusz, ale to prawda, same fakty. Z perspektywy 60 lat  spostrzegam dzisiaj wielokrotną rosyjską ingerencję w moje życie, chociaż nigdy w Rosji nie byłem i nie mam takiego zamiaru. Miliony Polaków, tak jak ja, było przez lata zmuszanych do obowiązkowej nauki języka rosyjskiego i gloryfikowania obecności Rosji w polskiej polityce i gospodarce. Byliśmy ofiarami Związku Radzieckiego.

Zabrali dziadkowi jego ukochane konie

Urodziłem się w 1961 roku. Od najmłodszych lat  lato  spędzałem u moich dziadków na wsi nad Wartą, dokąd w 1945 zostali przesiedleni ze swojego folwarku koło Baranowicz. Wtedy to była polska ziemia.  

Dziadek walczył w  Ludowym Wojsku Polskim do końca, aż do kapitulacji Niemiec w 1945. Wrócił do babci spod Berlina i zdziwił się, kiedy go poinformowała, że ma jeszcze jednego syna. 

Dziadek w pierwszej chwili nie zrozumiał, o co chodzi, bo mój wuj miał parę miesięcy, a dziadka nie było od paru lat w domu, ale babcia stwierdziła, że choć dziecko nie jest jego, a ona poczęła je w wyniku gwałtu przez rosyjskiego żołnierza, to jest to jednak istota, którą nosiła pod sercem i urodziła. 

Dziadek przyjął to, po czym wychował wszystkie dzieci i zadbał o ich wykształcenie, nikogo nie faworyzując i nie ujawniając prawdy. 

Wspominam go jako postawnego mężczyznę, który ciężko pracował w polu, dbał o to, żeby konie były napojone i nakarmione po powrocie z pracy. Dopiero potem sam gasił pragnienie wodą ze studni. Kiedy mnie przytulał, pachniał tytoniem. Doskonale jeździł konno. Każdej niedzieli gładko ogolony, skropiony mocno pachnącą wodą kolońską, ubrany w garnitur i białą koszulę zabierał nas do kościoła na mszę.  

Babcia dbała o to, żeby jej dzieci były czyste, nakarmione, spały w wykrochmalonej pościeli, zdobyły edukację i były wychowane w duchu polskich tradycji. W każdy piątek piekła wspaniały chleb na liściach chrzanowych.

Dzisiaj jest ona  w moich oczach bohaterką, biorąc pod uwagę fakt, że  dziadkowie dostali po przesiedleniu dziesięć hektarów ziemi klasy VI, a zostawili za Bugiem 46 hektarów. Jej synowie skończyli technika, a córka studium nauczycielskie. 

Kiedy byli za starzy na kontynuowanie pracy na roli, komunistyczne państwo odebrało im wszystko: pięknie zadbany dom z ogrodem, zabudowania gospodarcze wraz z ziemią rolną, ukochane konie dziadka: Fiurego i Baśkę, i umieściło w jednym pokoju w domu szczęśliwej starości. 

Ojciec wrócił z przesłuchania przygarbiony i szary

Rodzice mieszkali od 1956 roku w Trójmieście, gdzie świat zawsze był prozachodni i różnił się znacznie od reszty Polski. 

Ojciec był mechanikiem okrętowym i pływał po całym świecie. Jako kawaler jeździł junakiem, a potem nortonem, co było niezwykle  jak na tamte czasy. W domu bywał tylko podczas urlopów, a mnie go ciągle brakowało. Nie pomagał fakt,  że kiedy przyjeżdżał, w domu nie brakowało owoców cytrusowych, czekolady i zabawek, o których inni chłopcy z mojego rocznika tylko mogli marzyć. My mogliśmy pójść z tatą do Baltony i kupić wszystko, co było nieosiągalne dla przeciętnego śmiertelnika.

Mama pracowała jako księgowa. Dbała o mnie i moją siostrę, jak tylko mogła, i myślę, że było jej ciężko samej wychowywać dwójkę dzieci, a równolegle ze szkołą podstawową ukończyłem szkołę muzyczną pierwszego stopnia. 

W szkole podstawowej spotykałem się wielokrotnie z objawami zazdrości ze strony innych uczniów, których rodzice byli zwolennikami komunizmu. Jeden z nich był synem greckich komunistycznych imigrantów. Mieszkańcy bali się ich, bo Grek pełnił wysoką funkcję w partii komunistycznej i współpracował z polską milicją. Drugi chodził ze mną do tej samej klasy i był synem naczelnika wydziału paszportowego w Gdyni, majora SB. 

Przez dłuższy czas musiałem wysłuchiwać komentarzy o tym, jakimi kapitalistami jest moja rodzina i jak wszyscy Polacy powinniśmy pomagać naszym braciom w Wietnamie w walce przeciwko imperialistycznemu najeźdźcy, jakim były Stany Zjednoczone. Miałem wtedy dziesięć lat i upłynęło jeszcze dużo wody, zanim zrozumiałem, na czym ta wojna polegała. 

Wracając do domu ze szkoły, starałem się nie wchodzić w drogę moim "ulubieńcom " i wybierałem dłuższą drogę. 

Oni się w tym zorientowali i któregoś dnia zastąpili mi drogę, twierdząc, że w końcu muszę dostać po pysku, bo mi się należy. Kiedy wróciłem do domu, matka podniosła lament i zmusiła mnie do powiedzenia,  kto mi przemeblował twarz. Powiedziałem prawdę, a matka powiadomiła ojca. Ten po powrocie z rejsu wybrał się do szkoły, odszukał moich prześladowców i zapowiedział, że jeśli jeszcze raz dotkną jego syna, będą mieli z nim do czynienia. Mój ojciec ich nie dotknął. 

Następnego dnia rano przyszedł dzielnicowy i przyniósł ojcu wezwanie do komisariatu milicji.

Przesłuchującym był major SB, ojciec ucznia, który mnie pobił. Ojciec wrócił z przesłuchania przygarbiony i szary.

Próbował się uśmiechać, ale mu się to nie udawało.

Wiele lat potem powiedział mi, że tak jak podczas tamtego przesłuchania nikt nigdy go nie upokorzył. Został zmuszony, żeby przed synem esbeka w komisariacie powiedzieć, że go przeprasza, bardzo żałuje swojego postępowania i nigdy więcej nie będzie się do niego zbliżał.

Grecka rodzina opuściła Polskę, kiedy partia komunistyczna doszła do władzy w Grecji, a syn esbeka otrzymał paszport od swego ojca w przeddzień wybuchu stanu wojennego i przez Austrię uciekł do USA. 

Jak Armia Czerwona wyzwalała Sopot 

W połowie lat osiemdziesiątych pracowałem podczas wakacji w Grand Hotelu w Sopocie jako pomocnik ogrodnika. Praca była bardzo przyjemna, bo zieleń wkoło hotelu była świetnie utrzymana, a już wczesnym popołudniem mieliśmy trochę wolnego czasu i szef (starszy już pan) opowiadał mi historie hotelu i Sopotu. Był świadkiem "wyzwolenia" Sopotu przez  żołnierzy drugiego frontu białoruskiego. Opowiadał o morderstwach, gwałtach i grabieżach, o tym, jak kozacy, którzy stacjonowali w Grand Hotelu, zerwali piękne  parkiety i palili je na środku pokoi.O tym, jak niektórzy z żołdaków wprowadzali konie na pierwsze piętro i spali koło nich, jak wbijali podkowy w sosny przed hotelem, żeby przywiązywać tam swoje konie. Opowiadał o pijanych kozakach, którzy biegali od podwórka do podwórka i krzyczeli "Frau, Frau!", żeby zwabić kobiety, które potem gwałcili. Ci kozacy mieli pełne kieszenie zegarków, a co poniektórzy budziki przymocowane do munduru. 

Tak wyglądała armia "wyzwalająca" nas  w 1945, trochę jak dziś w Ukrainie.

Marzenie o karierze w wojsku

Gdy chodziłem do szkoły podstawowej i liceum, czytałem mnóstwo literatury historycznej, a potem o tematyce wojennej. Obraz męstwa polskich dywizjonów lotniczych walczących w Anglii, obrona Westerplatte, Helu i powstanie warszawskie sprawiły, że zapragnąłem zostać żołnierzem zawodowym. 

Po ukończeniu liceum rozpocząłem służbę w wojsku. Cieszyłem się, że moje marzenia się spełnią. Kiedy tylko dostawałem przepustkę jechałem do  babci, z którą siedziałem do rana i słuchałem opowiadań o tym, jak było, kiedy mieszkali za Bugiem. Poruszaliśmy wszystkie tematy, bo z babcią można było o wszystkim rozmawiać. Upewniała mnie, że na pewno będę dobrym żołnierzem i dowódcą. Przegadane noce odsypiałem w pociągu, jadąc z i do Kętrzyna. Wszystko przebiegało według moich oczekiwań aż do ogłoszenia stanu wojennego. 

Niewykonanie rozkazu w stanie wojennym

Ponieważ szkoła w Kętrzynie podlegała MSW, dwa dni przed ogłoszeniem stanu wojennego dostaliśmy zadanie przejęcia ochrony strategicznych obiektów telekomunikacji. 

Po paru dniach wróciliśmy do szkoły i z milicją rozpoczęliśmy patrolowanie Kętrzyna. 

Patrol, w którego składzie byłem, zatrzymał dwie minuty po godzinie milicyjnej starszego pana wchodzącego do swojej klatki schodowej. 

Dowódca patrolu sierżant skuł biedaka i zawieźliśmy go do komendy.Tam profos aresztu zaczął bić starca pękiem kluczy po głowie. Polała się krew. Był to tak straszny widok, że nie wytrzymałem i stanąłem w obronie tego człowieka. Nie widziałem sensu w bezzasadnej przemocy. Natychmiast zostałem odprowadzony do jednostki, zdjęto mnie ze służby i następnego dnia zostałem wezwany na rozmowę do zastępcy szkoły do spraw politycznych. 

Wcześniej zdążył przeczytać moją kartotekę i znalazł informację o szkole muzycznej. 

Zaproponował, żebym zamiast patrolowania grał w kasynie dla żołnierzy zawodowych. Myślałem, że żartuje, i odpowiedziałem, że po tym, co widziałem poprzedniego wieczoru, nie jest mi do śmiechu. 

Kazał mi się odmeldować i następnego dnia przed całym stanem osobowym dowódca szkoły pozbawił mnie statusu słuchacza. 

Wysłano mnie do służby zasadniczej w Gdańsku, gdzie, o ironio, nocami pilnowałem cmentarza żołnierzy radzieckich. Mój ojciec przeszedł zawał w Gdyni, a ja nie dostałem przepustki, żeby go odwiedzić w szpitalu. 

Dwa tygodnie przed planowym wyjściem do cywila do kompanii przyszedł pijany pomocnik oficera dyżurnego, sierżant z orkiestry. Zwymiotował w toalecie koło muszli klozetowej i kazał mi to sprzątnąć Odpowiedziałem, że nigdy w życiu. 

On, że to rozkaz.

Ja na to, że odmawiam. No to on wezwał dowódcę warty, który odprowadził mnie do aresztu za niewykonanie rozkazu.  Następnego dnia odbył się pokazowy proces. Dostałem wyrok za niewykonanie rozkazu w stanie wojennym. Sierżant dostał naganę i po premii.

Resztę czasu w wojsku rozładowywałem wagony kolejowe z węglem lub budzony w środku nocy kopałem dół 1 m x 1 m x 1 m, żeby klawisz mógł urządzić pogrzeb niedopałkowi papierosa.

Nie chciałeś tego zrobić? To zamykali cię w pomieszczeniu przegrodzonym kratą i przez te kratę klawisz lał na ciebie lodowatą wodę ze strażackiego węża.  

Miałem dość munduru, armii i komunistycznej Polski.

Po kilku miesiącach od wyjścia z wojska udało mi się wyjechać z Polski. Wkrótce mija czterdzieści lat od mojej ucieczki i powracają myśli o tym, jak komunizm wpłynął na nas wszystkich od czasu, kiedy  sowiecka armia wyzwoliła Polskę. 

Oni nas wtedy po wojnie nie wyzwolili. Oni nas w 1945  odzyskali jak podczas rozbiorów i wprowadzili swój sposób zarządzania, reżim. 

Hasła takie jak "bratni naród" było sposobem na uśpienie naszej czujności. 

Kto w Rosji zostaje bohaterem

Rosja chlubi się swoimi bohaterami narodowymi. Są oni jako weterani wojenni obecni na defiladach wojskowych na placu Czerwonym. Dzisiaj, jak nigdy przedtem, widzimy w jaki sposób żołnierze armii rosyjskiej stają się bohaterami. 

W oczach dzisiejszego świata ich wartość jest zerowa. Medale i odznaczenia są warte tyle samo co wypalone czołgi i transportery na polach Ukrainy. Nie można gloryfikować kogoś, kto jest narzędziem reżimu, który promuje i prowadzi proces ludobójstwa. 

Oni nie byli nigdy naszymi braćmi, byli agresorami, okupantami pod przykrywką PZPR, munduru polskiego żołnierza i milicjanta. Zostawili nam co prawda flagę w barwach narodowych i hymn, ale to wszystko. Polskie służby działały nie na rzecz Polski i Polaków, tylko ZSRR. 

Czas, żeby powiedzieć sobie jasno, że cała kadra Wojska Polskiego aż do końca lat osiemdziesiątych robiła dobrą robotę dla władz w Moskwie. Z pewnością istniało więcej takich patriotów jak płk Kukliński, ale nie dane nam było ich poznać. 

Świerczewski i cała zgraja pseudogenerałów bohaterów podstawiona przez Rosjan w latach czterdziestych kontynuowała to, co w Katyniu zrobiono z polskimi wojskowymi. Tylko że tym razem w białych rękawiczkach, bo dysponując narzędziem prawnym. 

Co dzisiaj dzieje się w Europie? Nic nowego. 

Rosja  prowadzi sobie następną wojenkę. Putin wraz z wybranymi nadal okrada swój kraj. Rosję. Tym razem na skalę, jakiej nikt nigdy nie widział. Są niedostępni gdzieś na Kaukazie, piją francuski szampan i delektują się grillowaną ośmiornicą. Ich dzieci chwilowo będą spędzać urlopy na Riwierze Tureckiej. Na tych samych jachtach co przed wojną z Ukrainą. 

W historii ostatniego stulecia widać, że jednostki, które w Rosji doszły do władzy, opierały swoją siłę na środkach pochodzących z defraudacji i okradania swojego narodu.

Oczywiście przeciętny Rosjanin nie wie o tym, bo Putin zadbał, żeby gawiedź bawiła się na Krymie, a jego ulubieńcy posiadają legalnie najbardziej ekskluzywne  nieruchomości na całym obszarze basenu Morza Śródziemnego.

Za niektóre honoraria wypłacane światowym gwiazdom show-biznesu za godzinny udział w ich rodzinnych imprezach można by wybudować w Rosji szpital dziecięcy.  

UE milczy. Bo milczała przez ostatnie dziesięciolecie zadowalając się tanią ropą, gazem i nawozami z Rosji czy Białorusi. Rosyjskie elity za pieniądze pochodzące ze sprzedaży zrabowanych rosyjskich surowców i  dóbr narodowych konsumowali ogromne ilości luksusowych produktów pochodzących z Zachodu.

Rurociąg Przyjaźń, Nord Stream i Nord Stream 2 to tylko niektóre inwestycje, które miały uśpić naszą czujność.

Cała ta idea zjednoczonej Europy poległa w gruzach 24 lutego 2022. Wyraźnie zabrakło tego, co jest najważniejsze w koncepcji UE: jedności, wspólnoty. Schulz, Macron, Orbán. W tle głupkowaty uśmiech Abramowicza i zdjęcie jego megajachtu na tle małego lokalnego portu na Sardynii, gdzie przycumowanych jest kilkanaście jachtów i łodzi rybackich. Tam nie ma miejsca dla niego. On się tam nie mieści. Czego tam szuka? Chce być widziany. Podziwiany. 

Rosjanie mają  kompleksy. Będąc wielokrotnie w najlepszych hotelach Europy, widziałem, jak  przemykają korytarzami hotelowymi, w restauracjach mówią ściszonymi głosami, rozglądając się podejrzliwie wokół siebie. Obojętnie, ile pieniędzy mają na koncie. Wyjątkiem są może ich pobyty w Egipcie albo Turcji.

Aby czuć się bezpiecznie i nieskrępowanie, potrafią zapłacić za możliwość wyłącznego korzystania z luksusowych butików w Andorze, Wenecji, Mediolanie czy Porto Cervo.

Czy oligarchowie rosyjscy nie mogą znaleźć  miejsca dla swoich megajachtów na Newie w Moskwie albo w St. Petersburgu?  Nie. Bo tam byliby postrzegani w inny sposób i może naraziliby się na pytanie: jak można żyć tak wystawnie, będąc Rosjaninem? Skąd te pieniądze? We Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Niemczech nikt nie pyta. Przepraszam: nie pytał.  

Ogry Putina za cenę zrabowanych  paru obrączek, zerwanych siłą z rąk ukraińskich starców, którzy kiedyś walczyli o Berlin, mordują bezbronnych. Gwałcą. Zabierają tożsamość ukraińskim dzieciom, wywożąc je w głąb Rosji i przekazując bezdzietnym małżeństwom. Nad tym procesem nie ma żadnej kontroli. Rosyjscy żołnierze sprowadzeni spoza obszaru europejskiego rabują wszystko, co można załadować na ciężarówki dowożące amunicję i zaopatrzenie na front. Te jadą na tyły frontu i na Białoruś, skąd łupy wojenne  wysyła się do Rosji. Tak jak armia radziecka robiła w 1945 w Polsce. Tyle że wtedy nie było internetu, dronów, Facebooka i w końcu satelitów, więc można było wywieźć z Polski wszystko to, czego Niemcy nie zdążyli. 

Teraz oni znowu mordują i gwałcą tak jak wtedy, kiedy wyzwalali Polskę, tak jak zgwałcili moją babcię. 

Wydaje mi się, że dzisiaj Putin osobiście gwałci całą Europę. Każdego Europejczyka. Nie Rosjanie. Putin. 

Wszystko po staremu. 

Czytelnik

(nazwisko znane redakcji)

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Dobrze i bezlitośnie napisane. Ruscy to wrogowie cywilizacji.
@noffres
Kacapy to jest światowa swołocz najwyższej klasy ! Przeczytałem swój własny życiorys i historię mojej rodziny w różnych odsłonach !
Rosyjska swołocz tworzy Federację Rosyjską ! Na czele tej FR jest rzeźnik który zastąpił Bin Ladena !
już oceniałe(a)ś
1
0
Też 61' - z przykrością, potwierdzam...I wojsko, i po wojnie (wspomnienia rodziców), ech...
już oceniałe(a)ś
37
0
Pochodzę z Borów Tucholskich tam też tzw wyzwolenie przez czerwona gwałt armię dało się mocno we znaki, miejscowi odważni ludzie próbowali odwetu na rabusiach i gwałcicielach, gdy udawalo się dopaść ich pojedynczo zmęczonych bimbrem i "wyzwalaniem" kończyli w leśnej anonimowej mogile. Zostali pozbawieni szans
na zaszczytne tytuly "bohaterów"
już oceniałe(a)ś
27
0
Normalne losy wyzwalanych przez rosjan narodów.
Polecam książkę Sergiusza Piaseckigo
" Zapiski oficera Armii Czerwonej"
już oceniałe(a)ś
28
3
Wyciągając wnioski z powyższego proponuję obrońcom Ukrainy zainwestować w spirytus i rozstawić pełne beczki w domniemanych miejscach przejazdu wojsk rosyjskich. Po kilku godzinach będą łatwym celem.
już oceniałe(a)ś
22
0
Ale kaczor, minister morawiecki, zero...jak najbardziej za sowietami....a.i jeszcze brodaty, odjechany antoni od wybuchów i olewający wszystkich buldog, naćpany
już oceniałe(a)ś
17
0
Wyhodowaliśmy sobie Rosję. Po upadku ZSRR była szansa na jakąś formę demokracji w Rosji. Ale Europa wolała ciepły stołek, wiadomości w TV - najlepiej z jakąś krwawą jatką (np. z Jugosławii, bo Bliskim Wchodem nikt się od lat nie przejmuje. Amerykanie gonili przez 10 lat jednego Bin Ladena, kiedy dla socjologów dość jasnym jest, że terroryzm to nie jeden człowiek, tylko mieszanka biedy, zacofania i braku wykształcenia.
Zarabialiśmy (wszyscy: i ja i ty też) na taniej ropie, rosyjskim rynku, który wchłaniał niemal wszystko, co zachodnie.
I mamy.
Jeśli ktoś pisze, że to wszystko wina Putina, to niech najpierw popatrzy w lustro.
już oceniałe(a)ś
20
8
GW obniża loty. Na mój nos słaby produkcyjniak. "Grecka rodzina opuściła Polskę, kiedy partia komunistyczna doszła do władzy w Grecji". Nigdy w historii partia komunistyczna nie doszła do władzy.
@wlek
a nie widzial ze to list czytelnika.Nie znaju polskiego?
już oceniałe(a)ś
1
5
@lustrator
tu jest więcej nieścisłości historycznych.
Nie znaju historii polski?
już oceniałe(a)ś
4
0
@zach-ar-y
Ta historia jest tak zakłamana, że lepiej jej nie znać.
już oceniałe(a)ś
2
0